"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez siostrawiatru 07 sty 2013, 15:42
KasiaKaa, miałam przeróżne akcje z alkoholem więc wiem co czujesz. Wiem jak ciężko jest się powstrzymać ale daj sobie szansę. Wykup te leki i ogranicz picie w miarę możliwości. Oczywiście wiem jakie to trudne, ale chociaż spróbuj. Jeśli tylko będziesz miała "dołęk" i alko będzie ciągnąć to możesz do mnie na priv pisać. Razem coś wymyślimy. Jestem kilka lat starsza od Ciebie, ale przechodzę przez to samo.
“Ja… ja naprawdę w tej chwili nie bardzo wiem, kim jestem, proszę pana. Mogłabym powiedzieć, kim byłam dziś rano, ale od tego czasu musiałam się już zmienić wiele razy.”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3196
Dołączył(a)
03 paź 2012, 14:00
Lokalizacja
Druga strona lustra

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez KasiaKaa 07 sty 2013, 16:07
siostrawiatru dziękuje za te słowa.Łatwo nie jest ,ważne żeby ktoś Cię zrozumiał...Od małego miałam swój świat,jak to mówili ,,duszę artysty" tylko jak okazało się jaka jest rzeczywistość to nagle człowiek się budzi rano i tak sobie myśli ,żeby cholerka choć raz w życiu zrobić coś wbrew wszystkiemu ,spakować plecak i wyruszyć gdziekolwiek i zostawić w dali tą nędzną rzeczywistość,jakie życie by było piękne gdyby tak mieć odwagę zrobic coś takiego.Jak to John Lennon kiedyś powiedział:,,Życie to coś, co upływa, kiedy ty jesteś zajęty snuciem planów na przyszłość"
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
07 sty 2013, 11:36

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Sparkler 07 sty 2013, 19:10
Znów zawitałam, żeby pojęczeć.
Jest niby lepiej, ale mam okres i czuję się b. źle choć uważam, że nie powinnam.
Mam 3 tygodniowa przerwę w terapii przez święta i nowy rok(mój psychiatra-terapeuta sobie gdzies wyjechał) dzisiaj miałam mieć sesję o 16, ale okazało się, że go znowu nie ma, więc wizyta została przełożona na następny poniedziałek a do tego czasu skończy mi się jeden antydepresant, nie ważne. i tak czuję się źle, to jak bardzo moze być gorzej? pocięłam się przedwczoraj. żałuję ze względu na kogoś dla kogo mam się "wyleczyć" ale ten ktoś się o tym pocięciu nie dowie. mam nadzieję. w każdym razie nie żałuję bo było mi źle, a oczywiście po cięciach mój mózg uwolnił w ciele neuroprzekaźniki które sprawiły, ze poczułam się lepiej. szkoda tylko, że bez cięcia nie umiem ich uwolnić(czekolada nie działa, nie mam siły na wysiłek fizyczny, z resztą bądźmy szczerzy kiedy jest nam b. źle to nic nam się nie chce).
Nie panuję nad swoim złym nastrojem, ani trochę. szukam pomocy, chwytam się wszystkiego, żeby tylko poczuć się odrobinę lepiej, zamiast tego czuję się gorzej. nic nie pomaga. nie wiem czemu.
znów nie wierzę, że istnieje możliwość wyleczenia się choć w małym stopniu. chyba nigdy w to nie wierzyłam. inni, ludzie którzy mnie znają wierzą, nie wiem na jakiej podstawie.
Ja wiem, ze nie mam siły, ze najchętniej bym straciła przytomność i nie budziła się, ew obudziłą się zdrowa i szczęśliwa, w dobrym nastroju z poukładanym życiem.
nikt nie umie mi pomóc, sama nie umiem sobie pomóc. Mam ochotę spać bez przerwy, ale im dłużej śpię tym gorzej się czuję. mimo wszystko mój organizm usiłuje ciągle zasypiać i muszę walczyć ze sobą, żeby do tego nie dopuścic. jestem zmęczona i smutna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 sie 2011, 16:15
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez *Monika* 07 sty 2013, 20:20
Sparkler, Ile czasu chodzisz na te sesje terapeutyczne?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Kwazar 07 sty 2013, 21:29
Od tej depresji rzucam się na jakąkolwiek możliwość bliskości. Znowu wybrałam faceta nie dla mnie, tylko dlatego, że był w zasięgu, a ja czułam się już taka samotna i potrzebowałam jakiegokolwiek oderwania od tej pustki.
Mój obecny mężczyzna już jutro będzie były, jak tylko będę miała możliwość pogadania z nim. Nie toleruję "przyjaźni" z "koleżankami", powinnam była wcześniej zauważyć, że on tak ma, typ imprezowicza. Oglądanie w internecie zdjęć z niedawnych imprez, na których się dwuznacznie obściskuje z wylewnymi pannami to dla mnie za dużo, chce mi się rz*gać. Nie wierzę, że to "tylko koleżeństwo". Jeszcze z byłą, która nie ma pojęcia, że on kogoś ma. Koniec z tym. A myślałam, że w końcu spotkałam kogoś normalnego, kto będzie mnie traktował z szacunkiem i liczył się z moimi uczuciami... Miałam nadzieję na coś poważnego. Tymczasem byłam zagraniczną rozrywką. Słabo mi. Nawet nie chce mi się płakać.
A dopiero co wyszłam z naprawdę toksycznej relacji. Przytłacza mnie to wszystko. Akceptuję chyba byle ochłapy, żeby tylko z kimś być i czymś się zająć... Muszę naprawdę pobyć sama jakiś czas. A już było ze mną lepiej. Znowu nie mam siły na nic. Może przesadzam.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 sie 2012, 01:26

