Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Thazek 16 lut 2012, 05:03
Magda88, już Monika wyjaśniła i napisała to co chiałem napisać ;)
mi pomogła ale też tak dopiero po ok 1,5 roku
wtedy poczułem wielka ulgę i różnicę.
Mniej ataków, mniej lęków i więcej radości i mniej depresyjnych stanów ;)
Nerwico chcesz mnie znów dopaść?!?!To skoczę do apteki po stoperan bo Cię chyba POSRAŁO!
http://www.youtube.com/watch?v=jYj7T9eEQ4U
F41.0<--- Było minęło... F41.1<--- już prawie nie ma :D CHYBA ZDROWIEJĘ :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5290
Dołączył(a)
18 mar 2011, 21:36
Lokalizacja
South

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez pisanka 16 lut 2012, 10:29
Nie pisałam kilka dni, bo nie miałam ochoty. ale wchodziłam codziennie i czytałam. znowu boję się odbierać telefony, szukam mieszkania teraz i agencje do mnie wydzwaniają z ofertami, wiecie jaka to jest tragedia walczyć ze sobą, żeby odebrać ten cholerny telefon. odebrałam raz w ciagu ostatnich 3 dni, mam tego dosyć. wkurwia mnie to.
od poniedziałku pracuję, jest ok, praca fajna na tych czat-sms, nikt mnie nie stresuje, nie strofuje, dupy nie zawraca, mam słuchawki z muzyką na uszach i robię swoje, nie muszę odbierać telefonów, ale wczoraj i przedwczoraj dostałam ataku. czemu? po zjedzeniu obiadu zrobiło mi się niedobrze i złapałam zchizę, że zaraz zwymiotuję, oczywiście dalej wiadomo co się działo.. a już było pięknie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1585
Dołączył(a)
19 sty 2012, 13:20
Lokalizacja
warsaw

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tęcza 16 lut 2012, 13:42
Hmm moje ataki,wkurzają mnie tak że czasem zostaje tylko :why:
Gdzie najczęściej?-markety,bazary,autobusy,kościół......wiele takich,robi się gorąco,słabo,a najbardziej duszno,robie się praktycznie zdezorientowana i nie wiem co mam ze soba zrobic,to tylko część objawów ale nie będę ich dokładnie opisywać bo pewnie wielu z Was je zna.Najgorsze jest to że jak dopadnie mnie moja nerwica w większym stopniu(jak teraz)to taki stan potrafi trwac przez kilka miesięcy(teraz leci drugi)a to już jest straszne bo nawet we własnym domu boje się :shock: zostać sama a nie daj boże w nocy,nie śpie w nocy prawie wcale nad ranem może 2h a potem jestem nie do życia.
boję się spotkac ze znajomymi,bo jak przyjdzie atak to spale sie ze wstdu,a jak ciągle tłumaczyć że nie mogę odwiedzić koleżanki??ehhh :bezradny: której jest przykro bo niedawno urodziła....i powinnam sie z nia tym cieszyc(dla mnie :zonk: ponieważ ja mam problem zajściem w ciąże i to czynnik nerwicy).............
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
15 lut 2012, 13:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez KrzysioPysio 16 lut 2012, 14:25
Wiadomo, że tonący brzytwy się chwyta. Podobno najlepsze są benzodiazepiny ale benzo dla mnie odpadają. Wiem, że pewnie mi by pomogły ale uzależniają jak cholera :(. A i chęć coraz częstszego używania jest również duża - bo dają efekty nie wspominając już o tym przyzwyczajeniu organizmu do dawek, przez co trzeba je zwiększać.

Kiedyś zastanawiałem się czy nie mieć takiej "pomocnej dłoni" ale jak poczytałem opienie osób, które z tego próbowały wyjść to mi już przeszła ochota na branie bo obawiam się, że już bym wyszedł z tego ale nogami do przodu :(

Ja mam cały czas wątpliwości w stosunku do terapii a miałem ich 2. Czy poprawa to wynik faktycznie terapii czy po prostu charakterystyki nerwicy i innych zaburzeń psychicznych i zbiegu okoliczności już typowo życiowych. Po tylu "przejściach" i rozmowach mam wątpliwości
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
14 lut 2012, 21:38

