Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 13 wrz 2007, 21:39
Jan Nowak napisał(a):Wierzę, że ta nerwica, to swego rodzaju kara, albo może znak, który ma mnie naprowadzić na dobrą drogę

tez mialam takie mysli, bo niezawsze bylam grzeczna dziewczynka, ale dzis mysle, ze to chyba niejest tak jak myslisz janie nowaku, po prostu wydoroslales i zrozumiales, ze twoje postepowanie bylo zle. czemu nerwica niekarze swoja obecnoscia zbrodniarzym mordeercow i innyego dziadostwa?
zaczelam ten temat, bo chce za wszelka cene doszukac sie pozytywow nerwicy. z tego co piszecie moge wywnioskowac, ze i takie sie znajduja w tej dolegliwosci.
sama traktuje to terz, jako przystanek w moim zyciu i zadaje sobie pytanie co by bylo gdyby jej niebylo?
pewnie szla bym napzod nieogladajac sie za siebie , nierozmyslajac czy robie zle czy dobze, terAZ jest inaczej i to sa moje pozytywy. ataki, ktore przechodzilam na poczadku to byl dramat, miezy innymi dlatego, ze niebylam swiadoma co mi jest, niebylam nawet swiadomo czym jest nerwica i ze ja ja mam. a tak w ogole to niepodoba mi sie nazwa tej dolegliwosci, wiem, ze to dolegliwosc zwiazana z naszym umyslem, czyli ukladem nerwowym, ale ja raczej nazwalabym ja "przyzwoitka", bo to dzieki niej sie zmienilam i tak jak ty janie nowaku, mam ochote pomagac ludziom, i robic cos na innych, na co kiedys napewno bym sie niezdobyla.....
pozdrawiam was serdecznie
lidzia


sory za bledy, ale taka juz moja natura ;)
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

nie czuję żadnej swobody!!!

przez chochlik 13 wrz 2007, 22:04
Od początku mojej walki z nerwicą zaobserwowałem wkurzającą przypadłość. Otóż od niedawna dopiero zauważyłem, że jestem nadmuchany swoim głębokim oddechem. Dziwnie to brzmi ale tak to jedynie można nazwać. W głowie tworzy mi się automat, że gdy mam się ruszyć to biorę głęboki oddech i tak przez całą drogę robię się sztywny i chodzę jak terminator. Widzę to w szczególności gdy ktoś się na mnie patrzy lub mam koło kogoś przejść na ulicy w mieście. Dopiero po kilku chwilach próbuję na siłę się rozluźnić bo wszystkie mięśnie mam napięte i po nawet krótkim spacerze strasznie bolą mnie nogi. Ale zanim sobie przypomnę, że mam wypuścić powietrze, które we mnie tkwi to przez miasto już zdążę przejść jakbym połknął kij. Nie wiem czy to po prostu jakiś zły nawyk w nienaturalnym oddychaniu czy coś innego... a może po prostu fobia społeczna?!
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
05 sty 2007, 20:21

Avatar użytkownika
przez Jan Nowak 13 wrz 2007, 22:39
To nie musi być fobia społeczna...

Ja też tak mam :P

czasami ciężko mi się skupić na dwóch rzeczach z czego jedna to oddychanie :) np właśnie jak idę ulicą, albo jak ktoś coś do mnie mówi albo nawet jak oglądam film w którym bohater nie umie się wysłowić :)
Ostatnio właśnie się na tym przyłapałem, że siedziałem przez chwilę przed TV na wstrzymanym oddechu.. hehehe
Przecież jesteśmy tacy młodzi, tacy młodzi, ludzie nam tego nie wybaczą.. ą..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
111
Dołączył(a)
01 wrz 2007, 13:59
Lokalizacja
JWO

