Nerwica, a wasi bliscy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 30 sty 2011, 12:13
pS : sorki za błędy.....
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 30 sty 2011, 13:39
tg--ice :)

wiem wiem, tylko człowiek chce mieć oparcie w najblizszej osobie a nie ma, ja się wkurzam na niego że go nie ma przy mnie jak potrzebuję , a z drugiej strony wiem ze musi pracować gdyż ma taka pracę ze rzadko bywa w domu i nie będzie go przy mnie - Paradoks nie? :)
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez Thazek 30 sty 2011, 13:39
Pewnie jeździ na ciężarówkach ;)
Thazek
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 30 sty 2011, 13:42
tg--ice jak tak czytam co piszesz to tak jakbym czytała sama w sobie . Może to chore , ale nie przyczepiam sobie i nie "małpuje" chorób objawów od innych , tak że szkoda się nawet powtarzać . I pisać to samo. Nie wiem co jest nie tak ... wczoraj miałam taką sytuacje , że rozmawiałam z moją bardzo dobrą znajomą , wahałam się czy się jej poradzić z tym problemem.Ale zaryzykowałam.A ona tak spontanicznie powiedziała do mnie: " Odpocznij sobie od niego , bo to umrze śmiercią naturalna!...Nie poznaje Ciebie!"W pierwszej chwili poczułam złość do niej za to co powiedziała , ale gdy tak sobie pomyślałam to stwierdziłam "ona jest zdrowa ,widzi świat inaczej niż ja".Dla niej to może wydawać się proste ... ja znowu zacznę analizować ... nic nie będę w stanie zrobić bo będę się zastanawiać czy dobrze zrobiłam.
Mimo to kilka godzin później przyjechał mój narzeczony ... zachowywałam się jak zawsze a gdy zamknął drzwi napisałam mu SMS-a , że potrzebuje kilka dni samotności . Zachowałam się jak ostatni tchórz , zamiast z nim porozmawiać powiedzieć , spróbować wytłumaczyć to ja ograniczyłam się do marnego SMS-a.
Chore jest dla mnie to czego po nim oczekiwałam , że zaraz zacznie z tego powodu dramatyzować ... histeryzować a on powiedział tylko : "dobrze , chcesz mieć jakiś czas dla siebie to będziesz mieć" :shock:
Przespałam się z tym , a gdy rano się obudziłam od razu zaczęłam analizować to co dzień wcześniej zrobiłam. I sytuacja jak zwykle zatoczyła koło ... kolejny SMS z przeprosinami do niego ... potem jak zwykle pewnie kolejna rozmowa ... Obszerny materiał do wyuczenia na jutro ... ja wysiadam :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez jakubkowa 30 sty 2011, 14:21
Thazek napisał(a):Pewnie jeździ na ciężarówkach ;)


blisko,blisko, ale na trochę mniejszych autkach ;)
...Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca on ze zdwojoną siłą...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
531
Dołączył(a)
29 lis 2010, 13:11

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 31 sty 2011, 10:21
Witam wszystkich ;)
Manka napisał(a):Ja na początku gdy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego że mam nerwice myślałam , że jestem jakaś inna ... bo wydawało mi się że inni ludzi to wszystko tak postrzegają powierzchownie a ja tylko jestem taka dokładana tak wszystko dokładnie analizuje ...
Dopiero gdy nerwica zaczęła mi się pogłębiać to zasięgłam informacji i ... trach ...
Tak jak napisała Bura to świetne uczucie mieć lepszy dzień , doceniać to i cieszyć się jak małe dziecko z tego co inni zdrowi mają na co dzień a nie zawsze doceniają. :roll: ;)

