Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez ziom 19 lis 2007, 21:02
Ja też próbuję z tym walczyć ale sam, nie wiem jak to zrobić skutecznie. Jak narazie słucham muzyki relaksacyjnej (specjalnie sobie płytę kupiłem :smile: ), a gdy spotykam się z takimi stresującymi sytuacjami, próbuję nie myślećc o stresie tylko o czymś miłym i niestresującym, chcę o nim poprostu zapomnieć, lecz nie udaje mi się to :( :( :(
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
19 lis 2007, 19:14

Avatar użytkownika
przez mk_kulis 19 lis 2007, 21:36
NO COZ KOLEGO DROGI....najwazniejsza rzecz o ktorej czytalem to to ze nerwice poglebia alkohol...niestety , poczucia strachu.leku doprowadza twoje cialo do anomali....musisz z tym walczyc nie daj sie poniesc temu stanowi ...wiem ze to ciezkie ale jedyna droga na pokonanie badz co badz tego okropienstwa ...ale najwaznijsze to udac sie do lekarza najlepiej dwoch aby potwierdzic diagnozy ze jest to NERWICZNY NAWROT ......a nie jakis dziadostwo...zycze wygranej .. :oops:
walka ! nie można sie poddac....to ciezkie:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
27 lip 2007, 21:00
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Hell_ena 19 lis 2007, 22:31
a ja tak mam z chlopakami ;P bo od razu mi sie wydaje ze sie ze mnie smieja... zdaje sobie sprawe, ze ludzie maja co innego do roboty niz ciagle smianie sie ze mnie, ale coz... ;)
A chill runs up your spine,
It crawls into your brain...
The freezing touch of FEAR...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
27 lip 2007, 23:17
Lokalizacja
Chorzów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Ewa27 19 lis 2007, 23:25
Alkohol podrażnia układ nerwowy, zresztą papierosy też. Powinieneś zgłosić sie do lekarza i do psychologa. Ja osobiście jestem przeciwna braniu leków, bo uzależniają. Jeżeli już to doraźnie.Ja podczas ataku lęku cała się trzęsę i jest mi zimno. Staram się wtedy pomyśleć o czymś przyjemnym lub przytulić do bliskiej osoby, mi to pomaga.
Mam nadzieję, ze sobie poradzisz. Głowa do góry ;)
Zyj chwilą mimo wszystko!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lis 2007, 22:20
Lokalizacja
Poznań

Nerwica od szyi aż po oczy-wpływ czy somatyka?

przez Moniczka 20 lis 2007, 13:45
Dobrze wszyscy wiemy, ze nerwica atakujac jeden narzad moze wplywac na drugi, kolejny itd. poegujac panike i doznania somatyczne. Obecnie zastanawiam sie nad zawrotami, kore generalnie sa meczace i utrudniaja normalne funkcjonowanie. Czy przy zawrotach glowy moze pojawic sie zamazany wzrok? Pol roku temu mialam badanie wzroku z powodu bolow glowy i okazalo sie, ze malo kto ma tak dobry, ba! idealny wzrok jak ja. Przebadana od czubkow butow az po wlosy mam jeszcze jedna furtke: kregoslup szyjny-tutaj mialam tylko rtg kregow i wyszla jakas lordoza, koa neurochirurg zignorowal. Zastanawiam sie wiec czy zawroty, zmeczenie, jakis brak ostrosci i "uciekanie" wzroku to tez moze byc jakze dziwny objaw nerwicy czy jednak kregoslup? Przyznam, ze wstyd mi chodzic po lekarzach po raz setny.
Moniczka
Offline

przez Ewa27 20 lis 2007, 19:25
Przerażające jest to, jak wiele osób cierpi na nerwice lękową.Gdzieś wyczytałam, ze lęk powinno się oswajać,ze nie trzeba z nim walczyć, bo to nic nie daje.Tylko, że to oswajanie jest bardzo trudne. Ale cóż trzeba sobie jakoś radzić. Ja mam coś takiego, ze gdy mam atak paniki to najchętniej uciekłabym od razu do domu, bo to jest dla mnie azyl.Przełamuje to i staram się opanować, nie mogę przecież przez całe życie uciekać, bo to nic nie daje. Jedno jest pewne trzeba nad sobą pracować to bardzo dużo daje!!!
Zyj chwilą mimo wszystko!
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 lis 2007, 22:20
Lokalizacja
Poznań

