Zbieractwo

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Zbieractwo

przez Jurand 29 maja 2006, 11:19
Czy zbieractwo i gromadzenie wielu rzeczy to tez nerwica natrectw.
Nie jestem w stanie opanowac ilosci posiadanych rzeczy, przerasta to moje mozliwosci.
Nie mage wielu rzeczy wyrzucic bo moze to sie przyda albo mialem cos dosc dlugo i tylko przywiazanie zostalo, a rzecz w sama w sobie jest nieprzydatna.
Nie mam czasu nad zapanowaniem nad tym wszystkim. Juz kilka urlopow z rzedu poswiecalem na robienie porzadkow w tym wszystkim ale mimo to nie udalo mi sie orzekonac do wyrzucenia czegokolwiek poza kurzem i prawdziwymi smieciami.
Zbieram tez wszystko co zwiazane jest z wydarzeniami z przeszlosci. Bilety na pociagi, na wystawy, dokumenty. Z jednej strony chcialbym wszystko wyrzucic ale nie moge. Czasami znajduje w calym tym balaganie rzeczy z przed wielu lat i wtedy mam frajde bo gdyby nie te rzeczy, wiele faktow dawno bym zapomnial. Wyrzucic to wszystko to tak jakby wyrzucic swoja historie. Czyz nie tak?
Zbieractwo zaczelo sie juz w szkole podstawowej, kiedy to nigdy nie wyrzucalem lub sprzedawalem ksiazek z poprzednich klas. Teraz kiedy mam juz 40 lat mam wielka biblioteke, a w niej wszystkie podreczniki z calej szkolu, liceum, studiow. Wszystkie moje notatki, zeszyty tez zbieralem i zbieram. Rodzice popierali moje hobby zbieracze. Zbieralem znaczki pocztowe, zbieralem kapsle, pudelka po zapalkach, papierosach, czekoladach, pocztowki, kamyki i co tylko mozna bylo zbierac. Chcialem miec wielkie kolekcje wszystkiego.
Inny gatunek rzeczy ktore gromadze to kawalki drutow, sznurkow , blaszek itp, bo zawsze moze sie przydac a takich /cenzura/ nigdzie sie nie kupi.
Jedynie chyba jedzenia nie gromadze, i rzeczy ktore wiem, ze moge szybko kupic od nowa (pod warunkiem kupienia identycznej rzeczy)

Czy ktos z was ma tez taki problem?
Nie mam wiecej miejsca w glowie na organizowanie i zarzadzanie tymi rzeczami.
Wiele papierowych dokumentow, biletow, zaczalem kiedys skanowac aby miec w formi cyfrowej, ale to syzyfowa praca i zycia by mi nie starczylo.

Moje marzenie to skonczyc z tym balaganem.
Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

Avatar użytkownika
przez kochajacy 29 maja 2006, 11:33
Jurand napisał(a):Czy zbieractwo i gromadzenie wielu rzeczy to tez nerwica natrectw.
Nie jestem w stanie opanowac ilosci posiadanych rzeczy, przerasta to moje mozliwosci.
Nie mage wielu rzeczy wyrzucic bo moze to sie przyda albo mialem cos dosc dlugo i tylko przywiazanie zostalo, a rzecz w sama w sobie jest nieprzydatna.