Ja również na początku tak myślałam, że jestem inna. W mojej rodzinnej miejscowości nikt nie miał nigdy do czynienia z czymś takim, to było inne, dziwne, niezrozumiałe i złe. Wszyscy tak mówili, wmawiali, że to moje wymysły, więc ja to przyjęłam. Nie miałam innego wzorca, męczyłam się strasznie, walczyłam sama, nie wiedząc tak naprawdę z czym. Ciągle rosła we mnie złość, pustka, niezrozumienie. Czułam się jakaś wybrakowana, niewłaściwa. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że nie jestem jedyna, poznałam ludzi borykających się z różnymi problemami. Teraz moi rodzice dalej chyba nie chcą tego oswoić, przyjąć do wiadomości, przecież miałam być idealnym dzieckiem, a tu coś takiego. Nie lubią o tym mówić, czasem zbywają, wolą przemilczeć, albo potakują głowami.
Co do innych ludzi to niektórzy chcą się w tym zagłębić, dowiedzieć czegoś więcej, niektórzy tylko z ciekawości, a nieliczni chcą zrozumieć. Jednak często, gdy coś opowiadam mam wrażenie jakbym opowiadała o jakimś odległym świecie, ciężko komuś jasno coś przekazać. Czasem czuję potrzebę wyjaśnienia mojego zachowania, a czasem chce wszystko ukryć. Szkoda że tak rzadko się to udaje.

Manka, też tak czasem mam, umiem dobrze się maskować, a potem nagle coś wypalę. Zwykle spotykam się wtedy ze zdziwieniem i pytaniami 'co się dzieje' 'dlaczego'. To chore, że spodziewamy się takiej, a nie innej reakcji. Czasem potrafię wymusić u kogoś daną reakcję.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 31 sty 2011, 14:09
buu widzę , ze nasze historie ... wszystkich forumowiczów wypowiadających się w tym wątku są podobne a jednak różne.
Ja poruszałam już ten temat wcześniej ... ale tak jak to jest ogólnie sformułowane. Jak i Ty sama piszesz. Ludziom zdrowym trudno nas zrozumieć. I często tak jak wspomniałaś stajemy się obiektem ciekawości , niczym taka "mała małpka w zoo". Skąd ta ciekawość dobre pytanie ... może dlatego , że są osoby które chciałyby nas zrozumieć , a może dlatego , że są osoby dla których nasze zachowania nie są racjonalne i w głębi duszy uważają nas za nie groźnych wariatów.
Jednak to smutne , jeżeli tak myślą bo my wariatami nie jesteśmy. Mamy co prawda jakieś konflikty wewnętrzne które powodują, że zachowujemy się czy myślimy tak a nie inaczej. Ale do wariatów nam na pewno daleko. My przynajmniej potrafimy docenić "dobry dzień" , potrafimy głębiej przyglądać się rzeczom do których zdrowi nie przywiązują nawet uwagi ! Przez co potrafimy się cieszyć nawet z małych rzeczy , co często nie zadowala zdrowych ... bo ciągle od życia chcą więcej i więcej ...
Nerwicowcy często myślą , że są jakimiś enigmatycznymi ludźmi , czasami wydaje nam się nawet , że jesteśmy bardziej wartościowi ! Czy to samolubne tak myśleć i mieć z tego powodu wyrzuty sumienia ? Wydaje mi się , że nie . Bo zdrowi ludzie nie mają takich problemów jak my , nie analizują ... nie mają tylu lęków z którymi my borykamy się każdego dnia , aż w końcu nie meczą się tak każdego dnia i nie odczuwają takich negatywnych skutków jakie my nerwicowcy odczuwamy. A mimo to potrafimy jeszcze pomóc innym bo jesteśmy bardzo dobrymi obserwatorami i być może jesteśmy bardziej uwrażliwieni na otaczający nas świat ;) .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 31 sty 2011, 18:01
wiesz.. może my czasem też to wyolbrzymiamy? to w jaki sposób ludzie o nas myślą, może z góry zakładamy, że większość uzna nas za wariatów, nie będzie w stanie nas zrozumieć?
tak, miałam okres kiedy twierdziłam, że jestem wyjątkowa, inna, odmienna wbrew wszystkim i wszystkiemu, nie trwał zbyt długo.
a co do pomocy innym to zależy, nigdy nie byłam altruistką, zawsze uważałam, że najpierw muszę poradzić sobie ze sobą, a dopiero potem wchodzić w bliższe relacje z ludźmi, odpychałam ich.
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Re: Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 01 lut 2011, 18:38
Ja mam podobnie, uważam, że najpierw człowiek powinien sam sobie ze wszystkim radzić, a dopiero gdy nie daje rady, to wtedy proszę o pomoc kogoś innego. Jednak przychodzi mi to bardzo trudno. Nie wiem czy to dlatego że jestem uparty, czy może zawzięty.
Tylko dlaczego nie w tym co trzeba?
Gdy jestem na kogoś zły, to jednak potrafię być uparty, ale w walce z nerwicą, to jakoś gorzej.
Nerwicowcy jak napisała MANKA to ludzie wrażliwi, aż chyba za bardzo, bo nie potrafią nabrać dystansu do świata, przez to na za dużo rzeczy reagujemy strachem, zwykłe codzienne czynności, są dla nas wielkimi przeżyciami, a nawet czasem wręcz murem nie do przeskoczenia. Przez swoją wrażliwość wpędzamy się w nerwicę.
Tylko co by było z tym światem, gdyby nie wrażliwość?
O ile by było lepiej na tym świecie gdyby było więcej wrażliwości , a jak by wyglądał świat złożony w całości z ludzi wrażliwych?
Tak mi się wydaje, że tym światem żądzą sami nieczuli ludzie, sami ,,bezduszni" , to oni mają przewagę, wiedzą jak ją wykorzystać przeciw nam. Więc jak tu nie mieć nerwicy ? Gdy większość świata jest znieczulone...
Człowiek idzie ulicą, i patrzy w prawo; przemoc i gwałt, patrzy w lewo; same złe rzeczy. Wracam do domu, włączam telewizor, wiadomości; po prostu horror, same złe wiadomości,(Podwyżki, morderstwa,gwałty, katowanie dzieci....) i jak tu wrażliwy człowiek ma przeżyć na tym świecie?
Ale jak już kiedyś stwierdziliśmy z MANKĄ : ,,tylko wariaci są coś warci..."
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Re: Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 02 lut 2011, 11:39
jestem często właśnie bezduszna, obojętna, szczególnie na tych najbliższych.
a co do proszenia o pomoc to za cholerę tego nie zrobię
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