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Sparkler 07 sty 2013, 22:04
*Monika* napisał(a):Sparkler, Ile czasu chodzisz na te sesje terapeutyczne?


od połowy listopada dopiero. wcześniej miałam inną terapeutkę, ale nie pomagała mi specjalnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 sie 2011, 16:15
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Bortieboth 08 sty 2013, 23:17
Ostatnio mam wiele powodów do wyżalania. Jednym z nich jest samotność, na którą zostałem ostatnio skazany.
Nigdy nie miałem wielu znajomych. Prawda jest taka, że po tym jak wyjechałem z paczką na studia do Wrocławia, w rodzinnym Zabrzu miałem już tylko dwóch bliskich kolegów. Niestety jeden z nich szybko znalazł nowe towarzystwo i zrobił coś co sprawiło, że zerwałem z nim kontakt. Tak więc poza paczką pozostał mi już tylko jeden kolega.
Jeśli chodzi o paczkę z Wrocławia, to miałem tam moją byłą dziewczynę, przyjaciółkę, która by była dla mnie jak siostra, przyjaciela, którego znam już prawie 10 lat, oraz kolega i koleżanka, z którymi miałem słabsze relacje, ale także byli dla mnie ważni. Mimo iż byłem już na drugim roku studiów, na uczelni nie poznałem nikogo, z kim spędzałbym więcej czasu niż było to wymagade do wspólnej pracy na zajęciach.
Na początku grudnia uznałem, że jestem dla wszystkich przyjaciół z Wrocławia, a w szczególności dla mojej dziewczyny ciężarem, oraz że wszyscy będą mieli lepsze życia beze mnie. Moja dziewczyna była wtedy w szpitalu psychiatrycznym, zadzwoniłem więc do niej i powiedziałem, że muszę zniknąć z jej życia, ponieważ chcę, aby była szczęśliwa. To samo napisałem w liście do moich pozostałych przyjaciół z paczki, po czym zadzwoniłem po rodziców, aby przyjechali po mnie i zabrali do domu. Porzuciłem moje życie z miłości do moich najbliższym, przeświadczony o tym, że poświęcam się dla ich dobra, że wiem co będzie dla nich najlepsze – brak mnie.
Kilka dni później oprzytomniałem i uświadamiając sobie, że porzuciłem osoby, które kochałem chciałem to wszystko odwrócić, niestety było już za późno. Moja dziewczyna uznała, że być może rzeczywiście tak będzie lepiej dla nas obojga (nie wiem czy naprawdę tak myśli, czy był to efekt leków i pracy psychiatrów, którzy zajmowali się nią, gdy dostała bardzo silnych ataków nerwicy, gdy dowiedziała się, że z nią zrywam). Na początku myślałem, że mam oparcie w mojej przyjaciółce, jednak ona stwierdziła, że moje zachowanie źle na nią działa i musimy zerwać kontakt ze sobą. Jej chłopak zabronił mi się do niej odzywać i nazwał mnie "największym egoistą świata", chociaż ja w tej całej sytuacji ani razu nie pomyślałem o sobie. Przyjaciel, którego znałem od dzieciństwa obwinia mnie za tą całą sytuację. Wie, że jest to najprawdopodobniej efektem jakieś choroby, jednak mówi, że to mnie nie usprawiedliwia. Jedynie ostatnia koleżanka nie obwiniała mnie za tą sytuację, tylko wspierała jak tylko mogła. Niestety z nią miałem najsłabszy kontakt ze wszystkich, byliśmy tylko kolegami i nie mógłbym do niej zadzwonić i się zwierzyć. Zresztą podobno na nią też źle działa moja osoba i lepiej żebym się z nią nie kontaktował (według chłopaka mojej przyjaciółki). Podsumowując – nie mam kontaktu z nikim we Wrocławiu, a moja osoba jest tam bardzo niepożądana (co zostało mi powiedziane wprost). Moja dziewczyna ma zablokowany mój numer w telefonie, ponieważ gdy tylko do niej zadzwoniłem okaleczała się. Nie chce mnie widzieć, ani słyszeć, a poza tym zupełnie się zmieniła (choruje na BPD i nerwicę lękową), a jej charakter w ogóle nie przypomina osoby, która była moją dziewczyną.
Kolega, który pozostał w Zabrzu przesadził w ostatnim czasie z narkotykami, przez co miał także dużo stresów. Moim zdanie to spowodowało u niego zachowania, które wyglądały jakby cierpiał na schizofrenię paranoidalną. Przez większość czasu wszystko jest w porządku, jednak niekiedy ciężko się z nim rozmawia. Został niestety jedyną osobą, której mogłem się zwierzyć.
W rodzinie też nie mam wsparcia. Z rodzeństwem prawie nie mam kontaktu, mimo że brat mieszka bardzo niedaleko a siostra... razem ze mną. Rodzice starają się mi pomóc jednak robią to bardzo nieudolnie, a wręcz pogarszają czasem sprawę, co zauważyła nawet psycholog do której mnie zaprowadzili, podczas krótkiej rozmowy ze mną i moimi rodzicami.
Nie mając więc zupełnie komu się zwierzyć odnowiłem kontakt z kolegą, o którym pisałem na początku. Spotkaliśmy się kilka razy, zwierzyłem mu się, on mnie wspierał, zaprosił mnie nawet na sylwestra ze swoimi znajomymi. Problem w tym, że on ma swoje życie, swoich znajomych i gdybym polegał tylko na nim, to w końcu miałby mnie dość. Dodatkowo jest on trochę egoistą i obawiam się, że wysłuchuje moich żalów, aby mi pomóc, jednak zawsze w odpowiedzi opowiada coś o sobie... Mam więc dwóch kolegów, jednak mimo to wciąż czuję się bardzo samotny. Wczoraj mój stan bardzo się pogorszył, płakałem przez kilka godzin wieczorem, nie umiałem wytrzymać z bólem, który miałem w środku, ale zdałem sobie sprawę, że nie mam nikogo, do kogo mógłbym zadzwonić, nikogo kto by mnie zrozumiał i kto potrafiłby mi pomóc...
Bortieboth
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Fobia136 09 sty 2013, 08:40
Cześć Bortieboth. Zabrze chyba już tak ma. To moje miasto rodzinne i mimo że mieszkałam tam prawie 20 lat, to czuje sie przez to strasznie samotna. Wiem dokładnie jak to jest kiedy ma sie jakis problem nawet najmniejszy a nie ma sie komu po prostu wygadac. Nie wiem jak to u Ciebie było, bo ja miałam rodzicow którzy pili i przez to ze sie ich wstydziłam nie potrafilam nawiązać z nikim kontaktu. Do dzis mam problem z poczuciem własnej wartosci. Trzymam sie z dala od ludzi bo ciezko mi sie przelamac zeby sie z kims nowym zapoznac. Przynajmniej wiem w jakiej jestes sytuacji i przez to mozesz walic jak w dym ze swoim zalami do mnie. Bo nawet jak jest ktos obok a nie rozumie nas i naszej sytuacji to ciezko z kims takim sie rozmawia. pozdrawiam
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
04 cze 2012, 13:23

