wsparcie... brak wsparcia :(

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez adam 18 15 lip 2009, 02:03
dokładnie mam to samo ale jak czuje ze zaraz sie wkurze i komus wygarne co myśle to automatycznie wychodze z domu na taras albo do ogródka a jak mi sie to zdarza na podwórku jak skims jestem to odrazu prubuje zmienic temat i sie uspokoic
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 lip 2009, 16:24
Lokalizacja
nierealny świat

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

Avatar użytkownika
przez adam_s 15 lip 2009, 02:16
Też się próbuję tak ograniczać z tym wyżywaniem się na innych ale to silniejsze ode mnie. Poprawia mi humor na chwilę a potem mam wyrzuty sumienia, więc to w sumie moja wina że nie mam za bardzo na kogo liczyć. Ale co tam, daję radę jeszcze więc się nie poddaję póki co.. Tylko szkoda że wszystkie czynności muszą kosztować tyle wysiłku, głupie wyjście do hipermarketu, zatłoczony autobus, o szkole nie mówiąc. Ciągła walka. To jest straszne i tak przytłacza..
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez adam 18 15 lip 2009, 02:28
dokładnie teraz normalnie mam takie malusienkie marzenie zeby chociaz jeden dzien przezyc bez lęku i moc normalnie isc spac i zeby mi to sprawiło radosc teraz jestem na etapie prawa jazdy skonczylem juz wyklady teroretyczne a teraz czekaja mnie 30 godzin jazd cos czuje ze bendzie hardcore jak juz naprawde niebede dawal sobie rady to chyba kupie sobie poł litra wypije na szybko i sam padne hehehe

wiara czyni cuda tylko trzeba wierzyc :smile:
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 lip 2009, 16:24
Lokalizacja
nierealny świat

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez mm 15 lip 2009, 08:14
Ja juz dawno zauważyłam jedna rzecz a mianowicie ,że w dzisiejszych czasach ludzie nie potrafią słuchać drugiej osoby.Wolą sami się wyzalic i przelać swoje problemy na drugą osobę ale żeby wysłuchać to juz nie.
Wiadomo kazdy mysli ,że jego problemy sa najwazniejsze ale czasem kultura i dobre wychowanie wymaga abysmy wysłuchali tych którym sie wyzalilismy albo przynajmniej stworzyli wrazenie ze ich słuchamy.
Nie wiem czy ja mam na czole wypisane "zwierz mi się" ale tak właśnie jest że znajomi,przyjaciele czasem osoby których nie znam na tyle aby powierzac im swoje sekrety zaczynaja sie przede mna otwierać tak ,że czasem jestem zażenowana.Wygadają się ja ich wysłucham,czasem doradze,pocieszę i myślę sobie no to teraz ja....a tu nici.....nikt mnie juz nie chce słuchać albo "słucha" a ja widze w jego/jej oczach kompletny brak zainteresowania ,nieobecnośc.Potakiwanie głowa jakby chciał powiedzieć rozumiem ale oczy mówią całkiem co innego,nie ma ich przy rozmowie.
Myślę ,że ludzie chorzy nie tylko na nerwicę, potrafia słuchać ale mają problem z byciem wysłuchanym i z otrzymaniem zadawalajacego nas zrozumienia,moze współczucia(ale nie za duzo bo nie chodzi o to żeby sie nad soba uzalać)....wiecie o co biega...
To forum naprawde spełnia moje oczekiwania co wsparcia.
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

Avatar użytkownika
przez Arcio 15 lip 2009, 20:37
Joasiu, zaczne od tego że juz od godziny 15stej próbowałem odpisać Ci jakąś konkretną i przydatną odpowiedź , nie będe ukrywał ze poruszyłaś niełatwy temat.

Na wstepie należaloby się zastanowić co w danej sytuacji jest dla Ciebie priorytetem
- walczyc o wsparcie bliskich, (dopiero potem podjąc walke z zaburzeniami)
- zwalczyc objawy (niezważając na brak wsparcia)
- udowodnić prawdziwosc Twoich doleglisowsci i prawa do nie najlepszego samopoczucia
- zakamuflować swoje dolegliwośći na poczęt polepszenia relacji

Z tego co napisałaś o swoim mężu, wniskuje że jest ignorantem, dlatego pole działania staje się bardzo ograniczone..
czekam na odpowiedz
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tonął już nie jeden raz i rekinom patrzył w twarz ale strachu w nim nie zauważył nikt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
07 mar 2009, 21:35
Lokalizacja
Tychy