Jurandzie mysle ze powinienes sobie pozwolic na akceptacje tego ze lubisz zbierac rozne cudenka z przeszlosci ,ludzie zbieraja przerozne przedmioty ,jedni ograniczaja sie np. do znaczkow a inni lubia kolekcjonowac gazety ,jeszcze inni moga zbierac drewniane posazki,proporczyki,monety,kapsle od butelek,podklady kolejowe, sruby,otwieracze do konserw i wiele wiele innych najdziwniejszych gadzetow :lol: to zupelnie naturalne i normalne
jak to mowia "od przybytku glowa nie boli" badz dla siebie lagodny,w kolekcjonowaniu panuje pelna dowolnosc to ty decydujesz co zrobisz ze swoimi przedmiotami ,nie walcz z tym i pozwol sobie na to ,nie musisz sie z tymi przedmiotami utozsamiac, one sobie leza i sa twoja wlasnoscia ,mozesz sobie dzieki nim powspominac mile chwile z przeszlosci , moga one ci sie do czegos przydac :) a moga sobie tez poprostu lezec w szufladzie nie ruszane i zapomniane
pozdrawiam
Ostatnio edytowano 29 maja 2006, 11:48 przez kochajacy, łącznie edytowano 1 raz
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez Faun 29 maja 2006, 11:47
Nie przesadzajmy z tymi natręctwami. Każdy ma jakieś nawyki, mniej lub bardziej oryginalne upodobania, przyzwyczajenia. Nie starajmy się być za wszelką cenę we wszystkim tacy od linijki, jesteśmy u licha indywidualnościami, a nie ciętymi od sztancy makietami z tektury ;)
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez drań 29 maja 2006, 16:25
Przeniose to jednak do nerwicy natręctw.
Offline
ExModerator
Posty
465
Dołączył(a)
28 gru 2005, 21:02

Avatar użytkownika
przez Virginia 29 maja 2006, 19:27
Jezeli masz miejsce w domu na te wszystkie przedmioty, to coz w tym zlego?? Bedziesz miec co robic na emeryturze. A i dzieciom zostana pamiatki.

:D :D
Cudowna kobieta to taka, ktora nie wymaga cudow
Avatar użytkownika
Offline
Posty
509
Dołączył(a)
28 mar 2006, 21:00
Lokalizacja
...z daleka

Problem z czasem

przez Jurand 30 maja 2006, 09:25
To nie o to chodzi. Chodzi o to, ze nie starcza mi czasu na zapanowanie nad ta iloscia. Pomyslcie ile problemow jest gdy czlowiek sie przeprowadza i trzeba wszystko przenosic.
Do tego dochodzi dodatkowy strach, ze jak bedzie pozar to caly "majatek" sie spali.
Powiedzenie od przybytku glowa nie boli nie sprawdza sie tutaj. Czym wiecej masz rzeczy tym mniej masz czasu, nie zmieni sie praw fizyki, cos za cos.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

przez mysia_fisia 30 maja 2006, 09:54
Nic się nie martw, Jurand. O mnie w domu od dawna mówią, że wszystko przynoszę i jestem jak piesek :lol:
Muszę mieć jak najwięcej rzeczy na zapas - co się da - soki, mleko, margaryna, cukier (taki syndrom dziecka stanu wojennego). Poza tym też zbieram mnóstwo rzeczy - notatki ze studiów, stare listy, notatki sprzed lat, notesiki z nieaktualnymi dawno adresami. Nie wyrzucam, bo lubię je przeglądać i sobie powspominać.
Najgorzej jest kiedy kupię jakąś gazetę lub książkę pierwszą z serii i ona ma numerek na okładce. Wtedy koniec - będe kupowała kolejne, bo nie zniosę, żeby na półce stała książka z numerem jeden a potem, na przykład trzy. Musi być komplet. Dzięki temu, a może przez to, mam mnóstwo kolekcji w segregatorach (np. nauka angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, encyklopedie, kolekcje malarstwa, starożytne cywilizacje i mnóstwo innych).
Powiem ci, że przestałam się tym przejmować i tobie też radzę. W końcu wolno chyba jeszcze gromadzić sobie coś, nie?
Każdy ma swoje marzenia i może mieć swój performens. Nie każdy próbuje...
Offline
Posty
83
Dołączył(a)
08 maja 2006, 10:22

