wahania nastroju

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

wahania nastroju

przez chłopak 25 sie 2006, 19:54
trochę głupio tak pisać o sobie, tylko kurde sam nie wiem co mam z sobą zrobić...
czasem jest dobrze i radośnie, a kilka chwil później totalna zwiecha i tylko jedna myśl...
staram się nie okazywać tego znajomym, rodzinie, przyjaciołom, ale się nie da i czasem zauważają...
czasem, często od popołudnia aż do środka nocy, gdy uda mi się zasnąć mam taki głupi stan... czuję się pusty, bezużyteczny, nic nie potrafiący i strasznie zmęczony... nawet zaczęło się to już odbijać na moim związku, nie potrafię cieszyć się zwykłymi rzeczami, nie chce mi się nawet już całować, nie widzę sensu w niczym... a później co...? wstanę sobie rano i jest ok, minie jakiś czas i zwiecha... a później znów ok...
nie wiem co zrobić... wiem, że powinienem iść do lekarza, jednak jakoś zawsze czuję, że dla nich to nie problem... polecają jakieś multiwitaminy i mówią, że to po prostu przesilenie pogodowe, a ja czuję że to przesilenie, ale chyba już mojego marnego życia...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 sie 2006, 19:47

Avatar użytkownika
przez Radison 25 sie 2006, 21:26
Cześć

Mam podobne objawy do Twoich i jeszcze nie byłem z tym u lekarza, ale zamierzam ,,na dniach" pójść. Również niepokoję się, czy mnie potraktuje poważnie, ale nie zamierzam się łatwo poddać! Czy masz już doświadczenie w rozmowie z lekarzami i mógłbyś mi coś poradzić? Ja radzę, żebyś postawił twarde warunki i dał mu do myślenia, żeby nie przepisał Ci kolejnych multiwitamin :?.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez agapla 25 sie 2006, 21:31
No to czas cos z tym życiem zrobić ,odnaleźć cel ,zając sie czymś co będzie ci sprawiac radośc , ludzie mają gorsze problemy a jednak potrafia sobie poradzić grunt to odnaleźc swoja drogę ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez chłopak 25 sie 2006, 22:14
agapla napisał(a):No to czas cos z tym życiem zrobić ,odnaleźć cel ,zając sie czymś co będzie ci sprawiac radośc , ludzie mają gorsze problemy a jednak potrafia sobie poradzić grunt to odnaleźc swoja drogę ;)


a powiedz mi w czym niby mam znaleźć sobie cel? Skoro żadnego sensownego nie widzę. co sprawia mi radość? podróże, ale ile można? w końcu znów wraca się do szkoły i pracy.
tak, inni ludzie mają gorsze problemy... moje są niczym.

Radison - nie wiem, co mógłbym Ci poradzić, może tylko to, żebyś przed pójściem do lekarza był już po wcześniejszych multiwitaminach, to miałbyś czym zaskoczyć heh, pozdr;)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
25 sie 2006, 19:47

przez Martusia 25 sie 2006, 23:47
chłopak napisał(a): inni ludzie mają gorsze problemy... moje są niczym.


nie ważne w naszych problemach jest ile osób by się nimi przejęło, ilu ludzi znosi gorsze doły.
Ważne jest to jak my sobie z tym poradzimy i czym to wszystko dla nas jest.
Jeżeli byłyby niczym, nawet byś ich nie zauważył, a jednak piszesz o tym.
Może idź do psychoterapeuty, to taka moja cicha rada.
Mnie w wielu problemach terapia pomogła.

Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Avatar użytkownika
przez Wypalony 26 sie 2006, 07:23
Zgadzam sie z Martusia. Nie wazne sa problemy, ale nasza subiektywna ich ocena. Jesli Tobie cos sprawia problem to problem ten jest istotny, koniec, kropka. A jesli chodzi o objawy to mi to przypomina depresje. Idz do psychologa, opisz co sie dzieje, powinien to potraktowac serio. Powodzenia!
PS.: Ja na poczatku tez ignorowalem swoje problemy, ukrywalem przed otoczeniem i bagatelizowalem(zreszta zdarza mi sie to do dzisiaj niestety) i wierz mi ze jest to droga do nikad.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez Martusia 26 sie 2006, 13:36
dla mnie psychiatra to ostateczność. Po co się faszerować jeśli można choć spróbować nauczyć się siebie i radzić sobie z takimi problemami. Wtedy żadna nowa sytuacja czy ewentualny nawrót choroby nie będą nas tak przerażać, bo będziemy wiedzieli co zrobić by szybko lepiej się poczuć. Takiej wiedzy, umiejętności nikt nam nie zabierze. A leki mają skutki uboczne i tylko ukrywają problem przed nami samymi.

Niestety z takiej ostateczności chyba jestem zmuszona skorzystać ;(
Ale pocieszam się, że to tylko tymczasowo. Na rok szkolny. Żeby sobie poradzić i zdać maturę, potem stanę na nogi.
Chcę w to wierzyć. :)

Pozdrawiam.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez magdasz 27 sie 2006, 12:27
rafik ma racje jesli chcecie wpakowac sie w jakis xanax albo inne badziewie to prosze bardzo do ogolnego tylko pozniej miesiacami sie z tego wychodzi. a sama psychpterapia tez nie pomoze szcegolnie jesli bedzie zle dobrana.
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
12 sie 2006, 20:58
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Marcia 27 sie 2006, 19:03
sa rozne szkoly z tego co ja widze...
jedni radza zeby isc... a ninni ze nie....

