Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez mist 14 kwi 2007, 19:46
ja na razie jestem na etapie raka kolczystkomórkowego wargi górnej ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 19:45

Avatar użytkownika
przez Mona75 15 kwi 2007, 11:32
Ja "miałam" już raka piersi, białaczkę, małopłytkowość... Do póki lekarz nie obejrzał moich wyników i nie powiedział mi że są ok, jestem zdrowa, żyłam w totalnym stresie. Kto wychowa moje dzieci jak umrę? Teraz mam trochę podwyższony cukier więc kupiłam glukometr i czekam na wizytę u diabetologa... Koszmar. Ale nie potrafię się od tego uwolnić. Oddałam mamie encyklopedie medyczne, bo miałam objawy prawie wszystkich chorób
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez nieudacznik 15 kwi 2007, 13:42
Kiedys myslalem ze mam sars czy jak to sie pisze bo przy oddychaniu mnie cos w plucach bolało (nie pale), po tygodniu przestało ale potem miałem takie ataki - czulem jak mna całym pulsuje, głosne bicie serca i myslalem ze to juz mój koniec, było mi gorąco a potem zimno wtedy bylem pewnien ze to sars ale na nastepny dzien czulem sie juz dobrze, moze to jakis atak paniki..., niedawno myślałem ze za chwile bede miec zawal bo mnie troche bolało w klacie, teraz mysle ze mam cukrzyce i raka- takie mysli mnie dręczą, heh a to ze mam nerwice to jestem na 100 % pewien.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:31
Lokalizacja
polen