przez Jurand 30 maja 2006, 10:34
Czes Mysia. Jezeli nie przejmujesz sie tym to oznacza , ze jeszcze panujesz nad tym wszystkim. Ja przekroczylem juz granice. Oczywiscie ksiazki sa nietykalne i nad tym panuje. Czasopisma itd tez. Ale inne duperele i dorbiazgi ktore nie da sie w rzaden sposob skwalifikowac i wsadzic do oddzielnych pudel. Jak tym wszystkim zarzadzac i czy to jest warte.
A co ze strachem, ze wszystko moze przepasc w plomieniach. Nie masz nic nie masz o co sie martwic.
Wydaje mi sie, ze u mnie to dziedzctwo rodzinne. Bacia zbierala do tego stopnia, ze w domu przeciskala sie waskimi korytarzami bo kazdy kat byl zajety. Wydaje mi sie,ze to jest choroba i to trzeba leczyc. Jest to czesc nerwicy natrectw. Wiele rzeczy gromadzimy i gdy sa wlasnie potrzebne nie wiemy gdzie one sa, a koszty ich szukania czesto przewyzszaja ich "wartosc". Czas to pieniadz.
Moze byc z tego ciekawa dyskusja, bo wielu Polakow ma ta przypadlosc. Tylko nie wszyscy zdaja sobie sprawe, ze to choroba.
Dziadek gromadzil wszystko bo wiedzial jak to bylo w czasie wojny wszystko sie przydawalo.
Macie jakis sposob na segregacje "cennych smieci" i system ich klasyfikowania. Jak tak to podzielcie sie tym jak to robicie.

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

przez Jurand 31 maja 2006, 09:13
Jednak wydaje mi sie to natrectwem bo w wielu przyadkach kiedy czegos sie pozbylem, wiedzac, ze tego nigdy nie bede potrzebowal nie moglem spac i caly czas natretne mysli mnie meczyly. W koncu poszedlem do kosza i wygrzebalem to co wyrzucilem.
Mysli byly tak natretne do tego stopnia, ze zaczalem sobie wmawiac , ze wlasnie ta rzecz byla jakims talizmanem i jak go sie pozbede to spadnie nie mnie kupa nieszczesc, itp.

Jurand

[ Dodano: Sro Maj 31, 2006 7:26 pm ]
Niesamowite, ze Zbieractwo nie jest problemem wiekszosci z was.
Moze naprawde nie zdarzyliscie jeszcze nagromadzic tyle rzeczy, i na razie mozecie nad tym zapanowac.
Do tej pory nikt nie powiedzial, ze ma taki sam problem.

Jurand
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
29 maja 2006, 00:06
Lokalizacja
Europa

ja mysle ze to problem

przez MAAA 02 paź 2006, 16:25
Jurand, ja mysle ze to jest problem i dobrze ze zdajesz sobie z tego sprawe - to chyba pierwszy krok. Ja mam ten sam problem i nie wiem co robic. Narazie tylko zdaje sobie z tego sprawe. Czy cos sie zmienilo od czasu twojego ostatniego maila? Nie wiem gdzie jest ta granica - bo czasem wydaje mi sie, ze dlaczego np. mam sobie nie kupic 100-letniej szafy ktora mi sie tak bardzo podoba, tyle ze doprowadzilo mnie to wszystko do klopotow finansowych, z ktorymi nie moge sobie poradzic. Ja wiem ze klopoty finansowe mozna wytlumaczyc sytuacja w Polsce, ale to jednak ja sama jestem sobie winna. Jestem zawalona rzeczami, ktorych nie mam czasu uzywac, mam tony ciuchow, ksiazek itp. Mam tez wielkie plany co z nimi bede robic, tylko nie mam na to czasu, a na porzadkach faktycznie mija polowa zycia. I uwazam ze to nie jest normalne. Mysle ze zawsze bede miec duzo rzeczy, jednak chcialabym zachowac jakies granice, zeby czuc sie zdrowo psychicznie. Odpisz.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 paź 2006, 16:09