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez mephion 16 lut 2012, 19:01
Mnie lęki dopadają w nocy, gdy próbuję zasnąć. Nie mam pojęcia czego się boję... a jak zasnę to i tak budzę się co chwila. Biorę Miansec tłamszący nadmierną emocjonalność, ale powoli przestaje działać... :-/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
24 lis 2011, 14:35

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nextMatii 16 lut 2012, 19:07
Tez mam wieczory,noce przechlapane....lęki nie odpuszczaja.... W dzien tez czasem

-- 16 lut 2012, 18:09 --

KrzysioPysio terapia pomaga w takich stanach,lepsze to niz sie uzaleznic od benzo.....
nextMatii
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez helenajanina 16 lut 2012, 22:48
Witajcie ,czytam i musze was pocieszyc ze dacie sobie rade z waszymi problemami .Ja niestety ,,zaszlam'' juz duzo dalej w swoich lękach.Lecze sie juz prochami 5 lat .Poprawa byla ale jednak leki wrocily.Moje ,,fazy'' nie maja umiejscowienia ,po prostu nagle zaczynam sie bac i wije do domu,gdzie bym nie byla ale w domu tez nie przechodzi tyle ze sie nie wstydze ludzi bo jestem sama .Poza tym ze strachu rosnie mi cosnienie i nie moge tego opanowac boje sie ze padne trupem, tak wiec jezeli sobie radzicie bez lekow to nie jest zole ,dacie rade ,pozdrawiam hela
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
15 lut 2012, 21:56

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 lut 2012, 08:59
Monika-nie wiem, na jakim nurcie odbywa się moja terapia. Moje wizyty polegają na rozmowie- na każdym spotkaniu dowiaduję się czegoś nowego, co nie zawsze mnie cieszy. Mam mieszankę nerwicy lękowo-depresyjnej + DDA. Nie biorę żadnych leków, co czasem wydaje mi się gorsze. Może to by dało większe efekty... Masz rację,że może występować pogorszenie stanu- od pewnego czasu ataki znów są. Lekkie, do ogarnięcia, ale śmierć przed oczami mi staje. Zainteresowała mnie terapia behawioralno-poznawcza, ale po przeanalizowaniu mogę stwierdzić,że na czymś takim właśnie opiera się moja terapia. Nie będzie mi łatwo- mam strasznie poplątane życie i ciężko mi się z niego wykaraskać:/ Ale jeśli mówicie,że efekty są, to będę kontynuować. Niech diabli w końcu wezmą tę cholerę.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lut 2012, 10:42
Magda88, Hej Magdalenko!

Niestety terapia nie jest czymś łatwym. Bardzo ciężko jest opowiadać o swoich trudnościach.
Napisałaś, że masz syndrom DDA.
Myślę, ze z powodu tego syndromu właśnie masz te "gratisy" w postaci lęków, zaburzeń depresyjnych.
Tak jak wcześniej napisałam...dopiero jesteś na początku terapii.
W trakcie terapii z reguły dowiadujemy się czegoś nowego na swój temat, niekoniecznie nam się to podoba. To takie zderzenie z rzeczywistością, może nie do końca jeszcze uświadomienie naszych trudności.
Będzie dobrze, ale wytrwaj jak najdłużej w tym procesie terapeutycznym.
Pisz co u Ciebie!
Pozdrawiam!

