Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Tygryska 13 lut 2006, 15:47
Zgadzam sie że lepiej nie uciekać. Ataki może nie znikaja ale człowiek sie nimi oswaja i nie sa tak starszne. Jednak to nie takłatwo nie uciec...czasami naprawde nie łatwo...
Może poprubóje w domu jak bede zdenerwowana, zobaczymy co ztego wyjdzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez lateralus 13 lut 2006, 18:20
ja dostałem dzisiaj na lekcji... zaczęło się od mrowienia i skakania mięśnia gdzieś w pachwinie, potem zamroczenie, jakbym miał stracić przytomność. miałem ochotę wyjść ale zaraz sobie przypomniałem że to tylko spięcie... zdjąłem bluzę, wziąłem głeboki wdech, skupiłem się i dałem lękowi odejść.

przeszło szybciej niż się spodziewałem, uczucie szczerze mówiąc było straszne... ale dałem radę 8)
"(...) Którędy strach przeszedł, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."

Frank Herbert "Diuna"
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
08 lut 2006, 16:42

Avatar użytkownika
przez Aniolek_74 14 lut 2006, 16:29
Hm... działa to opieranie sie o cos plecami, bo wczesniej jakos odruchowo tak zawsze robiłam i jakoś mijało... ale jak przychodzi atak to staram sie o nim nie myslec i nie skupiać na nim, bo boje sie, ze będzie gorzej. Jak jestem w domku to małe piwo, niech sie dzieje co chce, ale jak na ulicy to panika od razu :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
172
Dołączył(a)
24 sty 2006, 10:22
Lokalizacja
Świętochłowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Dana 14 lut 2006, 17:37
Podziwiam , że w trakcie ataków jesteście w stanie w ogóle myśleć lub przykładać plecy do czegoś. Ja mam tylko jedną reakcję - UCIEC, a do tego ataków dostawałam w miejscach "stojących", głównie były to kolejki. Nie wiem , co powiedziałby człowiek stojący za mną, gdybym się zaczęła na niego walić i opierać plecami :)) Byłoby komicznie:)
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
23 gru 2005, 04:03

Avatar użytkownika
przez roccola 15 lut 2006, 08:28
Fakt byłoby zabawnie...Hm..Moja rada moze brzmi dziwnie...bo cały atak polega na tym ze staramy się uciec ..boimy sie ze poddanie mu sie spowoduje smierc..zwariowanie...taka jest istota lęku i nagle pojawia sie odpowiedz bardzo prosta ale trudna...poddac sie atakowi nie uciekac...bardzo trudne...ale bardzo skuteczne...To była najwazniejsza nauka mojego psychiatry .Każdy jest inny u każdego choroba przebiega inaczej..mi pomogło .."Strach ma wielkie oczy" amy boimy sie tego co nieznane...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez bibi 15 lut 2006, 09:33
jeżeli chodzi o ścianę to moze to i racja. ale jeżeli chodzi o oddychanie to kategorycznie sie nie zgadzam!!! przeczytałam wiele książek, może niezbyt madrych , ale jest zakaz głębokiego oddychania , to nie zen, to atak.
ale w sumie pomysł jest fajny, tylko że dobrze by było oddychac z woreczkiem przy twarzy , lub przez nos.
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez roccola 15 lut 2006, 09:51
..."Praktykujemy płytki oddech klatką piersiową zamiast oddychanie przeponą. Jaka jest różnica pomiędzy oddechem klatką piersiową a oddychaniem przeponą? Przy praktykowa­niu płytkiego oddechu nie porusza się przepona. By nasze płuca mogły wypełnić się powietrzem i życiodajnym tlenem, prze­pona musi właściwie opaść. Przeważnie dolne części płuc, gdzie znajduje się większość małych naczyniek krwionośnych, otrzymują za mało powietrza. Jeżeli otrzymujemy za mało tlenu, to nasz organizm próbuje sobie inaczej pomóc: serce musi częściej bić i ciśnienie krwi może wzrosnąć jako wyrów­nanie złego zaopatrzenia w tlen. Ale istnieje również psycho­logiczne oddziaływanie. Płytkie oddychanie i niedostateczne zaopatrzenie w tlen wzmacniają w nas niemiłe uczucie nie­smaku, a nawet strachu. Gdy przypatrzymy się temu sygna­łowi i poszukamy rzeczy, które nam przysparzają zmartwień, to przynajmniej już coś mamy.