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 13 wrz 2007, 23:51
ja jak mam od rana kołomyj to też nie mam czasu zastanawiać się i wkręcać sobie lęków a jak przychodzi wolny dzień załóżmy weekend w domu to od rana trzęsiawka jakas mnie łapie :roll:
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 14 wrz 2007, 01:38
11 :D -wtedy wstaje i ide sie myć,jem śniadanie,<w międzyczasie kłóce się już z matką>oczywiście zaraz po przebudzeniu mam silny ale krótkotrwający napad lęku.
11:30-ide do sklepu<i to dziwne bo jak mam iść po coś to się nie boje>
12;00-zasiadam do kompa i właczam net
13:00-obiad
14:00-przychodzi z pracy ojciec i zaczyna się zachowywać nie powiem jak...
15:00-potem znowu komp i forum...
16:00-rowerek albo komp
1800-znowu do sklepu
19:00 kolacja
20 00-komp i forum
22:00-"rozmowa" z matką
od 23 do 2-3- nocny dyżur na forum ;) <tak to moje przebywanie nocą na forum nazywam ;) >
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Tygryska 14 wrz 2007, 09:48
Ja też się nie zgodzę z traktowaniem nerwicy jako kary. Traktuję ją raczej jako znak, ale taki który ma mi pomóc iśc drogą zgodną ze mną. Wydaje mi się że dzięki temu jestem też lepszym człowiekiem dla innych, bardzo często krzywdzimy innych ponieważ sami mamy jakiś problem, stajemy sie wtedy toksyczni dla otoczenia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez cleo27 14 wrz 2007, 11:18
Słuchajcie ludziska powiedzcie mi czy Wy przed tym waleniem serducha czujecie jakby wam cisnienie najpierw szybko wzrosło i za sekunndę to walenie serca się zaczyna. Wszystko trwa jakieś1,5 min i samo przechodzi,pozniej czuję się taka roztrzesiona i mam takie jakby drgawki z zimna. Pytam o to bo kiedys moje ataki inaczej wyglądały tzn czułam ze on nadchodzi, bo czułam niepokój,ręce zaczynały sie piocic i wtedy dopiero cisnienie wzrastało no i serce zaczynało szybko bić a teraz kurde jest inaczej i boje sie tego ze to się zmieniło bo nie moge tego ataku przewidzieć. Np siedze przed komputerem ,czytam coś i dosłownie NAGLE czuje jak mi się robi dziwnie,bo to cisnienie się podnosi i za sekunde serducho juz wali na maksa. Czemu tak się teraz stało? Jestem juz zrozpaczona i teraz to już szczerze powątpiewam czy to nerwica. Dodam ze wtrakcie tych ataków,nie czuję goraca,nie czuje wrazenia omdlewania,bojęsie jedynie ze serce mi stanie i umre.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:19 am ]
Słuchajcie ludziska powiedzcie mi czy Wy przed tym waleniem serducha czujecie jakby wam cisnienie najpierw szybko wzrosło i za sekunndę to walenie serca się zaczyna. Wszystko trwa jakieś1,5 min i samo przechodzi,pozniej czuję się taka roztrzesiona i mam takie jakby drgawki z zimna. Pytam o to bo kiedys moje ataki inaczej wyglądały tzn czułam ze on nadchodzi, bo czułam niepokój,ręce zaczynały sie piocic i wtedy dopiero cisnienie wzrastało no i serce zaczynało szybko bić a teraz kurde jest inaczej i boje sie tego ze to się zmieniło bo nie moge tego ataku przewidzieć. Np siedze przed komputerem ,czytam coś i dosłownie NAGLE czuje jak mi się robi dziwnie,bo to cisnienie się podnosi i za sekunde serducho juz wali na maksa. Czemu tak się teraz stało? Jestem juz zrozpaczona i teraz to już szczerze powątpiewam czy to nerwica. Dodam ze wtrakcie tych ataków,nie czuję goraca,nie czuje wrazenia omdlewania,bojęsie jedynie ze serce mi stanie i umre. :cry:
oj....pózniej coś napiszę!
Offline
Posty
338
Dołączył(a)
26 lut 2006, 22:54

