Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez student93 21 gru 2012, 21:23
sam musisz zdecydować ;)
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 kwi 2012, 23:05

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez amlc 28 kwi 2013, 17:31
To ja, fiekeu2, ale nie mogłem uzyskać dostępu do tamtego konta bo padł mi dysk w sylwestra, hasło do konta (w tym pocztowego) było tam na dysku.

Co nowego?
- rozstanie ze znajoma z ktora mialem kontakt przez pol roku (drugą znajomą pod rząd) i pozyczenie jej kasy
- koniec ze studiami, zapisanie do szkoly policealnej dla ubezpieczenia, niepojscie na 1 zajecia (zrezygnowalem pod dżwiami) i tlumaczenie tego 'nerwica lekowa' dyrekcji
- zmiana pracy - z dnia na dzien
- zaczaelm cieszyc sie zyciem, az nie wrocilem teraz ze szkoly i nie siedzialem kilka godzin ze szczeniactwem, wszystko dla ubezpieczenia

bylem u psychiatry, chodze na terapie. Od 4 tyg wszystko bylo cudownie, az do tego weekendu w szkole.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 kwi 2013, 17:26

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 28 kwi 2013, 17:52
Od 4 tyg wszystko bylo cudownie, az do tego weekendu w szkole.


Nie rezygnuj z "cudownie". Masz się uprzeć, że nie chcesz wracać do tego koszmarnego momentu i nie wracać, po prostu wypnij się na zły nastrój. To taka ogólna rada dotycząca podejścia, mi zawsze pomaga^^ Ok, co się dokładnie wydarzyło w skzole, co zepsuło Ci nastrój i dlaczego aż tak na Ciebie wpłynęło?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez amlc 28 kwi 2013, 17:57
Nienawidzę chodzić do szkoły, gdy rok temu skonczylem technikum to myslalem ze to koniec (wtedy mialem mysli samobojcze, nawet napisalem list pozegnalny - potem go spalilem). Potem byla przeprowadzka, praca na śmieciową umowę i studia dla ubezpieczenia. Teraz jest szkola policealna dla ubezpieczenia - zachodze, siedze, szczeniaki w okół, czas sie ciagnie. Po studiach wychodzilem z podobnym nastrojem. To jedyny element w moim zyciu, ktorego nienawidzę ( nie próbuj proszę sztuczek z 'sprobuj polubic szkole'). Paradoksalnie w technikum mialem zawsze ok 100% frekwencji.

Co dzień jest cudownie, 100% szczescia. W weekendy jest chujowo, a potem w tygodniu znowu normalnie. A w weekendy kiedy mam do szkoly - bardzo chujowo jak dzis.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 kwi 2013, 17:26

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 28 kwi 2013, 18:26
nie próbuj proszę sztuczek z 'sprobuj polubic szkole


Taki miałam zamiar. Jest coś, co chcesz mieć- ubezpieczenie. Jest coś, co musisz robić, żeby je mieć- szkoła. Mimo wszystko, to Twój wolny wybór. Lepiej się męczyć, czy znaleźć cokolwiek dobrego w szkole? Na przykład poczytać książki o manipulacji i popróbować nieszkodliwych sztuczek na ludziach (tak, wiem, okropnie niemoralne, ale może by do Ciebie trafiło), jednak spróbować się wciągnąć w przekazywaną wiedzę, przegadać nauczyciela, stworzyć sobie jakiś zabawny wizerunek, zabierać tam ciekawe książki. Tyle możliwości! Bo serio, co innego możemy Ci poradzić? To tak, jakbyś mieszkał z kimś toksycznym, nie chciał naprawić swoich relacji i chciał rady. Jedyną inną opcją jest zwracanie ogólnie mniej uwagi na szkołę. Po prostu, nauczenie się czerpać przyjemność z danej chwili. Ale to musiałoby wychodzić prosto z Ciebie, to jest moim zdaniem jeszcze trudniejsze. Bo to jest po prostu umiejętność odczuwania pozytywnych emocji teraz, po prostu, coś w stylu "świat jest piękny, jak mi dobrze". Bo badania wykazują, że myślenie o sytuacjach innych niż wykonywana czynność (nawet tych pozytywnych) ma w zwyczaju przygnębiać ludzi. Miałam Ci poradzić zapisywać sobie szczęśliwe wspomnienia, ale to w takim razie odpada (chociaż możesz spróbować, może nie jesteś tutaj akurat statystycznym człowiekiem), może zapisuj szczęśliwe myśli? Coś, co zawsze poprawia Ci humor?
Mam wrażenie, że nie spodobają Ci się te pomysły, ale proszę o feedback. Chciałeś rad, to się postaram:D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez amlc 29 kwi 2013, 20:27
Gdy chodziłem na zjazdy na studia, to nie czułem się spokojnie, uciekałem z lekcji wf, myślałem że mój niepokój jest związany z tym że akurat okolice 19 - kolejnej miesięcznicy śmierci mamy. Gdy zabierałem dwa miesiace temu papiery ze studiów czułem się niezwykle lekko.
Dziś, po doświadczeniach ze szkołą, wiem że prawdopodobnie nie będę spokojny dopóki z nie będę miał ubezpieczenia w umowie zlecenie, albo nie będę miał własnej firmy i będę miał załatwione składki. Ale co dzień dni są cudowne, złe są tylko weekendy.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 kwi 2013, 17:26

