"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 15 sie 2007, 21:14
Dżejem... Polina... Ci którzy, mnie tu znają... jesteście tu? jesteście? czy jest ktoś? ktokolwiek... nadszedł kryzys... próbowałam sie otruć... już nie mogłam... nie mogę nadal... potrzebuję pomocy... pomocy... dzisiaj rano chciałam podciąć sobie żyły, ale pomyślałam o tym forum...
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 15 sie 2007, 21:27
już się otrułam. byłam w szpitalu. poczułam, że to koniec. że jeśli przez 17 lat nie wydarzyło się nic dobrego, to już się nie wydarzy. pasmo nieszczęść... chlaństwo ojca, krew w domu, policja, rozwód, problemy z siostrą jej samobójstwo, moja depresja, śmierć ojca, moja depresja, złamana serce i potraktowanie przez chłopaka moich uczuć jak papieru toaletowego, teraz nerwica i depresja, prpblemy w domu, w szkole, ze zdrowiem. ja już nie chcę tu być. już nie mam siły. walczyć z tym czego nienawidzę. żyć w kraju, w którym nie mam perspektyw, brzydzić się siebie. męczyć z samotnością. czuć się nierozumiana. nie... nie... nie...
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

przez hetman76 15 sie 2007, 21:32
W skrocie "syf beznadzieja nuda"...znowu wracam do "kochanego" zoloftu a byłem tak blisko. Nie pije za duzo alkocholu(ja wogle nie piłem) ale teraz to przesadzam to samo jest z papierosami lokomotywa ze mnie. Ostanie 2 tygodnie mnie dobiły...poznałem "ciekawych" kolegów z którymi wychodze z knajpy rano czuje ze sie staczam a hamulce sie zapowietrzyły. Czuje sie samotny i zagubiony mam wszystkiego dosc. brakuje mi sił. Zyciowe baterie mi sie wyczerpały...
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez moczymordka 15 sie 2007, 22:06
hetman,
nie możesz zaczynać dnia od procentów! wogóle, nie możesz tyle pić! no co Ty...
wiem, tez tak miałam. Wiem że mam tendencje, jak już nie moge tego znieść to sięgam po butelke, ale wszyscy wiemy że to syf nad syfem!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 15 sie 2007, 22:15
a ja również mam ochote na samobójstwo :( :( :( :( :( może po drugiej stronie ktoś mnie pokocha
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez moczymordka 15 sie 2007, 22:20
przestańcie z tymi samobójstwami!!! bo zwarjuje! nie będę mogła przez was spać w nocy!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez hetman76 15 sie 2007, 23:27
moczymordka napisał(a):hetman,
nie możesz zaczynać dnia od procentów! wogóle, nie możesz tyle pić! no co Ty...
wiem, tez tak miałam. Wiem że mam tendencje, jak już nie moge tego znieść to sięgam po butelke, ale wszyscy wiemy że to syf nad syfem!

Dzieki wiem ze pice to zadne wyjscie...juz nie bede :oops: :smile:
Przynajmniej wiem ze nie jestem niewidzalny na tym forum
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 gru 2006, 01:13

przez raven 15 sie 2007, 23:35
Nie wiem czy powinienem to tu pisać, ale ja gdy kiedyś miałem strasznego doła i nie chciało mi sie już żyć to pomyślałem sobie że samobójstwo, które wydaje sie najlepszą możliwością w depresji, jest w zasadzie pułapką.
Wydaje mi się że jeżeli jest coś lub ktoś po tej drugiej stronie, kto to wszystko stworzył, to napewno nie puścił by nam płazem takiego rozwiązania sprawy i w efekcie kara mogła by być o wiele gorsza niż dotychczasow życie. Może to jest głupota to co pisze, ale jak się nad tym głębiej zastanowić to ryzyko jest nieopłacalne i mnie raczej takie myślenie odwołało od tych myśli. Osóby, które nie wieżą (ja w zasadzie też mam czasem wątpliwości i do kościoła nie chodze:P ) pewnie uznają to za głupotę, ale warto się zastanowić i pspróbować przeżyć to życie jak najlepiej się da, bo wcale nie jest takie długie jak sie wydaje...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez raven 15 sie 2007, 23:44
Polina każdy sposób jest dobry, najważniejsze żeby nie dać się i nie myśleć o samobójstwie, postarać się jakoś żyć, a być może za jakiś czas przyjdzie szczęście:)
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez groskova 15 sie 2007, 23:47
Lovefoxxx trzymaj sie!!!
Ja wiem, ja to znam, nadchodzi panika i "juz nie moge!!", ale to tylko taki atak, przejdzie, poczytaj forum, pogadaj z kims, zadzwon na linie pomocy. Przejdzie...wycisz sie....
Nie powiem ci ze zycie bede lepsze jak juz przejdzie, ale bedziesz spokojniejsza...

