Strach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Stach przed ludźmi ? + Mała ankieta

Avatar użytkownika
przez pracownik 08 kwi 2008, 20:13
nana x napisał(a):hm, właśnie uświadomiłam sobie że mam lęk przed mężczyznami, w wieku zblizonym do mojego bądź starszymi nieco. Zawsze jak mam do czynienia z młodym lekarzem, sprzedawcą itd, sie krępuję. Im facet przystojmnejszy/atrakcyjniejszy tym ja mam większą ochotę uciekać. Jakoś tak wstydzę się, sciska mnie w gardle, rece mi się pocą albo mam zimne jak lody i nie jestem w stanie zachowywać się naturalnie i spontanicznie.
W takiej sytuacji chyba boję się że facet nie zauwazy we mnie kobiety.


Może to bardziej chodzi o to że ten ktoś jest odpowiedni dla ciebie w twoim mniemaniu, podświadomie to wiesz i się denerwujesz. Ja np. do póki nie mam jakiś oczekiwań do póty spotkanie jest udane. Tak samo było w przypadku znajomości z dziewczynami z którymi kiedyś przebywałem towarzysko., była taka jedna na boga strasznie ładna, wprost modelka, ponieważ była "zajęta" nie podchodziłem do znajomości w sposób taki że możemy być razem, ten dystans pozwalał mi na bardzo dobre i swobodne "czucie się w jej towarzystwie"., gdy obserwowałem w około nie jednego kolesia który się peszył itp itd...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:15 pm ]
tomakin napisał(a):Ze wstrętem chodzi o to, że jak widzę to całe zakłamanie, to jak jeden polak drugiego okrada, jak ludzie znęcają się nad zwierzętami, swoimi dziećmi, jak sekta katolicka pierze mózgi i kieszenie - no, ogólnie jak widzę cały ten syf mam ochotę spuścić wodę i to spłukać.

Czy to choroba czy wprost przeciwnie, wyjątkowa normalność?


Przytoczę znajomego 52lata, lekarz chirurg: Fobia społeczna , czyli niechęć, czyli tzw. wkurwienie się społeczeństwa np.; na Rząd..
Albo jednostek wybitnych na debilne społeczeństwo....
co np.; wybrało PO do rządzenia To ja to mam..;-)
Za komuny tez to miałem , wiec musiałem wyjechac
To nie jest nic ciezkiego..ale trzeba stworzyc sobie mały swój swiat
I w nim starac się zyc komfortowo
A resztę olewac
Zdystansować się !

I oto chyba chodzi :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:19 pm ]
khasia napisał(a):To jakas paranoja, boimy się lęku, ze on się ujawni i inni odkryją,że sie boimy, to jeszcze tym bardziej się lekamy, i kolo zamkniete..

Boję się wzroku obcych osób, że odkryją we mnie to czego się wstydzę. A wstydzę się siebie, choc tak naprawdę nie powinnam?Od dziecka mnie chyba to przeklenstwo przesladuje.

Boję się cokolwiek trzymac w obcym miejscu, w dłoniach bo wtedy mi ręce drżą. Nie chce by inni widzieli, że nie mam kontroli nad ciałem i emocjami, i jestem wobec tego "słaba".


doskonale cię rozumiem, mam to samo - to się chyba nazywa niska samoocena + brak wiary w swoje siły :(, wiem jak to potrafi być trudne, całość jak umiesz to tłumisz (mowa o emocjach), w moim przypadku skutki są odczuwalne potem przez kilka dni.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:24 pm ]
KACHA napisał(a):Jak jestem sama w domu i mam ochote coś zjeść bo jestem głodna potrafie nie jeść cały dzień póki mój mąż nie wróci z pracy. Ale jak już zjem zaczym się bać, wszystko mi drętwieje i jest mi niedobrze, boje się, że coś mi się stanie a sąsiedzi nie wiedzą o moim lęku i głupio mi pójść do nich po pomoc, że mnie wyśmieją a tym bardziej wezwać karetke gdyby coś naprawde się wydarzyło (choć nigdy się w sumie nic nie stało jak zjadłam, tylko moje lęki...) wtedy najlepszym lekarstwem jest aviomarin i sen. Zawsze odczuwam paniczny strach, przy lękach, że coś się stanie, że zwymiotuje publicznie, że będe pośmiewiskiem dla innych i , że nikt mi nie pomorze, nikt, to jest to co najbardziej przeraża mnie w tym lęku te moje myślenie i bujna wyobraźnia przy lękach.
Ps:tomakin: Jeśli myślisz, że łatwo jest wyleczyć lęki to grubo się mylisz ja lecze i walcze z tymi lękami już 6 lat :!:


dzięki za opisanie twoich fobii, a możesz mi powiedzieć jak próbujesz z tym walczyć?