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 29 kwi 2013, 23:18
To co Cię tak męczy w tych tygodniach? Co Ci przychodzi do głowy, jak zadajesz sobie pytanie "dlaczeg to tak na mnie wpływa?"?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez amlc 30 kwi 2013, 23:02
Brak zainteresowania tematem, siedzenia kilka godzin tylko dla ubezpieczenia, siedzenie ze szczeniakami, dawno myslalem ze koniec szkoly = koniec szkoly, a musze chodzic niewiadomo gdzie dla ubezpieczenia. Nienawidze tego wszystkiego, ze musze chodzic dla ubezpieczenia. I nie, nie próbuj podważać i przekonywać mnie do wszystkiego (ani nawet części) tego, co wymieniłem. Państwo żeruje na pracodawcach, pracodawcy żerują na ludziach, ale gdy ktoś myśli o samobójstwie to już Pańtwo jest fajne i chce chronić ludzkie życie. Paranoja. Jedna wielka paranoja. Na szczescie teraz jest tydzien, jest wszystko super.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 kwi 2013, 17:26

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

Avatar użytkownika
przez wysłowiona 30 kwi 2013, 23:21
I nie, nie próbuj podważać i przekonywać mnie do wszystkiego


Ok, to jak sobie wyobrażasz takie radzenie? Bo ja naprawdę chciałabym pomóc, ale zablokowałeś mi wszystkie drogi ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1006
Dołączył(a)
19 lip 2012, 08:59

Co mi poradzicie? [poza wizyta u psychiatry]

przez amlc 01 maja 2013, 13:17
Bo znam te pozornie mądre rady i nic z tego nie wynika, ani tym bardziej nie wynikło gdy musiałem siedzieć w szkole. Na początku, tj. gdy zadzwoniłem zapytać się o zapisanie się, to ucieszyłem się - zajdę i raz na miesiąc posiedzę, nie będę musiał płacić (na studiach musiałem 350 zł), fajnie. W praktyce gdy muszę tam iść - o /cenzura/, jebana szkoła, jebane ubezpieczenie, co za kraj. Gdy muszę tam siedzieć - jeszcze X godzin i patrzenie co chwila na zegarek, dookoła mnie same szczeniaki i debile. Gdy wychodzę w sobotę - nareszcie koniec, jeszcze jeden dzień. Gdy wychodzę w niedziele - nareszcie /cenzura/, ubezpieczenie na ten miesiąc zaklepane i złość. Ostatnio w niedziele wziąłem tabletki na uspokojenie i zasnąłem jakoś o 18 w niedziele i spałem do 7 w poniedziałek. Widzisz jak mnie to męczy? Wiem, że mogę tam nigdy nie wracać, chciałbym czasem aby ktoś mi tak powiedział. Ale alternatywą jest powrót na wieś, spanie od 8 do 19, wstawanie o 19 i oglądanie tv/ siedzenie za komputerem / i czekanie aż znowu pójdę spać, przeżyłem w ten sposób maj, czerwiec, lipiec, sierpień i wrzesień 2012. Był czas kiedy myślałem o samobójstwie, nawet napisałem list pożegnalny, ale koniec końców nawet nie spróbowałem bo boję się tego, że jest coś po śmierci i że samobójstwo to nie koniec. Od kiedy zmieniłem pracę, przestałem przebywać w otoczeniu toksycznego szefa i sąsiadów z pracy jest zupełnie inaczej - cieszę się, uśmiecham, jest tak jak chciałbym aby było, zarabiam prawie 2x tyle, wracam z pracy 2km na pieszo uśmiechnięty. Jedyne problemy to 1) szkoła dla ubezpieczenia, 2) parcie na pęcherz co dzień z rana gdy jadę do pracy (ale na tym pracuję z psychoterapeutką), 3) być może kasa dopóki ktoś mi nie odda kasy, a ma mi oddać w przyszłym tygodniu. Wszystko się układa, tylko ta nieszczęsna szkoła. Nawet jak teraz piszę o tej szkole, to mam ochotę wziąć coś na uspokojenie bo po prostu nienawidzę tego tematu. Nie wiem w jaki sposób mogłabyś mi pomóc, może jeżeli orientujesz się jak założyć własną firmę i móc podoliczać wszystkie składki i rozliczać się z szefem na zasadzie faktury za usługi informatyczne? Potrzebuję jakoś rozwiązać ten problem i lepiej dla mojego zdrowia psychicznego byłoby zrezygnować ze szkoły. Zresztą, w policealnej można niezdać? Wszyscy są nastawieni na zdanie. Ja jestem nastawiony na ubezpieczenie. Czy widzisz w jakim kraju żyjemy? Liczę na odpowiedź. Resztę pozwoliłem sobie napisać na priv, bo nie chcę tego publicznie pisać. W ogóle rozmawiając o takich rzeczach najchętniej: 1) nie pisałbym tego na forum, 2) pisałbym to wszystko w zaszyfrowanym mailu http://sekurak.pl/szyfrowanie-poczty-w-outlook/
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 kwi 2013, 17:26

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do