Leczenie szpitalne..

Hasiok.

Leczenie szpitalne..

przez gregory21 01 lut 2010, 21:53
Witajcie , dzis odwiedzilem , doslownie spacerujac po oddzialach z jedna z ekstra osob z tego forum :D szpital gdzie leczy sie stany depresyjne i nerwice ale nie tylko ... spacerujac od najwyzszego pietra do najnizszego z kazdym nizzszym poziomem byly osoby o bardziej zaawansowanych schorzeniach ..az do parteru ktory byl pod kluczem a dziadzio ktory wolnym tępem zmierzal niczym "zombi" w nasza strone... :( :( :( mozna powiedziec budzil lęk... z eufori ze moze jest szansa naprawde zaczac sie leczyc i cos z soba robic ... przeszłem do stanu zastanowienia.. moze jednak terapia dzienna a nie calodobowa opieka na takowym oddziale...czy ktos ma jakies doswiadczenia odnosnie leczenia??ktore lepsze calodobowe czy dzienne?? pozdrawiam
gregory21
Offline

Re: Leczenie szpitalne..

przez celineczka3 01 lut 2010, 22:46
Najlepiej ani jedno ani drugie. Zresztą teraz ogromny nacisk kładzie się na terapie środowiskową a nie leczenie szpitalne bądź co bądź odizolowujące człowieka. Terapia dzienna jest też pewną formą izolacji...w końcu spędza się 8 h dziennie 5 dni w tygodniu, a to oznacza rezygnację z wielu życiowych sytuacji jak praca, studia itd.Także do kiedy się da, trzeba żyć normalnie i nie myśleć o szpitalu.
celineczka3
Offline

Re: Leczenie szpitalne..

Avatar użytkownika
przez carlos 01 lut 2010, 23:14
A ja mam nieco odwrotne zdanie na ten temat.
Jestem po terapii na dziennym oddziale ( 12 tygodni kuracji )
Jak się postarasz, to możesz trochę dla siebie wziąć i mieć rzekomy spokój. :)
Chyba lepsze jak leżenie kamieniem w szpitalu?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
568
Dołączył(a)
13 lip 2008, 01:55
Lokalizacja
Szczecin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Leczenie szpitalne..

Avatar użytkownika
przez linka 01 lut 2010, 23:18
Najpierw wypadałoby popróbować z lekami i terapią - w warunkach domowych, dopiero gdy to nie skutkuje terapia na oddziale dziennym lub pobyt na oddziale leczenia nerwic.
Jakie jest moje zdanie na ten temat? Szpital powinien być wyjściem awaryjnym, dopiero wtedy gdy chory naprawdę nie radzi sobie z codziennym życiem......poza tym jak pisze celineczka3 najlepiej to wszystko przeżyć w naszym codziennym życiu bo wyjście ze szpitala też może być trudne.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Leczenie szpitalne..

przez Lexie 02 lut 2010, 00:05
Mnie moja była psychiatra praktycznie od razu chciała odesłać na leczenie dzienne, ponieważ źle reagowałam na leki (tylko 2 "testowałam". Pozwolicie, że może opiszę tutaj zachowanie mojej lekarki, bo do tej pory jestem nim zaszokowana. Mój organizm stanowczo odrzucał wszelkie lekarstwa, praktycznie 20 minut po połknięciu zaczynały się wymioty, biegunka, zawroty głowy takie, że nie byłam w stanie nic widzieć. Oczywiście w takiej sytuacji zjedzenie czegokolwiek nie miało żadnego sensu. Z racji tego, że mam problemy z jedzeniem praktycznie od dziecka i ważę ok 40 kilo nie było nawet najmniejszych szans, żeby przetrzymać te pierwsze 2-3 tygodnie. Moja psychiatra mnie wyśmiała - tak, zaczęła mi się perfidnie śmiać w twarz i stwierdziła, że mi nie zależy, bo gdyby było inaczej to bym wytrzymała te 2 tygodnie bez jedzenia!
Po czym wręczyła mi skierowanie na oddział. Niestety, nie potrafiła mi podać ani namiarów na szpital ani wytłumaczyć na czym to wszystko będzie polegać. Moje sugestie, że chciałabym spróbować jeszcze czegoś innego, bo boję się wychodzić sama z domu i nie dam rady dojechać na leczenie zaowocowały obrażeniem mnie i wyrzuceniem z gabinetu!
Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam odrzucając to skierowanie. Pomijam już kwestię dojazdów nie wiem czy to byłaby odpowiednia terapia dla mnie - nie potrafię się otworzyć i wyjawić swoje najgłębsze strachy czy obawy, kiedy słucha mnie grupa ludzi.
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
30 sty 2010, 20:39

Re: Leczenie szpitalne..

przez mp1 02 lut 2010, 03:30
oddział dzienny leczenia nerwic np. w warszawie na sobieskiego, polecany jest dla każdego, no prawie, ale 10 tygodni w warunkach leczenia może naprawdę dużo pomóc na "zewnątrz", oczywiście zależy od programu, bo jeśli ktoś z personelu zainteresuje się pacjentem raz na dobę, to nie ma sensu
mp1
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lis 2009, 01:00

