Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomciooo 12 lip 2013, 15:51
Dzisiaj mam naprawdę niezły dzień. Pamiętam jakoś z miesiąc temu, też co dzień miałem jakieś zawroty głowy, oczy mnie piekły, oczywiście już najgorsze choroby dopisywałem sobie, ale z dnia na dzień przeszło. A muszę Ci powiedzieć, że najlepiej się czuję, gdy idę spać, dziwi mnie to, bo właśnie w łóżku powinienem najmocniej odczuwać kołatania. A rano koszmar powraca. Najlepiej było z Holterem jak spałem o 3 się zerwałem, bo śniło mi się, że odebrałem wynik, i wyszedł bardzo źle. Na psychoterapii terapeutka powiedziała mi, że to moja podświadomość, stwarza takie ''wizje'' :smile:
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 lip 2013, 11:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Map 12 lip 2013, 16:09
To ja Ci opowiem że kiedyś podskoczyłam i walnęłam głową o metalowy drążek aż mnie zamroczyło, 2 tygodnie chodziłam niedobrze mi było kręciło mi się w głowie, widziałam podwójnie, poszłam w końcu do neurologa, mówi nerwica, wyszłam z budynku i wszystko minęło :D
A z tymi snami to też tak mam, jak się bałam że będę musiała ósemki wyrywać to co dziennie miałam sen że mi wyrywają, teraz się boję zachłyśnięcia to też bardzo często mi się śni, wyobraźnia nieźle daje nam popalić, ale musimy się trzymać :-)
Nie kładź się z myślą że rano będzie gorzej tylko mów sobie że będzie lepiej :-)
Map
Offline
Posty
67
Dołączył(a)
17 mar 2013, 12:31

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 12 lip 2013, 16:14
eh... ja miałam robiony holer 3 tyg temu, wyszło mi 5 incydentow czestoskurczu nadkomorowego i od razu w mojej durnej głowce zaczely sie wizje...wyladowałam z opisem u kardiologa. Uprzejma pani poinformowała mnie ze to nic takiego, dala propanolol ale tylko doraznie- jeszcze go nie uzylam ani razu. Echo i USG serca super, ale jak dusznosci nie odpuszczaja...od razu moja glowa szuka rozwiazania...zazwyczaj "chore serce", wczesniej bylam przekonana ze to rak pluc, ale RTG wyszlo swietnie i spirometria 97% wiec płuca zdrowe :) więc od kilku ładnych dni czekam na zawał :) fajnie...tak jakby kuźwa nie bylo z czego sie cieszyc, czym radowac...strach i panika...nontoper. Staram sie olewac te dusznosci, choc niemoc nabrania glebokiego oddechu mnie juz dobija, tym bardziej ze to uczucie towarzyszy mi kilka miesiecy dzien w dzien, 24h/dobe. Eh...masakr, boje sie przez to gdzies jechac dalej, isc sama na spacer...czuje potrzebe zeby ciagle przy mnie ktos byl...i zebym nie byla za daleko od szpitala, pogotowia, wgl. lekarza !!! uciska w gardle i uczucie puchniecia to tez cos z czym walcze juz dłuuugooo....ale z tym mi łatwiej, mnie to tylko wnerwia, ale nie obawiam sie tego. Mialam tyle badan ze wiem krtan mam "piekna" :D

te dusznosci, ach... tylko one mnie dobijaja...wiem ze to na tle nerwowym, ale w chwilach kiedy doskwieraja mi najbardziej jakos ciezko mi uwierzyc. Echo serca i USG serca mialam robione 2 razy...u dwoch roznych lekarzy, wyniki wyszly rewelacyjne, tylko tych 5 incydentow... i juz zalamka i wmawianie sobie zawalow itd.

Kiedy to minie!!!!!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tomciooo 12 lip 2013, 16:21
A długi były te ataki częstoskurczu?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
12 lip 2013, 11:19

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 12 lip 2013, 20:35
nie wiem, nikt mi tego nie powiedział, ja sama czułam w dzień że serucho bije szybko dosc, ale dużo łaziłam po szpitalu poza tym było wtedy upiornie goraco i duszno... ponoć ostatni miałam o 4 nad ranem, ale nic mnie nie obudziło w nocy. nie wiem ile one trwały, napisano mi tylko na wypisie: " zanotowano 5 incydentów częstoskurczu nadkomorowego o najwyższym nasileniu ok. 150/min." Siedziałam tez troche przy laptopie....wiadomo w szpitalu są zajebiste nudy, jeszcze jak srednia wiku 50 a ja polowe mlodsza :P to ciezko mi bylo sie tam z kimkolwiek dogadac :P telef. kom. tez lezal obok mnie...moze to mialo jakis wplyw..nie wiem. W domu czasem tez czuje z szybko mi serce boje, na poczatku sie tego balam, ale jakos pozniej zaczelam lekko olewac i widze ze takich przypadkow jest mniej. A zazwyczaj sa one z rana! Kawy nie pije ( chociaz dzis zrobilam sobie z malusiej łyżeczki pol na pol z mlekiem, ale chyba sie odzwyczailam, bo mi nie smakowala ). Mam ten caly odpis z holtera ale kurde tam nie pisze ile to trwalo wiec nie wiem...a tez ze mna nikt ie gadal na ten temat. Kiedys mialam tak ze serducho mi napitalało cały dzień- tego się bałam, teraz mam tak, że to trwa chwile...max godzine, ale tak jak pisałam staram się tym nie przejmować.

