Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 27 sie 2015, 20:29
olka12345, Na pewno nie to będzie przyczyną Twojej śmierci. Ja co pewien czas od pona dwóch lat przeżywam to samo właśnie podczas zasypiania. I póki co też nie umarłam.
Od paru miesięcy te ataki już mnie nie paraliżują tak mocno, jak dawniej, ale kiedy pojawiają się objawy, to i tak trochę panikuję. Zaleczyłam zaburzenia lękowe w większym stopniu, ale w sklepach i tak czasem się zapadam i czuję, że mój łeb jest jakiś ociężały, a ja odpływam od swojego ciała. Tych nerwicowych objawów jest na tyle dużo, że można to wszystko nazwać pierdolcem. Na pewno ktoś z Was ma podobnie. Ta cała nerwica wkurwia mnie nadzwyczajnie. Najtrudniej było uwierzyć, że to naprawdę nerwica.
Trzymajcie się ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 28 sie 2015, 10:55
Tez mam często takie uczucie... Ja poszłam z objawami do lekarza mialam ekg, wyszło dobrze tylko puls mam za wysoki i na to biorę tabletki. Dalej kluje mnie w klatce i dostaje paniki na myśl o tym ze może mam coś z sercem albo krkrzepnięcie.Lekarz mówi ze to wszystko od nerwów ale ja nie umiem w to uwierzyć. Normalnie nie wiem co mam robić. :-|
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 sie 2015, 12:24
theniczi, spróbuj uwierzyć, bo inaczej nadal będziesz się męczyła, a w dodatku nic nie zdziałasz. Zaufaj lekarzowi. Najlepiej mieć jednego stałego, zaufanego. I skoro on twierdzi, że to wszystko z nerwów to znaczy, że tak jest. Dlaczego miałby Cię oszukiwać? Ja w zeszłym roku też mialam ekg, lekarz powiedział, że mam zdrowe serce, tylko za dużo się denerwuję. Zaufałam mu i już nie przejmuję się zbytnio tym, że serce czasem wali mi nierówno, bo wiem, że to z powodu tłumienia złości.
Uwierz lekarzowi, pozwól sobie uświadomić, że to przez stres. Na początku będzie okropnie trudno, ale z czasem zobaczysz poprawę.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 28 sie 2015, 12:49
Ja swojego czasu wymusilam skierowanie do szpitala na badania,krew,mocz,przeswietlenie klatki piersiowej,usg od slinianek po jajniki,holter ,próba wysilkowa.wszystko wyszło w normie i to mi pomogło na jakieś 4miesiace ,nerwica znikła Ale niestety już wróciła i teraz jak mam taki mocny atak sama do siebie mówię "jesteś zdrowa,przebadana.to wszystko siedzi w głowie" pomaga na tyle że już nie nakrecam się jak kiedyś do granic wytrzymałości. Nadal najgorsze są dla mnie wyjścia z dzieckiem same bez męża lub jakiejś osoby dorosłej. W sklepie zawroty głowy,lomotanie w piersiach,poty.... Do doopy z tym wszystkim
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 28 sie 2015, 16:16
WinterTea napisał(a):theniczi, spróbuj uwierzyć, bo inaczej nadal będziesz się męczyła, a w dodatku nic nie zdziałasz. Zaufaj lekarzowi. Najlepiej mieć jednego stałego, zaufanego. I skoro on twierdzi, że to wszystko z nerwów to znaczy, że tak jest. Dlaczego miałby Cię oszukiwać? Ja w zeszłym roku też mialam ekg, lekarz powiedział, że mam zdrowe serce, tylko za dużo się denerwuję. Zaufałam mu i już nie przejmuję się zbytnio tym, że serce czasem wali mi nierówno, bo wiem, że to z powodu tłumienia złości.
Uwierz lekarzowi, pozwól sobie uświadomić, że to przez stres. Na początku będzie okropnie trudno, ale z czasem zobaczysz poprawę.


