Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 19 wrz 2011, 20:09
Di88,

Byłaś u jakiegoś specjalisty?bo to chyba coś w rodzaju lęku przed autentyczną bliskością.Współczuję...domyślam się, że to strasznie męczące dla Ciebie...
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Di88 20 wrz 2011, 14:49
Też o tym myślałam,że boję się bliskości.Chodzę do psychiatry od lat. Powiedział,że mam duże zapotrzebowanie na stymulację, że taką mama osobowość itd.:]Byłam u kilku psychologów,dawno temu,ale byli beznadziejni.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
18 wrz 2011, 22:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez basia88r 21 wrz 2011, 13:29
Witam, Jestem nowa. Mam ten sam problem co wy. Nie wiem jak sobie radzić z tym. Z moim narzeczonym jestem 6 lat. Od 4 lat widywaliśmy się ciągle. 3 miesiące temu musiał wyjechać na delegacje na 2 miesiące i to był dla mnie wielki stres ale jakoś sobie radziłam. Nagle Po tygodniu jego nie obecności nagle nie wiadomo skąd obudziły mnie w nocy myśli że mogę go nie kochać. To było straszne ja go przecież tak bardzo kocham. Serce szybko zaczęło bić. Ta myśl została mi do dzisiaj. Po miesiącu mój skarb wrócił na tydzień i wszystko minelo a gdy miał znow jechac na miesiąc to mysli wrocily. Ciągle siedzę i myślę. Te myśli mnie dobijają. Rano się budzę i myśli się pojawiają. Gdy przebywam z nim czasami jest dobrze a czasami źle. Myśli każą mi analizować jego wygląd. Ciągle mam myśli czy to ten jedyny i wtedy płakać mi się chce. Teraz też siedzę i czekam aż wróci z pracy i myślę czy będę się cieszyć tak jak kiedyś. Codziennie płaczę. Przed wyjazdem było wspaniale. Nic mi więcej do szczęścia nie bylo potrzebne aż tu nagle w ciągu jednej nocy takie coś. Pomóźcie
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2011, 13:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez agucha 22 wrz 2011, 14:38
Wyjdziecie z tego!
Ja jestem szczęsliwa narzeczona bez zadnych watpliwosci!:)
Offline
Posty
303
Dołączył(a)
30 sie 2009, 09:00

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez basia88r 22 wrz 2011, 15:10
Agucha jak dlugo jestes z swoim mężczyzna?? Miałaś tak że już prawie uwierzyłaś w te myśli....że jednak nie kochasz??? To mnie tak bardzo boli.

-- 22 wrz 2011, 15:12 --

Ja się tak bardzo boję. Przed jego wyjazdem byłam szczęśliwa itd. Kocham go a te myśli mnie dolują
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2011, 13:14

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez rafałblabla 22 wrz 2011, 18:23
basia88r to jest najgorsze że chyba każdemu po takich myślach wydaje się że to jest prawda
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
23 maja 2011, 19:41
Lokalizacja
Gdańsk

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez MADZIA9 23 wrz 2011, 12:27
Ślicznotka napisał(a):A może to prawda :?: :twisted:
Hej. Jestem tu nowa, ale czytam Was od jakiś 2 miesięcy. Mam a może miałam taki sam problem. Zaczeło się od depresji a od jakiś 2 miesięcy mam takie czarne mysli o kochaniu. Jeszcze pół roku temu jak patrzyłam na inne rodziny to myslałam sobie " Boże nikt nie jest tak szczęśliwy jak my:)" a tu takie cos mi sie przypętałało. Ogólnie mam stwierdzone zaburzenia lękowo-depresyjne w stopniu słabym. Ale to co było w mojej głowie to jedna wielka sieczka. NIe mogłam spać nie mogłam jeść schudłam 10 kilo " juz nadrobiłam:)" Wszystko w czrnych barwach widziałam. Jestesmy po ślubie ponad rok a razem juz 8 lat i zawsze mówiłam i myślałam ze mam super związek:)do tego mamy super urwisa:) Ma 2 lata:) Teraz czuję, że naprawde z tego wychodzę juz nie ma tego dziwnego lęku po przebudzeniu, normalnie spie normalnie się smieje ale czasem jak pomyśle o tym co mnie spotkało i dlaczego to czuję lęk. Bardzo kocham moją rodzinkę, bardzo...nie wyobrażam sobie życia bez mojego wspaniałego męża i synka. Jedynie mam jedno marzenie zapomnieć o tym na zawsze.... Dużo dały mi posty hanussi apsik i cichej, naprawde jest duzo duzo lepiej. Mąż do końca nie rozumie mojej nerwicy, bo twierdzi ze skoro jest fajnie i mamy fajna rodzine to jak mozna miec nerwice. W sumie to ma racji troche i to on sprowadza mnie na ziemie:) Pozdrawiam Was