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez joannanr1 16 lip 2009, 14:10
Dziękuje za odpowiedź :) Długo czekałam na jakąkolwiek odpowiedź . W końcu uznałam , że to nie ma najmniejszego sensu (skoro ja nie wiem co robić to skąd inni mają to wiedzieć ) i poprosiłam o usunięcie mojego posta.
Najważniejsze jest dla mnie żeby w końcu lepiej się poczuć , wtedy myśle ze wszystkim będzie lepiej i łatwiej.Na zrozumienie i wsparcie już nie liczę od nikogo , nikomu tez nie udowodnię jak źle sie czasami czuję bo nikt tego nie zrozumie .Trzeba to poznać na własnej skórze.Udawać nie dam rady , zresztą nie umiem :)
Jak widzisz nie mam wyboru i muszę wybrać punkt drugi.Z tym , że samej będzie o wiele trudniej.Musze nauczyć się ignorować jego pretensje , że jestem smutna , nic mi się nie chce , zmęczona , ze wszystko mnie boli .....itd.
Niestety jestem osobą wrażliwą (stąd chyba ta nerwica) i nie będzie mi łatwo.
Największy problem tkwi chyba w tym , że ja nie chcę tu być a on boi się powrotu do Polski.Ja tez mam obawy , tymbardziej teraz gdy ciągle słyszy się o kryzysie.Ja nie mam innego wyjscia , wrócić i spróbować ułożyć sobie życie w Polsce.Czy się uda to odrębny problem ale też powoduje u mnie stres.Zreszta powodów do stresów mam o wiele więcej ale nie bedę nudzić.Serdecznie dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.Joanna
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 13:07

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

Avatar użytkownika
przez Arcio 17 lip 2009, 16:32
joannanr1 napisał(a):Dziękuje za odpowiedź :) Długo czekałam na jakąkolwiek odpowiedź . W końcu uznałam , że to nie ma najmniejszego sensu (skoro ja nie wiem co robić to skąd inni mają to wiedzieć ) i poprosiłam o usunięcie mojego posta.

Co dwie głowy to nie jedna!:) Nie ma tez sytuacji bez wyjścia, jest to tylko poczucie dotknięte zrezygnowaniem.

joannanr1 napisał(a):Najważniejsze jest dla mnie żeby w końcu lepiej się poczuć , wtedy myśle ze wszystkim będzie lepiej i łatwiej.Na zrozumienie i wsparcie już nie liczę od nikogo , nikomu tez nie udowodnię jak źle sie czasami czuję bo nikt tego nie zrozumie .Trzeba to poznać na własnej skórze.Udawać nie dam rady , zresztą nie umiem :)
Jak widzisz nie mam wyboru i muszę wybrać punkt drugi.Z tym , że samej będzie o wiele trudniej.Musze nauczyć się ignorować jego pretensje , że jestem smutna , nic mi się nie chce , zmęczona , ze wszystko mnie boli .....itd.
Niestety jestem osobą wrażliwą (stąd chyba ta nerwica) i nie będzie mi łatwo.
Mnie również wrażliwość wpędziła w nerwicę.


No więc rozumiem, mnie również przesadzona wrażliwość wpędziła w nerwicę:)
Joasiu osoby wrażliwe to bez wątpienia osoby najbardziej bogate wewnętrznie. Nikt nie potrafi dostrzec tak wiele ,co potrafi wrażliwa osóbka. Poza tym te wszystkie horyzonty, niedostępne dla ludzi pozbawionych w dużym stopniu tego odczucia, zobacz najwięksi artyści, wynalazcy - byli osobami wrażliwymi z natury.

My oczywiście musimy skupić na tej wrażliwości, lecz na tym jej drugim, ciemniejszym obliczu.
Otóż problemem jest to, iż twoja wrażliwość dotyka niektórych sfer, myśli, odczuć, zdarzeń, takich, które na wrażliwość z Twojej strony kompletnie zasługiwać nie powinny i nie mogą! Odczuć które nigdy nie były, nie są, i nie będą warte Twojego najmniejszego zaangażowania i uwagi.

Na sam początek - na spokojnie ze dwa razy, przeczytaj sobie ten artykuł: http://www.diagnoza.waw.pl/gnoza-brydz-artykuly-5.html
Napewno otworzy Ci oczy na kilka spraw, poza tym powinien Ci ukazać przynajmniej część tych niedobrych wrażliwości, których to właśnie tylko i wyłącznie powinnaś zacząć się wyzbywać


joannanr1 napisał(a):Największy problem tkwi chyba w tym , że ja nie chcę tu być a on boi się powrotu do Polski.Ja tez mam obawy , tymbardziej teraz gdy ciągle słyszy się o kryzysie.Ja nie mam innego wyjscia , wrócić i spróbować ułożyć sobie życie w Polsce.Czy się uda to odrębny problem ale też powoduje u mnie stres.

Tutaj również jak najbardziej jestem skłonny przyznać ze ta sytuacja może budzić u Ciebie realny problem.
Sam fakt iż niektórzy psycholodzy są specjalistami d/s emigracji myślę iż daje to pewność iż problem jest powszechny i nie tylko Ty cierpisz z tego powodu.
Niestety nie zamieszkałem nigdy za granicą i z tym muszę najpierw doczytać w książkach aby wiedzieć jakie uczucia i obawy temu towarzyszą, żeby móc dopiero zastanowić się z Tobą nad jakąkolwiek solucją.
Co do kryzysu, osobiscie nie było dane odczuc mi go na własnej skórze. Rok temu przy najwiekszym wzroscie gospodarczym z trudem podjalem prace w zawodzie za 2 tysiace, Teraz w dobie "wielkiego kryzysu" mogę sobie wybierac w ofertach w zawodzie gdzie średnia płać to 2,7 tysiaca. tak samo znajomi, praca jest - płace rosną.
Dlatego to że się ciagle słyszy o tym całym kryzysie, dla mnie to zwykłe przeciaganie sznurka, aby pod kryzys podpisać jak nawięcej wynikłych strat wynikłych tak naprawde z czyjejs nieudolności i niekompetencji, rzadko mających jakikolwiek wpływ z takzwanym kryzysem.

