Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Arcio

Użytkownik
  • Zawartość

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Arcio

    [TYCHY]

    Witam. Ja mogę od siebie również szczerze polecić dr Urszulę Sołtys-Para. Odbyłem u pani doktor około 15 wizyt - po prostu było warto. Dodatkowo jeśli komuś zależy na farmakoterapii polecam dr psychatrę Anite Synowską (obok Hotelu Tychy) - nie jest to typowy psychiatra który przepisze prochy i dowidzenia, tam także można liczyć na wywiad i sugestie odnośnie tego jak walczyc z zaburzeniem, tak aby je zlikwidować, nie "przygasić" lekami.
  2. Zrób wszystkie możliwe badania, gdyby w takich tematach można było się zakładać to postawiłbym cała wypłate że to zaburzenie nerwicowe:) Więc po co badania.. jako newicowiec nwet jeżeli specjalista zdiagnozuje u Ciebie nerwicę , bedziesz miał nieustanna watpliwośc czy może jednak nie masz nerwicy plus innych czystko fizycznych schorzeń, tym samym będziesz się pogrążał a nie tędy droga. Miałem tomografię z kontrastem - powiem tylko tyle ..nie wiedziałem co to wogóle ten kontrast () może dlatego wogóle nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia ani się gorzej po tym nie czułem. Potraktuj to jako nazwyklejszą szczepionkę :)
  3. Stawiam na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne , i owszem od strony zaburzeniowej faktyczniej najbliżej jej do nerwicy natrętw. Jednak zdaję sobię sprawę że twoje doznania są kompletnie nietrafne z "klasycznymi" doznaniami ludzi cierpiących na nn, w internecie wciąż jest zbyt wiele starych arykułów w których treśći ZOK jest wręcz synonimem NN, w praktyce najprościej wyjaśniłbym to tak ze Twóje zaburzenie jest rosnącym drzewkiem którego korzeń to nerwica natręctw ale pniem jest ZOK. Odezwij się postaram Ci się wszytsko wyjaśnić i pomóc , doskonale znam Twoje objawy i ku mojemu szczęsciu wiekszośc jest już tylko niemiłym wspomnieniem :) To tylko Twoje Ciało i Twój umysł, nikt ani nic innego nie ma prawa tam wejść, stąd prosty wniosek kto stwarza problem:) Uwierz w siebie
  4. Arcio

    Cześć wszystkim.

    Hej ja mam do Ciebie takie pytanko, czy w tych ostatnich stadiach choroby dochodziło jeszcze do takich krotko terminowych nawrotów nerwicy, bądź silnych ale bardzo krótkich napadów lęku. Po prostu czy siła napadów była caly czas porównywalna z wczesniejszymi doświadczeniami tylko ich częstotliwość malała, czy zarówno moc napadów jak i czestotliwość równolegle zmniejszały nasilenie i czestotliwość? Pytam bo kiedyś jak dostawałem nawrotu to mnie trzymało 2 miesiące, ostatnio nadszedł bardzo mocny ale za to krótki bo dwu dniowy nawrót. i po prostu nie wiem jak to interpretować, przed tym nawrotem miałem już 2 tygodnie totalnego zdrowia :) dlatego widzisz poczułem smak zdrowia i chciałbym wiedzieć czy jestem już blisko czy to były 2 tygodnie tzw cichej wody, pozdrawiam i gratuluję! :)
  5. Arcio

    Czytaliście "Oswoić lęk"?

