Kłótnie w domu

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez IceMan 03 kwi 2007, 18:47
Przyznam, że psychoterapeuta ma wiele racji. Tak naprawdę wiele zależy od Ciebie. Nowe mieszkanie mogłoby być oazą i tu: albo miejscem, w którym będziesz mogła dojść do siebie i zacząć pracować nad sobą (obawiam się, że na razie masz do tego ekstremalnie ciężkie warunki), albo norką, w której się zamkniesz i nie będziesz nigdzie wychodzić w obawie przed potencjalną konfrontacją z kimkolwiek. Prawda jest taka, że również mogłabyś popracować nad sobą w takich warunkach w jakich żyjesz i zmienić postawę wobec teściów. Wtedy może byś uciszyła teściową.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez nidziowa 03 kwi 2007, 19:24
Chyba nikt nie jest w stanie uciszyc mojej tesciowej. Ja co prawda nie próbowałam , ale widzę jak walczą tesc, mój mąż, szwagier. I jest coraz gozrej.
Ona ma nerwice jak ja, tylko jest wylewna, wylewa ja na zewnatrz, histeryzuje. Nie skonczy jak nie padnie.
JA mam tak samo tylko ze w środku walcze sama ze sobą.
Myslę nie raz, że to bardziej ona potzrebuje pomocy psychiatry niż ja. Ale jak ja do tego pzrekonac. Ja wiem, czyje ze mam problemy i staram się sobie pomoc, a ona jest przekonana ze jest ok, tylko inni są zle.
I to chyba tyle.
W skrócie.
Staram się mysleć pozytywnie....
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
12 lut 2007, 15:47

Avatar użytkownika
przez IceMan 03 kwi 2007, 20:05
Wiesz co... nie wiem co napisać. Napiszę tyle, że mam dokładnie to samo z moją matką. I właśnie jestem świeżo jakąś minutę po wysłuchaniu epitetów na mój temat. I nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Napisałem, że przeprowadzka pomoże, bo sam u siebie jako jedyną nadzieję widzę wyjazd do Wrocławia na studia.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Atkaa 04 kwi 2007, 10:17
nidziowa Piotrek ważne jest to, żeby nie dać się wciągnąć w obłęd histerii. Wasze opanowanie jest korzystne dla całego otoczenia i po pewnym czasie zacznie się udzielać innym. CCC - cierpliwość, cisza, ciepło
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 kwi 2007, 13:03
Wasze opanowanie jest korzystne dla całego otoczenia i po pewnym czasie zacznie się udzielać innym. CCC - cierpliwość, cisza, ciepło

