Nerwica a praca

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Tygryska 09 maja 2007, 15:59
Zgadzam się z agaplą.

Poza tym czy tylko będąc prawnikiem/ kierownikiem działu itp jest się kimś? Czemu cie interesują zarobki? Jak zobaczysz że ktos zarabia dużo kasy to to cię zmotywuje?

Co chciałbyś robić? Do czego dążysz?- to podstawowe pytania jesli chcesz rozwiązać swój problem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Róża 09 maja 2007, 16:21
Mikołaj,dobrze cię rozumiem.Koniecznie musisz zrobić coś w kierunku zwalczenia nerwicy.Można z nią pracować,ale to zależy od tego w jakim stopniu ją się zwalczyło.Jeśli polega to tylko na lekkich lękach,pojawiających się sporadycznie,to mozna iść nawet w prezydenty ;) ,ale jeśli masz ostre ataki-to nie popracujesz długo na żadnym stanowisku.Przede wszystkim odpowiednie nastawienie,walka ze swoimi słabościami i próby.A rodzina niech poczeka cierpliwie aż się pozbierasz jako tako.3maj się ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Szczur 09 maja 2007, 17:12
Z nerwicą czy depresją można pracować. Ja musiałem wprawdzie ukryć swoje problemy, gdyż do zdobycia uprawnień w mojej obecnej pracy liczyła się psychotechnika i opinia psychologa. Ale to nie problem, po prostu pan psycholog mnie o nie nie zapytał. Zdobycie kwalifikacji kosztowało mnie bardzo dużo stresu i nerwów, ale po trzech miesiącach trudnego kursu i stresującym egzaminie dostałem uprawnienia.
Co mogę Ci doradzić to pomyśleć o zrobieniu jakiś dodatkowych kwalifikacji zwłaszcza w zawodach, w których zaczyna brakować pracowników. Np. zawodowi kierowcy z kat. D (autobusy). To są drogie kursy, ale jeżeli się zarejestrujesz w Urzędzie Pracy to możliwe, że Urząd sfinansuje taki kurs w 80%. Nie wiem czy nadal to obowiązuje, ale warto popróbować.
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mikolaj 10 maja 2007, 14:25
Dzeiki za odpowiedz agapla, Tygryska, Róża, Szczur To jest budujące co piszecie ale naprawde moja nerwica jest w kazdej komorce mojego ciała - Może to znowu wymówka

Dziaj pojechal zobaczy na potencjalne miejsce pracy i sie przestraszylem boje sie tego co bedzie w przyszlosci, ze sobie nie poradze, ze zemdleje.

Czuje sie taki słaby jakbym mial ze 60 lat.


Ostatnio prawcowalem 12 dni na budowie u kolegi w firmie, ciężka praca fizyczna, skrobanie, kucie itp , Pierwsze 2 dni czulem sie źle ale nastepnie czułem że żyje że chce pracować. Tylko mialem takie uczucie ze wszystko źle robie i ciagle ktos na mnie narzeka. Ale psychicznie czulem sie naprawde super



Kurde czuje ze życie ucieka mi przez palce :(. Wszyscy gdzies znajomi gdzies pracuje a ja siedze jak ta dupa i sie boje.


Nikt nie powiedzial ze bedzie łatwo pozdrawiam



Szczur - hehehe kierowca autobus kiedys chcialem byc i to bardzo ale wszystko nerwica przekreslila. HEHE nie wytrzymal bym prowadzic autobus z ludzimi ktorzy sa pod moja opieka i ze ich nie zabije, nie zalabne itp
Podziwiam Cie :)


Tygryska Co chciałbyś robić? Do czego dążysz?- to podstawowe pytania jesli chcesz rozwiązać swój problem -

chciałem być piłkarzem ale przez matke nim nie zostalem, naprawde bardzo dobrze gralem w pilke gdy miale 15 lat. Jak mialem 16 przyszla nerwica, wszystko szlak trafił, Jakbym mógł to bym cofnoł czas żeby to naprawić zostac pilkarzem i beigac po boiskach ligi angielskiej. Jestem pewny ze byl bym kims. W tym jestem dobry naprawde. Co z tego jak nerwica wszystko zepsula. Przesto jestem taki nieszczesliwy
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

