obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 12:57
refren-Już tak po prostu mam, że muszę się upewniać, co najprawdopodobniej wcale nie jest dla mnie dobre. Po spowiedzi w czwartek czułam się spokojna, ale właściwie zaraz po wyjściu z kościoła zaczęłam mieć myśli ''Czy ja na pewno powiedziałam to w taki sposób, ze ksiądz mnie zrozumiał'', ''czy na pewno tego nie pominęłam'', itp.
A ja naiwnie myślałam, że już mam spokój z nerwicą :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 13:04
No tak szybko to nie mija, są polepszenia i pogorszenia, to faluje. Pewnie jeszcze nie raz poczujesz radość i ulgę, a potem znowu atak męczących myśli.
Ważne, żeby szukać Boga w tej uldze i radości, a nie w natręctwach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 13:14
refren-wiem, że tak szybko to nie mija. Już 2 razy było tak, że miałam kilkuletnie przerwy w nerwicy(raz na kilka miesięcy miałam atak paniki, ale nie myślałam o tym i ogólnie było dobrze). Od 4,5 roku częściej jest gorzej. Ostatni rok naprawdę był dobry, ale może dlatego że rok temu przygotowywałam się do matury, więc miałam zajęcie, podobnie jak w poprzednim semestrze studiów. Ponad miesiąc temu było dobrze(jak na nerwicę), i zaczęły się te myśli, rozważania i chyba nawet skrupulatyzm(co prawda on na dobre się jeszcze nie zaczął, więc może mam szanse na szybkie pozbycie się tego). Teraz modlę się o to, żeby mi to minęło. Mogę mieć to co przedtem, ale nie te myśli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 13:22
Nie myśl o tym, że musisz wrócić do tego, co było. Może musisz zrobić krok do przodu.
Myślę, że psycholog pomoże Ci w znalezieniu przyczyn, które sprzyjają u Ciebie nawrotom nerwicy, pewnie też będzie analizował relacje rodzinne itp - bo nie będzie się zajmował rozstrzyganiem tego, co jest grzechem, a co nim nie jest.
Polecam myślenie: "skoro raz mogło być lepiej, to kolejny raz też tak będzie" oraz "przeżyliśmy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki".
Bądź dobrej myśli :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 13:28
Właśnie to myślenie mnie trzyma przy życiu i mam nadzieję-jeżeli już było lepiej, nie miałam ataków paniki, nie przejmowałam się nudnościami, czy bólami żołądka aż tak jak kiedyś, nie czułam już tak często uciążliwych dolegliwości, umiałam spokojnie usiąść i myśleć o przyjemnościach, a nie o nerwicy, itp. to teraz też się uda :D Dzięki za pozytywne odpowiedzi :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 20 kwi 2013, 15:07
znerwicowana92, Dlaczego uważasz że każde (poza ratowaniem życia) kłamstwo jest grzechem ciężkim? I Kościół nic o tym nie wspomniał i 90% katolików nie wie że żyją w grzechach ciężkich? Może poszukaj innego spowiednika skoro wygaduje takie rzeczy.
Z tymi fantazjami nie skończysz jeśli będziesz leczyć grypę cholerą. Można po prostu nie zwracać na nie uwagi. Podobnie jak na te myśli że może coś zrobisz.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 20 kwi 2013, 16:29
znerwicowana92, nie wiem czy to Cię pociesza, ale wygląda na to, że nie jesteś sama, bo mamy na forum dyżury do pisania z Tobą. Kiedy ja idę, to przychodzi vifi albo vii :D

-- 20 kwi 2013, 18:05 --

Znalazłam coś na temat kłamstw.

http://www.fronda.pl/a/dominikanin-lepi ... 18274.html
http://www.malinski.pl/?inc=read&id=1416
http://www.hanter.pl/ciekawostki/3755/K ... nerce.html
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 20 kwi 2013, 21:08
vifi-Do niedawna myślałam, że drobne kłamstwa, które nie wyrządzają innym krzywdy nie są ciężkimi grzechami. Wydaje mi się, że kościół uważa to za grzech ciężki-czyli należy się z niego wyspowiadać, a jeżeli nie zdąży się wyspowiadać i żałować, a niespodziewanie umrze, to pójdzie do piekła. Nie wiem czy to prawda. W przykazaniu jest ''Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu''. Moim zdaniem chodzi bardziej o to, by nie kłamać o innych lub nie zeznawać fałszywie.
Jednak z drugiej strony znalazłam taki cytat z Biblii:

„Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego...” (Ef. 4:25).