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:35 pm ]
tomakin napisał(a):Kurcze, to naprawdę żaden problem pozbyć się lęku. Dużym, potężnym i jak dla mnie nieprzezwyciężonym na razie problemem jest to, jak zaakceptować siebie jako członka społeczności ludzkiej? Czasem mam wrażenie, że powinno się 90% ludzi wysterylizować. Z drugiej strony, przecież taka jest natura ludzka - więc czego tak naprawdę "zbuntowani" nie akceptują w ludziach? Natury?


to może dasz nam kilka wskazówek panie tomakin?, jakoś nie wierzę że dieta jest coś w stanie pomóc, na pewno lepsze samopoczucie, lepsze paliwo do codziennego działania. To co w nas siedzi - siedzi w umyśle a nie w ciele, ciało reaguje w ostatniej kolejności na problemy w umyśle.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

przez tomakin 08 kwi 2008, 21:12
Nie, to nie umysł. A nawet jeśli już, to bardzo rzadko. Wskazówek bez zobaczenia wyników badań nie mogę dać, ogólne masz na stronce. Jak chcesz dokładniej to odsyłam do wątku "zanim zdiagnozujemy nerwicę" :P

A może to jest tak, że agresją do otoczenia niektórzy (może i nawet ja) starają się oszukać właśnie lęk przed kontaktem z drugim człowiekiem? Znacznie prościej powiedzieć, że się kogoś nie lubi, niż przyznać przed samym sobą że się go boi. A już zwłaszcza gdy ileśtam lat trenowało się sztuki walki, hehe
Offline
Posty
737
Dołączył(a)
21 paź 2007, 18:49

przez Felicity 08 kwi 2008, 21:44
Bardzo cierpię:

Wśród ludzi ogólnie
W pracy
W miejscach publicznych
Przy wygłaszaniu przemówienia
Przy sytuacjach intymnych
Przy kobietach
Przy mężczyznach
W sytuacjach towarzyskich
Przy jedzeniu z innymi
W kolejce
Gdy podróżuję środkami transportu
Wśród ludzi których mało znam
Wśród znajomych

Czy jest dla mnie ratunek...?
Szukam Nadziei.
Offline
Posty
119
Dołączył(a)
15 sie 2007, 13:19
Lokalizacja
z bagna

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Stach przed ludźmi?+mała ankieta

przez KACHA 08 kwi 2008, 22:18
To najtrudniejsze pytanie: 2 razy byłam na terapii, nauczyłam się wielu dla siebie ważnych żeczy Wtedy też próbowałam odstawienia leków chodziłam w tym czasie do psychologa ale musiałam zrezygnować bo koszty... Nacodzień zanim mam gdzieś wyjść z domu i wezme xanaks więc przed wyjściem jeszcze zanim wezme ten lek walcze w kółko ze strachem próbuje się go pozbyć choć wtedy się bardziej nasila..bo czasem wole iść na łatwizne i wziąść lek. Dlatego na ten moment jest to dla mnie trudne pytanie, być może z czasem będzie mi łatwiej i pozbęde się lęków...
Dla mnie tomakinie: nie jest problem bania się ludzi dla mnie to pestka...
A ale lęki, które niszczą całe życie: To, że coś się wydarzy nieoczykiwanego z moim organizmem fizycznie, że nie będe mogła sobie pomóc i nikt inny mi nie pomorze. Skoro dla Ciebie pozbycie się "Lęków" to pestka to pogratulować ale każdy jest inny... :roll:
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Avatar użytkownika
przez khasia 09 kwi 2008, 12:24
pracownik napisał(a):Ogólnie jak uczestniczę w rozmowie w której nie czuję się pewnie - najgorzej jest gdy emocji jest zbyt wiele wtedy myślenie się wyłącza i porażka, kiedy inni spoglądają na mnie!, lub jestem w centrum uwagi, jest też tak że ja błądzę wzrokiem za innymi i przez to ich ciągle obserwuje, jestem wtedy bardzo wyczulony na ich ruchy i nonstop mam emocje...



