Mdłości w nerwicy?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Mdłości w nerwicy?

Avatar użytkownika
przez KASZKA 05 paź 2011, 18:15
witam wszystkich,
cierpię na to samo, ale ostatnio znalazłam "medyczne" rozwiązanie.... Torecan http://www.przychodnia.pl/el/leki.php3?lek=2166
, niestety na receptę ale za to kosztuje kilka złotych. Pomaga!!!! wystarczy przetrzymać jakieś pół godziny i robi się w miarę ok :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
28 paź 2006, 15:39
Lokalizacja
Łódź

Mdłości w nerwicy?

Avatar użytkownika
przez janet 01 kwi 2012, 23:18
Witam, to mój pierwszy post na forum, więc chciałam się na początku przywitać. Trochę to zajęło, nim odkopałam ten wątek, mimo wszystko mam nadzieję, że znajdzie się garstka osób, które poradziły, lub radzą sobie z podobnym problemem.

Mam problem z mdłościami. Uczucie, że zaraz zwymiotuję męczy mnie od listopada zeszłego roku. Najpierw zaczęło się niewinnie, poczułam nudności jadąc autobusem na uczelnię, ale udało mi się przejechać całą drogę, a kiedy tylko wysiadłam wszystko ustało. Na początku byłam przekonana, że wszystko jest winą zaburzeń gastrycznych. Mój Brat już od dawna cierpi na refluks oraz przepuklinę żołądka, a ponieważ takie choroby nierzadko są genetyczne, nie miałam wątpliwości, że mnie dopadło coś podobnego. Całe lato w 2011 roku miałam dolegliwości w postaci zgagi, czasami nawet po zwykłej herbacie, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że to wina tylko mojego żołądka. Pierwszym krokiem była morfologia oraz test na obecność helicobacter, następnie udałam się do dietetyka, wierząc, że zmiana sposobu odżywiania poprawi moje samopoczucie. W grudniu 2011 wszystko zaczęło się pogarszać, czułam mdłości każdego dnia, od rana do nocy, Brat polecił mi Anesteloc, który powinien łagodzć objwy refluksu, niestety nic takiego się nie działo. Zaczęłam szukać różnych innych tabletek, które w składzie podobne były do tego poprzedniego, ale żaden nie przynosił mi ulgi. W grudniu także postanowiłam udać się na gastroskopię, wierząc znów, że po tym zabiegu dostanę leki, które mi ulżą. Niestety nic z tego badania nie wyszło, bo pomimo desperackich poszukiwań rozwiązania mojego problemu, stchórzyłam przed badaniem bez narkozy. Uzbieranie na taki zabieg endoskopowy z narkozą zajęło mi aż trzy miesiące. W tym czasie mój stan się pogarszał, przestałam wychodzić z domu prawie w ogóle, jeżeli już mi się to udawało, to tylko na uczelnię. Dzięki wyrozumiałości moich prowadzących, udało mi się zaliczyć pierwszy semestr studiów bez warunków ani awansów. Podczas jednego z egzaminów w sesji zimowej, musiałam wyjść, żeby zwymiotować. Przez cały tamten czas, aż do teraz, prześladuje mnie lęk przed zwymiotowaniem, szczególnie w miejscu publicznym. Jeżeli już gdziekolwiek jestem zmuszona się udać, to muszę mieć pewność, że jest tam swobodny dostęp do toalety. W torebce zawsze mam ze sobą worki na ewentualne wymioty, ale sama myśl o konieczności ich użycia napawa mnie ogromnym strachem. Samo przemieszczanie się z miejsca na miejsce i myśl o tym powowduje natychmiastowy paraliż i nudności. Od dawna nie jechałam zadnym środkiem komunikacji miejskiej, poruszam się tylko taksówkami, na które nie bardzo mnie stać. W związku z tym, że idzie wiosna kupiłam rower, ale w głowie mam już wizje jak wymiotuję na środku ulicy jadąc nim (to nawet zabawna wizualizacja, jeśli nieustanne mdłości kogoś nie męczą). Moje życie towarzyskie przestało istnieć i brak lęku odczuwam jedynie będąc w domu. Z każdym dniem jest coraz gorzej, aktualnie mam trudności nawet z udaniem się do bankomatu, ktory jest ok. 2 minut drogi od mojego mieszkania. Kiedy tylko muszę wyjść od razu czuję, że zbliżają się wymioty, nawet jeśli od rana piłam samą wodę i wzięłam leki.
W połowie marca zrobiłam zabieg gastroskopii z rozpoznaniem, które wcale mnie nie zdziwiło. Lekkie zapalenie przełyku z refluksowym zarzucaniem treści żołądka, niedomykanie się żołądka oraz halicobacter. Z wynikami w ręce od razu umówiłam się do gastrologa (podobno jednego z najlepszych w mieście). Dostałam radę, żeby nie przejmować się dolegliwościami i tyle. Dostałam też 4tygodniową kurację na helicobacter i refluks (nie antybiotyk). Dowiedzałam się również, że na moje objawy nie istnieją żadne leki i właściwie nie da mi się pomóc.
Od tej wizyty czuję nic więcej, jak tylko zrezygnowanie. Wierzyłam bardzo mocno w to, że dostanę coś na mdłości, wyleczę żołądek i mój koszmar się skończy.
Aktualnie moje życie przypomina agonię, nie wiem nawet, czy można nazwać to życiem, czy raczej wegetacją. Każdego dnia wstaję, doprowadzam się do porządku, ubieram się, wychodzę z domu i za chwilę do niego wracam, bo paraliżuje mnie strach i chce mi się wymiotować. Trwam w nieustannym zawieszeniu, bojąc się, co będzie jutro. Noce są zarazem najgorsze i najlepsze, ponieważ z jednej z strony, leżę bezpiecznie w łóżku, a z drugiej boję się dnia następnego. Czuję się wyjątkowo bezużyteczna i powoli przestaję widzieć sens w takim funkcjonowaniu. Nie widzę szans na ukończenie kolejnego semestru na studiach i martwię się tym, że te kilka lat nauki pójdzie na marne. wciąż gromadzą mi się nieobecności, które coraz ciężej będzie mi odrobić. Są chwile, że wierzę, że mi się uda, a są takie, że siadam i płaczę, bo nie wiem co dalej. Tęskni mi się też za ludźmi. Obecnie utrzymuję kontakt z kilkoma osobami, z czego wcale nie jestem zdziwiona, ponieważ nikt nie ma ochoty przesiadywać z dziwadłem.
W przeszłości cierpiałam na zaburzenia odżywiana oraz border line, które z mozołem, ale i ze świetnymi specjalistami, udało mi się pokonać. Aktualnie jedyny sens zaczynam widzieć w autodestrukcji, powoli odzywa się stara przyjaciółka anoreksja. Z jednej strony głoduję z lęku przed wymiotowaniem, z drugiej, z chorej tęsknoty za czasami, kiedy byłam poukladana i na tyle owładnięta chorobą, że oprócz liczenia kalorii, liczyło się też to, żeby dać sobie radę. Na co kompletnie brak mi sił teraz.