powroty nerwicy

przez sawik160284 20 lis 2007, 22:35
witam.
a wiec juz kiedys tu pisalem ale problem sie powtarza. bylem u psychiatry na wizytach i przez pol roku bralem "rexetin" czuje sie dobrze po nim i objawy mojej choroby zanikaly. po pol roku przestalem brac ale niestety mam nawroty choroby.psychiatra stwierdzil ze mam fobie spoleczna a kazdy na tym forum wie co to za choroba. znowu mam koszmarne mysli i nie moge wyjsc np do baru z moja dziewczyna, stresuje sie przed wyjazdami nic nie jedzac itp. mam pytanie: czy dalej leczyc to lekami czy isc do psychoterapeuty? czy w zwiazku z ta choroba nie beda brali mnie do wojska? jak to jest?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
15 sty 2007, 21:20

alko i leki

przez romanian 21 lis 2007, 00:50
No to ja sie z kolei wypowiem, ze lek powinienes nadal brac skoro bez niego czujesz sie tak zle. Moze byc tez tak, ze za szybko odstawiles i stad te objawy i mina po jakims czasie. A tak w ogole to jaki lekarz doradzil Ci odstawienie leku jesienia? Tego typu leki odstawia sie zwykle latem gdyz wtedy jest duzo slonca i sa stabilniejsze pogody, co lepiej wplywa na psychike. Jesli bys napisal ile tego brales tzn ile tabletek na dobe i w jakim stezeniu byl lek (20, 50 mg czy innym) to moze cos by to wyjasnialo. Generalnie odstawianie leku zawsze wiaze sie z takimi problemami, dlatego nie mozna tego robic nagle. Co do picia alkoholu to nie ma to najmniejszego sensu w nerwicy bo tylko ja poglebia ...

Pozdro
R.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
21 lis 2007, 00:36

Moja historia - przeczytajcie proszę

przez keti 23 lis 2007, 09:51
Witam. Czytam to foeum już od jakiegoś czasu, teraz postanowiłam się wpisać. Może ktoś z was mi pomoże.....
Od roku mam objawy nerwivy lękowej. Najpierw próbowała leczyć się u psychaitry, ale leki wydawały mi się niepotrzebne, wolałam pogadać.
Od dwóch mieisięcy chodzę na terapię, ale od ajkiś dwóch tygodni jest duuuużo gorzej. Jedny lek, jaki biorę, ale tylko wtedy, gdy już nie daje rady to cloranxen. I właśnie od wczoraj za namową lekarza zaczęłam brać stimuloton i tragedia. Miniona noc była najgorszą w moim życiu. Obudziłąm się zlana potem, serce mało mi ne wyskoczyło z piersi, trzęsłąm się jak galareta, po prostu byłam pewna, że umrę. TRAGEDIA
W związku z tym mam 2 pytania:
1. Czy normalna jest taka rekacja ne lek?
2. Jak to jest z tą terapią, czy to normalne,że mam wrażenie, że nie pomaga, a jest gorzej?

Upierała, się cały czas, że dam radę samą psychoterapią i zioł. Jak się przkonałam, że może warto wziąć lęk to skutki są koszmarne. Co robić?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lis 2007, 09:37

Avatar użytkownika
przez Tornado 23 lis 2007, 10:09
Witaj keti. Miło, że zdecydowałaś się napisać ;)
Z tego co wiem od lekarzy i forumowiczów - pojawiają się czasem właśnie skutki uboczne w początkowej fazie brania leku - i jest to naturalna reakcja organizmu. Ja mam organizm odporny na leki więc na mnie akurat nie działały wogóle - więc z nich zrezygnowałam, ale też byłam ostrzegana, że mogę czuć się fatalnie na początku (szczególnie jak dostałam "bardzo silny lek" po którym większość osób po pierwszym dniu nie jest w stanie nawet do końca samodzielnie funkcjonować - tak mi przynajmniej mówił lekarz).
A co do terapii - w sumie to wszystko też zależy od rodzaju terapii...
Powiem o swoim przypadku - bo znam go najlepiej - a miałam też coś na styl terapii, ale głównie opierającej się na rozmowie (ze szkolną pedagog). Miała jakiś konkretne podejście do kierowania rozmową - i choć nigdy jej terapią nie nazywała - tak te rozmowy traktowałam. Zawsze pogarszał się mój stan zaraz po rozmowie - jednak w domu analizowałam wszystko i na drugi (lub trzeci) dzień - po takiej dogłębnej analizie i przy silnej chęci pozbycia się nerwicy i depresji - było jakby odrobinkę lepiej. Trwało to wszystko 2 lata - później już sama przeprowadzałam tego samego typu analizy samej siebie bez potrzeby rozmowy z pedagog - i wyszłam z tego najgorszego stanu jaki mi toważyszył wtedy. Polubiłam siebie, pokochałam świat, wyszłam do ludzi - jeszcze wiele mnie pracy nad sobą czeka, ale w porównaniu z tym, co za mną - zostały same "drobnostki"
To wszystko to tylko telegraficzny skrót oczywiście. Ale praca nad sobą i wiara w to, że depresja będzie słabnąć aż do zniknięcia, a nerwica nie taka straszna i da się ją opanować - wiele pomaga.
Zapraszam do pisania na forum, z chęcią podzielimy się z Tobą swoimi doświadczeniami, może któreś z nich, będzie na tyle do Ciebie pasowało, że znajdziesz w nim rozwiązanie odpowiednie dla siebie. :D
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