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Arhol 09 sty 2013, 11:04
O /cenzura/ rozbić to wszystko..
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32435
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Bortieboth 09 sty 2013, 11:52
Fobia136, dzięki :)
Właśnie z tego powodu, aby znaleźć kogoś kto mnie zrozumie staram się zawierać jakieś nowe znajomości, ale na razie nie idzie mi to najlepiej. Nie nawet nie wiem gdzie zacząć...
Bortieboth
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Fobia136 09 sty 2013, 11:56
No a najgorsze jest to mam świadomość ze to jest MOJE ŻYCIE tylko moje i tylko ja jestem w stanie je przeżyć. Ale to inni ludzie mają wpływ na MOJE wybory, MOJE działania. Chciałabym wiele wiele zrobić ale zawsze cos mnie blokuje. Zawsze mysle o tym kto i co o mnie pomysli i juz nie potrafie byc naturalna i byc soba. Tęsknie bardzo za tym wewnętrzym dzieckiem i za dziecinstwem ktorego nie mialam. Za kazdym razem mysle o tym co powiedza inni. Kurde zle mi z tym ale nie potrafie wyluzowac... :(

-- 09 sty 2013, 11:57 --

Własnie zaczales, moze nie w realu ale wirtualnie tez mozna pogadac. A ja dokladnie wiem o czym mowisz :)
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
04 cze 2012, 13:23

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez leli83 09 sty 2013, 17:33
Witajcie
Nie wiem juz co robić.....
Od ok.połowy pazdziernika lecze depresje (velafax i mirtagen).jest to moje czwarte podejście,w przeciągu ok.2 lat 3razy zarzucałam leczenie.Na dzień dzisiejszy od ponad miesiąca mam cały czas podwyższoną temperaturę (37.0-37.4).Moja lekarka twierdziłą dotąd ,że to od depresji,teraz szczarze zaczynam w to watpic.Zwiększyłam dawkę leków i jest jak było.Badania morfologia i CRP w normie.
Ma ktoś pomysł co to i skąd to? :(
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2013, 12:36

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Helvetti 09 sty 2013, 17:35
Boję się, strasznie boję, że przytyję od nowych leków. Nie chcę ich!
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez mark123 09 sty 2013, 21:54
Z roku na rok z nauką coraz gorzej. Prawdopodobieństwo skończenia studiów spada.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10119
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do