Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Witam

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 11 sie 2006, 19:07
Mam tak samo autorko topiku. Najgorsze jest to, kiedy nie jesteś dłuższy czas w pracy tylko siedzisz w domu i nagle przychodzi dzień kiedy znowu musisz do niej iść. Na nowo się do niej przyzwyczajać, to okropne, mimo ze pracuje sie juz w jakimś miejscu dosyć długo, to mała rozłaka z pracą, ludzmi i klapa,na nowo trzeba sie do nich przyzwyczajać. To przyzwyczajenie nie jest tak do konca prawdziwe, bo raz sa wzloty raz upadki, takie o jakich Ty piszesz, że raz na widok jakichs osob potrafimy sie smiac i byc wyluzowani a innym razem pocimy sie i zatyka nas ze stresu. Nie wiem czy o to Ci chodzilo ale ja tak mam, to okropne, pozdrawiam
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

stan otepienia... prosze pomozcie

Avatar użytkownika
przez telimenka 11 sie 2006, 19:44
Witajcie
to znow ja zza granicy...
Gdy ostatnio pisalam mialam sie czym chwalic, bylo juz naprawde dobrze, chyba bylam naiwna wierzac ze wszystko sie skonczylo i juz nigdy wiecej....
Jakis czas temu wrocilam do punktu wyjscia - wydawalo mi sie ze zarazilam sie jakas choroba ktorej nie da sie wyleczyc, ogladalam swoje cialo itd... straszne, wpadlam w panike! siostra pomogla mi to przelamac i narazie ten problem mam z glowy.. Za to czasami zdarzaja mi sie chwile otepienia... zupelnego wylaczenia myslenia, dzis przeze mnie stala sie krzywda kolezance z pracy.. przepraszalam ja mnostwo razy.. chcialo mi sie plakac... a potem prawie wbieglam pod samochod.. czasami zdarzaja mi sie takie momenty ze nie wiem co robie! >>po prostu nagle uswiadamiam sobie ze w danej chwili zupelnie nie myslalam.<<< Jestem jakas flegmatyczna, znow nie rozumiem ludzi mowiacych do mnie.

Nie wiem co z tym zrobic, tu wszystko jest takie drogie i nie wiem czy inwestowac w jakies leki (ziolowe oczywiscie) pisze tez, bo nie mam z kim sie tym podzielic, ludzie uwazaja ze moje roztargnienie jest zabawne, mysla ze >taka po prostu jestem< a ja nie chce taka byc!!! zartuje z tego z innymi a tak naprawde czuje sie jak DNO... Ponadto boje sie ze przez te dziwne stany zwolnia mnie z pracy, slysze moje imie wymawiane pzrez szefowa i dorabiam sobie cala historie do tego... Czy moge sobie jakos pomoc..? :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez Martusia 11 sie 2006, 20:24
Witam.

Michał napisał(a):Aha jescze jedno czasami mam natretne mysli zeby udezy albo zabic bliska mi osobe ja wiem ze to jest głupie i ze tego nie zrobie bo takie mysli nie sa realizowane ale bardzo mnie to meczy i trace chumor jak juz wogole go mam.


też tak miałam.Powiedziałam o tym mojemu terapeucie.On na to, że to częsta "przypadłość", że "normalna".
Nie pamiętam skąd dokładnie się bierze, ale podał mi przykład, że np. jeśli milość dla Ciebie to wartość, to będziesz bluzgał nt seksu.Albo, że np matka po urodzeniu wyczekiwanego dziecka, będzie miala myśli, żeby je zabić.
Nic dziwnego, że coś takiego odbiera humor.Ja nie mogłam tego znieść.
Sposób(który na mnie podziałał) to "stanąć obok" tych myśłi i poczekać aż miną.Kiedyś nie wrócą.

Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Arturro 11 sie 2006, 22:26
witaj Anula,
no widzisz kolejny lekarz i żadnej konkretnej diagnozy. Ja się zastanawiam czy nie zacząć jakiejś psychoterapi czy coś. Ty też powinnaś rozważyć takż możliwość. Ja się z tym męczę już z pięć lat i mimo że objawy powiększyły się (te co były na początku to była bułka z masłem) to chyba wreszcie do mnie dotarło że muszę zmienić swoje nastwianie do życia, inaczej reagować na dane sytuacje itp. Nigdy bym nie pomyśłał że psychika potrafi zrobić z człowieka kalekę. Mam tak jak ty dni lepsze i te gorsze po których popada się w zwątpienie. Dzisiaj właśnie zacząłem urlop i bardzo się cieszę bo jestem wykończony. Wyjeżdzam żeby zmienić trochę otoczenie, mam nadzieję że wypocznę ale zdaję sobie sprawę że muszę wkrótce zacząć psychoterapię i bardzo liczę że to mi pomoże.

pozdrawiam
ile jest warte zdrowie?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
08 sie 2006, 21:02
Lokalizacja
woj. Wielkopolskie

przez wojtek_112 11 sie 2006, 22:41
A ja słyszałem żę fobie wyleczyć łatwiej.
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez eddie 11 sie 2006, 23:27
cześć tu eddie. To nie tak że mam siłę śmiać się z siebie. chodzi o to żeby się nie załamywać. większość moich znajomych nie widzi mojej choroby. w końcu nie mam złamanej nogi itp. fizycznie czegoś nie widzą i to jest problem. Nie mają pojęcia że to siedzi w głowie itylko ty to przeżywasz. Ale tak naprawdę mam to gdzieś. Oni mają inne problemy które dla mnie są mało istotne np. co zrobić jutro na obiad. Plusem naszej choroby jest to że potrafimy zrozumieć innych i to mnie cieszy. Może dlatego mam tylu przyjaciół. Więc głowa do góry, może to co nas spotkało ma jakiś cel a może to tylko przypadek. Ja myślę że to pierwsze. Dajcie znać co o tym myślicie.
buziaki!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 sie 2006, 13:06

Avatar użytkownika
przez Konrad! 11 sie 2006, 23:29
Prawdopodobnie masz przemęczony i niedożywiony mózg. Jeżeli chesz być skoncentrowana i aktywna w ciągu dnia, powinnaść jeść produkty bogate w białko zwierzęcie i roślinne. Białko zawiera tyrozynę, która jest niezbędna do wytwarzania noradrenaliny. Natomiast wieczorem powinnaś jeść produkty bogate w węglowodany. Pij mleko, jedz banany. Zawierają one tryptofan, który uczestniczy w produkcji serotoniny. Serotonina powoduje spokój wewnętrzy, sprawia, że można spokojnie zasnąć i wypocząć. Poczytaj o tym w necie. Przyda Ci się też zastrzyk witamin z grupy B oraz magnezu i wapnia. Znajdziesz je w aptece.
"Co mnie nie zabije, to wzmocni" - Osia (odeszła z forum, bo już wyzdrowiała)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
53
Dołączył(a)
20 gru 2005, 11:45
Lokalizacja
Warszawa

czy noc musi byc tak przerazająca???

przez K22 11 sie 2006, 23:56
witam wszystkich, mam ogromny problem, o ktorym w sumie juz piasalam, a dotyczy on ... ciemnej i niesamowicie przerazającej mnie nocy. NIe moge wieczorami sama zostac w domu, boje sie panicznie ciemności i napewno bedac sama w domu nie zmurżę oka. W calym mieszkaniu mam zaswicone swiatło, troszke glosniej chodzaca lodowka mnie przeraza, boje sie ze zaraz cos zobacze...czy ktos mial tak jak ja(bo czytalam juz gdziess o tym)? A jesli tak to komu udalo sie przezwyciezyc strach przed noca prosze niech mi napisze jak???? Czuje sie glupek: stara baba a boi sie ciemności! Poprostu jest mi wstyd... :oops:
K22
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sie 2006, 14:12
Lokalizacja
katowice

przez eddie 12 sie 2006, 00:14
Nie wiem czy to coś pomoże ale ja zawsze włączałam sobie płyte ulubionego zespołu (bardzo głośno) i mślałam sobie o czymś śmiesznym. Może to głupie ale mi pomagało. Czasami biegałam po domu jak i śpiewałam na cały głos. Pomyśl sobie w takiej chwili o najgłupszej rzeczy jaką zrobiłaś. To zawsze pomaga.
ps. lodówka nigdy cię nie zaskoczy. :twisted:
buziaki!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
11 sie 2006, 13:06