Do Juranda i MAAA

przez Katarzyna Pawłowska 20 lis 2007, 14:10
Nie wiem czy jeszcze ktoś tu zajrzy, ale mimo wszystko Wam odpowiem.
Niestety, nie jesteście sami. Mogę się podpisać obiema rękami pod wieloma Waszymi zdaniami. Właśnie wróciłam z dwutygodniowego urlopu, którego celem było definitywne wyczyszczenie.. jednego pokoju. Oczywiście, znów mi się nie udało. Jurand, podobnie jak Ty, ja doszłam (prawie) do dna. Fakt, że osaczają mnie tony rzeczy powoduje, że nie wiem za co i jak się zabrać, żeby część z nich usunąć. Podobnie jak MAAA - ciągle wydaję pieniądze na zbędne rzeczy, liczba ciuchów i innych przedmiotów się zwiększa - ja tonę w długach.. Czy przez te kilkanaście miesięcy coś udało się Wam zdziałać? Czy pomogliście jakoś sobie? Napiszcie proszę.
Najserdeczniej pozdrawiam.
Kaprys2004
Posty
1
Dołączył(a)
20 lis 2007, 12:54

przez sebcio 20 lis 2007, 14:41
no a jak ktos zbiera obciete kawalki opakowan po kawie cappucino i nie chce tego wywalic to co o tym sadzicie, mama mowi ze to nie jest normalne, nie wiem czy zbieram to bo jestem leniwy i nie chce mi sie wywalac, czy mam taka potrzebe zbierania
sebcio
Offline

przez MAAA 20 lis 2007, 15:43
Katarzyno.
No wlasnie wydaje mi sie ze cos robie, tylko ze dzieje sie to strasznie powoli i nadal uwazam ze mam problem, choc troche jestem z siebie dumna. Tez tak jak ty w czasie urlopu nie odpoczywam jak "normalni" ludzie, tylko sprzatam. Na szczescie udalo mi sie juz wyrzucic dosc sporo rzeczy, czesc ciuchow zanioslam do komisu i tam sie sprzedaja. Tylko ze nawet po wyrzuceniu takiej ilosci wciaz jest jeszcze cala masa, a ja mam tendencje do przekladania rzeczy z miejsca na miejsce. Po pierwsze podczas sprzatania podzielilam np. ciuchy na rozne kategorie - te ktore definitywnie chce zostawic (i tak zostalo troche duzo), takie ktore chce sprzedac w komisie (zaczelam myslec bardziej realnie- w czym tak naprawde dobrze wygladam- uprzytominlam sobie ze nie wszystkie kolory mi pasuja itd. i okazalo sie ze wtedy latwiej bylo mi czesc z nich wyrzucic), oraz takie z ktorych ewentualnie moge cos uszyc - nie wiem czy powinnam sie cieszyc ze umiem szyc czy nie, ale to jest chyba jeden z powodow, dlaczego tyle sie tego nazbieralo - zawsze mysle ze na cos sie ten material przyda itd. Ale tak jak z tymi kolorami doszlam do wniosku, ze szkoda marnowac zycie na sredniej lub zlej jakosci szmaty i postanowilam, ze zostawie tylko te najladniejsze materialy. Nie wiem czy to jest sposob, ale wyrzucilam naprawde ogromne ilosci do tej pory, ale mam zamiar to kontynuowac, az dojde do jakiejs ilosci, ktora nie bylaby szokujaca. To samo z ksiazkami, i filmami - pomyslalam ze zostawie tylko te ksiazki i filmy, ktore naprawde mi sie podobaly i ktore chetnie obejrze czy przeczytam drugi raz. Zaczelam czytac ksiazki, ktore mam nieprzeczytane i traktowac je troche jak te z biblioteki, ze po przeczytaniu te ksiazke oddam (chyba ze byla naprawde super, to ja zostawiam). Wlasnie jestem w trakcie zastanawiania sie gdzie i jak to sprzedac. No i okazalo sie ze niektorych rzeczy wcale mi nie zal a takie wyrzucanie oczyszcza umysl. Nie wiem dlaczego ale ja wczesniej prawie nigdy nic nie wyrzucalam i teraz sie dziwie po co mi byly niektore stare graty. Nastepna zasada to wmawiam sobie, ze nie mozna miec wszystkiego, ze za jakis czas i tak nie bede o wiekszosci tych rzeczy pamietac, chociaz musze przyznac i wiem ze to