przez marysienka 02 lut 2011, 15:06
Powtarzacie tutaj jak mantrę, że ludzie "normalni" nie są w stanie Was zrozumieć i wbijacie sobie to nawzajem do głowy. Pozwolę sobie wyrazić bardzo stanowczy sprzeciw.

Kto to są ci ludzie "normalni"? To, że ktoś nie był u lekarza i nie ma zdiagnozowanego tego czy innego schorzenia nie oznacza, że nigdy nie miał z nim do czynienia. Większość ludzi doświadczyła w swoim życiu choć raz różnych objawów nerwicy czy depresji i choć sami na tę chorobę nie zapadli, są je sobie w stanie świetnie wyobrazić, a tym bardziej zrozumieć. Tak samo, jak potrafimy zrozumieć, jakie ograniczenia i jakie problemy ma osoba z astmą lub po amputacji ręki. Inna sprawa, że pod względem empatii bardzo się różnimy, jeden umie się wczuć w uczucia drugiego, inny nie umie (lub po prostu nie chce).

Kto to są ci ludzie "normalni"? Czy mówicie o tych, którym nerwica się kojarzy po prostu z trzęsącymi się rękami trzymającymi kubek zaparzonej meliski? Weźcie pod uwagę, że gros naszego społeczeństwa to ludzie o dość niskim ilorazie inteligencji, ludzie nie mający pojęcia o świecie. Czy od kogoś, kto nie wie, jaka jest stolica Stanów Zjednoczonych ani po jakiemu się mówi w Szwajcarii, od kogoś, kto idzie na wybory i głosuje na wzrost kandydata, bo programu wyborczego nie zna, od kogoś, kto krzyczy, że lekarze to złodzieje, nauczyciele się lenią i za dużo zarabiają, że głupie Araby się biją i przez to nie można sobie spokojnie wypocząć pod palemką a w ogóle islam to zło - czy od takich osób chcecie oczekiwać, że będą miały pojęcie, czym jest nerwica? I że w ogóle czegokolwiek będą się chciały dowiedzieć? Dajcie spokój, po co się przejmować opinią kogoś, kto ma ciemno w głowie...