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Olga 15 kwi 2007, 14:11
Witam serdecznie! Właśnie się zarejestrowałam. Myślę sobie, nie wytrzymam i wejdeę na jakieś forum o nerwicy, bo zwariuję:) Zaraz opowiem w skrócie moją historię :) Uśmiałam się do łez czytając , to co pisaliście. Uśmiałam się , bo mam to samo...Każdy z nas ma to samo. Ale tak miło poczytać że sięnie jest samym...Ja wiem że są tysiące osób z nerwicą, ale na codzień człowiekowi wydaje się że jest z tym trochę sam, ludzie się śmieją z twoich objawów. No więc mi ulżyło nieco.
Właśnie walczę od miesiąca z objawami raka piersi:) Niestety nie powstrzymałam się od czytania w internecie na ten temat, ale tylko raz. O raz za dużo, bo już mam parę z tych wymienionych objawów...No cóż. najgorsze jest to, że ja się nie znam na tym jak te piersi powinny być odczuwalne kiedy są zdrowe, dlatego wydaje mi się że wszystko co wymacam to guzy. Zaczęło się od tego, że mnie bolą piersi przed okresem - zaczełam je macać obsesyjnie kilkanmaście razy dziennie, aż miałam ja maksymalnie obolałe...i ciągle macałam jakieś guzy...Zaczęła mnie boleć lewa strona tułowia - kłuje mnie serce i pod łopatką, pod żebrami, szczypie coś, czuję taki niepokój po tej stronie. Im więcej stresu, tym bardziej mnie kłuje. To ostatnio nie do zniesienia. I walczę z myslami, że to nie rak, ale objawy nie ustępują, więc boję się że to rak i tak w kółko. Tracę przy tym energię do życia. Jestem ciągle zmęczona, bo ciągle myślę o tej chorobie - że umieram, tym razem naprawdę, że życie jest takie piękne, że mam tyle do zrobienia, a ja umieram...To myśl nie do zniesienia i prawie mnie nie opuszcza. Znacie to, prawda? Byłam u ginekolog - badała mi piersi i powiedziała, że mam akurat wyjątkowo gładkie, a to co jest powiększone to gruczoły czy mięśnie i że to normalne, bo mam duże piersi. Uspokoiła mnie ale nie na długo, niestety...Boże ta nerwica to jest kula u nogi! Rozsądek podpowiada, że to kolejne urojenie, ale pojawia się lęk, że tym razem to jednak choroba.
Jako dziecko miałam nerwicę natręctw ale ona praktycznie ustąpiła. Od 2003 roku mam nerwicę lekową. Wiem o tym. Sporo osób z mojego grona też ma inne postacie nerwicy. To się stało wcale nie nagle - tylko tak rozwinęło z przyczajenia. Dziwne uczucie w brzuchu - ktoś mi wmówił że to wrzody. Ale wtedy nie byłam tym wcale przerażona. Jazda zaczęła się w listopadzie 2004. Pewnego dnia obudziłam się z osławioną kulą w gardle. Panika. Zawsze miałam lekkie skłonności do hipohondrii ale nie takie paranoidalnejak teraz! Bo ja zajmuję się spiewem operowym i z tymże spiewem łączę całe swoje życie, więc jak ognia bałam się wszelkich dolegliwości w gardle. I nagle ta kluska. Seria badań, wizyt - oczywiście nikt nic nie wykrył. Gastroskopia też! Mimo to, objawy nie ustąpiły, choć złagodniały. Teraz praktycznie nie istnieją! Bogu dzięki. Jakoś minęły. Zobaczyłam że nie umieram i jest ok. Ja mam Cancerofobię. Cokolwiek się dzieje - boję się że to rak. Dosłownie, cokolwiek - jakikolwiek wewnętrzny ból. Nie boję się innych chorób. Teraz podejrzewam że mam nerwicę serca i przy okazji kłuje mnie w piersiach. Ale nie boję się zawału ani nic, tylko raka. Tylko...Moim największym lękiem jest to ,zę utracę wszystkich bliskich, których kocham. Więc jeśli akurat nie boję się o siebie, to lęk automatycznie przenosi się na mojego mężczyznę. Boję się że coś mu się stanie - obsesja straszna. I tak samo boję się o mamę. Także bez przerwy się o kogoś boję. Charakterystyczne że nie mam objawów gdy śpię, a Wy? Ale budzę się i zaraz nadchodzi. Działam zrywami. Jak w smole. Lęki tak utrudniają funkcjonowanie! Nie mam siły na spotykanie się z ludźmi, ze znajomymi. Nie mam siły obejrzeć w całości nawet filmu w telewizji! Chodzę na zajęcia, spotykam się z moim mężczyzną i to wszystko. Na więcej nie mam siły! Bardzo sięzmieniłam przez te ostatnie lata...Niepokój, dziwny niepokój. Nie do zniesienia. Z chorób k tóre naprawdę mam - to alergia, nadciśnienie. Jestem chaotyczna w pisaniu, mam straszne skoki nastrojów, jestem bardziej nerwowa. W roku 2005 kiedy walczyłam z kluską w gardle przeszłam ostrą anginę, która skończyła się wycięciem migdałków. Razem z objawami nerwicy miałam objawy zapalenia ropnego migdałków i wszystko się potegowało. Ale operacja nie wpłynęla na mój śpiew. Nerwica zaostrzyła się, kiedy spełniło się marzenie mojego życia - dostałam się do Akademii Muzycznej na śpiew solowy. W tym samym dniu dostałam ataku duszności - mięśnie klatki piersiowej - straszne spięcie mięśni. Długo z tym walczyłam. Ale to też ustąpiło. Po pewnym czasie. Ledwo oddychałam. Robiłam też USG tarczycy. Wyniki okej. Wreszcie zaczęłam ignorować kluskę. Ale jak piję to po każdym łyku mi się odbija. Nie wiem dlaczego.
Studiuję szczęśliwie ten śpiew i w ogóle, gdyby nie nerwica, byłabym szczęśliwa. A jak nic mnie nie boli to wiem że i tak zaraz zacznie...Może kiedyś z tego wyjde. Mężczyzna z którym byłam 5 lat zmarł w zeszłym roku na guza mózgu. To też nie powiem - odbiło się na mnie drastycznie...I jak tu się nie bać???!!! Teraz szczęśliwie się zakochałam, potrafię znów z kimś być, ale lęk jest nieprawdopodobny...że ja zachoruję albo on zachoruje i tak w kółko. W zeszłym roku byłam jeszcze na etapie raka gardła, przeszłam też raka węzłów chłonnych ( obmacywałam szyję bez przerwy ), teraz ten rak piersi któy jest nerwicą serca...Dzieje się coś z psychiką...W czasie ostrych napadów lękowych prawie nie kontaktuję, zachowuję się agresywnie. Ale ja nie boję się choroby psychicznej. Ja boję się raka...I taka jest moja historia...Wspierajmy się, kochani, żeby nie zwariować...Nie wiem, czy nie wolałabym mieć jednak nerwicy natręctw niż tego paskudztwa...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