Mam właśnie takiego lekarza, który leczy mnie od dziecka i mogę iść z nim ze wszystkim. Każdym głupim lekko podwyższonym wynikiem, który sobie zrobię. Sęk w tym, że wszyscy wokół mnie bagatelizują wszystko co powiem. Dla nich wszystko jest moim wymyślaniem z nudów i chyba na siłę staram się tą nerwicę odrzucić ..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 28 sie 2015, 16:18
olka12345 j współczuję, ale myślę, że dasz radę ! możesz sobie chociaż powiedzieć, że miałaś wszystkie badania i jest okej. Ja nadal szukam czegoś nowego do zrobienia i dokładam wyniki do mojej kupki na biurku.
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 28 sie 2015, 18:22
theniczi, do czasu zachowywałam się podobnie. Wyleczyłam się na szczęście z "syndromu wędrującego pacjenta", lekarzy unikamy jak ognia, i wcale nie chce mi się do nich chodzić, bo po prostu nie lubię.
Lekarze też mnie zbywali. Zwłaszcza ten rodzinny w przychodni NFZ. Twierdził, że mam problemy psychiczne, oraz że leczę się u niewłaściwego lekarza.
Ja natomiast naprawdę źle się czułam z tymi wszystkimi objawami. Bałam się nawet wychodzić z domu, czułam się odrzucona i jakaś taka niemądra, ale wyszło mi to na dobre, bo zaczęłam sobie uświadamiać, że rzeczywiście przesadzam, a moim problemem jest nerwica, w którą ciężko uwierzyć, bo atakuje znienacka- jak choroba somatyczna, więc nic dziwnego, że człowiek zaczyna panikować.
Ja też na siłę wykluczałam nerwicę, ale to już przeszłość. Mnie to zajęło ponad rok. Nadal mam objawy, ale teraz to ja nad sobą panuje, A nie nerwica.
Owszem, czasem przegrywam i czuję się wykończona, ale potrafię się szybko podnieść. Tobie też tego życzę. I nie daj sobie wmówić żadnej choroby, skoro taka możliwość jest wykluczona.
Wiem, jak jest trudno. Ja też nie miałam nadziei. Wewnętrzna siła odgrywa ważną rolę. Każdy tę siłę posiada. Tylko nie każdy wierzy w siebie. Lekarze też próbują uświadomić Ci, że jesteś chora, ale na nerwicę. Powoli trzeba w to uwierzyć... Inaczej może być tylko gorzej.
olka12345, te lęki przed chorobą wracają, bo jesteś w błędnym kole. Ja jeszcze za czasów hipochondrii miałam spokój tylko na parę dni. Czasem na parę godzin. Później od nowa, a to dlatego, że nie chciałam uwierzyć, że nie mam tego raka który ciągle śnił mi się po nocach. Im więcej się o tym myśli, tym jest gorzej...
Jeju, chciałabym Wam coś doradzić, bo już mam za sobą te najgorsze jazdy z nerwicą, ale to trudne, bo wiem, jak się wtedy nie chce uwierzyć w nerwicę i myśli się, że lekarze nas nie rozumieją...
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 28 sie 2015, 23:45
[quote="WinterTea"]theniczi, do czasu zachowywałam się podobnie. Wyleczyłam się na szczęście z "syndromu wędrującego pacjenta", lekarzy unikamy jak ognia, i wcale nie chce mi się do nich chodzić, bo po prostu nie lubię.
Lekarze też mnie zbywali. Zwłaszcza ten rodzinny w przychodni NFZ. Twierdził, że mam problemy psychiczne, oraz że leczę się u niewłaściwego lekarza.
Ja natomiast naprawdę źle się czułam z tymi wszystkimi objawami. Bałam się nawet wychodzić z domu, czułam się odrzucona i jakaś taka niemądra, ale wyszło mi to na dobre, bo zaczęłam sobie uświadamiać, że rzeczywiście przesadzam, a moim problemem jest nerwica, w którą ciężko uwierzyć, bo atakuje znienacka- jak choroba somatyczna, więc nic dziwnego, że człowiek zaczyna panikować.
