Nerwica a egzaminy

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica a egzaminy

Avatar użytkownika
przez scrat 22 lis 2008, 01:23
Ja z takich bezreceptowych brałem persen, ale jak cukierki - zero efektu. A po hydroksyzynie śpię jak zabity...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Nerwica a egzaminy

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 12:57
hmm, ja mam hydroksyzyne w syropie, ona tak średnio na mnie działa, przy większym stresie nie widać efektów, wczoraj dostałam hydro w tabletkach, musze wypróbować jak na mnie działają...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica a egzaminy

Avatar użytkownika
przez jeannette 22 lis 2008, 18:58
z ziołowych leków uspokajających, to dobrze na mnie działają te z firmy Labofarm, po 2 tabletkach czuje sie na tyle dobrze, by jako tako funkcjonować, ale nie jest całkiem dobrze... persen forte kupiłam wczoraj, nie próbowałam jeszcze (na szczęście nie musiałam!!), ale patrząc na skład, to te z Labofarmu maja dwa razy większą dawkę kozłka i melisy.. nie chciałabym znów wrócić do Luxety czy tym podobnych leków na receptę, ale nie wiem, czy mi się uda - na pewno będę walczyć :)
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica a egzaminy

przez Martini007 01 gru 2008, 02:08
Świetny temat, u mnie bardzo na czasie apropos referatów. To może opiszę jak jest w moim przypadku. Nie dalej jak w piatek miałam czytać swoj pracę na zajęciach, przez co w czwartek na wieczór odstawiłam szopkę godną tej świateczenej :D Histeria, ryk, złość na siebie, że taka głupota przerasta moje mozliwości. I wiecie co? To, że dałam upust wszystkim emocjom bardzo mi pomogło, wyciszyło mnie, wyrzuciłam z siebie wszystko i zrobiłam się spokojniejsza. Wcześniej w takich sytuacjach nie pozwalałam sobie na to żeby się rozkleić,a tym razem już nie wytrzymałam. Wyszło mi to na dobre. Pojechałam na zajęcia, nie, nie uspokojona jak baranek, męczyłam się, ale ważne, że nie zwiałam i tam czekała mnie nagroda, bo okazało się, że plany się zmieniły i nie muszę nic czytać, momentalnie wszystko mi przeszło :D Co nie znaczy, że zawsze da się unikać takich sytuacji. Mi pomaga picie jakiegos napoju, jak przełknę głebiej oddycham, zawsze mam coś przy sobie. Wiem, że dziwnie to wygląda, zima, mróz a ja sobie z gwinta na przystanku popijam Tymbarka, ale guzik mnie to obchodzi, gdyby mi pomagało to mogłabym sobie strzelać baranka o ścianę i ludzie by mi nie przeszkadzali. Natomiast na egzaminie, kiedy już mam kartkę, pytania, wtedy juz przestaje schizować i zajmuje się tym co mam zrobić. Jeśli jest to egzamin ustny, to kolejna moja przypadłość, przed wejściem umieram, wchodzę i po pierwszym pytaniu robię się spokojna i jestem skłonna wdać się z egzaminującym w dłuższą pogawędkę. Pomaga mi również jak coś, bądź ktos rozproszy moją uwagę i mnie zezłości na przykład, wtedy momentalnie mi przechodzi. Jeśli nie wiem, że mam coś czytać wcześniej i zostaję wyrwana, przeczytam przed całym rokiem, około 70 osób. Ale ciężko jest cały czas siebie samego oszukiwać, wmawiać sobie jedno,a w głębi duszy wiedzieć drugie. Ciężko jest przywrócić spokój kiedy człowiek trzęsie się jak galareta. I to co pisaliście, jęsli jest mniej ludzi wszytsko jest łatwiejsze mnie też nie stresuje sytuacja ile możliwość, że zaczne świrować w trakcie. Acha i zapomniałam jeszcze o jednej rzeczy istotnej, uspokaja mnie mysl o ludziach z tego forum. Myślę sobie, że nie jestem sama z takim problemem, że nie tylko mnie jest z tym ciężko. Pozdrawiam i mniej nerwów życzę:*
Czas jest właśnie po to, aby wszystko nie zdarzyło się na raz
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
27 lis 2007, 21:13

Re: Nerwica a egzaminy

Avatar użytkownika
przez jeannette 01 gru 2008, 13:09
Martini007 napisał(a): Ale ciężko jest cały czas siebie samego oszukiwać, wmawiać sobie jedno,a w głębi duszy wiedzieć drugie. Ciężko jest przywrócić spokój kiedy człowiek trzęsie się jak galareta.


Oj jak ja to dobrze znam... to oszukiwanie, wmawianie sobie, a tak naprawdę gdzieś głęboko lęk siedzi, wkrada się w zakamarki umysłu, szuka luki, by nas zaatakować, zdołować, otumanić... Ale co nam pozostaje? Musimy jakoś walczyć, musimy wierzyć, że to cholerstwo przezwyciężymy! Często łapię się na tym, że sama się nakręcam złymi myślami, zaczynam myśleć, co będzie, co mnie w tej sytuacji może spotkać, jakie mam wyjścia z tej sytuacji (najczęściej ucieczka), a nagle wracam do świadomości i uświadamiam sobie, że przed chwilą mimo woli myślałam o tym i się nakręcałam :/ masakraaa! I pytam się jak Tofik - "Czy ja jestem jakaś dziwna??" :lol:

Martini007 napisał(a): Acha i zapomniałam jeszcze o jednej rzeczy istotnej, uspokaja mnie mysl o ludziach z tego forum. Myślę sobie, że nie jestem sama z takim problemem, że nie tylko mnie jest z tym ciężko.


Mnie też dużo dało to forum! Najpierw psychoterapia otworzyła mi oczy na to, że nie jestem sama z tym problemem, a potem to forum. Cieszę się, że tu trafiłam, bo to też jest w jakichś sposób psychoterapia ;) choć czasem przeraża mnie to, że na większość postów na tym forum odpowiadałabym "Ja też to mam! Też się tak czuję!" :P
W kupie raźniej :mrgreen:
Pozdrawiam
Ponosisz klęskę tylko wtedy, gdy się poddajesz i rezygnujesz!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
11 lut 2008, 13:04
Lokalizacja
śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 29 gości

Przeskocz do