przez keti 23 lis 2007, 10:18
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Mi kiedyś jakaś psycholog powiedziała, że jestem idealną kandydatką do psychoterapi. Więc zaczęłam ją z wielką nadzieją, że na pewno mi pomoże, że będzie lepiej itp. A mam wrażenie, że jestem tam gdzie byłam.. zaczynam tracić nadzieję...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lis 2007, 09:37

Avatar użytkownika
przez Tornado 23 lis 2007, 10:24
keti napisał(a): zaczynam tracić nadzieję...

uwierz proszę, że to chwilowe.
Nieraz traciłam nadzieję w trakcie własnej walki z chorobą, ale czas pokazał, że nie potrzebnie. Leczenie tego typu wymaga wiele uwagi, i cierpliwości - co nie jest łatwe w tych najgorszych stanach, ale z czasem coraz bardziej osiągalne (z czasem trwania leczenia). A jeśli nadzieja ucieka - spojrzeć można na drobne osignięcia, sukcesy, na drobne rzeczy - nawet np. na to, że ptak śpiewał w parku kiedy się przez niego przechodziło - bo i to jest na swój sposób piękne. Zauważając małe radości - łatwiej utrzymać nadzieję, siłę i wiarę w sukces.
"Wolno dojrzewa człowiek. Wiele mu trzeba męstwa aby się nie dać wiatrowi i rosnąć w górę i w głąb, by triumfalną zielenią zaszumieć w końcu jak dąb zwycięstwa..."
[Konstanty Ildefons Gałczyński]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
26 sie 2007, 21:44
Lokalizacja
Poznań

przez keti 23 lis 2007, 10:36
Masz rację, ale mam czasami wrażenie, że biję głową w ścianę. Wydaję kupę kasy na terapię, miałam pozytywne nastawienie (do dzisiejszej nocy). Po prost podeszłam do tej choroby jak do np. "grypy" , że da się ją wyleczyć. Obrałam drogę, która wszędzie opisywana jest jako najlepsza: terapia wsopmagana w wyjątkowych przypadkach lekiem okiełznującym lęk i co? Nic. Zamiast chociaż minimalnej poprawy mam wrażenie, że newrica śmieje mi się w twarz. "Co z tego ,że robisz co należy ja i tak tu jestem i będę zawsze" MAM JEJ DOŚĆ. Mam w spbie taką ogromnąchęć wygrania tej walki, tylko już nie wiem jak...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
23 lis 2007, 09:37

przez celineczka3 23 lis 2007, 11:47
Uwierz mi Keti że Twoje odczucia wcale nie są odosobnione. Ja tez kiedyś podchodziłam do swojej choroby jak do grypy którą wystarczy potraktować lekami ewentualnie jednorazową psychoterapią i wszystko wróci do normy. Prawda jest taka że jestem, już na 3 w swoim życiu terapii i ósmym leku ponieważ większość wcześniejszych powodowała albo ciężkie efekty uboczne albo w ogóle nie działała. Mimo to przede mną jeszcze duuuuużo pracy. Wszystko to uświadomiło mi że nerwica to nie przmijająca infekcja ale skrzywiony obraz swiata który trzeba prostować latami!!To wymaga dużo determinacji i walki ale można wygrać !!!!Czasami jest beznadziejnie, czujemy się kompletnie wyczerpani i bezsilni ale jeśli spojrzeć na to wszystko z dystansu to każdy dzień walki zbliża nas do zwycięstwa.Dlatego NIGDY NIE WARTO SIĘ PODDAWAĆ:):)Pozdrawiam:)Powodzenia
celineczka3
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do