Wiesz co mnie powstrzymuje? To ze probowalam 3 razy, tak porzadnie i i tak sie nie udalo. Teraz boje sie sprobowac kolejny raz bo boje sie ze znow sie nie uda...

Sorry moczymordka, juz sie zamykam z tymi samobojstwami;)

Dzisiaj mam lepszy dzien, przekazuje Wam troszke swojej sily:*****
Avatar użytkownika
Offline
Posty
205
Dołączył(a)
13 sie 2007, 21:57
Lokalizacja
Wroclaw

Avatar użytkownika
przez lovefoxxx 16 sie 2007, 08:46
Polinko, staram się sobie tłumaczyć, że może być dobrze. że szkoda by było stracić te wieczory, które tak kiedyś lubiłam z książką i malinową herbatą. szkoda by było już nigdy nie ściąć włosów jak idiota (zawsze lubiłam mieć coś dziwnego na głowie). ale ja już nawet nie mam marzeń. już nie chcę mieć kogoś bliskiego, już nie chcę tych książek i tej herbaty. trudno mi uwierzyć w szczęście, w to, że można się cieszyć. wczoraj było u mnie pogotowie, bo wpadłam w taką histerię, że się dusiłam. za cholerę nie mogłam złapać oddechu. ciągle się boję. tak ciężko nie żyć przeszłością, kiedy tak strasznie się tęskni. między mną a moją siostrą było osiem lat różnicy. ja byłam mała, chciałam być taka jak ona, patrzałam w nią jak w obraz. teraz brak mi jej pytań w co ma się ubrać jak szła na imprezę, jak uczesać włosy. brak mi jej długich paznokci, włosów i wiecznego odchudzania. brak mi tego jak przemycała mnie do pubów i uczyła grać w bilard. ja wiem, że ona mnie kochała i chyba chciałabym zaryzykować i być tam gdzie ona. może będzie nam dane być razem? parę dni temu dowiedziałam się, że mój dziadek ma raka. i wiecie co? nawet się nie przejęłam. nic. zero reakcji. nienawidze siebie za to. teraz jadę do lekarza, bo mi wymyślili anoreksję, głupi lekarze, będe wieczorem. (jak nie zabiję się po drodze... ostatnio lubię siedzieć na peronie i zastanawiać się czy rzucić się pod pociąg, który jedzie w stronę Gdyni, czy Gdańska. w efekcie, nie rzuciłam się jeszcze pod żaden.)
popchnij mnie w stronę życia...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 lip 2007, 14:35
Lokalizacja
przestrzeń między Sopotem a Gdańskiem

Jeszcze trochę i stracę wszystko

Avatar użytkownika
przez pink 16 sie 2007, 13:34
Dziś straciłam część zaufania osób, na których bardzo mi zależy. Nie dałam się zaprosić na przyjęcie u tych ludzi, bo sparaliżował mnie strach. Strach przed tym, że nie będę wiedziała jak się zachować, co powiedzieć, że cos pójdzie nie tak. Samo wyobrażenie sobie siebie, siędzącej wśród nich powodowało u mnie panikę. Moja odmowa ich zabolała. Z drugiej strony, jakie to przykre, że człowiek tak długo szuka osoby, przed którą mógłby się otworzyć, a później się okazuje, że znajduje, a tą osoba jest szef i szefowa. I siłą rzeczy nie można pewnych rzeczy powiedzieć, choćby nie wiadomo jak dobry był układ. Ten robak w mojej głowie mnie zabije. Stracę przez niego rodzinę, pracę, ostatnich przyjaciół jacy mi zostali.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
08 lut 2007, 17:14
Lokalizacja
kraków