Avatar użytkownika
przez kochajacy 12 sie 2006, 07:17
witaj K22 to zaden wstyd ,wielu ludzi boryka sie w zyciu z takimi problemami , mysle ze powinnas stanac "twarza w twarz" z tym co cie przeraza ,lodowka czy tez ciemnosc sama w sobie nie jest ani troche przerazajaca ,przerazajace moga byc tylko twoje wyobrazenia o nich chodzi o to bys swiadomie i na trzezwo przezyla jeszcze raz w pelni te emocje ktore towarzysza ci noca, kiedy poczujesz strach gdy wlaczy sie lodowka , wstan i idz do niej :idea: pomysl o tym ze w kazdym momencie mozesz odlaczyc kabel ( nie wspomne o konsekwencjach rozmrozenia sie owej lodowki :P) ale chodzi o sam fakt i przekonanie ze to ty panujesz nad rzeczami martwymi, boisz sie ciemnosci a przeciez ciemnosc to tylko zgaszone swiatlo :idea: sprobuj raz jeszcze zupelnie na swiezo i od nowa przeanalizowac twoja sytuacje noca ,a okaze sie ze dojdziesz do wniosku iz twoj dom to najbezpieczniejsze miejsce jakie masz ,to twoja twierdza nad ktora tylko ty masz pelna wladze , wszystko co sie w niej znajduje podlega tobie i jest twoja wlasnoscia ,od ciebie zalezy czy lodowka,fotel,kanapa,telewizor czy tez dvd wyladuje na smietnik czy nadal zostanie na miejscu. twoje rzeczy martwe nie ozywaja,ich jedyne zadanie to "dozgonna" sluzba tobie ,stad wniosek : jestes bezpieczna :idea:
trzymaj sie cieplo noca ;)
spij spokojnie
pozdrawiam
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez kochajacy 12 sie 2006, 08:13
Cannabis22 po twoim nicku wnioskuje ze fobia spoleczna jest "zasluga" palenia marihuany ,palenie bardzo duzych ilosci u ludzi znajdujacych sie w konfliktowych i trudnych sytuacjach po pewnym czasie powoduje takie wlasnie reakcje ,sa to silne napady lęku
mysle ze powinienes przede wszystkim natychmiast przestac palic :idea: jesli tego nie zrobisz to twoja fobia bedzie sie poglebiac, mysle ze ta fobia moze byc wypadkowa nerwicy sytuacyjnej majacej swe zrodlo w tym ,ze
prawdopodobnie (oczywiscie moge sie mylic) twoja rodzina jest nastawiona bardzo krytycznie do narkotykow ,z drugiej zas strony srodowisko "ziomkow" z ktorymi palisz jest pelne aprobaty jesli chodzi o ziolo, silnie dazac do akceptacji tej grupy (a warunkiem tej akceptacji jest wlasnie palenie) tym samym mimowolnie odsuwasz sie od rodziny ,to tak jakbys odcinal swoje korzenie ,tracac z nia kontakt "usychasz" a tego napewno nie chcesz.
tych kluczowych kwestii nie da sie pogodzic ,bo sa sprzeczne ze soba ,zaczynajac postrzegac swoich bliskich jako twoich wrogow tylko dlatego ze sa przeciwni narkotykom ,nieswiadomie wypierasz ta wrogosc bo w twoim systemie wartosci wpojony jest swoisty zakaz okazywania wrogosci rodzinie ,a to wlasnie wyparcie wrogosci jest osią lęku :idea: to wszystko jest o wiele bardziej zlozone ,opisalem tylko pobieznie jak wg. mnie wyglada ten mechanizm.
przerabialem to dawno temu i wiem na czym polega zgubne zludzenie narkotykow
byc moze w twoim wypadku jest inaczej ,mozliwe ze nie trafilem w sedno sprawy
w kazdym badz razie zycze ci zdrowka ;)
pzdr
"Człowiek doskonały posługuje się swym umysłem jak zwierciadłem. Zwierciadło niczego nie chwyta, niczego nie odrzuca; przyjmuje, lecz nie zatrzymuje." / Czuang Tsy /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
603
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 21:03
Lokalizacja
z domu