ważne, byśmy całkiem świadomie od czasu do czasu ćwiczyli głęboki oddech przeponowy. Wtedy może­my zaopatrzyć się bogato w tlen i żadne resztki dwutlenku węgla nie pozostają w naszych płucach. Nasze serce nie musi wykonywać dodatkowej pracy, a nasze ciśnienie krwi jest stabilne. Naturalnie ten sposób oddychania ma ważne psycho­logiczne konsekwencje: jesteśmy spokojniejsi i bardziej rozluź­nieni, rześcy i bardziej optymistyczni. Jest tak, jakby cały stres nas opuścił...."


A podczas ataku oddychmy płytko..nie chodziło mi o GŁEBOKI MOCNY oddech ale o PRAWIDŁOWY o czym powyżej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez bibi 15 lut 2006, 10:13
roccola
chodzi mi o to że do ataku dochodzi w różnych warunkach a potem się intuicyjnie hiperwentylujemy (wrażenie że się dusimy powoduje takie właśnie oddychanie) co powoduje że się pozbywamy dwutlenku wegla z krwi. a w procesie powrotu do równowagi człowieka potrzebny jest dwutlenek węgla we krwi , on jest tam konieczny!!!!!!
dobrze jest, dobrze jest, dobrze jest , DOBRZE JEST!
Nikt nie jest bezużyteczny na świecie, jeśli pomaga w trudnościach komukolwiek innemu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1373
Dołączył(a)
17 paź 2005, 10:56
Lokalizacja
zgorzelec

Avatar użytkownika
przez roccola 15 lut 2006, 10:29
dokładnie ..tak więc nauka o prawidłowym oddychaniu i ćwiczenia mają na celu nie dopuszczenie do hiperwentylacji. Oczywiście prawidłowego oddychania uczymy sie nie w momencie ataku!! tylko wtedy kiedy mamy czas jestesmy spokojni..Potem możemy to wykorzystac a praktyce..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez roccola 16 lut 2006, 08:47
Cierpliwośc ja tez najpierw odwiedziłam pare razy pogotowie :) zanim nauczyłam sama sobie radzic
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Pitia 18 lut 2006, 20:51
Ja akurae często czytam tą samą książkę wtedy kiedy mam atak to POJEDYNEK Z NERWICĄ autorstwa ANNY POLANDER i chyba mi pomaga spróbuj POWODZENIA :D :D :D :D :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
11 lut 2006, 19:32
Lokalizacja
Wrocław

jak odzyskac wiare w to ze leki mozna przezwyciezyc?

przez góra 18 lut 2006, 21:40
dzisiej stracilam wiare ze moge wyleczyc sie z lekow! już mam je coraz czesciej i nie mam w nikim oparcia.minelo 2 lata jak sie mecze z lekami a wystapily one u mnie przez mature tak sie nia przejelam i teraz mam.nigdy nie bralam tabletek bo w nie nie wierzylam ale teraz sobie bez nich nie poradze ale czy one naprawde pomagaja?

Przenosze
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
19 sty 2006, 18:24
Lokalizacja
olsztyn

Avatar użytkownika
przez arielka 18 lut 2006, 21:53
Ja wierzę że pomogą...bo co nam innego pozostanie jeśli nie?
Ale spotkałam się również z opiniami że należy się wspomagać lekami a nad pokonaniem lęków pracowac z psychoterapeutą lub psychiatrą i znaleźć na nie jakiś sposób.
W każdym razie bez leków ani rusz...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
17 lut 2006, 16:20

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do