-- 23 wrz 2011, 12:32 --

Dodam jeszcze, ze tak naprawde mam teraz myśli jak mogłam tak pomyśleć:)jest fajnie
MADZIA9
Offline

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez basia88r 23 wrz 2011, 15:37
To jest jakaś masakra. Tak nagle to przyszło i szkoda że nie można też tak szybko się tego pozbyć. To strasznie boli. Ta myśl kocham czy nie kocham, chce z nim być czy nie chce.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2011, 13:14

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez zagubiona13 24 wrz 2011, 09:34
basia88r,
Kochana...Twój post brzmi tak jakbym czytała swojego z przed kilku miesięcy.U mnie zaczynało się dokładnie tak samo.Nie pociesze Cię zapewne stwierdzeniem, że trwa to już rok czasu.Dzień w dzień.Przed Tobą łatwiejsze i cięższe chwile.Trudna walka, ale warta zachodu.Ja podjęłam psychoterapię.żałuję tylko, że zaczęłam ją stosunkowo późno.Pierwszą wizytę miałam zaraz po tym jak to wszystko się zaczęło.przerwałam, nie trafiłam do najlepszego specjalisty.Myśli nie ustępowały.Myślałam, że zwariuję.Do tego doszły myśli samobójcze, depresja...masakra.Niebawem upłyną 3 miesiące mojej terapii.Widzę poprawę.Pamiętaj, że nie musisz przez to przechodzić sama.I ja osobiście nakłaniałabym Cię do podjęcia terapii.Na chwilę obecną u mnie różnie.raz lepiej raz gorzej,ale chyba przeważają te lepsze chwile.Myślę, że najgorsze mam już za sobą.Teraz tylko trzeba pozbierać się do kupy po tym wszystkim :) Dobrze, że z nami jesteś!!Uszka do góry!!Wspólnie łatwiej nam wszystkim wygrywać walkę!!bo w końcu w kupie siła :D

Trzymaj się kochana!!wygrzebiesz się z tego bagna.Ale przygotuj się, że może być ciężko.
Pozdrawiam cieplutko - bo dzisiaj coś zimno póki co :)
Życie depcze wyobraźnie.Zrozum.Uwierz.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 14:11

