Z czego się utrzymujecie?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez namiestnik 05 paź 2008, 21:51
No a z czego żyłaś zanim zaczęłaś tą pracę? Bo "o to tu się rozchodzi".

Pozdro.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4264
Dołączył(a)
08 sie 2008, 09:50
Lokalizacja
z choinki

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez ewa125 05 paź 2008, 21:57
nerwica mnie zlapala po skonczeniu studiow. potem pracowalam u mojej mamy i zylam jeszcze z kasy rodzicow jakis czas.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez Elkaaa 06 paź 2008, 11:48
Choruję na depresję i nerwicę już od dawna, leczę się a raczej leczyłam od 2005r po załamaniu które nastąpiło po dwuletnim mobbingu w pracy. Wykorzystałam 180 dni L-4 a potem przez rok byłam na zasiłku rehabilitacyjnym. Najpierw brałam leki przez jakiś rok, a potem leczyłam się w szpitalu psychiatrycznym na oddziale dziennym - 12 tygodni chodziłam na terapię grupową. Brałam też wtedy leki. Terapia się skończyła, zasiłek też czułam się w miarę dobrze, miałam przynajmniej siłę do walki. Odstawiłam leki. Radzę sobie już jakiś czas bez nich. Mam pracę, ale nie najlepszą. Cały czas walczę , jednakże czuję, że jest coraz gorzej. Za dwie godziny mam iść do pracy, a czuję się nie najlepiej. Od jakiegoś czasu dopadają mnie lęki różnego pochodzenia, najbardziej boję się jakiejś śmiertelnej choroby która dopadnie mnie lub moich bliskich. W kościele robi mi się słabo, czasami na ulicy dopada mnie gwałtowny lęk nie wiadomo przed czym, nogi robią mi się jak z waty,oddech staje się krótki, łomotanie serca, kula w gardle iw brzuchu. Staram się wtedy to opanować i na razie mi się udaje. Niestety, mam dosyć tej walki, zaczynam marzyć o tym ,żeby pobyć trochę w domu, nie musieć nic robić i nigdzie wychodzić. Wiąże się to z rzuceniem pracy, brakiem pieniędzy i z beznadziejnością. Więc muszę się znowu postarać, wziąść się za siebie, umyć się, ubrać, pomalować i iść do tej cholernej pracy, której nienawidzę całym sercem, ale która daje mi chociaż namiastkę jakiejś kasy.Nie wiem tylko jak długo tak pociągnę.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
30 mar 2008, 18:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez Misiek 06 paź 2008, 20:41
Elkaaa, mam podobnie... Do pracy się wybieram, ale niewiem czy jest sens wogóle... jak sobie pomyśle że nagle "coś" się zacznie ze mną dziać i nie będe mógł wyjśc z pracy... to mam dość...
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez Pstryk 07 paź 2008, 09:54
Długo byłam na utrzymaniu rodziców - oczywiście, z tego powodu było wiele problemów ale jakoś sobie radziłam. Starałam się dorabiać jako np. konsultantka w Avonie lub udzielając korepetycji ale to były prace doraźne. Można powiedzieć, że dopiero od niecałych 3 lat utrzymuję się całkowicie sama - jednak długo mieszkałam z rodzicami - mimo iż składałam się na rachunki, zakup opału itp. to mimo wszystko w pewnym sensie byłam nadal utrzymywana - nie składałam się na jedzenie, remonty. Mój ojciec, jako jedyny 'pieniądzodawca' w domku [matka nie ma ani renty ani emerytury, dziadek dostaje emeryturę dość skromną a babka w ogóle - nic] często mi ten fakt wypominał. Był okres, że bałam się chodzić po domu - działy się różne akcje.
Pstryk
Offline

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez Stokrotka_G 07 paź 2008, 15:43
Przed wystapieniem u mnie nerwicy,dojezdzalam do pracy autobusem.Potem nie bylo o tym mowy.Wiec kiedy troche stanelam na nogi,miedzy jedna a druga psychoterapia,szukalam pracy blisko domu,takiej do ktorej bede mogla dojezdzac rowerem.Udalo mi sie troche popracowac w przedszkolu,pozniej w rechabilitacji.Wcale nie bylo lekko,ale nie chcialam stac w miejscu i traktowalam tez to jako rodzaj terapi.W miedzyczasie caly czas uczeszczalam na psychoterapie.Mysle ze czasami,mimo oporow warto sprobowac.Zawsze mozna przeciez zrezygnowac jak sie kompletnie nie wyrabia :?
Prosilem Boga o zdrowie,zeby robic zeczy wielkie....on dal mi chorobe zebym robil zeczy lepsze....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
12 wrz 2008, 14:50