dziwnie zabrzmi, ale cecha tego mojego zbieractwa zawsze byl taki strach, ze jesli wyrzuce jakas rzecz, to potem juz jej nie odzyskam na wypadek gdybym kiedys zmienila zdanie i chciala te rzecz z powrotem. To brzmi jak jakas psychoza, ale tak jest. Nastepny problem - to kupowanie - musze przyznac ze to wychodzi mi najgorzej, ale jest lepiej niz kiedys. Staram sie (ale czesto nie wychodzi) wogole nie wchodzic zbyt czesto do sklepow, ale dobra wiadomosc, to taka ze w zwiazku z tym co zrozumialam o kolorach i materialach (zeby kupowac tylko naprawde fajne rzeczy), to nie wychodze juz z pelna siatka ciuchow jak to kiedys bylo, ale udaje mi sie wybrac 1, 2 najlepsze rzeczy. Ale i tak mam listy ksiazek, filmow ktore bym chciala kupic, wiec jednak zawsze gdzies te pieniadze mi uciekaja. Glownie na pierdoly - wydaje male kwoty ale czesto, a potem sie okazuje ze nie zostalo mi nic z wyplaty. Najczesciej brakuje mi potem na jedzenie i podstawowe rzeczy, ale w momencie kupowania zawsze mysle ze ta rzecz jest wazniejsza, bo potem ktos to kupi, a z jedzeniem jakos to bedzie... Chcialabym nauczyc sie oszczedzac. Zalozylam zeszyt i wpisuje tam wszystkie zaplanowane wydatki z nastepnej wyplaty. A potem wpisuje na co faktycznie wydalam i niestety zawsze realizuje tylko czesc tego co zaplanowalam - ale staram sie caly czas. Poza tym mysle ze trzeba sie zastanowic co jest przyczyna tej choroby - ja np. bardzo dlugo sie zastanawialam i zastanawiam dalej, ale juz wiem ze wina lezy w rodzinnym domu (gdyz ja te objawy nerwicy mialam juz od malego dziecka). Sama doszlam do tego, ze ta nerwica to inaczej brak bezpieczenstwa, bo moj ojciec to pijak, a matka jest glupia, bo nigdy go nie zostawila, tylko narazala i siebie i dzieci na patologie przez tyle lat. Mam ogromne problemy z emocjami, nie potrafie kontrolowac swojego zycia, ani swojej woli. Wiec chyba tu lezy problem i trzeba najpierw zaczac od tego, a sprzatanie tych rzeczy chyba latwiej potem przyjdzie. Czekam na odpowiedz i jakies wskazowki, bo to nie koniec - ja mysle ze powinnam isc do psychologa - juz raz przestapilam prog gabinetu, ale chyba stchorzylam, bo nie poszlam drugi raz. Ale pojde. Katarzyno - mam nadzieje ze troche ci to pomoglo, pisz prosze jesli masz jakies wskazowki dla mnie i napisz szerzej o sobie. Pozdrawiam M.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 paź 2006, 16:09

Re: Zbieractwo

przez pelagiacztery 13 lis 2009, 02:18
ludzie, to straszna choroba. Mnie własnie czeka przeprowadzka! to nie ja zbieram, tylko mój facet (64). on sobie w ogóle nie zdaje sprawy, że jest chory. Jak pił, był smakoszem, a nie alkoholikiem. Jak zbiera, jest kolekcjonerem, a nie śmieciarzem. Oprócz rzeczywiście wartościowych przedmiotów ma śmieci, oczywiście wszystko potrzebne nie zrobił z tego nic przez 15 lat, a może i dłuzej. Ale "będzie robił". Nie wiem, jak rozwiązać ten problem, ale tym, którzy gdzieś w głębi czują, że coś jest nie tak, radzę - leczcie się! te wszystkie przedmioty są nie warte, żeby blokować życie. Ile ja już kasy wydałam na jego chore podejście do przedmiotów! próbowałam dobrocia, grożbą, prośbą, pomocą, perswazją - nie pomaga. Podobno to jest uszkodzenie płatów czołowych mózgu, Leczcie się, dopóki przedmioty nie zdominują was do reszty! Zadne półsrodki!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 kwi 2009, 02:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do