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez greenbook 24 wrz 2011, 11:06
Witajcie!! Witam też nowe osoby, które do nas trafiły!!
Wróciłam kilka dni temu z romantycznego wypadu z moim miśkiem... było na prawdę miło, mimo że strasznie się bałam wyjazdu z bezpiecznego miejsca...
U mnie przez ostatnie kilka dni było ok... prawie brak lęków jakaś taka siła po wyjeździe we mnie wstąpiła, wewnętrzny spokój i przekonanie, że jakoś sobie poradzę do tego jeszcze wygrana walka z wyjazdem to tez napełniło mnie lekką nutką spokoju...
Aż do wczorajszego wieczora, kiedy mój chłopak powiedział do mnie, że miał nie najlepszy dzień (dodam że wcale tego nie zauważyłam, a to rzadko mi się zdarza...) że cały czas myślał o "życiu" że nie jest takie jak sobie do końca wymarzył...:( ale że mam się nie martwić bo wiem, że on tak czasami ma... no i wiem.
Nie trudno się domyślić, że i ja i on wyobrażaliśmy sobie nasze życie zupełnie inaczej, ale tak strasznie ciężko jest przełknąć to że ranię osobę, która kocham:(
Wiem, że on sobie wyobrażał to wszystko inaczej, że dawno będziemy po ślubie, że może będziemy mieli niedługo dzieci i będziemy mieszkać gdzieś tylko we dwoje z daleka od rodziców...:( I to jest takie trudne, że on przy mnie tylko cierpi, że jest wiecznie zawiedziony, że ja znowu czegoś nie mogę bo nerwica... Chore jest to wszystko tyle Wam powiem:( Chciałabym go uszczęśliwić/uszczęśliwiać żebyśmy spełnili wszystkie nasze marzenia żeby on po prostu był szczęśliwy... jejku jak ja pragnę jego szczęścia i zadowolenia...:(
A nie dość że ma swoje problemy z rodziną to jeszcze ma ciągłe problemy ze mną i ciągły zawód na każdym kroku:(
Każda osoba tutaj która ma nerwicę i fobie społeczną wie, że takim osobą nam my będzie bardzo ciężko wziąć ślub na 100 osób:(
I tak sobie myślę czy to na prawdę ma sens:( Bo miłość polega na tym żeby drugą osobę uszczęśliwiać przynajmniej dla mnie to jest miłość:( A ja co robię, trzymam tego biednego chłopaka na siłę przy sobie obiecująć rzeczy, które na dzień dzisiejszy są nie do zrealizowania bo nerwica...
Wogole wszędzie ta nerwica czemu nie mogę kopnąć tego słowa gdzieś daleko i żeby nigdy nie mieszało mi w głowie i w sercu tylko żebym mogła żyć normalnie...
Przepraszam za tego pozytywnego maila w sobotni poranek ale tak mnie jakoś dzisiaj wzięło po wczorajszej rozmowie z moim miśkiem:(
Po prostu chciałabym go uszczęśliwiać i dać wszystko co najlepsze, ale czuje się jak osoba na wózku, która nie może wejść na piętro własnego domu:(
Pozdrawiam:(
Wszyscy Ci których dotknie Miłość stają się nieśmiertelni, żyją w sercach tych, którzy tą miłością ich obdarzyli:*
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
16 sty 2010, 18:29

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez basia88r 26 wrz 2011, 10:29
Witam, muszę się pochwalić, że caly weekend przeżyłam bez myśli. To jest takie piękne uczucie. Dzisiaj troszkę próbują znów wbić się do mojej głowy. Trzeba z tym, wlczyć. U mnie myśli pojawiają się gdy mój chłopak jedzie do pracy. Przechodzi gdy o 3 wraca. Trzymajcie się

-- 29 wrz 2011, 15:39 --

Hejka, dzisiaj rano myśli wróciły. Może nie aż tak mocne jak ostatnio ale jednak czuje taki mały lęk. Wiem dlaczego tak się stało....może zabrzmi to trochę głupio ale miałam dzisiaj do załatwienia sprawy urzędowe. Strasznie się stresuje jak mam biegać po urzędach i podejrzewam że dlatego te myśli wróciły.....Pociesza mnie fakt że przez ostatnie pare dni było ok :)

-- 03 paź 2011, 08:41 --

Kochani wszystko do mnie znów wróciło. Nie mam ochoty na nic. Znów myśli ze go nie kocham, że nie pasujemy do siebie. Przez 6 lat byłam szczęśliwa. Nawet przez chwile bym nie pomyślała że go nie kocham. Przez ostatni tydzień było super. Zero myśli. Wiedziałam że go kocham aż tu nagle wystarczył mały stres i znów myśli powróciły.W ciągu jednej minuty znów zaczęłam go analizować, czy mi się podoba itd. To tak strasznie boli.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2011, 13:14