Kim są zatem ci "normalni", którzy nie rozumieją? Uwierzcie, wielu z nas rozumie dużo więcej, niż Wam się wydaje. Niestety, ze zrozumieniem i niezrozumieniem proporcje wśód "nas" i wśród "Was" są takie same - niektórzy z Was też nie rozumieją. Nerwica nie jest chorobą, przy której powinno się założyć ręce i czekać na to, aż sobie pójdzie albo aż świat się skończy. Jest to jedna z tych wielu chorób, z którymi się walczy. Że posłużę się metaforą - Wy nie straciliście ręki, ale wymaga trudnej i długotrwałej rehabilitacji. Wielu z Was rozumie to i walczy, ma swoje wzloty i upadki, sukcesy i porażki, ale się nie poddaje. Niektórzy jednak wolą usiąść, porozczulać się nad sobą, że przecież tego czy tamtego nie mogą, bo są chorzy i świat jest okropny, bo nikt tego nie chce zrozumieć. Tak jest najłatwiej. Tak jest niektórym wyjątkowo wygodnie. I te osoby najgłośniej krzyczą, że się czegoś nie da i że trzeba to zrozumieć. Da się. Może nie od razu, ale trzeba próbować i walczyć ze sobą. My, "normalni", też musimy walczyć. I też nieraz próbujemy się nad sobą użalić i stwierdzić, że "się nie da" i "nikt nie rozumie". I tak samo osoba, któa przechodzi rehabilitację - nieraz powie, że się "nie da" i "nikt nie rozumie, cały czas każą iść dalej, a przecież się nie da". Tylko póki ta osoba tak będzie myśleć, rehabilitacja nie będzie skuteczna. Zaraz pewnie ktoś mi zarzuci, że Was nie rozumiem, ale uważam, że nie różnimy się od siebie aż tak bardzo, jak Wam się wydaje. Ba, podejrzewam, że niejeden z Was jest bardziej "normalny" od niejednego z nas. Silniejszy.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
31 sty 2011, 17:37

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez Manka 02 lut 2011, 18:26
buu wydaje mi się , że taka sytuacja ma z pewnością miejsce nie raz ... bo potrafimy wyolbrzymiać ... przytoczę tu jedną ze swoich wypowiedzi ... mianowicie już kiedyś wspominałam , że dla większości z nas mały problem jest problemem na "skalę światową" , (tg--ice stwierdził to wtedy za ciekawe określenie ;) ) . I właśnie w tym sformowaniu miałam na myśli , że przez nerwicę wyolbrzymiamy nasze problemy , mała błahostka wydaję si być nie do ogarnięcia ... Analizujemy nie tylko własne myśli i problemy ale także stosunek jaki mają do nas ludzie ... jak się wobec nas zachowują ... aż w końcu zaczynamy analizować nie tylko zachowania i gesty ale i myśli ... chociaż nie mamy o nich bladego pojęcia bo przecież nie siedzimy u nikogo w głowie i dzięki Bogu ... bo jak by naszych myśli byłoby nam mało .
Co do tej odmienności i altruizmu to fakt trudno jest pomagać komuś drugiemu , gdy samemu ma wewnętrzny konflikt.Człowiek skupia się przede wszystkim na sobie w takim momencie.Ale przez to , że jest nerwicowcem potrafi pomóc drugiemu gdy sam czuję się lepiej ;)

tg--ice prosić o pomoc każdemu jest bardzo trudno bez względu na to czy jest zdrowy czy ma nerwice. Jednak nerwicowcy maja bardziej negatywne uczucie.Wydaje mi się , że trudno jest im prosić o pomoc bo boją się ujawniać tego co mają w środku , tych myśli które im się w głowie kotłują ... boją się opinii innych.
Zgodzę się z Tobą świat bez wrażliwości byłby niczym ... niestety świat nie jest ani czarny ani biały ... są ludzie bezwzględni i ludzie wrażliwi ...

