CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez INTEL 1 02 wrz 2016, 11:45
Poniżej odpowiadam na pytania naszej Koleżanki, która wysłała mi PW i dodaję jeszcze kilka słów od siebie

Cześć
Lamo to jedyny lek, który cokolwiek wniósł do gówna , ktore jest moim udziałem od lat...
Mój obecny stan jest do dupy, ale bacząc na to, jak się sprawy miały "przed Lamo" to... nie ma porównania.
Z pewnością dawno bym już się zabił, gdyby nie ten lek.
Obecnie jestem kompletnie rozmontowany, pomimo, że regularnie biorę ów lek w ilości 200 - 250 mg/doba.
Ostatnio, ponieważ jak już napisałem moje samopoczucie jest do dupy na każdej płaszczyźnie,wpadłem na genialny pomysł aby Lamo odstawić ( bo skoro nie działa, a tylko skutecznie obcina mi przy okazji wszelakie uczucia, zwłaszcza pozytywne, to po co go brać? )
I po dwóch tygodniach zrozumiałem dwie sprawy.
Po pierwsze , ponownie i na własnej skórze przekonałem sie jaka jest różnica pomiędzy "źle" a BARDZO ŹLE, po drugie- że jestem skazany na Lamo do końca swych dni - czyli nie za długo.
Myślę, że w bardziej sprzyjających dla mnie realiach Lamo działało by dużo lepiej i bardziej wykorzystywało by swój niewątpliwy potencjał. Niestety nie mam i zapewne nie będę miał możliwości aby o tym sie przekonać. Zwłaszcza patrząc na poczynania nawiedzonego imć pana Ziobro :-) ( przy wielkim poklasku ze strony nabierających się na populizm osłów, którzy niebawem przekonają się jak łatwo i za "byle co" można zostać spenalizowanym i postawionym w stan oskarżenia ) Za chwilę przestępcą okaże się każdy, kto nie potrafi udowodnić swojej niewinności
Wracając do tematu - z podkulonym ogonem wrócilem do Lamotryginy delektując sie niejako stanem złym konfrontując ze stanem bardzo złym, czyli - nie waham sie tego słowa użyć- stanem permanentnego zagrożenia życia samobójstwem. Gdybym miał pod ręką broń palną z pewnością bym się zastrzelił pod wpływem impulsu, których miałem kilkanaście na dobe. Niestety nie bylem w stanie przedsięwziąć bardziej "skomplikowanego" samobójstwa...
Na dzialanie Lamo trzeba jednak poczekać. Ja czekałem 2-3 miesiące od osiągnięcia dawki około 150 mg/doba...
Co do Litu. Jako pierwszy lek ( oprócz benzo zapijanego połowa butelki wódki ) przywrócił mi choć kilka godzin nieprzerwanego snu. Lecz na tym jego działanie się skończyło, pomimo karnego utrzymywania zalecanych stężeń w krwi ( musiałem brać 6 - 7 tabletek na dobę ).
Głównym ( a właściwie "gównym" )problemem po nim były fekaliowe fontanny z dupska dopadające mnie kilkukrotnie w ciągu dnia, bez zadnego ostrzeżenia. Jak już kiedyś pisałem miałem "na mieście" z góry upatrzone zaułki, zadupia czy też urzędy gdzie mogłem awaryjnie, spocony z utrzymywania zwieraczy szybko dotrzeć :-)
Z leków przeciwpadaczkowych stosowałem też Depakinę, nawet w bardzo wysokich dawkach ( jakieś 2000 - 3000 mg na dobę) ale w moim przypadku ten lek okazał się równie skuteczny co miętowe cukierki.