Avatar użytkownika
przez agapla 10 maja 2007, 15:34
Wszystko jest do naprawienia a nerwica to nic strasznego musisz tylko próbować spełniać swoje marzenia .Pamiętaj wszystko co sie z toba dzieje jest tylko w twojej głowie ! i tylko ty masz możliwosć temu zaradzic .Zacznij zmieniać swoje zycie a zobaczysz jak nerwica bedzie ustepować .Wiem co mówie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez Szczur 10 maja 2007, 15:35
mikolaj napisał(a):kierowca autobus kiedys chcialem byc i to bardzo ale wszystko nerwica przekreslila. HEHE nie wytrzymal bym prowadzic autobus z ludzimi ktorzy sa pod moja opieka i ze ich nie zabije, nie zalabne itp
Podziwiam Cie

Nie jestem kierowcą, nawet nie mam prawa jazdy kat. B. Od roku i dwóch miesięcy jestem motorniczym tramwaju. Tak szczerze mówiąc sam do końca nie wiem jakim cudem mi się to udało. Miałem jakiś lepszy czas w życiu, mnie ciemnych myśli i większej odporności na stres.
Oczywiście - jest świadomość, że się wiezie ludzi, ale to chyba dobrze. Daje impuls do pilnowania się i wzmaga uwagę. W pracy jakoś się zapomina o swoich problemach. Nie ukrywam - często zdarzają się sytuacje stresujące (masa niefrasobliwych przechodniów czy kierowców, którzy zapominają, że tramwaj ich nie ominie jak wjadą na tory). Ale na to się uodporniłem
Szczur (Rattus) - rodzaj gryzonia z rodziny myszowatych.

"Piekło to inni" Jean-Paul Sartre
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
23 mar 2007, 01:40
Lokalizacja
Hlavne Město Varšava

przez nitka1183 10 maja 2007, 22:08
Hej hej,
a ja mam ostatnio kryzys...Mam dość dużo pracy i ostatnio sporo rzeczy robię naraz, szybko, po łebkach. No i w tym tygodniu zdarzyły mi się dwie wpadki, które musiałam odkręcać i od razu włączył mi się w głowie alarm - może jestem kiepska na tyle przez ta nerwicę że nie POWINNAM pracować? Że się nie nadaję? Mam wrażenie że kierowniczka patrzy na mnie jak na debilkę....
Chory perfekcjonizm nie pozwala mi popełnić nawet najdrobniejszego błędu, a jak już się to zdarzy (chyba może nie?) to dniami i nocami analizuję i analizuję, aż mi niedobrze!
Chyba stuknę sie młotkiem w łeb ;)
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez Tygryska 10 maja 2007, 23:16
nitka1183 to mnie tez puknij bo i mi się taki chory perfekcjonizm często ucruchamia

mikolaj wyznaczenie sobie realistycznego celu to podstawa, bez tego ani rusz. Nie można wszytskiego tłumaczyć nerwicą.Ok, nie wyszło to co planowałeś to trzeba wymyśleć coś innego. Siedzenie i myślenie "co by było gdyby..." i "gdybym mógł cofnąć czas..."do niczego nie prowadzi (poza frustracją). To od ciebie zależy co zrobisz ze swoim życiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

stressssss

przez Mahadevi 11 maja 2007, 21:59
Meanme i Nitka 1183 !!!

Nie martwcie się, nie jest u was tak źle.
Może pocieszy was moja sytuacja. Od ok m-ca czuje jakies zmiany w swoim móżgu. Jakoś udało mi sie opnaować w pracy moja nerwice i przez 1,5 roju dawałam radę nienajgorzej. Byłam chwalona, dostawałam premie, miałam normalne stosunki z innymi paniami (mówię normalne bo do jakiejkolwiek przyjaźni to daleka droga...) I nagle nie wiem z jakiego powodu zaczęłam się źle czuć. Najpierw zaczełam chodzić przygębiona, a potem znowu zaczęły się silne lęki. Pracuję jako sekretarka w biurze rachunkowym, gdzie jest 30 księgowych. Jestem zawsze na pierwszym planie, w sekretariacie mam ciągle mnóstwo kontrhantów i pracownic.
Próbowałam kryć swoje złe samopoczucie i napady lęków ale nieudało mi się :-(((
Wszyscy pytają się mnie co się dzieje ze mną. Nie potrafię zrobić prostych czynnosci, unikam ludzi i rozmów, Nie potrafię odpowiedziec na proste pytania, gubię sie totalnie... Juto ide do psychiatry ( nie leczyłam się już z 4 lata). Jestem przerażona. W poniedziałek moja szefowa wraca a urlopu i boje się co bedzie jak zobaczy mnie w takim stanie, jak zobaczy nikłe efekty mojej pracy...
Boję się ze mnie zwolni, albo bede zmuszona odejść sama i na zawsze zostanie mi uraz do podjęcia jakiejkolwiek pracy.
Podkreślam że na pocztąku było naprawdę dobrze, nawet lepiej niż gdy byłam bezrobotna.
I co z tego że spróbowałam podhąć pracę? Odważyłam się, postanowiłam podjąc wszelkie niosące z tym wyzwania i po półtora roku z niewadomych przyczyn wróciły lęki i doły....
Boję co to będzie w poniedziałek :-(
Przed wyjsciem z pracy koleżanka mi napisała na gg "coś dziwnego się z Toba dzieje, mam nadzieje że po powrocie szefowej wrócisz do formy" a ja wiem że nie wrócę, bo popadłam w schemat lękowy :-(
Chce mi się płakac w pracy przynajmniej 5 razy dziennie :-(

