Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 sty 2009, 21:55
i oby tak jak najdłużej trwało ( zawsze :) ). Fajnie że potrafisz się sama uspokoić kiedy to przychodzi, to oznacza że jesteś od tego silniejsza, czyli nerwice to ty możesz stłamsić a nie ona ciebie.
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venus 28 sty 2009, 22:09
Masz rację Victorku, monka jest silniejsza od nerwicy, w przeciwienstwie do nas :lol: :D
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez monka80 29 sty 2009, 07:03
Rozmawiając z panią psycholog stwierdziłam że lęki sama zapraszam a to przecież jest mój wróg i nie chcę żeby mnie odwiedzał też warto sobie kupić trening autogenny według Szchulca taka uspakajająca płyta tam słychać szum morza śpiew ptaków odpręża a napiszcie czy wy pracujecie i jak sobie radzicie z tym w pracy pozdrawiam i życzę abyście też się lęków pozbyli
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 sty 2009, 08:03

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 29 sty 2009, 13:17
A ja mam takie pytanie.
Jakie leki powinien mi przepisac na poczatek psychiatra?
Najlepiej takie dzieki ktorym bede mogl chociaz troche normalnie funkcjonowac.
Chodzi mi o takie dzieki ktorym jak najszybciej pozbede sie atakow. Od kilku dni dostaje ich .... w domu, co mi sie nigdy nie przytrafiało.
O wyjsciu do sklepu juz od ok 2 tyg nie ma mowy, od razu dostaje drgawek, usta sie zaciskaja i wiadomo co pozniej.


Musze wyslac brata zeby poszedl do psychiatry i wszystko opowiedzial zebym dostał jakies leki bo poki co sam nie moge.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez bedewere 29 sty 2009, 13:28
Jesteś młody, masz młody organizm, musisz zdać sobie sprawe z faktu, że nerwica jest chorobą emocji, musisz zacząć działać unikanie kontaktów ze światem zewnętrznym może tylko pogarszac sprawę jak jesteś sam i wycofasz się z życia to się możesz pogrążyć. POztaraj się masz przecież dużo siły w sobie :-)
Offline
Posty
234
Dołączył(a)
23 paź 2008, 11:57

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 sty 2009, 19:03
19_latek, bo to z czasem atakuje w miejsach które były pod tym kątem jakoś bezpieczne, tak to działa niestety... :( Posłuchaj co do leków to powiem ci tak że psychiatra może przepisać ci leki na takie napady nagłe ale i pewnie takie, kóre działają na dłuuużej. Z tym że przede wszystkim to on zdecyduje i nie my :) i co ważniejsza rzecz, to ty musisz iść do psychiatry i powiedzieć mu wszystko to co on potrzebuje usłyszeć , żeby mógł rozpoznać i ustawić odpowiednie leczenie. On musi poznać twoją historię choroby, twoje życie, możliwe że poleci terapię. Wiem że łatwo się to mówi a gorzej kiedy się ma ten lęk przed wychodzeniem jak ty, a wiem co to znaczy lęk....może wszystko
i to fakt że musimy sami stawiac jemu czoła i... powinieneś próbować i iść do psychiatry - sam. A jezeli naprawdę by było tak że nie da rady, bo zdaję sobie sprawę że może być to tak silne, to jest możliwość żeby psychiatra przyjechał do ciebie, nie kosztuje to wiele drożej niż zwykła wizyta.
Trzymaj się i nie daj się :) pozdrwaiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez mokunik 29 sty 2009, 21:55
Kochani przeszłam nowy etap nerwicy. Juz nie wiem czy się śmiać czy płakać. Dzisiaj z pracy zabrało mnie pogotowie. Do moich kołatań serca, nadprodukcji ślinianek, kłucia serca, mrowienia głowy, agorafobii, leku przed tramwajami hihi i innymi wrednościami, dołączyło pieczenie lewej strony ciała a szczególnie pod pachami. Dziwne to uczucie nieznane mi dotychczas doprowadziło do omdlenia i w rezultacie wezwaniu przez klientkę pogotowia. Oczywiście okazało się, że saturacja 100/88 ciśnienie 120/80 EKG rewelacja, neurolog mnie zbadał i stwierdził, ze wszystko oki. Tak więc stawiam czoło nowemu wyzwaniu "pieczeniu". Oj jak ja bym chciała znowu normalnie żyć i być zdrowa. Myślałam by stworzyć grupę wsparcia w Warszawie, gdzie nerwicowcy mogliby się spotykać i razem się wspierać. Szukałam na necie takich grup, niestety sa to przeważnie spotkania z psychoterapeutą, które trochę kosztują. Może jest tutaj ktoś z Warszawy kto chętnie by sie spotkał i pogadał, wyżalił, czy nawet wykrzyczał na temat swojej nerwicy?
Pozdrawiam Gosia
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
08 sty 2009, 21:28
Lokalizacja
Warszawa Praga Poł

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez 19_latek 30 sty 2009, 10:23
Takk sie zastanawiam ostatnio i mam pytanie.
Czy ktos z Was zemdlał podczas silnego ataku? Czy jest to wogule mozliwe?
Ile u Was dajdłuzej trwał taki silny atak?