    BŁAGAM WAS!!!!, Czytajcie książki ZE ZROZUMIENIEM! Chyba że po prostu jej nie przeczytaliście, i chcecie na siłę wyrazić opinię w dyskusji na temat której nie powinniście brać udziału. Fałszywymi, bezpodstawnymi argumentami i oskarżeniami zniechęcacie wielu do przeczytania tej książki, kiedy jest ona naprawdę skarbnicą wiedzy o nerwicy, i niesamowicie skutecznym WSPOMAGACZEM przy psychoterapii/farmakoterapii. Jeżeli według Ciebie silny lęk przestrzeni który towarzyszył autorce 18 lat przed postawieniem samej diagnozy jest błahostką, to jesteś zwykłym egoistą, myśląc ze inni to nic nie przezyli tylko Ty masz tragedię. To samo napiszę apropo totalnej głupoty o której wspominasz - Twoja wypowiedz to jedna totalna głupota, dno. To forum istnieje w celu wzajemnej pomocy wymiany doświadczeń, nie do zniechęcania i topienia desek ratunku tym osobom bardziej zdeterminowanym od Ciebie, mającym więcej chęci i samozaparcia w celu szybszego wyleczenia nerwicy niż Ty. Już mniej toksyczne wypowiedz to te ostatnio prowadzone dyskusje o makijażykach i innych pierdołach, ale na ich wypowiedziach chociaż nikt nie ucierpi, w przeciwniestwie do Twojej. 5 .W momencie doświadczania napadu paniki, naszą pierwszą reakcją jest próba jego opanowania. Spróbujmy tego nie robić, ponieważ im mniej będziemy się starali utrzymać kontrolę nad sobą, tym łatwiej nam to przyjdzie. Teraz rozumiecie? W chwili napadu, nie na generalnej linii czasowej zaburzenia. Powiem jeszcze że jest to niezwykle skuteczna metoda, napad lęku niweluje się po 10minutach, kiedy bez tej sugestii czułem jego znamię jeszcze kilka godzin po ataku. Chodź o prawdziwej skuteczności myśle ze można mówić tylko przy korzystaniu z wszystkich 14 strategii. proszę: http://fordamage.com/oswoiclek.pdf - szczerze zachęcam do lektury
  6. Cześć nie słuchaj takich bezpodstawnych wypowiedzi o Twoim uzależnieniu od alkoholu. "Wygląda na to.." tak samo lekarz człowiekowi choremu na nerwicę serca może powiedziec że wygląda to na niewydolność, a ile w tym prawdy , zero. Twój problem jest mi bardzo bliski, do momentu zachorowania ,codziennie od ponad 5-ciu lat strzelałem sobie po kilka (5- browarków dziennie. Jak nie było się za co napić to wraz z kolegą chodizliśmy zdesperowani jak na chaju, szukając wszedzie grosza na jakiś browar, wtedy faktycznie czułem że nic innego nie jest mi do szczescia potrebnego, że muszę się napić i tylko to się liczy. Od chwili zachorowania z dnia na dzien rzuciłem alkohol i papierosy, czułem sie strasznie że nie zapalę ani nie napije się, jednak bardziej zależało mi na zdrowiu. Po miesiącu zdałem sobie sprawę ze wcale tego nie potrzebuję, nie był to nałóg, a poprostu rutyna, przyzwyczajenie, co miałem codziennie wieczorami robić jak nie knajpować ze znajomkami. Teraz po niecałym roku moge sobie bez problemu wyjsc do knajpki do znajomków, jednak poprostu już mi się tego nie chce, coś się we mnie odmieniło wolę sobie kupić jakiegos zajebistego jogurta czy mleko truskawkowe niż chlać piwsko i niszczyc organizm:) To tyle apropo rzekomego uzależnienia. Często nerwica rozpoczyna się własnie pojedynczymi objawami typu sciśk w gardle, duszności - dziwne stany to nic innego jak lęk, te dolegliwosci to dla Ciebie cos zupełnie nowego i boisz się ich poprostu alko rozluznia dlatego własciwe dolegliwosci czujesz w chwili gdy go odstawiasz. ponadto pamietaj że przepicie, czyli kacopodobne stany podsycaja dolegliwosci nerwicowe Jeżeli chesz sobie pomóc to lepiej się odważ. Czekanie na cudowne ozdrowienie to tylko stracony czas , a zaburzenie może się tylko pogłębić. Tak jak napisalem wyzej przez alkohol zawsze na nastepny dzien bedziesz bardziej atakowany przez zaburzenia nerwicowe Musze jednak podkreślić że Twoje osobiste odczucia (np :wczoraj czulem sie źle dzisiaj czuje się tragicznie) to tylko Twoje subiektywne odczucia, to znaczy że jeżeli czujesz się gorzej to nie znaczy że i twoje zaburzenie się pogłębiło. Najnajprościej mówiąć im bardziej się lekasz im czesciej o tym myslisz tym gorzej się czujesz Na sam poczatek kup sobie neomag forte, jak piłeś po kilkanaście bro dziennie to prawdopodobnie kompletnie wypłukaleś organizm z zapasów magnezu. Uzupełniaj się w magnez ,bro zamień na melisę:) I w międzyczasie pochłaniaj się w lektury o zaburzeniach nerwicowych, im bardziej ją poznasz tym bardziej zrozumiesz, a tym łatwiej wyleczysz. I odezwij się za tydzień czy coś się zmieniło, hej
  7. Arcio

    jak się poznaje ludzi?