jakbym widziała siebie:(
oprócz drżenia rąk,itp. objawów, zdarza mi sie że gadam jak najęta by zagluszyc lęk. ludzie dziwnie na to reaguja, a ja czuje sie jeszcze bardziej idiotycznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Avatar użytkownika
przez pracownik 10 kwi 2008, 12:19
noo, z tym gadaniem to też mam tak. i to jest dziwne... jak przestaje gadać to skupiam się na emocjach, jak gadam to jest lepiej - ale trzeba jeszcze mieć o czym gadać :(
Jak mnie tu nie ma to jestem na [spam]
Niech moc będzie z wami !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez khasia 10 kwi 2008, 13:35
no własnie.. trzeba miec o czym.. a ja pleciem trzy po trzy.. przy tym macham rekami i sie smieje glupio.. zawsze z nerwow, czasami z siebie.. i z miny tych ludzi.. chyba sami sa niepewni, widzac jak obca osoba gada jak najeta, jakby byla walnieta;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

fobia

Avatar użytkownika
przez ewa125 10 kwi 2008, 18:11
zaczne od tego ze mi sie zawsze wydawalo ze jestem jakas dziwna. nie mam moze jakiejs duzej fobii spolecznej, przynajmniej wogole tego po mnie nie widac. natomiast w niektorych sytuacjach czuje jednak ze cos jest nie tak. wspaniale mi sie rozmawia z ludzmi na ktorych szacunku mi tak na prawde nie zalezy, z ludzmi ktorzy widze ze sa niesmiali albo widze w nich jakas wade, a takze z facetami, w przeciwienstwie do niektorych kobiet z takimi fobiami. natomiast gorzej jest gdy rozmawiam z dziewczyna lub kobieta ktora jest bardzo pewna siebie, nawet jak jest dla mnie bardzo mila i sympatyczna. przez to mialam zawsze problemy z kolezankami bo wybieralam zawsze te "slabsze" gdy tak naprawde chcialam sie kumplowac z tymi "silniejszymi". teraz to zmieniam i widze poprawe. mysle zawsze ze kazdy jest tylko czlowiekiem i powtarzam sobie ze ja i tylko ja jestem dla siebie najwazniejsza. prawda jest taka ze jak jestes wyluzowany i pewny siebie to nawet jak popelnisz najwieksza gafe w swiecie to nikt cie lubic nie przestanie. natomiast gdy ludzie widza w kims slabosc i niepewnosc siebie nie chca nawet sluchac co ma do powiedzenia.zaczac trzeba od siebie, zaufac sobie, polubic swoje zalety, zaakceptowac wady bo nikt idealny nie jest i nie starac sie za bardzo, byc n ormalnym. gdy mniej sie stara lepiej wychodzi. jak czlowiek stara sie za bardzo wychodzi glupio. co do pochodzenia tego mysle ze moze to byc to ze byl okres w moim zyciu gdy dziewczyny ze szkoly bardzo mi dokuczaly. mialam pryszcze, nie bylam za piekna a dziewczyny mialy zawsze odwage mi to powiedziec wprost. wiadomo ze dziewczyny potrafia byc bardziej zlosliwe. potem w kazdej silnej dziewczynie widzialam podswiadomie moja przesladowczynie i bronilam sie zanim jeszcze mnie skrzywdzila, a to przeciez nie ona mnie kiedys wyzywala.mysle ze to jest jedna z przyczyn. druga- zbytni perfekcjonizm i wymaganie od siebie zbyt wiele, trzeba sie zaakceptowac takim jakim sie jest a kazdy swoje zalety ma!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Pstryk 10 kwi 2008, 19:26
No tak, niedobór magnezu faktycznie objawia się prawie identycznie, jak nerwica. Zapewne specjaliści powinni zaczynać od zalecenia stosownych badań i zażywania magnezu. Ale jest jeden problem: ludzie zgłaszają się z tego typu problemami za późno w sensie takim, że objawy somatyczne są już tak dalece posunięte, że trzeba zastosować psychotropy. To jedna sprawa. Drugą jest mimo wszystko tomakin umysł a konkretnie podświadomość i mechanizm jej funkcjonowania. Bardzo trudno zmienić nawyki podświadomości.