Re: Leczenie szpitalne..

przez Ciśnieniowiec 02 lut 2010, 04:49
Z mojego doświadczenia: terapia indywidualna i leki nic mi nie dały. Pani psychiatra podśmiewała się pod nosem i ograniczyła się do wypisania recepty, nie informując mnie nawet czym jest moja choroba, jak ją wyleczyć itd. Pani psycholog z kolei nie miała mi nic do powiedzenia i wizyty u niej olałem po którejś z rzędu wizycie, na której mówiłem znów to samo, a ona nie potrafiła nawet skleić kilku sensownych zdań o tym co usłyszała. Była to placówka państwowa. Poszedłem więc na terapię grupową i cieszę się, że tam byłem. Jasne ciężko było się otworzyć, jednak z czasem nabrałem zaufania do ludzi. Poznałem ludzi z podobnymi problemami, wsparcie, przyjaźnie itd. Często jest tak, że słuchając tego, co mówią inni coś się w tobie otwiera, dostrzegasz analogię u siebie.
Mam też kolegę, któremu pomogła terapia indywidualna, na którą chodził dwa razy w tygodniu. Ja raczej nie wybrałbym się do szpitala na oddział całodobowy, no chyba że nie byłoby innego wyjścia. Jeżeli miejsce terapii znajduje się niedaleko to po co masz tam spędzać noc? Poza tym jak ktoś słusznie zauważył wyjście ze szpitala może być traumą. Plusem oddziału dziennego jest to, że po zajęciach robisz co chcesz. Ale wybór to kwestia osobista. :smile:
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sty 2009, 23:34

Re: Leczenie szpitalne..

przez qwertyuiop 02 lut 2010, 05:12
nie idz na zamkniety jak nie jest to koniecznoscia. Ludzie co Wy tak ciagniecie do tego, jeszcze zrozumiem jak ktos nad tym nie panuje i chce isc na taki oddzial. Co do oddzialu - cudow nie ma, wydaje mi sie ze taki oddzial dzienny to po leczeniu indywidualnym, terapii z osoba ktora wyslucha, zreszta to zalezy od osoby. Niektorym pomaga terapia w grupie inni sie tam nie odnajda i wola indywidualnie. Jesli psychiatra Ci nie kaze isc na zamkniety i daje Ci prawo wyboru to skorzystaj z dziennego poki mozesz.. dobra ide stad... :/

[Dodane po edycji:]

gregory21 napisał(a):az do parteru ktory byl pod kluczem a dziadzio ktory wolnym tępem zmierzal niczym "zombi" w nasza strone... :( :( :( mozna powiedziec budzil lęk...

i tak z ciekawosci zapytam co to znaczy? Kto to byl bo nie rozumiem - pacjent czy lekarz?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 sty 2010, 22:32

Re: Leczenie szpitalne..

przez polakita 02 lut 2010, 11:29
Lexie napisał(a):Moja psychiatra mnie wyśmiała - tak, zaczęła mi się perfidnie śmiać w twarz i stwierdziła, że mi nie zależy, bo gdyby było inaczej to bym wytrzymała te 2 tygodnie bez jedzenia!
Po czym wręczyła mi skierowanie na oddział. Niestety, nie potrafiła mi podać ani namiarów na szpital ani wytłumaczyć na czym to wszystko będzie polegać. Moje sugestie, że chciałabym spróbować jeszcze czegoś innego, bo boję się wychodzić sama z domu i nie dam rady dojechać na leczenie zaowocowały obrażeniem mnie i wyrzuceniem z gabinetu!

Żałosna ta pani psychiatra. Lekarze niestety nie zawsze potrafią traktować pacjenta z szacunkiem, uważając się za jakąś "wyższą rasę".
polakita
Offline

Re: Leczenie szpitalne..

Avatar użytkownika
przez mała26 02 lut 2010, 20:04
Hehe Pozdro dla Gregora, jeszcze raz ,możemy iść na taki spacer..., ale myślę że są fajniejsze miejsca :D ktoś napisał że to w jakiś sensie odizolwanie na takim oddziale, bo zdala od pracy, studiów itd, ale będąc w takim stanie myśląc o szpitalu ja nie byłam w stanie pracować czy studiować,więc żadnej za bardzo starty nie było, wychodzi się kiedy i gdzie chcę(zero pidżam)pod warunkiem punktualności na zajęcia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
28 paź 2009, 19:54
Lokalizacja
ZAGŁĘBIE

Re: Leczenie szpitalne..

przez gregory21 03 lut 2010, 09:59
mała26, Hej , nie widze najmniejszego problemu:) dzis mam wizyte po skierowanie o 15 , zobaczymy co i jaki typ mi doradzi , klikne pozniej , pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

Hmm pani psych. nie zalecila terapi wogole nicnie zalecila chyba wazniejsza byla kasa... 20 min i wypad.. narazie mam spotkanie 17 II na terapie dzienna do gliwic...tylko ze ona trwa 12 tygodni...
gregory21
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do