przez nitka1183 15 kwi 2007, 21:32
Olga - uwierz, że zarówno natręctwa jak i lęki powodują dokładnie taki sam stan duszy - cierpienie;) Więc nie ma co porównywać co lepsze czy gorsze;)
Ja tez mam od lat kancerofobię która jeszcze się zwiększyła gdy urodziłam dziecko- teraz mam lęki typu - osierocę córkę, córka zachoruje, mąż zachoruje i nas zostawi itp. obłęd! Wszystkich wokół wysyłam do lekarza;)
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

przez koshmar 15 kwi 2007, 21:40
a miał z was moze ktos cos takiego ze to Bóg was pokarał za grzechy? :)
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
01 paź 2006, 18:19

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 16 kwi 2007, 00:12
koshmar napisał(a):a miał z was moze ktos cos takiego ze to Bóg was pokarał za grzechy? :)

mysle, ze po czesci z tegos ie wziela moja nerwica...ciagle mialam sobie cos do zazucenia, robilam wiele rzeczy pod oczekaiwania innych- szkola wybralam taką a nie inna bo mama sie ucieszyla, maz podobal sie rodzinie, ubior jak jade do mamy mam inne zestawy ubran, nawet zachowanie, mowie to co by chcieli uslyszec inni. dlaczego? bo caly czas mysle, ze jestem do niczego, nic szczegolnego nieosiagnelam, nieispelnilam swoich marzen, a ni pragnien, kazdy moj cel zostawialam bez konca na pozniej.....
tez mysle, ze to kara, ze kiedys gdy mialam te ascie lat niebylam aniolkiem i chociaz moja psycholog twierdzi, ze niewidzi jakis strasznych zachowan to ja jednak zawsze czulam, ze wszystko robilam nie tak jak trzeba
chodze na psychoterapie, sa jakies tam efekty, mam plany, zeby zmienic swe zycie, ale czy je zrealizuje? niewiem. zycze sobie tego z calego serca, zeby mi sie udalo, wam tez tego zycze
podrawiam wszystkich
lidia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez Róża 16 kwi 2007, 09:37
Dziewczyny,ale mi zaleciało dewocją!!No dajcie spokój z tymi karami.Poczekajcie do sądu ostatecznego.Nie nakręcajcie się dodatkowo.Żadna kara,możecie się od tego uwolnić,tylko musicie się wkurzyć na swoje dolegliwości.Nie pozwolić żeby kręciły waszym życiem.Ja nie poddałam się hipochondrii.Wam też się uda.Nie wsłuchiwać się w ciało,olewać bóle,zawsze pamiętać,że to tylko nerwica i zobaczycie,jak szybko minie.Do boju laski,nie mazgaić się ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 16 kwi 2007, 12:19
rozo, mysle , ze dewocja,to troche z aduzo powiedziane ;) gdyby porownac stan w jakim bylam jeszcze pare miesiecy temu , moge powiedziec, ze jest dobze.potrafie juz sobie przetlumaczyc, ze to nerwica, chociaz te wszystke somatyczne objawy mam jeszcze ,to tak jak mowisz.....staram sie je olewac. ale wiem jak bylo, wiem jak trudno sobie to wszystko przetlumaczyc. w takich chwilach czlowiek sie zastanawia i szuka odpowiedzi, i wtedy kiedy jej nieznajduje, mysli sobie, ze to moze kara za bledy z przeszlosci. mialam takie same mysli, co wiecej, takie wlasnie zdazenia nasze "grzechy" mają duzy wplyw na leczenie. tak jest w moim przypadku. na psychoterapii poruszamy z psychologiem moja przeszlosc i to co mnie trapilo i niedawalo spokoju, potrzebne jest takie rozliczenie z przeszlosci, typu rachunek sumienia. czasem ciezko mi to przychodzilo stanac "twarzą w twarz" z moimi bledami, ale dzieki temu wiele ciezarow, ktore nosilam w sobie tyle lat udalo mi sie zrzucic i to tez jest krok do naszej wolnosci. niestety nerwica raczej niebierze sie z niczego, potrzeba wiele czasu, zeby odnalesc ten "guziczek' ktorym mozna wylaczyc te chorobe, ale do tego potrzeba jest umiejetnosc wsluchania sie w glos naszej duszy, ale to juz chyba inny temAT.
POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH CIEPLUTKO
LIDIA
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Avatar użytkownika
przez Olga 23 kwi 2007, 22:54
Słuchajcie, przeszło mi!!! To znaczy nie mam już tego raka piersi. Na razie nic nie mam, trochę odetchnę :) Nie wiem jak to się stało. A może to dlatego, że dostałam okres i wreszcie przestały mnie boleć piersi...Miałam udany tydzień i nie miałam czasu się zadręczać:)
Pozdrawiam serdecznie!!!
nie dajmy się nerwicy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
15 kwi 2007, 13:05
Lokalizacja
Łódź

