nerwica mija!

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Avatar użytkownika
przez didado1 03 maja 2006, 10:00
Mała :D
Święte słowa, bardzo Ci dziękuje za nie :D Twoja wypowiedz bardzo wpłynęła na mnie pozytywnie.
pozdrawiam serdecznie
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez didado1 03 maja 2006, 10:09
:shock: czy możecie coś więcej na temat tej toksycznej matki, moja mama jest nader opiekuńcza, też rozmawiałam o tym na terapi i dalej nie wiem jak sobie z tym radzic :?:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez bubo 04 maja 2006, 13:06
Nooo, mnie się wydaje, ze jak matka jest nadopiekuńcza to wyrabia w ludziach pewną 'mimozowatość". Mam na myśli to, że mamusia zawsze lepiej wie, jak ci dogodzić i usiłuje przeforsować swoje wybory - jakby zmusza cię do nich, a potem jako osoba dorosła masz problem z podejmowaniem własnych, szamoczesz się i nerwica lękowa gotowa.

Moja matka do tego ma denerwujący sposób bycia, tzn. krytykuje mnie za byle g... np. że obiadu nie chcę jeść 2 godz. po śniadaniu - bo ONA już obiadek ugotowała i chce we mnie wmusic jak nie jestem głodna. I jak jej wszystko powiesz i wytłumaczysz, co źle robi to nie skutkuje - zaraz robi to samo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez didado1 04 maja 2006, 16:59
Bubo
właśnie dokładnie tak mam wiecznie słyszę to zrobiłaś już, a tego jeszcze nie zrobiłaś, czasami mam jej dosyc choc szczerze ją kocham, terapeutka kazałą mi się zastanowic co z tym zrobic ale ja jestem nadal w błędnym kole i jakoś nie umiem sobie z tym poradzic, a może i ta moja nerwica od tego , choc mnie się wydawało że po śmierci taty mi się tak stało :shock:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez bubo 04 maja 2006, 18:52
Może śmierć taty spowodowała, że stałaś się bardziej podatna na zranienie i dlatego też ta nerwica (no i przez matkę).

Myślę, że matki w dużej mierze kierują się egoizmem, tzn. wymarzyły sobie takie to a takie dziecko i gdy nie dziecko nie zachowuje się tak, jakby chciały, próbują to na nim wymusić. Mam wrażenie, że moja matka po prostu nie pozwala mi wydorośleć, bo tak jej wygodniej :? .

Jak sobie z tym radzić? Dopiero rozpocznę spotkania z terapeutką ale jak już wspomnialam - na moją nic nie działa. No nie da się kobieta zmienić i już. Może więc zmienić coś w sobie, ale co, kiedy z moją matką święty by nie wytrzymał. Mam trudną sytuację - mój ojciec też nie żyje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

przez Aga1 04 maja 2006, 20:51
sami będziecie być może rodzicami to zobaczycie jak to jest, napewno zdarzają się i nadopiekuńcze mamy i takie które sie swoimi dziećmi nie interesują, dają ciuchy kase a dzieci niech sobie robią co chcą. Nie wiadomo co lepsze. :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez bubo 05 maja 2006, 09:59
Najlepszy to jest złoty środek.

I owszem, zdaję sobie sprawę, że kto wie, jakby to było jakbym byla matką, ale moja matka usilnie nie chce dać mi dorosnąć traktując mnie jak wieczną nastolatkę!

Przychodzę do niej zadowolona, czuję się dorosła, a wychodzę jako małe dziecko, stłamszona i jakby przejechał po mnie czołg.

Tak a propos walki z nerwicą, ja jak wy przejmowałam się, co kto o mnie pomyśli. Ostatnio raczej myślę, żeby to oni się bali, co JA o nich pomyślę. Trochę skutkuje.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

Avatar użytkownika
przez didado1 05 maja 2006, 10:22
Aga 1
skąd ta pewnośc że ja już rodzicem nie jestem :?: i na co lub na kogo ta złośc :?:
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