Atkaa z tym opanowaniem to nie zawsze dziala...moi rodzice już kilkanaście lat się kłócą i potem wrzeszczą na mnie....a ja staram się z nikim nie kłócić....
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 04 kwi 2007, 16:45
Zgadzam się z Darkiem. Staram się opanowywać, ale kończy się to tym, że moja mamcia w dobre robi swoje, ja się wkurzam, tłumię to wszystko w sobie, w końcu tracę nerwy i wtedy jest wojna światów... Dodam, że i tak jestem dobry zawodnik w porównaniu z mamą, bo ona wytrzymuje... nie wytrzymuje... jest jak uzbrojona mina, ja potrafię wytrzymać, nawet w pewnym stopniu się wyciszać, ale czasem jest takie bombardowanie nerwami że nie wyrabiam z uspokajaniem się.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Atkaa 04 kwi 2007, 19:33
A z czego wynikają kłótnie? Jest jakiś konkretny punkt zapalny, czy to taka tradycja? Wiele zależy od źródła.
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez IceMan 04 kwi 2007, 22:46
Oj ... z punktem zapalnym to długa historia. Pomijając to, że z usposobienia moja mamcia jest jak mina, to jeszcze ma delikatnie mówiąc skrzywione pojęcie na temat czystości i w telegraficznym skrócie pisząc: chodzi i sprząta, krzyczy czego się człowiek nie dotknie (pobrudzę przecież), nie mogę normalnie pójść do kuchni zrobić sobie jeść (z tego samego powodu), wszystkie najbardziej podstawowe czynności mam utrudnione i robię 3x dłużej niż się powinno robić przez jej pomysły (wymyśla jak tu zrobić, żeby oczywiście było czysto - reszta nieważna). Jejku, pewnie to brzmi banalnie ile tego napisałem, ale aż wstyd mi się wdawać w szczegóły. To jest jeden wielki cyrk. Nie życzę tego nikomu. Gdybym miał się pokusić o diagnozę (czytałem co nieco w necie - myślę, że jest to mania na punkcie czystości :? ). I co zrobić?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 05 kwi 2007, 00:47
Przyczyną klótni miedzy rodzicami jest po prostu to ze już nie ma miłości,zrozumienia.....poza tym mają dwa różne charaktery....
Jeżeli chodzi o moje kłótnie z matką<bo z ojcem prawie w ogóle nie gadam-bo wogóle nie potrafie z nim gadać przez jego charakter>to przyczyną tych kłótni są różne rzeczy...np.moja mama cały czas myśli że wszystko wie najlepiej a tak nie jest.......poza tym ona zachowuje sie w sposób nie przewidywalny:wrzeszczy bez powodu,ma bzika na punkcie czystości....a nie daj Boże jakbym szklanke zostawił na biurku.....,poza tym jest dwulicowa bo potrafi rozmawiać serdecznie,miło z kimś przez telefon a potem nabijać się z tego kogoś....to samo jest jak z kimś gada na dworze a potem przychodzi do domu i już śmieje się z tej osoby.....no i jeszcze jedną przyczyną kłótni pomiędzy mną a mamą jest brak zrozumienia......kiedy ja cierpie i prosze ją o pomoc to mówi mi,że ma dosyć mojego zachowania i żebym s......ł i przestał sobie wymyślać jakieś lęki...ale jak jej coś jest to zaraz jestem przy niej i jej pomagam..
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Atkaa 05 kwi 2007, 10:13
Piotrek no to trafiłeś w temat :twisted: Wyobraź sobie, że żyłam z taką manią czystości mojej babci w dzieciństwie i do tego stopnia mnie zdominowała, że nabyłam ten nawyk od niej. Różnica polega na tym, że ja nie robiłam awantury o okruszki na kuchennym blacie tylko bardzo mnie to irytowało. Piszę w czasie przeszłym bo od kiedy jestem z moim obecnym chłopakiem musiałam zwalczyć w sobie tą manię gdyż jest on nieziemskim bałaganiarzem :P Na początku doprowadzał mnie do szału a potem się poddałam i teraz czuję się lepiej. Oczywiście bałagan dopuszczam tylko do pewnych granic ale już nie krzyczę z byle powodu. Muszę Ci powiedzieć, że to jest bardzo trudne do zwalczenia. Jeśli twoja matka nie zauważa problemu to nie ma szans na porozumienie. Mogę Ci tylko napisać jaka teoria nasuwa mi się w związku z manią czystości - otóż ludzie, którzy mają wiele niespełnionych pragnień a w związku z tym kompleksy (wiadomo) nie udało im się w życiu osiągnąć czegoś ważnego, przelewają swoje niespełnienie na najbliższe otoczenie (na płaszczyznę w której czują się dominująco) i tam próbują zrekompensować sobie deficyt osiągnieć i zadowolenia z siebie. W przypadku kobiet będzie to oczywiście dom - standardowo, domena kobiet. Niestety, poczucie wartości takiej kobiety jest mocno obniżone w związku z tym utrzymywanie ogniska domowego staje uciążliwą koniecznością udowodnienia sobie, że w tym na pewno jest idealna. Chyba zdajecie sobie sprawę, że podejście do tematu jest mocno przesadne i tzw. "po trupach do celu" :? Ja osobiście bardzo współczuję takim osobom. One się bardzo męczą tym stanem ale nie umieją go przerwać bo oznaczałoby to klęskę na ostatniej płaszczyźnie jaką były w stanie zagospodarować. Taka jest moja teoria ;)
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez GRACJA 05 kwi 2007, 12:12
Tak znam to. Sprzątałam, narzekałam,że moje dziecko nie umie utrzymać porządku w swoim pokoiku. Po którymś z rzędu zwróceniu mu uwagi usłyszałam - "mamo mieszkanie to nie muzeum, mieszkanie jest do mieszkania a nie na pokaz jak jest czysto". Zaczęłam to przetrawiać i pomyślałam no faktycznie. Trudno mi było ale pomału coraz rzadziej zwracałam uwagę na ten stan. W końcu dałam spokój. Teraz myślę tak - lubisz bałagan to sobie w nim siedź. I jest mi z tym dobrze. Przestałam się denerwować z tego powodu. Jeden stres do mojej nerwicy mniej. Oczywiście od czasu do czasu po cichu - jak nie ma mojego dziecka w domu to sprzątam ten pokoik ale nie robie z tego problemu. Najważniejsze żeby poprzestawiać sobie w głowie i wiedzieć co jest w życiu tak naprawde ważne i nie przejmować się "dodatkami do naszego życia". Ważne jest zrozumienie drugiej osoby i przemyślenie jej argumentów ale do tego trzeba troche dobrej woli. Pozdrawiam
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Avatar użytkownika
przez IceMan 05 kwi 2007, 14:51
Atkaa, Gracja - dzięki :)
Atkaa napisał(a):Piszę w czasie przeszłym bo od kiedy jestem z moim obecnym chłopakiem musiałam zwalczyć w sobie tą manię gdyż jest on nieziemskim bałaganiarzem Razz Na początku doprowadzał mnie do szału a potem się poddałam i teraz czuję się lepiej.