Avatar użytkownika
przez czerwony 12 sie 2006, 12:05
ja strasznie boje sie zawału serca.Zwiazane jest to z tym iż często mam kołatanie.Nerwicy nabawiłem sie trzy miesiace temu .Na 100% spowodował ją alkochol.Kiedy tylko serce zaczyna mocniej bić jestem totalnie spanikowany.Do tego dochodza jescze inne lęki, ogólnie strasznie boję sie o zdrowie, chociaz robiłem wszelakie badania seeca cisnienia itp które niczego niepokojącego nie wykazały.
Oby Przeszło...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
11 sie 2006, 17:49
Lokalizacja
kIELCE

przez Cannabis22 12 sie 2006, 16:01
kochajacy napisał(a):Cannabis22 po twoim nicku wnioskuje ze fobia spoleczna jest "zasluga" palenia marihuany ,palenie bardzo duzych ilosci u ludzi znajdujacych sie w konfliktowych i trudnych sytuacjach po pewnym czasie powoduje takie wlasnie reakcje ,sa to silne napady lęku
mysle ze powinienes przede wszystkim natychmiast przestac palic :idea: jesli tego nie zrobisz to twoja fobia bedzie sie poglebiac, mysle ze ta fobia moze byc wypadkowa nerwicy sytuacyjnej majacej swe zrodlo w tym ,ze
prawdopodobnie (oczywiscie moge sie mylic) twoja rodzina jest nastawiona bardzo krytycznie do narkotykow ,z drugiej zas strony srodowisko "ziomkow" z ktorymi palisz jest pelne aprobaty jesli chodzi o ziolo, silnie dazac do akceptacji tej grupy (a warunkiem tej akceptacji jest wlasnie palenie) tym samym mimowolnie odsuwasz sie od rodziny ,to tak jakbys odcinal swoje korzenie ,tracac z nia kontakt "usychasz" a tego napewno nie chcesz.
tych kluczowych kwestii nie da sie pogodzic ,bo sa sprzeczne ze soba ,zaczynajac postrzegac swoich bliskich jako twoich wrogow tylko dlatego ze sa przeciwni narkotykom ,nieswiadomie wypierasz ta wrogosc bo w twoim systemie wartosci wpojony jest swoisty zakaz okazywania wrogosci rodzinie ,a to wlasnie wyparcie wrogosci jest osią lęku :idea: to wszystko jest o wiele bardziej zlozone ,opisalem tylko pobieznie jak wg. mnie wyglada ten mechanizm.
przerabialem to dawno temu i wiem na czym polega zgubne zludzenie narkotykow
byc moze w twoim wypadku jest inaczej ,mozliwe ze nie trafilem w sedno sprawy
w kazdym badz razie zycze ci zdrowka ;)
pzdr


No pięknie, niedość, że mam tą zrytą fobie to jeszcze dowiaduje się, że jestem narkomanem :cry: może czas pomyśleć o jakimś detoksie ;) :D :D
Oczywiście żartuję, a Cannabis to poprostu moja ksywka, dobrze że nie wybrałem sobie np. nicku "Kiler" :twisted: to by było dopiero ;) . Jeśli chodzi o palenie to nie powiem, że nie miałem żadnego kontaktu, ale to tak tylko od święta i nie sądze by to mogło być przyczyną mojej choroby, gdzieś nawet czytałem, że mają sprzedawać marihuane w aptekach jako lek na depresję, oczywiście na receptę :D
POZDRAWIAM i również życze zdrowia ;) :D
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
09 sie 2006, 13:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do