przez Martusia 16 sie 2007, 13:58
Nie stracisz jeśli na to nie pozwolisz. Poza tym prawdziwy kumpel by się zasmucił, ale stanem Twojego zdrowia. Na takie rzeczy są sposoby. Sama szukam głęboko w sobie sił i motywacji by sobie z tym poradzić ale wiem, że znajdę.
Ty też.
Nie nakręcaj się i nie pisz czarnych scenariuszy, bo sama podświadomie doprowadzisz do złego obrotu spraw. Zobaczysz, że więcej ciekawości w patrzeniu w przyszłość i nieco więcej wiary a los się obróci na Twoją korzyść.
Tego Ci życzę.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez mrumrando 16 sie 2007, 14:28
Od jakiś trzech miesięcy (może więcej? Nie wiem po prostu od niedawna zaczęłam się tym przejmować) jestem wciąż smutna. Mogę się uśmiechać, udawać przed innymi, że jest ok. ale co mi po tym jak w środku czuję, że nic tu nie ma sensu. Od jakiegoś czasu zaczęłam obserwować to forum ale ni mogłam się zebrać żeby napisać, nie jestem dobra w opisywaniu co czuję. Ale muszę w końcu komuś się wygadać, b w swoim otoczeniu nie mam komu. Nie mam znajomych, mam tylko jedną przyjaciółkę którą znam już 10 lat ale co to za przyjaciółka którą widuję raz na trzy tygodnie, znalazła sobie chłopaka więc przestałam być interesująca. Ale jej i tak nic nie mówię. Z matką próbowałam rozmawiać ale tylko wrzeszczy. „Jakie ty możesz mieć problemy?! Przestań gadać tak, to tylko dorastanie!” tylko to od niej można usłyszeć. Więc ja też zaczęłam sobie mówić, że to przez dorastanie, że przejdzie.. że to chwilowe. Potem zaczęłam myśleć a może mam depresję? Ale głupio mi się znowu zrobiło bo osoby które mają depresję mają takie prawdziwe problemy, a jakieś durne błahostki. Ale to nie jest prawda. Nie mam znajomych bo nie wiem o czym ja mam rozmawiać z ludźmi, po prostu stoję z kimś i nie wiem o mówić. Zresztą mieszkam na zadupi gdzie nie mogę znaleźć jakiejś bratniej duszy, dla innych jestem po prostu dziwolągiem, szara myszką. Jak słyszę, że ktoś się śmieję nawet z oknem.. to jest strasznie głupie i wstydzę się tego, ale jestem przekonana, że to ze mnie. Bez względu na okoliczności jestem pewna, że to ze mnie. Więc siedzę całymi dniami w domu. Codziennie obiecuję sobie ,że wezmę się w garść, że się zmienię. Ale ja nie potrafię. Jak wczoraj czułam się szczęśliwa, od bardzo dawna nie czułam się taka szczęśliwa… tak dzisiaj jak siedziałam przy komputerze zaczęłam ryczeć. Nie wiem dlaczego, chyba tak po prostu. Miałam tez okres gdy cięłam się żyletką, czułam się trochę lepiej i chciałam zwrócić czyjąś uwagę.. ale to nic nie pomogło więc przestałam. Nie myślę o zabiciu się bo moje ciekawość co do przyszłości jest silniejsza. Wszystko stało się dla mnie obojętne. Na jakieś pytanie odpowiadam „Obojętnie, w sumie nie ma to dla mnie znaczenia”. Codziennie gdy zasypiam wieczorem mam nadzieję, że rano się obudzę i coś się zmieni… ale znowu nastaje ranek i kółko jest to samo. Jeszcze do tego jestem z natury strasznie dobrą osobą, nie przejmuje się tylko sobą ale innymi którzy potem i tak mnie kopią. Zaczęłam nienawidzić ludzi za to jak się zachowują, jak wyrządzają sobie nawzajem krzywdę, jak niszczą przyrodę, strasznie to wszystko przeżywam. Więc biorę swojego kota na kolana i przytulam go mocno wtedy czuję się trochę lepiej, całe szczęście, że nie gryzie. :)
"The dreams in which I'm dying
Are the best I've ever had "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
14 sie 2007, 16:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do