    To poznajesz gości których wartością jest ujebać się za darmo:) Większość z takich to czyste tłuki,nie wartościowe osoby Tymbardziej na woodstocku, trzymaj coś w ręce to co chwile trzeba odganiać sępów, zachowują się jak wygłodzone bydło i tak samo myślą. Sorry ale w tym roku naoglądałem się tam za wiele naćpanych hipisów i innych oprychów szczali do namiotu a spali na drodze, im sie należy conajwyżej konfiskata i resocjalizacja, nie darmowe jaranie.
  8. Cześć powiem krótko, jeżeli psychiatra nie zna Twoich problemów ,dolegliwości a zna ich tylko część , to cala terapia po prostu niema najmniejszego sensu, czas i pieniądze w błoto- a przedewsyztskim Twoj stan ktory się nie poprawia. Z drugiej strony nie dziwię się że nie chcesz o tym rozmawiać, jestem w nieprzyjemnej sytuacji (rozwód rodziców i fakt że później twoja choroba staje się pretekstem do ich własnych nienawiści), ja nie potrafiłbym prowadzić normlanie terapii przy ktorymkolwiek z rodziców , zbyt wiele intymnych w tym spraw, takich które wogole niepowinny ich interesować. Tak jak mówie jest to trudna sytuacja, wpadł mi taki dziwny pomysł, zanotuj na piśmie to co chcialbyś powiedzieć psychiatrze - te inne Twoje dolegliwości i lęki, oraz na zakończenie napisz tak naprawde szczerze dlaczego nie chcesz o tym rozmawiać przy matce. Gdy będziecie wychodizc z wizyty możesz to podrzucić na stół bądz krzesło na frontowej stronie bądź kopercie napisz PROSZĘ O DYSKRECJE tak aby nie pisnał słowa gdy zobaczy ze mu to podrzucasz:). My nie wiemy, ale psychiatra na pewno doskonale będzie wiedział jak obrócić sprawę na Twoją korzyść, tak wogóle pewnie nie jesteś jego pierwszym pacjentem, którego dyskomfortuje i blokuje ten sam problem. Nic lepszego nie przychodzi mi do głowy..
  9. a więc po kolei - zaburzenia widzenia - zaburzenia wzroku sa objawami nerwicy (sianie się, rozmazany obraz to takie najpowszechniejsze) - odrętwienia - głownie kończyn( aczkolwiek ja z miesniami ust też cos miałem) to też objawy nerwicowe - utrata świadomosci - derealizacje depersonalizacje itp itd oczywiscie objawy nerwicowe trace kontakt ze światem - przezyłaś atak paniki, to uczucie jest nieodzownym elementem ataku panicznego -potwornie bolala mnie glowa - kask neurasteniczny - paskudztwo, człowiek czasem wręcz mdleje z bólu.. objaw nerwicowy:) - to są ze tak powiem podręcznikowe objawy nerwicy, z czasem gdy oswoisz się z myśl że to tylko nerwy i nic Ci nie grozi, siła i nawałnica tych objawów zacznie zanikać. Ale w inną stronę tego nie ominiesz! Oczywiście można wysunąc diagnozę że to migrena, i tak samo kazdemu innemu objawowi przypisac tysiac innych chorób:) Ale skoro masz tak wiele objawów, i wszytskie klasyfikują się idealnie do objawów nerwicowych, ponadto badania wyszły Ci bardzo dobrze (sam piszesz że niegroźne zmiany także niema sensu sie w nich doszukiwać tej migreny), Zapewne jeszcze nie dowierzasz ze jakieśtam nerwy są w stanie doprowadzic człowieka do duszności ,bólu, arytmi serca. No własnie w tym setno abyś jak najprędzej to zaakceptowała że tak jest, ale jednocześnie poczuła w sobie ta pewnośc ze to tylko te nerwy i że one Ci krzywdy nie zrobią:) Chodzi o to że bedziesz sie dusić, ale nigdy się nie udusisz :) hehe bezpośredniego wpływu nie masz, że powiesz dość i przejdzie , natomiast kiedy nauczysz się je ignorować, wtedy poniekąd jakąs kontrolę nad nim przejmiesz Generalnie oczywiście możesz mieć migrenę, możesz mieć Jednak gdy tak wiele objawów
  10. Perfekcjonizm - jak sobie z nim radzić Nic nie przychodzi od razu, ale systematyczna praca nad sobą pozwoli złagodzić negatywne skutki bycia perfekcjonistą. Oczywiście pierwszym krokiem do zmiany jest rozpoznanie u siebie tej predyspozycji. Później nadchodzi czas na przeciwstawienie się swoim samoobronnym zachowaniom i myślom. Oto wskazówki, które pomogą Ci złagodzić Twoje surowe zasady postępowania: - staraj się wyznaczać sobie cele zgodne z Twoimi potrzebami, pomyśl czego Ty chcesz a nie kieruj się tym, czego oczekują od Ciebie inni; - kolejne cele stawiaj sobie dopiero po osiągnięciu poprzednich, stosuj do nich metodę małych kroków - staraj się dążyć do celu stopniowo; - choć wiem, że zabrzmi to dla ciebie absurdalnie - staraj się obniżyć nieco swoje standardy - zamiast wykonać zadanie na 100 %, spróbuj zrobić coś na 80 lub nawet 70 %. To pomoże Ci zrozumieć, że gorzej wykonane zadanie nie oznacza końca świata i obniżenia Twojej pozycji w oczach innych. Nie wszystkie wyzwania wymagają Twojego udziału w najdrobniejszych szczegółach; - ciesz się z tego co osiągasz i pamiętaj o tym co już osiągnąłeś. Skup się na "tu i teraz", nie wybiegaj zbyt daleko w przyszłość; - naucz się odróżniać Twój wysiłek od rezultatów, końcowy efekt nie zawsze eksponuje w pełni Twoje starania; - nie patrz na siebie i swoje sukcesy przez pryzmat sukcesów innych osób; - nie sądź, że inni wkładają dużo mniej pracy i wysiłku w osiągnięcie podobnych do Twoich rezultatów, bo są bardziej zdolni od Ciebie; - zaplanuj sobie czas wolny - w końcu odpocznij od stale piętrzących się zadań do zrobienia. Tutaj znalazlem inne tematy o perfekcjonizmie na forum, mozesz się podmotywować ze nie jesteś z tym sama, ale nie wiem czy warto czytac bo sporo tam bzdurnych postów perfekcjonizm-t1371-20.html perfekcjonizm-t5063-30.html