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez misia0106 09 paź 2008, 12:54
Witam.. mam 23 lata i od 3 lat choruję na nerwicę lękową. Pierwsze objawy wystąpiły u mnie po pierwszym roku studiów.. nie wiedziałam co się ze mną dzieje, często mdlałam, miałam potworne bóle w klatce piersiowej, arytmię, wysokie ciśnienie i tętno powyżej 140, zaburzenia świadomości.. mogłabym tak wymieniać bez końca ale to nieistotne. Lekarze wmawiali mi nadciśnienie, wrodzoną arytmię itd ale nie chciałam wierzyć ponieważ do tego dochodził LĘK, paraliżujący strach przed wszystkim.. Po przewertowaniu informacji w necie dotarło do mnie że to nerwica. Zamieniłam studia dzienne na AWF na zaoczną Turystykę, poszłam do pracy i po jakimś czasie przeszło.. Przyznaję, że było to bardzo trudne dla mnie ale udało się. Po trzech latach a dokładnie na przełomie marca/ kwietnia tegoż roku LĘKI wrócił.. niestety ze zdwojoną siłą.. jestem już 6 miesiąc na zwolnieniu, a dnia na dzień wycofałam się z życia towarzyskiego, odsunęłam od rodziny. Przestałam chodzić do pracy, do szkoły.. egzaminy i obronę pracy licencjackiej przełożyłam na listopad, zamknęłam się w czterech ścianach. Pytanie dot. utrzymania finansowego.. tak więc ja jestem na zwolnieniu ale tylko do końca miesiąca. Cały czas jednak zastanawiam się co będę robić dalej. Rodzice proponują zasiłek ale ja nie chcę, nie mogę. Mam mnóstwo pomysłów, planów i marzeń ale niestety na nich się kończy. Nie potrafię podjąć się czegokolwiek przez LĘK. On mnie przerasta. Cały czas staram się z tym walczyć.. czasem czuję się już całkiem dobrze i zaczynam wierzyć że w tego wyjdę, po czym przychodzą dni męczarni, tracę nadzieję i sens życia..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 paź 2008, 12:07

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez inez3 09 paź 2008, 12:57
misia0106, odbiegne troche od tematu... a masz stwierdzona ta nerwice?? jesli tak, to czy chodzisz do psychologa lub tez psychiatry?? leczysz sie jakos??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez Fenrir 09 paź 2008, 13:24
qrna a ja dziś ide na rozmowe o prace ...i niedobrze mi sie robi ... ale musze sie zmusić ... chociaz juz w życiu te 8 latek pracy mam za sobą 8) Ale odbiegłem od tematu - jestem na utrzymaniu choć to fatalnie brzmi - żony (a powinno być odwrotnie) Ze względu na miejsce jej pracy (poza Europa) i zawód (ciągle w ruchu) widujemy sie mniej wiecej dwa razy do roku ... Zresztą zauwazylem ze moja nerwica ja strasznie ode mnie odrzuca i właściwie kontakt polega na pytaniu -jak sie czujesz ... itd... ale tak zupełnie obojetnie Zwykła uprzejmość
Show must go on :>
8949583 gy gy :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
24 wrz 2008, 21:03
Lokalizacja
Stołeczne Królewskie Miasto Kraków :)

Re: Z czego się utrzymujecie?

przez misia0106 09 paź 2008, 13:51
Inez3.. tak chodziłam.. od razu jak nerwica wróciła poszłam do psychiatry i psychologa. Pani psychiatra wypróbowała na mnie 3 różne leki, najpierw dostałam mabuson, póżniej cital a na końcu lexapro. Żadnego nie brałam dłużej niż miesiąc.. nie czułam się lepiej w zasadzie czułam się gorzej. Należę do osób, które nawet tabletkę przeciwbólową biorą "w ostateczności" dlatego kiedy po miesiącu żaden z tych leków mi nie pomagał to odstawiałam. Pani psycholog nie tolerowała , że biorę leki dlatego musiałam ten fakt ukrywać. Chodziłam do niej na sesję 4 miesiące, z początku lubiłam te spotkania ale z czasem zauważyłam, że pani psycholog chyba nie miała nigdy kontaktu z zaburzeniami lękowymi, bo nie mogła zrozumieć że ataki lęku występują u mnie bez wyraźnej przyczyny. Nie potrafiła zrozumieć, że np. nie chcę iść do znajomych na grilla bo wcześniej dostałam u nich ataku. Albo np. że boję się czasem iść do supermarketu na zakupy bo jakiś czas temu mdlałam i mnie wyprowadzali. Musiałam tłumaczyć pani psycholog, że istnieje różnica między atakiem histerii z jakiegoś powodu (np. wypadek) a atakiem bez powodu jak w przypadku nerwicy. PO 4 miesiącach przestałam chodzić, bo stwierdziłam że to bez sensu. Najgorsze, żę polubiłam ją i opowiedziałam szczegóły z mojego życia, w skrócie otworzyłam się przed nią. DO psychiatry też chyba nie pójdę, bo 3 lek już odrzuciłam i pani nie ma do mnie już sił.. to brzmi zabawnie ale mnie nie bawi.. Zostałam sama heh bez psychologa i psychiatry.. mama dała namiary na innych psychologów. Powinnam spróbować ale nie chcę znów otworzyć się, opowiedzieć o swoim skomplikowanym życiu a póżniej zawieść.. kiedy nie uzyskam pomocy..
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 paź 2008, 12:07

Re: Z czego się utrzymujecie?

Avatar użytkownika
przez inez3 09 paź 2008, 14:56
misia0106, niestety tak czasem bywa, ze trzeba probowac szukac kojelnych lekarzy. ja bym jednak na twoim miejscu nie rezygnowala... ja kiedy dostalam lek dopiero gdzies po miesiacu lub troche dluzje odczulam jakas poprawe, a tak to bylo gorzej, chodzilam po scianach itd... moze sprobuj jeszcze raz. moze ten psycholog do ktorego kontakt ma twoja mama bedzie tym wlasciwym?? moze tez warto poszukac innego psychiatry??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 6 gości

Przeskocz do