Jakby doszło do starcia jego z moją mamą, to by chyba wybuchła III wojna światowa :P
Atkaa napisał(a):Jeśli twoja matka nie zauważa problemu to nie ma szans na porozumienie.

Właśnie się tego obawiam.
Twoja teoria jest jak najbardziej na miejscu i bardzo logiczna.
GRACJA napisał(a):"mamo mieszkanie to nie muzeum, mieszkanie jest do mieszkania a nie na pokaz jak jest czysto"

Jakbym słyszał siebie. Ale u mnie niestety to nie przyniosło skutku.
w związku z tym utrzymywanie ogniska domowego staje uciążliwą koniecznością

U mnie w domu nie jest to ognisko domowe. Ognisko domowe łączy się z rodzinnym ciepłem. Tu domeną jest czystość, nawet znacznym kosztem tego poprzedniego.

Tak myślałem jak coś z tym zrobić i nie wiem. Nieprzypadkowo przypuszczam, że to mania. Jednym z jej objawów jest agresja przy próbie sprzeciwu albo krytyki na temat obiektu manii (w tym przypadku - czystości). W przypadku mojej mamy jest to agresja słowna. I to bardzo ostra, długotrwała. Zauważyłem, że ona sama się nakręca. Do tego stopnia, że jej agresji i krzyku nie da się ani uspokoić, ani zbytnio zagłuszyć (no chyba że włączę kolumny na maxa jak już stracę resztki cierpliwości - tylko kolumny, bo słuchawki nie wyrabiają takiej głośności).
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 kwi 2007, 01:32
Nieprzypadkowo przypuszczam, że to mania. Jednym z jej objawów jest agresja przy próbie sprzeciwu albo krytyki na temat obiektu manii (w tym przypadku - czystości). W przypadku mojej mamy jest to agresja słowna.

Ja myśle,że moja matka też ma manie....i również kiedy słyszy sprzeciw albo krytyke na temat czystosci to dochodzi do długotrwałej agresji słownej...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 kwi 2007, 12:12
I można coś na to poradzić??? Czy ktokolwiek z forum poradził sobie z tym?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do