Ja też na siłę wykluczałam nerwicę, ale to już przeszłość. Mnie to zajęło ponad rok. Nadal mam objawy, ale teraz to ja nad sobą panuje, A nie nerwica.
Owszem, czasem przegrywam i czuję się wykończona, ale potrafię się szybko podnieść. Tobie też tego życzę. I nie daj sobie wmówić żadnej choroby, skoro taka możliwość jest wykluczona.
Wiem, jak jest trudno. Ja też nie miałam nadziei. Wewnętrzna siła odgrywa ważną rolę. Każdy tę siłę posiada. Tylko nie każdy wierzy w siebie. Lekarze też próbują uświadomić Ci, że jesteś chora, ale na nerwicę. Powoli trzeba w to uwierzyć... Inaczej może być tylko gorzej.

Mój lekarz jest właśnie w porządku, zapisuje jakies skierowania, nawet pogadać z nim mogę. To odrzucenie czuję raczej od społeczeństwa, znajomych. Miewałam okresy kiedy było lepiej, wtedy wcale nie robiłam badan i nie sprawdzałam doktora google, ale to było pare msc i znowu to samo.
Staram się jak mogę ale zawsze jest ta panika, że to jednak powazna choroba. Dzięki, mam nadzieję, ze też jakoś wypracuję u siebie jakas tolerancję i akceptację tej nerwicy :) Postaram się ale obecnie jestem chyba na poczatku drogi :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 30 sie 2015, 09:28
Ledwo żyje. W nocy mialam atak. Pierwszy raz zrobili mi się tak żeby w środku nocy mnie obudził,zawsze miałam przed zaśnięciem.już samo to sprawiło ze zaczęłam panikowac... Miałam jakieś dziwne mazaje przed oczami i strasznie piekło mnie w klatce i plecy na wysokości lopatek .pierwsza myśl ze zawał i oczywiście po tej myśli poszło już wszystko. Panika wręcz mnie paralizowala,serce myślałam że wyskoczy,szumy w uszach,ciśnienie,niedobrze mi było.obudziłam męża i kazalam mu ze mną siedzieć,wzięłam sedan po godzinie usnelam. Ale nadal jestem roztrzesiona. Od 2tygodni biorę prozak a tu taka jazda. Ale wczoraj wypila redsa 2% możliwe że alkohol miał aż taki wpływ? Wiem że to był pierwszy i ostatni raz
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 30 sie 2015, 11:52
olka12345 ja miałam tak samo jak Ty dwie noce z rzędu. Tez myslałam, że mam zawał ale to był atak. Nie wydaje mi się, żeby to było przez alkohol. Musiałabyś się zapytać lekarza swojego ale znajoma pielęgniarka powiedziała, ze jedno słabe piwo można czasami wypić.
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 30 sie 2015, 15:47
theniczi, Być na początku drogi też jest dobrze. I nie obawiaj się, że ta droga może być długa. Czas i tak upłynie, a co osiągniesz to Twoje ;)
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 30 sie 2015, 20:46
WinterTea napisał(a):theniczi, Być na początku drogi też jest dobrze. I nie obawiaj się, że ta droga może być długa. Czas i tak upłynie, a co osiągniesz to Twoje ;)


Mam nadzieje. Dzięki za dobre słowo. Trochę mnie to wszystko przeraza ale sie staram :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez olka12345 30 sie 2015, 21:57
Ja mam dziś cały dzień do doopy.cały dzień źle się czuje,cały dzień się boję.
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
20 sie 2015, 15:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez theniczi 30 sie 2015, 23:23
Rozumiem, ja to mam cały tydzień chyba do kitu . Nie moge przeżyć ze po 2 msc spokoju nagle wszystko wróciło. Ale jakoś trzeba dawać rade :-P
"Tylko ogarnięci obsesją przejmują się obsesjami."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
24 sie 2015, 23:34

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do