A ja się zaczynam jąkać podczas 'niepewnej rozmowy'. Kiedyś denerwowałam się tym i efektem było nasilenie się objawów nerwowych. Potem zaczęłam się denerwować na własną ułomność. To też nie było dobre, ponieważ złość na siebie samą narastała i doprowadzała do odruchów autodestrukcyjnych. W końcu zaczęłam się z tego śmiać. W sytuacji stresującej po prostu powiem, że się denerwuję i nadmienię dlaczego i nie dość, że się uspakajam to jeszcze efekt rozmowy jest lepszy. Pisze oczywiście o sytuacjach zawodowych - w moim przypadku te nerwy wynikają z ambicji, z stereotypów i obaw, że zostanę źle odebrana, strachem przed niepowodzeniem. Im mniej gdybam, tym mniej się denerwuję, dlatego nacisk kładę raczej na przypominaniu sobie swoich możliwości, swoich talentów i potencjału aniżeli na gdybaniu ;) A w razie niepowodzenia nie mam do siebie aż takich pretensji.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez pracownik 10 kwi 2008, 20:49
Czy przyjmowanie tego magnezu można jakoś profilaktycznie zastosować, co i ile - żeby sprawdzić?

Zastanawia mnie coś, nie odbierzcie tego za zbytni SF :), dla mnie to nowe słowo, - ale gdzie się kończy a gdzie zaczyna empatia, czy możliwe jest wyczuwanie (nawet podświadome, cudzych emocji i na odwrót?), generalnie chodzi mi o to że nawet bez zamienienia słowa z kimś już są emocje, czy mogą pochodzić od kogoś?...., (nie mam na myśli rozmowy z kimś i wzajemnym nakręcaniu się). Odwrotnie jeśli mam dużo emocji to widzę wyraz twarzy drugiej osoby i czasem jest on nie ciekawy, widzę że jest coś nie tak, czy tylko mi się tak wydaje? :). Takie myślenie mi się urodziło, a potem przeszło w obwinianie siebie że ktoś może czuć moje obawy, lęki itp :), dziś mi się nasunęło że to może ja przejmuję emocje innych. Niby się teraz śmieję z tego pierwszego przykładu, ale wiecie jaka to była wina i kara dla mnie.

Dokładnie bethi To jest cała zasada, ale jak uprzytomnić podświadomości że coś już jest przeszłością, np. że już się nie czuję strachu w takich czy innych sytuacjach. Tak u mnie to też tak przebiegało z emocjami ogólnie, pierw że są wkurzenie, potem zdenerwowanie i obwinanie siebie samego za to że wogóle tak mam, (niestety ciężko mi z tego wyjść) i przejść do dystansu i humoru wobec swojej osoby, (kiedyś hmmm, umiałem się z siebie śmiać), teraz hmm. ciężka sprawa, i na prawdę zwykłe żarty znajomego wydają się być bardzo tendencyjne i bez sensu. bethi najgorsze jest to że u mnie ciężko jest się przyznać że jest zdenerwowanie czy podobna emocja, bo ja sam nie umiem sobie odpowiedzieć dla czego to zdenerwowanie w ogóle jest, i tu jest pies pogrzebany.

ewa125, tu chyba chodzi o dystans do samego siebie, jeśli ktoś zawsze miał dystans do wszystkiego i nagle go utracił a wszystko bierze do siebie, = katastrofa, w moim przypadku właśnie tak jest.... napisałaś perfekcjonizm - ja też mam tą cechę, potrafi się ona przerodzić w natarczywość - i to ostrą....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 03:23
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez khasia 10 kwi 2008, 22:06
pracownik napisał(a):czy możliwe jest wyczuwanie (nawet podświadome, cudzych emocji i na odwrót?), generalnie chodzi mi o to że nawet bez zamienienia słowa z kimś już są emocje, czy mogą pochodzić od kogoś?


Moim zdaniem jest możliwe. Zdarza mi się wyczuwac emocje kogos, bez stworzenia z nim jakiegos komunikatu. Podam Ci przykład jak u mnie to działa. Jechałam kiedys autobusem. Mialam dobry nastrój, czytalam swietna ksiązke. Kurcze, ale nagle cos tu nie tak.. Poczułam ogrom obaw w sobie! Lęku!( a nie bałam się wtedy, akurat z autobusami nie mam problemow;) Tak jakby miało się za chwile cos zdarzyc niepokojącego! I co? Przekręcam głowę w prawą stronę i widze obok mnie, siedzącego, skulonego, zmartwionego, zleknionego, starszego mężczyzne! Tak mi go żal było.. chciałam mu pomoc.. Tylko jak? Miałam mu powiedziec, ze Pana lęki przeszły na mnie? No, a gdy wyszlam z autobusu, wszystko ze mnie powoli spłyneło, tylko pozostał obraz skurczonego człowieka.