To tyle. Bardzo dziękuję, jeżeli ktoś przebrnął przez tą nużącą historię. Jeżeli ktoś z Was miał podobny problem i udało mu się przez to przejść, to byłabym niezwykle wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedź.

Kasia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
33
Dołączył(a)
01 kwi 2012, 22:24

Mdłości w nerwicy?

Avatar użytkownika
przez milka89 02 kwi 2012, 13:38
ja się z tym męczę od 13 lat z przerwami. Ostatni raz miałam coś takiego 5 lat temu i spokój. We wrześniu 2011 odłożyłam leki i w styczniu tego roku się powoli zaczynało...nejpierw lekkie mdłości w tramwaju, później coraz częściej, zaczęło się chodzenie na nogach na uczelnie, następnie już lęk przed wyjściem na ulicę...w ubiegłą środę wyszłam na siłe na tramwaj, żeby pojechać na uczelnie i zwymiotowałam....bardziej mnie tak wyszarpało śliną kilka razy...ale dla mnie to był koniec. Od środy nie wyszłam z domu, jeszcze trochę a zawale studia...dostałam leki, ale jak narazie odczuwam tylko skutki uboczne przyzwyczajania się do leku. Jest mi niedobrze nawet w domu, cały czas mi sie wydaje, że zwymiotuje, siedzę z miednicą, płaczę albo śpię. Wczoraj na siłe wieczorem wyszłam na spacer, to masakra, przez godzinę myślałam, że zaraz zwymiotuje, czułam to, czułam to uczucie, które miałam w środę jak zwymiotowałam. Ale nie zwymiotowałam wczoraj...ale było strasznie...myślałam, że to przełamanie się coś zmieni, ale niestety nic nie zmieniło....nadal potwornie się boje wyjść, że zwymiotuje. Wiem, że będzie mi niedobrze, że zwymiotuje i nic nie pomaga tłumaczenie, ze nic się nie stanie jak zwymiotuje, ludzie wymiotuja na ulicy w tramwaju itd...nic to nie daje...ja nie wierze już, że po świętach wrócę na uczelnie, a muszę bo będę mieć problemy....chyba, że się stanie cud i lek zacznie działać....już mam dość:( nie daję rady tak dalej :( boje się, że stracę studia...:( i nie pomagają tik taki ani guma do żucia, nic nie pomaga już :(
Velaxin ER 150mg + Sedam 3mg doraźnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
14 mar 2011, 11:54
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mdłości w nerwicy?