Dusznosci mam teraz tez...kurde takie glupie uczucie jakbym nie mogla nabrac powietrza do konca. Doprowadza mnie to do szału. Mialam 2 dni spokoju!

-- 12 lip 2013, 22:04 --

macie może GG...podaje swoje 825922...jakby nas na forum nie było, zawsze mozna spróbowac w ten sposob, mysle ze musimy sobei pomagac...i damy rade...
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez szy123 21 lip 2013, 13:19
Witam przedwczoraj przesadzilem z alkoholem, 5 piw. Zazwyczaj kończy sie na 1 w tygodniu. Dzien po tym jeszcze jakoś dawałem radę. W nocy sie zaczęło. Taki dziwny stan splątania, nagle zacząłem sie panicznie bać dosłownie wszystkiego, zerwalem sie szybko z łóżka po hydroxyZinum. Każda myśl powodowała skrajny lęk, serce waliło niemiłosiernie. Jakies dziwne mysli typu ze kiedyś umrę, takie wszystko poplątane, kolejne mysli; co ja tu robię, w jakim kierunku zamierzam. Świat był dla mnie zupełnie nierealny, nic nie miało żadnego sensu. Ten atak trwał ok. pół godziny nie mam pojęcia co to było. Czuje sie z tym źle ;(
Offline
Posty
120
Dołączył(a)
24 kwi 2011, 20:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Damfatka 21 lip 2013, 14:11
Hej! Jestem tu nowa. Mam nerwice od dobrych kilku lat ale dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę. Nie wiem jak nazwać mój lęk. Mam napady panicznego strachu gdy znajduję się na otwartej przestrzeni np. na głownej ulicy w moim mieście, gdy jadę gdzieś busem/pociągiem, gdy jestem w dużym centrum handlowym, na dworcu, w dużym kościele lub gdy wiem, ze jestem/znajdę się zaraz w sytuacji z której nie będę miała możliwości natychmiastowego powrotu do domu czy jakiegoś "bezpiecznego" miejsca - i to jest chyba najgorsze. Stąd boje się wyjechać nawet do sąsiedniej miejscowości. Jednak zauważyłam, że gdy jest przy mnie moja mama nie ma w ogóle takiego lęku lub jest on o wiele mniejszy. Z pewnością dlatego, że jest mi bliska. Do tej pory tak samo było z koleżankami, idąc z nimi również nie czułam strachu, aż do niedawna gdy zauważyłam, że nawet idąc z tą której najbardziej ufam to wciąz odczuwam lęk, do tego stopnia, że ostatnio po prostu nie mogę wytrzymać i wracam pędem do domu. Myślałam, ze mam może agrofobię, ale czytałam, że wtedy również ludzie boją się dużych skupisk ludzi, a ja mam chyba odwrotnie w tym względzie, bo nie lubię np. niedziel gdy gdy na ulicy jest pusto, mało ludzi, mało samochodów wtedy idąc ulicą czuję się jeszcez gorzej. Przez ostatni miesiąc było już ok, myślałam, że sobie poradziłam z tym a tu nagle wróciło mi. Nie rozumiem tego, czy to musi mieć jakieś podłoże psychiczne np. trauma czy da się samemu z tego wyjść bez faszerowania się lekami i czy te prochy w ogóle Wam pomagają?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 lip 2013, 13:51

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 lip 2013, 21:18
ja juz sama nie wiem, przestaje to wszytsko ogarniac, raz czuje ze moge gory przenosci, raz wydaje mi sie ze umieram. Juz nie wiem co robic!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Saraid 21 lip 2013, 22:04
dusznomi napisał(a):ja juz sama nie wiem, przestaje to wszytsko ogarniac, raz czuje ze moge gory przenosci, raz wydaje mi sie ze umieram. Juz nie wiem co robic!