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 14 wrz 2007, 13:55
cleo27 powiem Ci tak ze swojego doświadczenie wiem, że ataki leku są różne u mnie z biegam lat się zmienia w chwili obecnej mam dużo mniej objawów somatycznych niż jeszcze 2 lata temu nie wiem czy wynika to z mojej większej świadomości tej choroby czy z tego, że jest ona słabsza :? natomiast to co opisujesz jak najbardziej mieści się kanonach nerwicy
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

przez vice versa 14 wrz 2007, 16:10
Za 1,5 godziny mam pierwszą wizytę. Prywatnie, bo na NFZ nie miałam szans sie zarejestrować. Czuje sie bardzo źle, mam wszystkie paskudne objawy- od kołatania serca, po drętwienie konczyn, bezsennosc, płaczliwosc i ból w klatce piersiowej.
Czy jesli dostane leki pomoga mi one juz od dzis? Tak bardzo mi zalezy bym ogła zasnąć- bo nie spie od ponad tygodnia...
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 17:56

przez naamah85 14 wrz 2007, 17:06
ja wlasnie doroslam do decyzji wybycia do psychiatry...tez poniekad zmusil mnie do tego moj partner po kolejnym ataku lekowym (a ataki mam dosc rzadko, wiec srednio mi sie spieszylo)...zadzwonilam do mojego kolegi (przyszlego psychiatry) zeby mi cos polecil, bo w pewnej poradni na wizyte kazali mi czekac 8 miesiecy...umowilismy sie na za 2 tygodnie (nie spieszy mi sie ;], zreszta wrazie czego mam Afobam) i wreszcie cos zaczne z tym robic (chociaz w moim przypadku nei jest to az tak starsznie uciazliwe)...

ale wracajac do tematu mysle, ze nie ma sie czego wstydzic gdy idzei sie do psychiatry...ja mowie o tym wszystkim moim znajomym, bo przeciez na codzien jestem normalna, wesola dziewczyna...a to ze czasami mam stany lekowe, drgawki i zle mysli to taka moja przypadlosc (a kazdy jakas ma)

mam tylko nadzieje ze lekarz nie wystawi jedynie recepty na leki (ktorych chyba na codzien nie potrzebuje), ale ze znajdziemy problem i postaramy sie go pokonac :) Tobie tez tego zycze
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
26 lip 2007, 12:21
Lokalizacja
Łódź...

przez vice versa 14 wrz 2007, 18:56
Byłam. chyba wypadłam źle, bo cały czas plakałam i rozmowna nie byłam.
Dostałam leki: zoloft i xanax. Mam nadzieje, ze ktos miał pozytywne doświadczenia z tymi lekami.

---- dodano po jakims czasie ----

no tak, juz poczytałam w dziale o lekach... Xanaxu nie wezmę, musze normalnie funkcjonowac, najwyzej nie bede spac. Moze w poniedziałek znajde innego prywatnego psychiatre, który potwierdzi bądź nie skuteczność i bezpieczność zazywania tych leków.
Prosze tez o wasze opinie, są dla mnie bardzo istotne.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 12:21 pm ]
Pisze sama do siebie, a tak potrzebuje Waszych dośwaidczeń...
Wzięłam na noc tabletke zoloftu, czułam sie fatalnie, teraz boje sie wziac xanax...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:57 pm ]
Xanax pomógł, dostałam 3x dziennie 1 tabletkę, chyba troche dużo. Ograniczyłam sie do 1 tabletki dziennie w dawce po 1/2 tabletki.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 2:47 pm ]
Znow tu pisze, chyba jest mi lzej jak wyrzucam swoje przezycia z siebie.
Dzis byłam na kolejnej wizycie u psychiatry. szybko poszło- tyle lat sie zbierałam by biegac teraz prawie co trzeci dzień. Drugi lekarz potwierdził diagnozę i stwierdził, ze mam dobrze dobrane leki. Chyba teraz łyknę przepisane dawki xanexu, bo wczesniej sie tego bałam.
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
23 wrz 2006, 17:56

przez 1507 14 wrz 2007, 19:08
dla mnie leczenie to trauma , kolejna zresztą, ponieważ 2 lata dropsów tylko zmniejszyło objawy a nie wyleczyło :(
1507
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do