Avatar użytkownika
przez bubo 05 maja 2006, 10:41
Trudno mi myśleć o tym, jak to sama będę rodzicem. Na samą myśl, jak to matka będzie mnie wtedy nawiedzać i zawalać tysiącem dobrych rad i wieczną krytyką, skóra mi cierpnie. Ja nie jestem sama w moich odczuciach że matka mi szkodzi - mój mąż też to widzi i mówi tak samo, że po wizycie od niej wychodzi psychicznie wykończony, bo ona ma taki sposób bycia. A mąż jest zdrowy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
54
Dołączył(a)
30 kwi 2006, 16:05

przez monalisa 12 maja 2006, 13:57
ja boje sie ze to sie nigdy nie skonczy choc dopiero trwa 2 tyg i to tez nie caly czas bo raz czuje sie lepiej nawet bez lekow a raz gorzej. mam lexotan ale biore go tylko wtedy jak czuje sie naprawde zle, tak bardzo chce z tego wyjsc i cieszyc sie zyciem jak wczesniej. powodem bylo urojenie sobie choroby smiertelnej ktoraj nie mam , ale nerwica nie chce puscic mnie i nie potrafie uwlonic swojeje glowy od myslenia o niej. czuje sie lepiej zawsze po rozmowie z kims albo gdy jestem czyms zajeta bardzo mocno. najgorzej jesr rano gdy budze sie i staram odgonic ta mysl ze zaraz sie to znow pojawi ale nie uadje mi sie i to przychodzi : scisk w brzuchu, uczucie wymiotne, panika. robie pare glebszych oddeechow i nachwile puszcza ale znow wraca. o roznych porach dnia. czy jest ze mna juz bardzo zle? czy wyjde z tego? jestem etraz w Angli gdzie pracuje ale to zaczelo sie w Polsce na urlopie 2 tyg temu, nie wiem co robic. blagam poradzcie mi bo coraz ciezej mi z tym zyc i nie moge sobie poradzic.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
12 maja 2006, 13:27
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez agapla 12 maja 2006, 15:54
Monalisa jak juz pisałam da się z tego wyjść (ja już prawie mam to za sobą) a było naprawdę kiepsko miałam taki lęk że nie mogłam wyjść z domu, zacznij brać magnez , popijaj systematycznie melisę i caly czas mów do siebie ,,jestem zdrowa" ,pisz na kartkach te słowa , powtarzaj sobie w duchu ,uwierz mi można z tego wyjść i bez pomocy lekarza ale potrzeba trochę zawzięcia.Uspokój sie trochę wewnętrznie zapisz ( nie wiem czy masz taką możliwość) się np na jogę. I pamiętaj tu na forum jest dużo takich ludzi , każdy cię rozumie nie jesteś sama pisz do mnie na pw zawszę pomogę i pocieszę. Pozdro :lol: Uszydo góry!!!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez awers 12 maja 2006, 21:43
Rozumiem że niektorzy z was niepochwalaja terapi lekowej ,ale myśle że kazdemu pomaga co innego jednemu pomoże rozmowa z przyjacielem ,a drugiemu szpital,dlatego nienegujmy tych którzy wybrali farmakologie,ja osobiście jestem teraz na REXITINIE jest to lek który mozna zarzywac nawet rok i niepowoduje uzależnienia a bardzo pomaga mi przetrwać okres oczekiwania na wizyte u psychiatry którą mam wyznaczona na 8 czerwiec. A co do dołowania sie na wzajem to też się nie zgadzam mnie bardzo pomogło gdy wyczytalam ze faktycznie w nerwicy występują takie objawy jak moje ,myśle że niektóży wlaśnie po to wchodzą na to forum tak jak bylo to w moim przypadku pozdrawiam wszystkichAWERS
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 22:25
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez agapla 12 maja 2006, 21:57
Oczywiście w najgorszych przypadkach branie leków jest zrozumiałe, ale jakie to są najgorsze przypadki? Czy w takim razie to że ktoś przez pół roku siedzi w domu i sie trzęsie z nerwów mozna uznać za ciężki przypadek?Ja tak miałam ale nie brałam leków , oczywiście nikogo nie krytykuje , bo jest to każdego indywidualna sprawa jak sie leczy, ale jak sobie poczytałam na forum jakie jazdy ludzie maja po lekach to sie po prostu zastanawiam czy rzeczywiście one leczą.Pozdro
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez Gość 12 maja 2006, 22:03
agapla napisał(a):Oczywiście w najgorszych przypadkach branie leków jest zrozumiałe, ale jakie to są najgorsze przypadki? Czy w takim razie to że ktoś przez pół roku siedzi w domu i sie trzęsie z nerwów mozna uznać za ciężki przypadek?Ja tak miałam ale nie brałam leków , oczywiście nikogo nie krytykuje , bo jest to każdego indywidualna sprawa jak sie leczy, ale jak sobie poczytałam na forum jakie jazdy ludzie maja po lekach to sie po prostu zastanawiam czy rzeczywiście one leczą.Pozdro


włąśnie dlatego nie biorę leków, bo to mnie też zastanawia, a po lekach mam gorsze jeszcze jazdy :shock:
Gość
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do