helenajanina, może jak te prochy nie działają, to oprócz nich dobrym pomysłem byłaby terapia jednak?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 lut 2012, 11:20
Monia,będę informowała:)
Nerwiczki,leczcie to... Ja dojeżdżam 60km na terapię raz w tyg.,wydaje 80zł za każdą wizytę, już dowiedziałam się,że będzie to trwało trochę czasu,ale nie przestanę, dopóki nie poczuję się tak,jak dawniej. Kiedy stanę na nogi. Po paru wizytach nie ma rewelacji,ale już coś osiągnęłam-dąże do realizacji moich marzeń, co jeszcze pół roku temu było nie do uwierzenia. Robię to tylko dla siebie,bo mój ojciec twierdzi,ze i tak nic mi nie pomoże, mama-zero zainteresowania a siostra,która nęrwicę ma od dwóch lat sądzi,ze to tylko strata pieniędzy. Ale ja i moja terapeutka wierzymy,że wyzdrowieję:) I to mnie pcha do przodu.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tęcza 17 lut 2012, 11:39
Ja czekam na wizytę cały czas w kolejce,prywatnie nie mam szans narazie :( chce powalczyc bez leków narazie,motywacją jest dla mnie staranie się o ciążę.Tak więc trzymajcie kciuki,bo jak narazie nie jest najlepiej,ale uważam że to przez zmiany w moim życiu,rozstałam sie z chłopakiem niedawno(nie pierwszy raz) po 7latach,mam :( nowego partnera ale boje się że znowu sie poddam i wruce....związek zawsze byl toksyczny,ciągłe powroty i rozstania.Wiem czemu wracałam,bo w domu miałam ciągłe kłótnie zero spokoju marne warunki....a on chyba to wykorzystywal bo wiedzial że wruce bo u niego mam cisze spokój i godne warunki,eh co z tego jak zero stabilizacjii i raczej brak slów kocham cie(dość chlodna z niego osoba).....także tak ciągnelo się to koło tyle lat...teraz postanowiłam się wyprowadzić,najpierw od niego,potem od rodziców-tyle że to jest tak bardzo ciężkie,czuje jak bym tracila grunt pod nogami-wiem że obecny chłopak jest cierpliwy,i megawyrozumiały ale mimo wszystko jak wczoraj stanełam w tym mieszkaniu to wyciągałam jego wady podswiadomie,żeby tylko zwiać do swojego "azylu"czyli byłego ehhh,mieszkanie wymaga remontu a ja chciała bym odciągac tyle ile sie da,czuje sie tam obco,nieswojo-nie jestem gotowa ale niby kiedy będe?? :why: chciała bym i nie chce.... :shock:
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
15 lut 2012, 13:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Magda88 17 lut 2012, 11:55
Tęcza- wiesz,troszkę jakbym siebie widziała:) U mnie przez 5 lat też ciągłe rozstania i powroty, też kłótnie w domu, alkoholizm, chęć ucieczki,a jednak nie wyobrażam sobie tego. Teraz jest o tyle dobrze,że dojrzewam do pewnych decyzji i zdaję sobie sprawę,że nie tylko inni popełniają błędy,bo ja też. Głównie przeze mnie rozpadał się za każdym razem mój związek. Ale teraz mamy wspólny cel,do którego dążymy.
Uwierz w siebie, uwierz,że nie Ty jesteś wszystkiemu winna. Dobrze,że zdecydowałaś się na terapię. Mnie jest ciężko wyrobić finansowo,państwowo musiałabym czekać ok 3 ms,a byłam już na skraju załamania.
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
26 paź 2011, 19:42

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez tęcza 17 lut 2012, 16:03
jasne- nie ma tak że jedna osoba jest winna,tylko chyba po tylu kłótniach i prubach to nie wiem czy by z tego coś wyszło,tyle razy już prubowaliśmy :-| i nic,czasem nawet miłość i przywiązanie nie pomaga jeśli każdy ma inne oczekiwania w związku,owszem mogę iść na kompromis ale to powinno działac w dwie strony....... :(
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
15 lut 2012, 13:26

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez *Monika* 17 lut 2012, 16:08
Magda88 napisał(a):Monia,będę informowała:)
Nerwiczki,leczcie to... Ja dojeżdżam 60km na terapię raz w tyg.,wydaje 80zł za każdą wizytę, już dowiedziałam się,że będzie to trwało trochę czasu,ale nie przestanę, dopóki nie poczuję się tak,jak dawniej. Kiedy stanę na nogi. Po paru wizytach nie ma rewelacji,ale już coś osiągnęłam-dąże do realizacji moich marzeń, co jeszcze pół roku temu było nie do uwierzenia. Robię to tylko dla siebie,bo mój ojciec twierdzi,ze i tak nic mi nie pomoże, mama-zero zainteresowania a siostra,która nęrwicę ma od dwóch lat sądzi,ze to tylko strata pieniędzy. Ale ja i moja terapeutka wierzymy,że wyzdrowieję:) I to mnie pcha do przodu.

Ja dojeżdżam od 2,5 roku 15 km w jedną stronę. Ty masz czterokrotnie dalej.Bidulko!
Ja też płacę 80 zł za każdą sesję.

Parz na siebie kochana, a siostrze najwidoczniej jest dobrze tak, jak jest.
Z powodu mamy i taty jest i przykro,wiem z autopsji jak to jest.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do