przez Asia123j 27 cze 2012, 05:41
Też mnie mdli. Dostałam leki dwa dni temu. Czy te nudności przejdą? Jeśli tak to po jakim czasie?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 cze 2012, 05:13

Mdłości w nerwicy?

przez Keji 14 wrz 2012, 23:31
Zawsze to miałam z racji emetofobii, ale ostatnie 5 miesięcy to jest koszmar. Mdłości, osłabienie i bóle jelit dzień w dzień, zarówno w domu ale i w szkole- horror. Ostatnie dwa tygodnie przeżyłam ledwo na aviomarinie (po 3 tabletkach ledwo do domu doszłam, bierze mnie to strasznie...) i locomotivie, do tego dochodzą ataki paniki, na lekcji zamiast uważać kręcę się, kładę na ławce - nauczyciele nie raz pytają, czy wszystko okej - robię wszystko, by jakoś zabić czas i wyjść. Ale nie mogę na tych lekach ciągnąć długo, zaczynają się klasówki etc, a ja jestem po nich zwyczajnie nieprzytomna... Wywoływałam wymioty parę razy. Źle się dzieje, dwa tygodnie budy, a ja już wykończona psychicznie i fizycznie. Płakać mi się chce, bo wiem, że nic nie mogę zrobić, prócz przyspieszenia powrotu do psychiatry. Co śmieszniejsze, przez ostatni miesiąc zrobiłam taką farsę u lekarzy, że zdążyłam zrobić wszystkie możliwe badania jak zawodowa hipochondryczka, co kolejny wynik to bardziej prawidłowy... Zawsze byłam dzielna i w ogóle, ale tym razem nie wiem, jak to zniosę :( :( :( Żadnego wsparcia od rodziny i otoczenia...
A jeszcze do tego dochodzi wilczy apetyt i jak się nie pilnuję, to wypchałabym żołądek na raz wszystkim, co zawiera cukier.
Keji
Offline

Mdłości w nerwicy?

przez Saraid 14 wrz 2012, 23:41
Zyje z mdlosciami wiele lat tez mam emetofobie wiec jakos trzeba sobie z tym radzic lekami terapia,ale to wraca i tyle.
Saraid
Offline

Mdłości w nerwicy?

Avatar użytkownika
przez George 15 wrz 2012, 19:49
Kaska22 napisał(a):Czy macie taki objaw,bo mnie mdli od jakiś 2 miesięcy z przerwami,jak tylko pomyślę o mdłościach to zaraz przychodzi,potrzyma trochę i puszcza i tak przez cały dzien,nie wiem co o tym myśleć


Miałem etap w nerwicy, gdy męczyły mnie potworne mdłości. Tak naprawdę przeszły same po jakiś 2 miesiącach.
Ad maiora natus sum
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
16 lis 2011, 13:03
Lokalizacja
Konin

Mdłości w nerwicy?

przez Keji 16 wrz 2012, 14:13
Ja mam wrażenie, że są one spowodowane tym, iż muszę tłumić w sobie swoją chorobę, nie mogę sobie pozwolić na wyrzucenie z siebie tego syfu teraz akurat, gdy jestem w najbardziej kiepskim stanie, chociaż właśnie bardzo chciałabym by to wyszło na wierzch. I to się jakoś psychosomatycznie przekłada na mdłości.
Keji
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 42 gości

Przeskocz do