Malo co piszę od dłuższego czasu.
Nie mam siły, ochoty, celu. Jestem sparaliżowany mentalnie. Na pytanie, na przykład Żony - co robimy w niedzielę - powinienem niezmiennie odpowiadać - "Cierpimy"
Bo ja cierpię. Stale cierpię bezproduktywnie, bezsensownie i bezcelowo.
Chociaż nie - cierpię dla Rafała czyli mojego syna. Im dłużej, nawet w takim stanie jak teraz z nim będę, tym większe dam mu szanse na normalny start w dorosłośc. Tylko tyle i aż tyle.
Bacząc na to, że udalo mi się tak przetrwać już 8 lat jest to cudem. Ma teraz 12 lat i praktycznie przez całe jego świadome zycie jestem chory psychicznie, a mimo to, heroicznym wysiłkiem jakoś sie udaje. Często uciekam z domu w alkoholową samotność aby nie widziano mnie w stanach w jakich nie powinno się mnie oglądać, kiedy to objawy choroby stają sie już nie do ukrycia.
Byliśmy ostatnio na wakacjach. Jak zwykle było to dla mnie wyzwanie i niekończąca się cięzka praca polegająca na nieobciążaniu żony i syna swoją chorobą. O ile normalnie staram się widzieć z nimi w ciągu dnia w miarę możliwości krótko, o tyle na wakacjach byłem z nimi praktycznie przez całą dobę.
Wyobraźcie sobie górskie wędrówki w cięzkiej depresji, która całkowicie pozbawia sił i kastruje z jakiejkolwiek przyjemności czerpanych z tychże wędrówek...
HORROR. Po kilku dniach nosiłem się już zamiarem powrotu, ale dałem radę.
Mam opracowany schemat dnia, który z mozołem realizuję.
Rano wstaję i wyprawiam młodego do szkoły ( w wakacje było oczywiście inaczej, ale przez 10 miesięcy w roku tak właśnie, jak poniżej napiszę jest )
Wracam ( muszę go zawieźc- szkoła jest na dyle daleko, że usprawiedliwia owo wożenie ), następnie przez jakieś 2 godziny staram się wykrzesać siły i motywacje do dalszej wegetacji, a każdy powód, dla którego mógłbym sie upić, naćpać beznzo ( ktorego od lat nie biorę ) i pójśc spać wydaje się jak najbardziej uzasadniony :-)
Ani razu jednak nie pękłem. Potem z wielkim mozołem i poczuciem bezsensowności udaję się do pracy polegającej na sprzedaży bezpośredniej usług wiodącego operatora telekomunikacyjnego. Ile mnie kosztują kontakty z motłochem nie musze chyba nikomu tłumaczyć.
Potem, mając na uwadze obecność już w domu żony i synka ociągam się z powrotem do domu i niejednokrotnie niczym mankrut , bez ruchu i w ciszy siedzę w samochodzie pod domem.
Wracam do domu i staram się uczestniczyć w życiu bliskich nie obciązając ich swoim stanem.
Byle do wieczora. Wieczorem czeka mnie nagroda - samotność w pobliskim parku, gdzie realizuję swoje jedyne już hobby- picie kilku piw, dzięki którym paradoksalnie na chwilę wraca mi rozum i uczucia. Czasami, ale bardzo rzadko udaje mi się wówczas osiągnąc stan w ktorym jestem w stanie posłuchać choć kilku ze swoich ukochanych metalowych "wałków", co przy braku jakichkolwiek uczuć poza wkurwieniem, oraz stałą gonitwą negatywnych myśli jest praktycznie na co dzień niemożliwe
Potem cichutki powrót do domu, kiedy to bliscy już śpią, albo szykują sie do spania.
"Orgia" żarcia wszelakiego, naprawdę całe stosy wszystkiego co znajdę w lodówce ( w dzień staram się nie jeść- nie potrafię, bo mam ściśnięty żołądek i nie chcę, gdyż po jedzeniu opadam z sił, co uwydatnia depresję ). Dziwnym trafem nie tyję od tego, pomimo iż według wszelakich prawideł to najgorszy sposób żywienia.
Stukam też żonę, ale z coraz mniejszym przekonaniem. Fizycznie jestem nadal sprawny i wydajny, ale sprawia mi to coraz mniejszą przyjemność a i bliskośc innej osoby jest dla mnie niekomfortowa.
Lecz "staję" :-) na wysokości zadania za każdym razem...
I tak to wszystko wygląda, a raczej "nie wygląda "
Takie dopracowane do perfekcji ( jak na moje możliwości ) smutne i beznadziejne czekanie na koniec tej kurewskiej wegetacji.
W najbliższym czasie mam zamiar przedsięwziąć działania, które być może w jakimś stopniu umilą mi to czekanie.
Mianowicie mam zamiar kłuć dupala sterydami ( testosteronem ), co z pewnością rozwali mi gospodarkę hormonalną, ale być może uda mi się osiągnąć ponowny okres dojrzewania, kiedy chce się żyć. Oczywiście nie będzie już odwrotu ( w moim wieku nie da się już skutecznie przeprowadzić tak zwanego " odbloku" czyli powrotu do stanu równowagi hormonalnej sprzed kłucia dupy ), ale zważywszy na to, że jestem przekonany o widocznym coraz bardziej końcu - mam na to wyjebaane.
Patrząc na siebie z boku widzę jaki jestem pojebanyy i co robię ciągle ze swoim życiem, ale zwyczajnie jestem zdeterminowany objawami gówna ktore skutecznie sie do tego przyczyniło.
Oczywiście robiłem przerwy w realizowaniu swojego codziennego "parkowego" hobby, mając nadzieję że wpłynie to jakoś pozytywnie na mój stan i jakość życia. KREW W PIACH. Jeszcze gorzej, ponieważ pozbawienie się tego wieczornego "oddechu" jeszcze bardziej pozbawia mnie ochoty do zycia w jałowości i zmęczeniu...