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kalusia145 03 paź 2011, 18:12
Witam jestem tu nowa. Mam ten sam problem co Wy, wkoncu zdecydowalam sie na zalozenie tu konta . Mam tego dość,tych mysli, nie potrafie cieszyc sie ze szczęścia jakie mam przy sobie. Kiedyś byłam hipochondrykiem, balam sie ze jestem chora jak ylko mnie cos zabolało a to sie przeplatało sie z myslami ze boje sie ze popelnie samobojstwo, nie dawalam rady, leczylam sie u psychiatry i psychologow. przeszlo na pare lat. Teraz znow wrocilo, mysle ze mam nerwice natręctw, mam wizyte u psychiatry 21 listopada DOPIERO ! musze czekac 2 miesiace :( pewnego dnia zaczelam rozmyslać, nad sobą i nad orientacja swoją, może jestem less, moze bi, a od malego biegalam za chlopakami jak glupia, podobali mi sie strasznie, i kiedy bylam mlodsza zmienialam ich jak rekawiczki, teraz juz znalalzlam tego i nie chce go zmieniac na zadnego innego a na dziewczyny patrzalam w kwestii 'jak wyglada' teraz boje sie wychodzic z domu ze moglabym sie zakochac w dziewczynie ;/ czytalam ze to nerwica natręctw na punkcie homoseksualizmu. bo ja dobrze wiem ze taka nie jestem i boje sie tego, przez to jest mi ciagle nie dobrze, schudlam, nic nie jem. Mam chlopaka od roku, jest cudownie. tzn bylo, dopóki nie wrocilo mi to. Wiem ze lepszego nie bede miala, kocha mnie jest przy mnie ciagle, kiedy tego potrzebuje. Powiedzialam mu to, on wie ze go kocham i ze nie jestem zadna tam bi czy less, tylko jestem chora i musze to wyleczyc zeby moc byc szczesliwa. Teraz te mysli z homo przeplataja sie z tym ze moze ja go nie kocham, ze moze juz przestalam, zastanawiam sie czy to na prawde to... placze przez to, chce z nim być, wiem ze go kocham ale te mysli nie dawaja mi zyc normalnie. pomożcie mi. :( Chce być z nim na zawsze, a boje sie ze przez takie cos wmowie sobie ze do niego nic nie czuje, i wszystko zniszcze a potem bede zalowac. chce zeby bylo tak jak przed tym, bylam szczesliwa, myslalam ze nikt nie kocha sie tak jak myy. po miescie chodzilam z duma, ze mam kogos takiego jak on ze kazda mi moze zazdroscic, teraz sie ciagle zastanawiam ze moze tak nie jest i w ogole. :( maaaaaaam dość.

-- 03 paź 2011, 18:18 --

rafałblabla napisał(a):basia88r to jest najgorsze że chyba każdemu po takich myślach wydaje się że to jest prawda



doklaaadnie. ;/

-- 03 paź 2011, 22:12 --

dodam ze zaczelo mi sie to od czasu kiedy mialam 8 lat, jak moi rodzice mieli sie rozwodzic. do tego czasu co jakis czas;p wracaja im klotnie i spiny, moze to tak na mnie wplywa. nie naduzywaja alkoholu, ale czasem moja mama miala z tata problem bo ciagle cos tam popijal. ale alkoholikiem to on nie jest. dlatego teraz jak moj chlopak mowi ze idzie na piwo, na JEDNO piwo dostaje do glowy. nie nawidze tego. pomozcie, prosze. :uklon:
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
03 paź 2011, 17:53

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez basia88r 04 paź 2011, 11:53
Witam, mam już dość. Czuję że przez tą nerwicę tracę kontakt z narzeczonym. Płakać mi się chce. Nie daje sobie z tym rady. Przez tydzień czasu miałam spokój a teraz znów wróciło, znów czuje że nie kocham. Pomóżcie
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
21 wrz 2011, 13:14

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 04 paź 2011, 13:47
Kochasz Go.......w miłości nie liczą się myśli tylko uczucia,gdybyś go nie kochała to nie walczyła byś z tymi myślami.....

-- Wt paź 04, 2011 1:48 pm --

Nawet jeżeli masz te myśli nachodzące,to Twoje czyny świadczą o tym,że Go kochasz.
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do