moze lepiej pojsc i zaradzic temu w zarodku... bo potem moze byc juz za pozno...
wiec kiedy moze byc za pozno bo sama sie zdecydowalam po parunastu nocach kiedy nie czulam siebie... kiedy moj mozg nie pracowal... to bylo straszne... czytalam ksiazki zeby czyms go zajac... dzialalam jak machina...
i mi akurat pomogla wizyta u lekarza.
i znow zakwitna maki i storczyki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
19 sie 2006, 16:51
Lokalizacja
z Poznania

Avatar użytkownika
przez p0rk 28 sie 2006, 15:40
A ja chyba... polubiłem swoją depresję. Pamiętam te wachnięcia nastroju, szalony slalom pomiedzy totalną deprechą, a epizodami manii. Po trochu zostało mi to dzisiaj. Nic Ci nie poradzę jak znaleźć sens w życiu bo mi samemu się to nie udaje. Może hobby? Ale ile można?
Wiem że to głupio brzmi: "polubiłem swoją depresję", ale chyba tak jest. nie chcę żadnych prochów, bo się boję że to już nie będę ja, tylko jakaś maszyna funkcjonująca dzięki małym chemicznym przyjaciołom. Mam takiego samego stracha jak przed narkotykami.
Jakoś nauczyłem się rozpoznawać kiedy lecę w dół, a kiedy wznoszę się asymptotycznie w górę. Najbardziej nienawidze właśnie takiej jazdyw górę i w dól. Cieszę się kiedy jestem na samym dole (tak gdzieś w głębi duszy, naprawdę w czarne głębi) bo wiem że już nie spadnę niżej. Ze nie otrzymam płonnej nadziei.
Mam nadzieję że nie zdołuje Cię bardziej tym postem. Wiedz że można z tym żyć, że można czerpać z takiego życia przyjemność (masochistyczną? :twisted: ), że kiedyś wyjdziesz z tego na prostą.
Jesteś w związku. To świetnie. Porozmawiaj z nią. To (być może) najbliższa Ci istota. I może dużo zdziałać. Pozwól jej. Na pewno to was zbliży.
Ja też udawałem przed wszystkimi i dalej udaję przed wieloma. Ale mam ujście na blogu, ostatnio znalazłem także to miejsce. Gdy już nic nie wiem- piszę. Czasem to czego nie można powiedzieć samo płynie przez ręce. A może masz inny dar tworzenia? Poszukaj.
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

cholernie męcząca amplituda nastrojów

Avatar użytkownika
przez łożysko rasputina 21 wrz 2006, 11:29
jem salipax (fluoksetyna). od kilku lat leczę się na rozpoznaną nerwicę. kiedyś było gorzej - dzisiaj męczy mnie amplituda nastrojów. jednego dnia jestem w stanie przenosić góry. nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. wszystko z palcem w nosi wykonam w podskokach.
i tak dla zmylenia chyba przez kilka dni z rzedu. a potem przychodzi kolejny poranek i jebut. nawet oddycha mi się ciężko. godzinami bezmyślnie klikam myszką, na przykład przez pół godziny odświeżając jedną stronę. w takim dniu nawet ubrać jest mi się ciężko. śmierdzę, swędzę i nic z tym nie zrobię. kładę się i zasypiam.
góra-dół-góra-dól. jak to dziadostwo pokonać? jak zrobić żeby nie było niespodzianek w postaci potwornego bólu towarzyszącego chociażby podniesieniu ręki? chciałabym być czynna. czym zajmować umysł w takie dni? nawet psu wtedy tłumaczę, że spacer będzie krótki i bez rzucania patyków. bo nie mam siły. jak zabić tego wampira energetycznego, który gdzieś tam się czai?
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:39

Avatar użytkownika
przez peace-b 21 wrz 2006, 13:38
Może jesteś źle leczona? Wspominasz o okresach wzmożonej aktywności a potem kompletnego dołka. Może to być jedna z lekkich postaci choroby afektywnej dwubiegunowej ponieważ charakterystyczne dla niej są okresy lepsze i gorsze które są bardzo chwiejne a granica pomiędzy nimi bywa wąska. W takiej sytuacji należałoby zmienić leczenie i zamiast samych antydepresantów które łykasz brać coś na wyrównanie i ustabilizowanie nastroju aby te silne wahania nie występowały. Zasugeruj to lekarzowi bo często w takich przypadkach leczą oni tylko depresję a ignorują pozostałe symptomy Twojego samopoczucia jako mozliwość innego rodzaju choroby.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez łożysko rasputina 21 wrz 2006, 19:46
peace-b napisał(a):Wspominasz o okresach wzmożonej aktywności a potem kompletnego dołka. Może to być jedna z lekkich postaci choroby afektywnej dwubiegunowej ponieważ charakterystyczne dla niej są okresy lepsze i gorsze które są bardzo chwiejne a



ChAD... ale żeby tak co parę dni?
obserwuję u siebie również tendencje hipochondryczne. weź nic mi nie mów ;-)
moja następna wizyta u lekarza dopiero za jakiś miesiąc. obadamy jak będzie do tej pory.
Posty
5
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:39

Avatar użytkownika
przez peace-b 22 wrz 2006, 00:40
Jest cholernie dużo rodzajów ChAD niektóre są cykliczne z odstępami paru miesięcznymi, inne paru dniowymi, inne paru godzinnymi a jeszcze inne są totalnie nieregularne. Czasem okres manii i depresjii występuje w tym samym czasie dlatego często dosyć trudno jest to zdiagnozować.

Momentami sama siebie o to podejrzewam... ale lepiej już nic nie mówię bo znając mnie to pewnie jak zwykle za dużo się naczytałam i teraz wmawiam to wszystkim na około (+ nowotwory + schizofrenię + inne rzeczy) :roll:
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 8 gości

Przeskocz do