joannanr1 napisał(a):Zreszta powodów do stresów mam o wiele więcej ale nie bedę nudzić.Serdecznie dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam.Joanna

Po to są stresy abyśmy je zwalczali. Teraz skupimy się na tych najwiekszych, na te mniejsze tez przyjdzie czas. pozdrawiam Cie:)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tonął już nie jeden raz i rekinom patrzył w twarz ale strachu w nim nie zauważył nikt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
07 mar 2009, 21:35
Lokalizacja
Tychy

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez joannanr1 18 lip 2009, 10:37
Przede wszystkim dziekuję , że poświęcasz mi tyle czasu i uwagi :) Obawiam się tylko , że może to byc "walka z wiatrakami" .Nie jestem na szczeście osobą przesadnie wrażliwą .Wydaje mi się , że ta wrażliwość którą mam już na zawsze ze mną zostanie.Staram się oczywiście wyzbywać pewnych uczuć i czasem mi się to udaje.Z wrażliwością można żyć , cóż taka jestem a wolałabym byc inna bo kiedyś przez to miałam 15 kotów.Najgorsze są dla mnie problemy , które wynikają przede wszystkim z popełnionych przeze mnie błędów (począwszy od 1 klasy ogólniaka) .Staram się o tym nie myślec bo przeciez czasu nie cofnę :).Teraz walcze żeby to wszystko ponaprawiać , tylko szkoda że i wiek już niebardzo i ta nerwica trochę wszystko komplikują.
Przypadkiem weszłam na Twój profil.Z Twoim zawodem pewnie nietrudno znaleźć pracę , gorzej ze mną :)
Artykuł oczywiście przeczytam , teraz weekend i spróbuję trochę odpocząć jak się uda bo to też coś mi nie wychodzi.Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję :)
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
18 kwi 2009, 13:07

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

Avatar użytkownika
przez pepik 05 sie 2009, 15:13
Myślę, że "normalni" ludzie nie do końca potrafią zrozumieć, tak naprawdę, co my czujemy i jak się czujemy. Chyba,ze kiedyś przez to samo przeszli. Bliscy potrafią wspierać swoją obecnością. Często jednak nie wiedzą po prostu jak mają się zachować. Stawiam się w ich miejscu i też nie wiem, czy bym potrafił, gdybym nie miał takich przeżyć jak mam w czasie choroby. Warto dać im może taką chociaż informację-ulotkę:
http://pl.lundbeck.com/pl/PDF/Lexapro%2 ... ek2007.pdf

http://pl.lundbeck.com/pl/PDF/Lexapro%2 ... nik%202007).pdf

Swoją drogą mój ojciec przeczytał i nic z tego nie wyniósł. Moja Dziewczyna przeczytała i zrozumiała wszystko. Jest dużą podporą w chorobie.pozdr.pepik
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
16 lip 2009, 19:58
Lokalizacja
3M

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

przez komosa 05 sie 2009, 19:31
i się okazało kim dla mnie są rodzice... Psycholog wywnioskowała, że emocjonalnie jestem uciskana, z jednej strony tak, a z drugiej inaczej... Typowa manipulacja mną przez rodziców. I tyle

Uzasadnione przez psychologa... O... I takie jest wsparcie u mnie

Jak powiedziałam ze jade na festiwal (nie mam pojęcia jak to zrobie, chyba sie zesram tam ze strachu!!) to siedo mnie przestali odzywać... uznając ze to jest zły pomysł... NIe wiem jaki to jest pomysł... Sama tego nie wiem... Ale ponownie manipulują. NIe odzywają sie. A potem,"kto jest ważniejszy? Festiwal, czy Twoje zdrowie? Znajomi, czy rodzice?"...

Szkoda słów
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
07 lip 2009, 11:31

Re: wsparcie... brak wsparcia :(

Avatar użytkownika
przez Arcio 07 sie 2009, 21:45
komosa hehe doskonale potrafię się poczuć w Twojej sytuacji , myslalem ze większego braku wsparcia z ich strony nie będzie mi dane odczuć, do momentu kiedy dowiedzialem się z ich ust o sobie kilka nowych rzeczy i zostalem wyrzucony z domu:) zajebiscie z mojego dziecinnego domu hehe. także jezeli oni nie wykazują inicjatywy , ty też jej nie wykazuj nie warto. jestesmy w stanie sobie sami poradzić bez jebanej łaski
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tonął już nie jeden raz i rekinom patrzył w twarz ale strachu w nim nie zauważył nikt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
07 mar 2009, 21:35
Lokalizacja
Tychy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 37 gości

Przeskocz do