refren-Właśnie to zauważyłam. Wchodzę na forum, zaglądam kto jest i prawie zawsze ktoś z Was :) Co do linków to one raczej nie dotyczą kłamstw tylko nieprzyznania się mężowi/żonie do kłamstw. Chodzi o to, żeby nic nie mówić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez sprite12 20 kwi 2013, 23:31
znerwicowana92 Nie każde kłamstwo możemy traktować tak samo. Należy też się kierować też sumieniem i rozsądkiem. Jeżeli kłamiemy świadomie aby wyrządzić krzywdę innej osobie albo kogoś oczernić to wtedy jak najbardziej, jest to grzech ciężki. Jeżeli jednak robimy to nieświadomie to już tak nie jest. : )
Ja pamiętam jeden motyw z filmu (bodajże się nazywał "Kłamca, kłamca"), gdy Jim Carrey próbował uświadomić synkowi dlaczego kłamstwo jest czasami pomocne. I powiedział wtedy mniej więcej coś takiego: "Jeżeli mama jest w ciąży i wygląda jak beczka, to kłamstwo się przydaje, aby poprawić jej humor i powiedzieć jej, że wcale tak nie jest" : ) Pomimo tego, że jest to kłamstwo świadome, jest ono kierowane dobrymi intencjami. Wszystko jest kwestią w jakiej sytuacji kłamiemy i jakie przyświecają nam przy tym cele.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
16 kwi 2013, 23:21

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez vifi 21 kwi 2013, 00:28
znerwicowana92, Wiem że kolejna odpowiedź niewiele ci pomoże, ale żebyś zobaczyła że twoje wątpliwości nie mają wiele wspólnego z nauczaniem Kościoła zarzucę tekstem z Katechizmu:
...Kłamstwo samo w sobie stanowi jedynie grzech powszedni; staje się ono jednak grzechem śmiertelnym, gdy poważnie narusza cnotę sprawiedliwości i miłości."(nr 2482-2483)
Ten sam katechizm mówi, że
"Prawo do ujawniania prawdy nie jest bezwarunkowe. Każdy powinien dostosowywać swoje życie do ewangelicznej zasady miłości braterskiej. W konkretnych sytuacjach wymaga ona rozstrzygnięcia, czy należy ujawniać prawdę temu, kto jej żąda, czy nie. Miłość i poszanowanie prawdy powinny kierować odpowiedzią na każdą prośbę o informację lub ujawnienie prawdy. Dobro i bezpieczeństwo drugiego człowieka, poszanowanie życia prywatnego, dobro wspólne są wystarczającymi powodami do przemilczenia tego, co nie powinno być znane, lub do dyskrecji. Obowiązek unikania zgorszenia nakazuje często ścisłą dyskrecję. Nikt nie jest zobowiązany do ujawniania prawdy temu, kto nie ma prawa jej znać" (2488-2489)
Także twoja intuicja była słuszna. Zobacz, że w gruncie rzeczy domyślałaś się tego ale prawdopodobnie pod naporem wątpliwości i tej podejrzanej wypowiedzi jakiegoś księdza (albo kogoś podszywającego się pod księdza) mimowolnie rozszerzyłaś sobie przykazanie byle tylko mieć pewność a i tak jej nie masz, bo nie tu leży problem.
jeżeli nie zdąży się wyspowiadać i żałować, a niespodziewanie umrze, to pójdzie do piekła
Tu (jak pewnie się domyślasz) twoja intuicja (a raczej lęki) nie jest słuszna. Z tego co pamiętam Jan Paweł II mówił że jeśli ktoś ma zamiar się wyspowiadać to już "w drodze" ma odpuszczone grzechy. Poza tym Kościół mówi też o żalu doskonałym, który może zgładzić nawet grzechy ciężkie w momencie śmierci (nie każ mi tego szukać). Do piekła nie idzie się "niespodziewanie". W ogóle z tego co słyszałem od pewnego księdza to nawet w przypadku śmierci w grzechu ciężkim Bóg patrzy na całe życie. On chce go uratować. Piekła nie należy sobie wyobrażać w sposób że człowiek błaga o miłosierdzie a Bóg mówi "precz, już za późno" i go posyła w ogień wieczny.
Z resztą trochę się powtarzam, bo wszystko co dobre odbija się od ciebie jak od skały, co niestety jest zrozumiałe przy takich lękach.
Możesz powiedzieć z kim mieszkasz?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 21 kwi 2013, 15:02
A ja przejrzałam rachunek sumienia dla katolika w modlitewniku dla dorosłych. Nie było nic o kłamstwie. Było tylko "starałem się innym szkodzić przez oszczerstwa, plotki, intrygi".