Wg moich doswiadczen jest tak ze jesli dostane ataku na zewnatrz i "przetrwam" to pozniej moge nawet cały dzien cos robic (np naprawiac płot itp) i jest ok.

Takze zauwazylem ze najwiekszy lęk mam przed ... lękiem. Przed tym że dostanę ataku paniki.
19_latek
Offline

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez magdalena031083 30 sty 2009, 10:58
[quote="19_latek"]Takk sie zastanawiam ostatnio i mam pytanie.
Czy ktos z Was zemdlał podczas silnego ataku? Czy jest to wogule mozliwe?
Ile u Was dajdłuzej trwał taki silny atak?


zemdlenie jest możliwe,podczas ataku,miałam coś takiego przez pare minut,ale nawet jak trochę lepiej się póżniej poczułam to trzęsło mi się wszystko w środku,omdlenia miałam jak nie wiedziałam że mam nerwice, robiono mi przeróżne badania i wszystko było w normie,póżniej stwierdzono że to nerwica.
napisz na piasku to co dajesz ,wyryj na skale co otrzymujesz....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
203
Dołączył(a)
03 sty 2009, 20:24
Lokalizacja
Olsztyn

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 30 sty 2009, 21:08
Ja też nie tyle że zemdlałem ale omdlałem ale u mnie podejrzewam że to było od oddechu, za szybko i jeszcze ten lęk który ciągle trwa i mi się omdlało ::)
Wiesz co silny taki naprawdę silny atak, żechodze po mieszkaniu i w sumie nie mogę już myśleć to do trzech godzinek, ale różnie to bywa, a lęk przed lękiem to standard, w jednym dniu dostaje takiego silnego ataku, to już drugiego dnia nie moge przestać o tym myślec że i dziś tak będzie.
pozrdro
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez jeannette 31 sty 2009, 19:39
witajcie :) mi się nigdy jeszcze nie zdarzyło zemdleć czy omdleć w trakcie ataku lęku, ale... panicznie boję się, że zemdleję za każdym razem, gdy mam atak :( wiem, że to irracjonalne, ale niestety tak mam :( kiedyś jedna psycholożka powiedziała mi, że w trakcie ataku lęku podnosi się ciśnienie i nie ma bata, by zemdleć... ale jednak omdlenia się zdarzają, więc już sama nie wiem...

co do lęku przed lękiem, to u mnie to jest tak samo, jak u Victorka - po ataku nakręcam się na kolejny, i chyba coś w tym jest, że czasem przez takie myślenie sama go wywołuję :(
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venus 31 sty 2009, 19:43
Ja mam dosłownie to samo, ciągle boję się zemdlenia, utraty przytomności i przez to moje lęki są jeszcze większe. Jedno napędza drugie! Omdlenia się zdarzają bo one są właśnie chyba od za dużego stresu i strachu. W całym ciele jest mega spięcie mięśni i chyba to stąd.
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 31 sty 2009, 19:53
Słuchajcie ja omdlałem raz to fakt, ale to było od oddechu, po prostu przyjmowałem w pracy dostawę i wysilałem się, oddech był szybki a że ja mam jeszcze w sobie non stop lęk i jeszcze bardziej łapałem powietrze i w końcu się zhiperwntylowałem :) i się zaczeło a do tego doszła panika i gotowe. Ale tak typowo zemdleć, nigdy nie zemdlałem, nie straciłem całkiem przytomności, mimo iż ataki bywały bardzo silne, tak więc zemdleć raczej nie można. Ale wiem że strach przed tym jest okropny, mnie po tym zdarzeniu bardziej się to nakręciło i mam problem w pracy bo tam trzeba się wysilać, ale jakoś staram się to kontrolować...:)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez alex32101 31 sty 2009, 21:48
witam:)
lecze sie od 3 lat na depresje, ale tak naprawde ostre ataki dostałam niedawno...
mianowicie uczucie jakbym zaraz miała umrzeć tzn. straszne kłucie w sercu, cięzki oddech... oczywiscie poszłam przebadać serduszko i badania nic nie wykazały... oprocz silnej nerwicy...
dodatkowo często jak jestem w jakims sklepie mam takie kołyski... naprawde nie radze sobie wmawianiem ze to tylko moja wyobraznia... a cudownej tabletki nie ma:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
31 sty 2009, 20:51
Lokalizacja
POznań

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider], SCF i 34 gości

Przeskocz do