Trzymajcie się wariaci.
...nie mam podpisu...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1513
Dołączył(a)
11 maja 2013, 18:07
Lokalizacja
Śląsk

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez zdiagnozowana 02 wrz 2016, 13:39
Intel bardzo Ci dziękuję za wyczerpującą informację. Jesteś chyba jednym z niewielu osób, które tak kiepsko reagują na leki. Z reguły leki jednak działają i łagodzą chorobę. Ja leczę się przeszło dwa lata i dopóki nie wiadomo było, że to chad antydepresanty robiły świetną robotę. Teraz trochę się pokomplikowało. Zastanawiam się skoro jesteś już w takim stanie i masz niekończącą się depresję itd. dlaczego nie chcesz spróbować elektrowstrząsów? W wielu naukowych dokumentach czytałam, że w lekooporności w depresji i chad mogą nieźle pomóc.
Chyba jednak nici z mojej lamotryginy, muszę odstawić w trybie natychmiastowym bo w zasadzie przed chwilą się dowiedziałam, że jestem w ciąży.... jestem przerażona, ale też bardzo szczęśliwa. Muszę dać radę. Pierwszy trymestr chociaż bez leków!!! Ale się boję, obecnie mam coś ala szybkie zmiany potrafi być mega depresyjnie, a za pare dni lub h jestem wesołkowata i pogodna. Wszystko jest płynne. Oby wszystko było wporządku... tak bardzo się boję.
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
02 paź 2015, 17:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez xsydney 03 wrz 2016, 02:04
Intel, co jak co, ale jestem pod mega wrazeniem... Twojej milosci do syna. Cos wielkiego.
Takze ze wzgledu na niego przychylam sie do propozycji innych osob - sprobuj wszystkiego co sie jeszcze "da", co daje jakakolwiek szanse na poprawe. EW mysle ze nie sa glupim pomyslem.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
27 gru 2013, 00:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 03 wrz 2016, 15:05
zdiagnozowana, gratulacje!
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2802
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez zdiagnozowana 04 wrz 2016, 09:48
Carica Milica napisał(a):zdiagnozowana, gratulacje!

Dziękuję:)
Strasznie długo musisz czekać na ten szpital. Oby był wart tego czekania i żeby Ci pomogli.
Depresyjny nastrój niestety trwa nadal...
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
02 paź 2015, 17:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez WolfMan 04 wrz 2016, 10:20
zdiagnozowana, Gratulacje,marzyłaś o tym ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1162
Dołączył(a)
17 paź 2015, 23:52

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez zdiagnozowana 05 wrz 2016, 10:31
WolfMan napisał(a):zdiagnozowana, Gratulacje,marzyłaś o tym ;)

Dziękuję:) tak marzyłam jak o niczym innym :)
Pierwszy dzień siedzę w domu na L4 i już się potwornie nudzę. Chyba jednak dobrze byłoby pracować chociaż dwa, trzy dni w tygodniu. Depresyjny nastrój mnie nie opuszcza. Na szczęście nie jest na tyle silny żebym miała myśli destrukcyjne. Oby małymi kroczkami do przodu. Co u Was bo taka cisza się zrobiła?
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
02 paź 2015, 17:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez Carica Milica 05 wrz 2016, 17:42
W oczekiwaniu na szpital przechodzę przez różne odcienie chadu - ciemna depresja, szary dołek i różnobarwna hipomania. Obecnie jestem w lekkim, kontrolowanym locie. Mam dużo energii i chce mi się życia. Dzisiaj zaczęłam komponować pierwszy rozdział nowego tematu magisterki. Idzie dobrze, idzie do przodu. Tak ma być!
Majaki wariata: Dziennik, który stracił równowagę
F31 Vatro hodaj sa mnom.
Lit 625 mg, kwetiapina 100 mg, kofeina trzy dawki dziennie.
Avatar użytkownika
Offline
III Miss Forum
Posty
2802
Dołączył(a)
01 cze 2015, 19:11
Lokalizacja
Pallati i ëndrrave

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez WolfMan 05 wrz 2016, 18:30
Carica Milica, Powodzenia ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1162
Dołączył(a)
17 paź 2015, 23:52