-- 21 kwi 2013, 15:09 --

Z tego co pamiętam Jan Paweł II mówił że jeśli ktoś ma zamiar się wyspowiadać to już "w drodze" ma odpuszczone grzechy. Poza tym Kościół mówi też o żalu doskonałym, który może zgładzić nawet grzechy ciężkie w momencie śmierci (nie każ mi tego szukać).


O, fajnie, zawsze myślałam podobnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

przez Ezekiel 21 kwi 2013, 15:10
"Zajęciem boga jest przebaczanie"

Istnieje zwyczaj wśród katolików, aby wyznawać swe grzechy kapłanowi i otrzymać od niego rozgrzeszenie, jako znak Bożego przebaczenia. Ale zbyt często zagraża tu niebezpieczeństwo, że grzesznicy użyją tego, jako pewnego rodzaju gwarancji, jakiegoś zaświadczenia, które uchroni ich przed Boską karą. Tak więc pokładają więcej ufności w rozgrzeszenie kapłana, niż w litości Boga.

Oto co renesansowy włoski malarz Perugino postanowił umierając. Zdecydował się, że się nie wyspowiada, jeśli ma to być uczynione ze strachu i aby ocalić własną skórę. Byłoby to świętokradztwem i zniewagą dla Boga.

Jego żona, która nic nie wiedziała o wewnętrznym postanowieniu męża, kiedyś zapytała go czy nie obawia się umrzeć bez spowiedzi. Perugino odrzekł: „Spójrz na to z tej strony, moja droga. Zadaniem Boga jest przebaczanie i jeżeli jest dobry w swej pracy, tak jak ja byłem w mojej, nie widzę powodu do obaw”.
"Nie są godni miłości Ci, którzy niczym nie ryzykują"
Teorryt
Prawdziwa miłość - wolna i bezwarunkowa:
http://amor-vincit-omnia-in-finis.blog.onet.pl/
https://www.facebook.com/pages/Amor-Vin ... 5817138999
https://www.facebook.com/PrzezTrudyDoGwiazd
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 gru 2012, 23:31

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez znerwicowana92 21 kwi 2013, 15:44
sprite12-My możemy mówić, że nie każde kłamstwo możemy traktować tak samo, ale czy Bóg też tak uważa? Co do ciężarnej kobiety-moim zdaniem grzechem byłoby powiedzieć jej prawdę i sprawić przykrość.
vifi-napisałam, że jeżeli ktoś nie zdąży się wyspowiadać i ŻAŁOWAĆ. Wiem, że jeżeli się żałuje a nie zdąży się wyspowiadać, to nie zostanie potępiony. Teoretycznie wiem jak to jest z piekłem, że to człowiek odrzuci Boga, a nie Bóg człowieka. Mieszkam z rodzicami.
refren-W takim razie koloryzowanie, naginanie rzeczywistości, upiększanie nie są grzechem? Na przykład koleżanka zapyta jak spędziłam weekend. Ja cały weekend przesiedziałam przed telewizorem, ale wstyd mi się przyznać i skłamię-jeździłam na rowerze, spacerowałam i gadałam na czacie(to hipotetyczny przykład, mnie nie dotyczy :smile: ) to wtedy nie ma grzechu?
Ezekiel-Nie wiem dlaczego wydaje mi się, że Perugino został zbawiony. Szkoda tylko, że do siebie nie mam pewności.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
10 kwi 2013, 12:15

obrażanie Boga w myślach przez nerwicę?

Avatar użytkownika
przez refren 21 kwi 2013, 15:46
A propos historii Ezekiela :
Myślę, że zajęciem Boga jest przebaczanie, ale też nie powinno się Go wystawiać na próbę i prowokować. Choć nie wiem jakie relacje miał z Nim ten malarz. Jeżeli był niewierzący, to spowiedź tylko ze strachu byłaby nieautentyczna. Ale czy można nie wierzyć w Boga i mówić, że Jego zajęciem jest przebaczanie? Tak się zastanawiam, trochę nie na temat...

-- 21 kwi 2013, 15:50 --

refren-W takim razie koloryzowanie, naginanie rzeczywistości, upiększanie nie są grzechem? Na przykład koleżanka zapyta jak spędziłam weekend. Ja cały weekend przesiedziałam przed telewizorem, ale wstyd mi się przyznać i skłamię-jeździłam na rowerze, spacerowałam i gadałam na czacie(to hipotetyczny przykład, mnie nie dotyczy :smile: ) to wtedy nie ma grzechu?


Dlaczego uważasz, że masz się biczować przed koleżanką? Czy ona musi wiedzieć, jak spędziłaś weekend? Nie musisz się każdemu tłumaczyć ze swojego życia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3253
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do