pracownik napisał(a):dziś mi się nasunęło że to może ja przejmuję emocje innych


Wszyscy wokół siebie roztaczamy jakąs aure emocji, zrodoznych przez myśli. Łatwo przechodzą na innych. Mam np. świetne kumpele na studiach, przy ktorych(niewiadomo jaka mialam wczesniej depreche;/) jestem w stanie po pól godziny smiac się, bo zarażaja mnie poczuciem humoru! Spokojem!

pracownik napisał(a):Takie myślenie mi się urodziło, a potem przeszło w obwinianie siebie że ktoś może czuć moje obawy, lęki itp :),


Mam to, tragedia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
30 mar 2008, 17:47

Stach przed ludźmi ? + Mała ankieta

przez KACHA 11 kwi 2008, 22:50
Jak czytam wasze posty to troche jak bym czytała nową książke, którą zakupiłam niedawno: "Jak pokonać lęk" tam właśnie pisze, że trzeba się jakby oswoić z lękiem przestać się go bać nie żyć ciągle w strachu, że jutro też to nas dopadnie zmienić całą postawe do lęku: I tak jak mówicie jak mam wyjść albo nie myśle o lęku i kolejnym ataku o znika a jak zaczynam intensywnie o nim myśleć pojawia się ze zdwojoną siłą
A co do odbierania emocji innych: mam bardzo podobnie jak ktoś się źle czuje u mnie w rodzinie zawsze odbieram sygnały, i sama jestem niespokojna i podam nawet przykład ale to dla mnie zaskakujące bo: jak śnią mi się zmarli dziadkowie (ZAZWYCZAJ BABCIA) to mnie ostrzega, i tak się stało dzień przed tym jak mama moja źle zaczęła się czuć i pojechała do szpitala; nie wiem czy mnie rozumiecie???
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

przez marmarc 13 kwi 2008, 20:00
teraz myślę, że to się bierze głównie z tego, że jestem rozpięty między niskie poczucie wartości i szukanie sukcesu, chęć bycia pierwszym, najlepszym, albo choć wyróżnionym. Tego nie ma, otoczenie tego nie okazuje, więc wywołuje to niepewność, lęk, objawy fobii (np. drżenie rąk przy posiłkach - jak już raz się zacznie, to potem pojawia się lęk przed samym drżeniem itd).
Oczywiście to pewne uproszczenie, ale chyba właśnie tak jest.
A może wcale nie. Może to fobia jak każda inna - mam też np. lęk wysokości - czy on też wynika z takiej złej postawy wobec swoich możliwości i innych...?
Pisałem na tym forum, że trzeba się konforntować z lękiem społecznym, bo izolacja powoduje tylko pogorszenie sytuacji - więc trzeba by uzupełnić, że ta konfrontacja musi być połączona ze zmianą swojej postawy wobec innych.

Znam z opowieści przypadek księdza, który sprawiał wrażenie bardzo nieśmiałego na swojej pierwszej parafii, był ciągle czerwony na twarzy, kazania były kilkunastozdaniowe, wyszeptane prawie, urywane zdania - w końcu stracił przytomność czekając w zakrystii na swoją mszę. Ciekawe czy to też była fobia - jeśli tak, to konfrontowanie się z lękiem nie pomogło...
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Stach przed ludźmi ? + mała ankieta

przez KACHA 13 kwi 2008, 20:26
Marmarc: myśle, że w pewnym sensie masz racje: ja nigdy nie byłam dość zdolna by osiągnąć wszystko o co chiałam własnymi rękami. Ale u każdego z lękami jest inaczej (też szukam sukcesu itd) ale ja miałam ciężkie dzieciństwo długo przebywałam w szpitalach po różnych operacjach, oczywiście u mnie był ograniczony kontakt z rówieśnikami i ja chyba w jakiś sposób to przeobraziłam w lęki zresztą sama nie jestem pewna. Wiem, że lęk wysokości ma każdy praktycznie kogo byś się nie spytał... ale mam pytanie: piszesz, że drżą ci ręce przy posiłku; czy boisz się jeść czy jak bo jak jem mam i mam zamiar jeść odczuwam paniczny lęk, że zwymiotuje itd????
Offline
Posty
97
Dołączył(a)
24 mar 2008, 01:08
Lokalizacja
Szczecin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do