przez Amy Lee 30 kwi 2007, 22:54
Ojej... ja przed egzaminem poprawkowym w lutym przez jeden dzień zamiast się stresować egzaminem to płakałam, że mam raka piersi. Na szczęście dałam się przekonać, że jestem za młoda i że to pewnie przesunięcie stresu egzaminacyjnego.

Parę lat temu na wycieczce w Angli dostałam lekkiej gorączki i myślałam, że SARS...

Przy ostatniej grypie natomiast czułam nad sobą widmo sepsy.

Faktem jest natomiast, że potrafię mieć drobne dolegliwości "na zawołanie", kiedy chcę czegoś uniknąć. Głównie ma to postać bólu głowy albo kurczu w palcach u stóp.

Poza tym pytanie główne... czy ja sobie tej nerwicy sama nie wymyśliłam? :roll:
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Mizer 01 maja 2007, 10:57
Amy Lee- raka piersi to ja miałam w wieku 11 lat XD

Co do wymyslenia zaburzeń- wiele lat sie zastanawiałam, czy aby na pewno sama tego nie wymysliłam, ale lekarze-debile obracają to w chorobe.

Aha- teraz czuję, że się starzeje, autentycznie, zaraz zaczne się starzeć, bo podobno po 19 roku życia pojawiają się pierwsze zmarszczki, a ja palę na dodatek i jak mnie walnie dół, to odwala mi jak poźrebionej.
Ciesz się każdym dniem bo nigdy nie wiadomo, kiedy na Twój dom może najechać ciężarówka z gnojem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
877
Dołączył(a)
08 cze 2006, 17:29

przez arielWRO 01 maja 2007, 11:20
Nerwica jest straszna , kiedy bylem zupelnie zdrow i wydawalo mi sie ze pokonalem nerwice juz wczesniej jakies 2-3 tygodnie zadreczalem sie myslami o HIV-AIDS ... zastanawialem sie kiedy sie moglem zarazic , analizowanie , natretne myslenie itd. , a jak podlem reke jakiemus brudasowi to pozniej ogladalem czy nie mam jakies malej rany ... jakies takie fazy.
Nastepna choroba z koleji to SM - szerzej znane jako - stwardnienie rozsiane.Oslabione nogi , mrowienie , dretwienie , nie czuje nog jestes nieuleczalnie chory.Tydzien czasu duszenia tego w sobie , w koncu jak na wyrok poszedlem do neurologa i .... oczywiscie wykluczyl SM , za to zauwazyl nerwice :/
Teraz przyszedl etap wkrecania sie w schizofrenie (to chyba kazdy przerabial) ogladanie sie za siebie i tego typu fazy.I nawet nie jest w stanie mnie uspokoic fakt ze bylem 2 tygodnie temu u psychiatry , ktory wyraznie stwierdzil nerwice ...
Musze to jakos ogarnac , nie potrafie uwierzyc ze jestem zdrowy :/ 'zdrowy' w cudzyslowie no bo nieszczesna nerwica to tez choroba :/
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
29 mar 2007, 14:27
Lokalizacja
Wrocław

przez Luk33 01 maja 2007, 16:31
Panicznie boje sie SM!
Wiekszosc objawow mam juz od kilku miesiecy i postawilem sobie sam diagnoze. Do lekarza wybralem juz tylko po potwierdzenie. I tu niespodzianka, bo on twierdzi,ze nic mi nie jest i ładnie zapisał Efectin. Badan nie chce mi zrobic, a ja bez potwierdzenia tego w rezonansie nigdy nie uwierze. Nie wierze ze nerwica daje takie objawy!! Jestem zalamany : /
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
20 kwi 2007, 12:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 48 gości

Przeskocz do