  11. Również "cierpię" na perfekcjonizm:) Fakt jest to męczące, ponieważ nie da się czegoś wykonać ani średnio, przeciętnie. Są tylko dwie strony albo być ignorantem albo zrobić do perfekcji. Zależy z jakiej strony na to spojrzymy. Dla przykładu ja w pracy projekt który ktoś wykona w 3 dni ja będe męczył tydzień i poprawiał po stukroć każdy piksel i dopiero wtedy jestem zadowolony hehe. Goście z innych kapel tworzą utwór w 2 tygodnie a ja potrafie jeden komponować 7miesięcy (!!). Ostatnio wygłuszaliśmy pomieszczenie to wcześniej chłopcy zrobili to na oko i bylo dobre. Teraz przeszło to w moje ręce to najpierw 3 podręczniki o akustyce musiałem przeczytac zeby rozpocząc jakiekolwiek działania heheh Noi jak widać nie ułatwiamy sobie życia. ALE, to co wykonamy, zawsze jest najlepsze, zajebiste. Ludzie pózniej wiedzą że cokolwiek Ci powieżą będzie wykonane porządnie. A takie zaufanie podbudowuje człowieka. Perfekcjonizm wynika z ambicji. Czujesz że masz potencjał którego nie potrafisz lub nie masz jak wykorzystać. Napisz bardziej szczegółowo o co chodzi z tym ubarwianiem rzeczywistości bo nie bardzo rozumiem i nie bardzo widze związku z perfekcjonizmem:)
  12. Witaj. Nie martw się żadna psychoza zadna schizofrenia, poprostu rezyserom udał się film:) Ja również od momemntu obejrzenia jekiegoś dokumentalnego o opętaniu do dzisiaj mam ogromny lęk w tym temacie. Przed obejrzeniem tego filmu ani mi się nie pomyslało bać takiej rzeczy:) Kiedy ogarnie Cię lęk powtarzaj sobie psalm 23 "Chociażbym chodził ciemną dolina, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną". Mi szczerze pomaga a jeszcze niedawno siedziałem w okultyzmach i innych dziadostwach:) co do tych takich wszechobecnych "znaków" - nakręcasz się tak już jest że jak się czegoś boimy to wszędzie jestesmy w stanie dostrzec jakiekolwiek powiązanie z tym co nasz przeraża (mimo ze jest czesto absurdalne:)) Kiedyś naprzykład na lekcji nakresliabys 666 w zeszycie i bys sie smiała co to Ci wyszło, teraz natomiast napewno bys sobie wmówiła, że to coś już jest w Twoim Ciele i to ono to nakresliło:P Jest jeszcze ta myśl że może się to stać mimowolnie, że to siły wyższe i nic nie możemy na to poradzić. Tak sobie pomyślałem że nie jest tak do końca. No spójrz sama,księża, egzorcyści są tak samo ludzmi jak my, mają taka samą psychikę, wcale nie są jacyś silniejsi:) To dlaczego nie boją się złych mocy. Jak to możliwe że dochodzą do konfrontacji. I przede wszystkim fakt że pokonują złe moce, przepędzają je. Więc człowiek jest w stanie to przepędzić, zniszczyć, jest w stanie stać się strachem dla tego swinstwa:) Generalnie wolę wychodzić z założenia że te wszytskie opetania to jakieś mity, bo po co się męczyc:) No ale jeżeli juz mamy wychodzić z zalożenia że takie coś jest ,to zadaj sobie pytanie, czy jest się czego bać. Bo spójrz fakt że wygląda to nieciekawie i odstraszająco ale z tego co się naczytałem to dusza opętanej osoby jest uwięziona i ona generalnie nie odczuwa tego co sie w tym czasie dzieje. A potem przychodzi egzorcysta i juz po problemie hehe:)
  13. tak jak napisał przedmówca, rozwiązaniem jest poprostu konfrontacja. Im częściej będziesz opuszczać dom, tym skuteczniejsza Twoja walka z lękiem Czego się obawiasz podczas wyjazdu? ze się udusisz? Przypomnij sobie ile razy zmagałaś się z atakami duszności, i co udusiłas sie kiedykolwiek?:) Duszności utrzymują się tak długo, jak długo im na to pozwalasz swoim lękiem przed uduszeniem i myśleniem o tym. Zamiast się bezpodstawnie obawiać że to może jednak nie nerwica, powiedz sobie raz a porządnie 'cholera! znowu moje nerwki figlują! ale spoko zaraz przejdzie, jak zawsze zresztą" myślę że to niema nawet nic wspólnego z agorafobią, po prostu zwykła natrętna myśl, raz zdarzyło ci się dostać napadu duszności w trasie i tak a nie inaczej skojarzyłaś fakty, nic więcej:) teraz w niedzielę wybrałem się na Rysy, to na początku trasy również dostałem duszności i taki potężny ucisk w głowie, jak z czasem zacząłem podziwiać widoki tak nie pamiętam w którym momencie wszystko nagle przeszło i do końca dnia byłem jak zdrowy!:) Więc warto się nie poddawać:)
  14. Arcio