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 07 wrz 2016, 12:10
Zostawię sobie ten wpis jak notkę w pamiętniku choróbska.
Leków nie biorę chyba kilkanaście miesięcy, lub dłużej. Długo. Od półtora miesiąca mój znośny (byłby nieznośny dla "normalnego") stan zaczął się pogarszać. Ostatnie 2 tygodnie w tempie lawinowym.
Nie chodzi o nastrój. Sram na nastrój. Mogę się czuć smutny, wkurwwiony, lub inaczej, obym tylko mógł funkcjonować.
Godzinę, po obudzeniu dopada mnie zmęczenie uniemożliwiające wykonywanie pracy. Stan ten potęguje zjedzenie czegokolwiek. Ryj maskowaty, osłabiona koncentracja, niemożność działania, niezborność ruchowa. Lenistwo rzekłbym nieprzejednane, choć leń leniuChując czułby się z tym dobrze.
Nie jest to jeszcze stupor niosący nieznośne cierpienie, lecz stan mocno niepokojący, znany z tego, że rozwija się zazwyczaj w ciężką kilkunastomiesięczną depresję wykluczającą całkowicie z życia.
Dopiero powrót do domu i wychylenie sety lub dwóch okraszone dwoma browarkami daje iskierkę życia i znośnego samopoczucia pozwalając na odpalenie Plejaka i wirtualnego odstrzelenia paru łbów w trybie multiplayer.
Z pewnością pójdę do mojego lekarza, który niestety zacznie przyjmować dopiero za miesiąc. Bardziej liczę na xanaxy jako zastępstwo lub dodatek do alkoholu, niż na jakiekolwiek antydepresanty, których poza 3-4 substancjami nie zamierzam więcej nigdy przyjmować. Nie mam pomysłu na leczenie. Nie mam już z czego wybierać.

Brakuje jeszcze do szczęścia tylko odpału w górę zakończonego psychotycznymi doznaniami, które się twórcom sc-fi nie śniły.
Z drugiej strony liczę po cichu aby właśnie znowu tak zwariować, co świadczyłoby, że to nie THC powoduje te jazdy. (Profilaktycznie nie palę od prawie 4 lat)
Oddam się wówczas ufnie i radośnie paleniu blantów do końca mych dni. One były dla mnie najlepszym lekiem na ChAD przez prawie 20 lat.

Cała ta choroba to wieloletnia agonia w męczarniach, przerywana złudnymi drgawkami nadziei.


Jack Bode Miller :) Jak tam po zejściu z SSRI? Coś drgnęło?
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

przez zdiagnozowana 08 wrz 2016, 12:32
Przez tę jeb*ne nastroje dopada mnie lęk. Nastrój depresyjny na przemian z rozdrażnieniem i chaosom w głowie. To są jakieś chyba stany mieszane. Ale muszę to przetrwać dla dobra dzidziusia. Przeraża mnie 9 miesięcy bez leków. Tak bardzo przydałby mi się chociaż antydepresant a tu nie wolno nic. Wiem jedno jeżeli uda mi się donosić ciążę i urodzić odrazu zaczynam się leczyć dla dobra własnej rodziny i siebie. Przestanę sama kombinować i będę słuchała lekarza a nie tak jak do tej pory po swojemu i w konsekwencji w ogóle się nie leczyłam. Najpierw dwa lata na samym antydep a potem nieudolne wprowadzanie lamotryg. Teraz już mnie wali czy będę gruba i brzydka od leków. Mam dla kogo walczyć.
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
02 paź 2015, 17:02

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez refren 08 wrz 2016, 12:49
marwil napisał(a):Godzinę, po obudzeniu dopada mnie zmęczenie uniemożliwiające wykonywanie pracy. Stan ten potęguje zjedzenie czegokolwiek.


Zbadaj sobie cukier.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez refren 08 wrz 2016, 13:19
zdiagnozowana, super wiadomość, gratulacje!

Nie mów sobie ciągle "muszę wytrzymać, muszę, muszę...", moim zdaniem można sobie zrobić za dużą presję.
Z depresją da się żyć, zwłaszcza na zwolnieniu, można ją przespać, przeleżeć, przeoglądać (seriale) itp.
Gorzej ze zmiennym nastrojem i napędem, choć stany hipo mogą być fajne. Mi na lekkie nakręcenie pomaga muzyka (stabilizuje mnie blues). Czasem też wchodzę w smutek kontrolowany, to znaczy myślę o czymś smutnym, słucham emocjonalnej lub wyciszającej muzyki - ale to coś smutnego nie może odnosić się do mojego teraźniejszego życia i mi zagrażać, powoduje tylko lekką melancholię, która zbija nakręcenie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Avatar użytkownika
przez marwil 08 wrz 2016, 16:06
refren napisał(a):
marwil napisał(a):Godzinę, po obudzeniu dopada mnie zmęczenie uniemożliwiające wykonywanie pracy. Stan ten potęguje zjedzenie czegokolwiek.


Zbadaj sobie cukier.


To nie cukier. To nigdy nie był cukier (badany powielokoroć podczas hospitalizacji), ani nawet borelioza, jak sugerował mój kumpel.
Karkulowsiał zwartusiał ratuwsianko Bożywsio.
Wellbutrin 300mg od 13.10.2016 Trittico 25mg Na sen Nikotyna, Kofeina, Teina, Cerveza
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1891
Dołączył(a)
13 lis 2013, 10:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do