Także jak widać doceniajcie to co macie duszyczki kochane, bo może być znacznie gorzej...

3majcie się mocno!

Pozdroofki
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez mikolaj 12 maja 2007, 13:58
Nieraz odczuwam strach jak czytam niektore wasze posty hehehe

Wlasnie zadzwonil do mnie kumpel ze ma robote i że bede potzrebny, a tu znowu sie pojawil wemnie wielki strach

Chce pracowac chce normalnie pracwoac wstawac o 6 rano i iść do roboty
ale boje sie ze bede sie źle czul jak wstane o 6 rano, że nie dojade do roboty, że nie wytrzymam 10godz w pracy

Znalazlem takie cos I bardzo mnie to motywuja jak to czytam:

Dlaczego nie siedzę na rencie albo nie dorabiam do niej tyle, ile mi pozwolą? Bo jak powiedział Tuwim: „odwaga życia, to podejść do boksera i zwymyślać go od ostatnich". Wielu robi to samo, ale... przez telefon. Mówią, że są odważni, ale ostrożni. A ja wiem, że jest coś, co paraliżuje lepiej niż złamany kręgosłup. To strach. Spróbuj przekonać tych ostrożnych, żeby stanęli z tym bokserem twarzą w twarz, żeby - jeśli tylko mogą - zrezygnowali z renty, poszli do roboty i starali się zarobić więcej, niż daje im państwo...
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 sty 2006, 13:56

przez Mahadevi 12 maja 2007, 14:31
Mikołajku
Tego się trzymaj wiara naprawde czyni cuda.
Ja po prostu w którymś momencie się poddałam, teraz przede mną ciężka praca nad sobą ażeby powrócić do poprzedniego stanu.

Ja w Ciebie wierzę i 3 mam kciuki mocno.
Powtarzaj sobie ta sekwencję jak najczęściej i idź do przodu.

Będzie dobrze.
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez Róża 12 maja 2007, 16:08
A ja nie chcę iść do pracy,w domku mi bardzo dobrze.Napracowałam się już dość w przeróżnych zawodach(łatwiej wyliczyć czego nie robiłam niż co robiłam ;) ),jestem zmęczona już totalnie tempem życia i mam gdzieś robotę.Ale wy się nie poddawajcie,macie jeszcze czas na rezygnację ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez tom23 12 maja 2007, 16:21
Ja też się czuję najlepiej w domu.W moim przypadku jest tylko jeden problem.Bardzo lubię kupować a bez pieniędzy dosyć ciężko.
Offline
Posty
41
Dołączył(a)
09 maja 2007, 22:30
Lokalizacja
Piła

przez nitka1183 12 maja 2007, 19:44
Mahadevi - nie daj się lękowi! Przecież wiesz, że on mija jak się przestaje o nim intensywnie myśleć.
Może musisz znów wrócić do leków, albo wziąć trochę zwolnienia i wszystko się ułoży. Z pracy ot tak zwolnić Cię nie mogą, nie bój się! I nadal uważam ( i moja psychiatra również) że dla wyleczenia z nerwicy praca jest baaardzo potrzebna!
Tygryska - no ta cecha (perfekcjonizm) to koszmar w moim przypadku, głupie przeoczenia czegoś w pracy wyzwala we mnie koszmarne poczucie że jestem do dupy;)
Offline
Posty
92
Dołączył(a)
23 sty 2007, 08:22
Lokalizacja
3miasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: lorana i 48 gości

Przeskocz do