    Nerwica..wciąż

    10. Postarajmy się traktować każdy nawrót choroby jako naturalny i niezbędny, ale jedynie przejściowy etap na drodze do powrotu do zdrowia. Pamiętajmy, że pomimo naszego wrażenia, jakbyśmy za każdym razem zaczynali od początku, tak naprawdę ciągle robimy krok naprzód. 11. Postarajmy się nie zwracać uwagi na to, jak długo trwa rekon- walescencja. Spróbujmy nie wyznaczać temu procesowi Ŝadnych ram czasowych. Postarajmy się zaakceptować nasze teraźniejsze moŜliwości bez porównywania ich z wcześniejszymi sukcesami. Spróbujmy równieŜ pogodzić się z możliwością przyszłych stanów lękowych. 12. W procesie powrotu do zdrowia możemy dojść do etapu, w którym nie będziemy przewidywać następnych ataków. Z chwilą, kiedy przestaniemy o nich myśleć, będą coraz rzadsze. z książki Judith Bemis Amr Barrada - Oswoić Lęk
  15. przed chorobą byłem zapuszczony, piłem codziennie i tylko na tym mi zależało. choroba wszystko odmieniła od stycznia powróciłem do sportu, wyczerpujące ćwiczenia, suplementacje , zdrowe dietki itd teraz na woodstock wybralem sie ze znajomkami ktorych ostatnio widzialem w listopadzie, hehe to było naprawde miłe ich zaskoczenie że "człowiek potrafi się az tak zmienic" :)
×