marysienka
może to brzmi jak mantra ale nikt tutaj nikomu tego nie wbija do głowy ... Każdy tak pisze bo tak się czuje. A to , że tak czuje a nie inaczej nie oznacza , że tak musi być , czy tak jest. A forum jest po to aby wymieniać swoje poglądy i uczucia i w jakiś sposób sobie nawzajem pomagać.

-- 02 lut 2011, 17:33 --

A co tam u was słychać ? Jak sobie radzicie ? Ja w końcu mam chwile odpoczynku ... wczoraj upłynęła mi kolejna wiosna życia heh ;)
I ostatnio miałam przyjemność oglądać horror bo lubię tak od czasu do czasu ... ale ten był dla mnie szczytem. I stwierdziłam , że nie które takie filmy piszą nie normalni ludzie :shock: bo po tym aż prawie przez cały dzień odczuwałam lęki ...
Wiem wiem ... to pewnie zabawne ... bo przecież to czysta fikcja w groźnym opakowaniu . Ale nigdy więcej takich przyjemności :shock: :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
15 lut 2010, 13:35
Lokalizacja
DreamLand

Nerwica, a wasi bliscy

przez buu 02 lut 2011, 19:53
a mnie się wydaje, że w tym co pisze marysienka, jest sporo racji.
jednak ja nie wymagam zrozumienia od obcych, denerwowało mnie jedynie to, że bliskie osoby(tj. rodzina) nie chcą chociaż spróbować, posłuchać. to właśnie przez nich wyrobiło się to poczucie 'nienormalności', ale już chyba przywykłam

Manka, w takim razie spóźnione, ale wszystkiego naj ;) horrory też swego czasu lubiłam, ale teraz wszystkie wydają mi się takie same, zdecydowanie wolę thrillery
ja jestem ostatnio bardzo pobudzona, impulsywna i rozdrażniona, mam nadzieje, że to szybko przejdzie
La inteligencia sin ambición es como un pájaro sin sus alas.
buu
Offline
Posty
624
Dołączył(a)
25 paź 2010, 11:16

Nerwica, a wasi bliscy

Avatar użytkownika
przez tg--ice 02 lut 2011, 22:19
MANKA
WSZYSTKIEGO NAJJJJJ :yeah: :uklon: :great: , a przede wszystkim spokoju...
Hmm horrory (ciekaw jestem jaki oglądałaś?), to ja kiedyś, jeszcze przed nerwicą to oglądałem często, teraz to trochę mniej, ja wiem, że to fikcja filmowa, ale jak to wytłumaczyć mojej nerwicy.......

-- 02 lut 2011, 21:31 --

A tak wogóle to wszystko po staremu, praca, dom i nerwy.
Ostatnio , od jakiegoś tygodnia za obserwowałem u siebie poprawę, oby na dłużej. Co prawda są cały czas różne sytuacje, zwłaszcza w pracy, które powodują u mnie lęk, ale gdy wracam do domu, staram się dużo odpoczywać i wyciszać. Zacząłem również pić melisę, nie wiem czy naprawdę, czy to moja autosugestia, ale trochę mnie uspokaja.
Cały zeszły tydzień walczyłem z moim dzielnym autem, trzeba było go trochę podreperować, bo zbliża się przegląd, a czymś jeździć trzeba...
Najgorsze jest, że mam wrażenie, że im głębiej grzebię, to cały czas odkrywam nowe rzeczy do naprawy...
I znów nerwy EHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH................ :x
I jak tu się pozbierać?...........
NO FEAR...!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
140
Dołączył(a)
27 gru 2010, 17:03
Lokalizacja
Toruń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do