nagromadziło Ci sie za duzo emocji uporzadkuj je a bedziesz spokojniesza.Znajdz ujcie dla nich jakieś równoważne.
Saraid
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 21 lip 2013, 23:05
ja to wiem wszytsko, ale dusznosci mam nonstop od kilku miesiecy...staram sie je zlewac, z lepszym lub gorszym efektem. Zyje- wiec sie da! Wczoraj 2 razy zemdlalam. Serducho mi bilo tak ze balam sie ze nosem w kocu wyskoczy! wiec dzis jade na speedzie zwanym LĘK PRZED LĘKIEM!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez edytka1976 21 lip 2013, 23:41
ja od kiedy biore leki, nie mialam ataku, ale czasami mam zwolniony film w glowie, koncentracja jest röwna zeru, scisk w brzuchu.
jak sobie radze?
czesto mam gumke recepturke na nadgarstku, gdy zaczynajä sie fazy, strzelam sobie tä gumkä, i wtedy momentalnie moje mysli przechodzä na to wlasnie strzelanie, poniewaz koncentruje sie na tym co odczuwam
albo pije wode.

-- 21 lip 2013, 23:45 --




[quote="Damfatka"]Hej! Jestem tu nowa. Mam nerwice od dobrych kilku lat ale dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę. Nie wiem jak nazwać mój lęk. Mam napady panicznego strachu gdy znajduję się na otwartej przestrzeni np. na głownej ulicy w moim mieście, gdy jadę gdzieś busem/pociągiem, gdy jestem w dużym centrum handlowym, na dworcu, w dużym kościele lub gdy wiem, ze jestem/znajdę się zaraz w sytuacji z której nie będę miała możliwości natychmiastowego powrotu do domu czy jakiegoś "bezpiecznego" miejsca - i to jest chyba najgorsze. Stąd boje się wyjechać nawet do sąsiedniej miejscowości. Jednak zauważyłam, że gdy jest przy mnie moja mama nie ma w ogóle takiego lęku lub jest on o wiele mniejszy. Z pewnością dlatego, że jest mi bliska. Do tej pory tak samo było z koleżankami, idąc z nimi również nie czułam strachu, aż do niedawna gdy zauważyłam, że nawet idąc z tą której najbardziej ufam to wciąz odczuwam lęk, do tego stopnia, że ostatnio po prostu nie mogę wytrzymać i wracam pędem do domu. Myślałam, ze mam może agrofobię, ale czytałam, że wtedy również ludzie boją się dużych skupisk ludzi, a ja mam chyba odwrotnie w tym względzie, bo nie lubię np. niedziel gdy gdy na ulicy jest pusto, mało ludzi, mało samochodów wtedy idąc ulicą czuję się jeszcez gorzej. Przez ostatni miesiąc było już ok, myślałam, że sobie poradziłam z tym a tu nagle wróciło mi. Nie rozumiem tego, czy to musi mieć jakieś podłoże psychiczne np. trauma czy da się samemu z tego wyjść bez faszerowania się lekami i czy te prochy w ogóle Wam pomagają?[/quo



po twoim opisie, leki bedä tu bardzo na miejscu
nie muszä byc to od razu depresanty, sä tez duzo slabsze lekarstwa ktöre pomagajä np OPIPRAMOL
idz do lekarza, bo szkoda zycia na bezsensowne meczarnie
wszystko bedzie dobrze
ale czym predzej zacznies sie leczyc tym potem zaoszczedzis sobie gorszych faz
Paroksetyna od sierpnia 2011 obecnie 15mg i perazin 12,5 mg doraźnie
25.09.16 odstawienie paroksetyny
27.09 16 10mg citalopram
01.10.16 20mg citalopram
Depresja mieszana.

"Przestań się zamartwiać-zacznij żyć "
Offline
Posty
236
Dołączył(a)
20 lip 2013, 01:25
Lokalizacja
niemcy

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez dusznomi 22 lip 2013, 10:49
ja nie biore leków i nie bede brała, czasem possam validol, napije sie melisy mocniejszej, albo kilka kropelek mentowalu. Nic poza tym, boje sie brac leki, a poza tym czuje sie lepiej niz kilka miesiecy temu i tez sama z tym dalam rade, mysle ze i teraz sobie poradze, moze to juz koncowka moich meczarni! musze byc silna i sie nie dac! bede walczyc tak dlugo jak dlugo bedzie trzeba!
Fajne życie, to przede wszystkim kwestia fajnego myślenia....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
641
Dołączył(a)
19 cze 2013, 22:54

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez maciekpoznan 22 lip 2013, 15:46
Moje ataki wyglądają tak, że zaczynam czuć niepokój, lęk, jest mi niedobrze, mam biegunkę, strasznie się pocę, nie mogę się skupić, ogarnia mnie jakby "panika" . Jak sobie radzę? No właśnie jak narazie nie radzę :( Aha i zaciskam zęby , przez co mnie bolą :(
Offline
Posty
419
Dołączył(a)
03 lip 2013, 16:24

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez ladywind 22 lip 2013, 16:17
maciekpoznan, masz typowe objawy nerwicy, jak leki zaczną działać, to Ci to wszystko puści.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do