jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez luthien 07 gru 2007, 18:46
appletree napisał(a):Poprostu się wstydze, nie potrafie mówic o takich problemach. Poza tym, jak zaczynam mówić, co mnie męczy, to mnie to stresuje, że zaczynam się plątać i kupa wychodzi :roll:
przykład: ona powiedziała mi, że jej tata ma problemy z alkoholem, a mi to nie przeszło przez gardło...


Na początku jest ciężko. Ja to czuję ucisk na sercu i zbiera mi się na płacz, gdy zaczynam mówić o swoich problemach (bo mi się przypomina wszystko co przeszłam). Ale jak rozmawia się już któryś raz z kolei, to jest łatwiej. Najważniejsze, żeby się przełamać. Może spróbuj najpierw tutaj jakiś czas o tym pogadać, a potem może w realu będzie łatwiej. Tak było ze mną.
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez appletree 08 gru 2007, 00:01
taa ;) wiem, ze macie racje, bo tak jest. ostatnio jadlam obiad z siostra i tata, i nagla wypalilam: chce isc do psychiatry! powiem wam szczerze, ze ich reakcja mnie rozbawila :lol: oni zaczeli sie gapic na mnie z otwarta buzia oboje... i im dokonczylam, o co chodzi, a moj tata wtedy skwitowal, ze psychiatrzy sa nienormalni i mi przepisza mocne psychotropy, ktore otepiaja i uzalezniaja... w sumie racje ma... ale na tym sie skonczylo... dzisiaj chcialam dac im do zrozumienia, ze potrzebuje pomocy, mowiac, ze nie poszlam na cwiczenia, bo sie stresuje, to dostalam ochrzan, ze mnie ze studiow wywala.... :? :? :evil:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 gru 2007, 13:12
Lokalizacja
Boat City

przez celineczka3 08 gru 2007, 08:33
No z tymi psychiatrami co ''są nienormalni i przepisują mocne psychotropy'' to chyba gruba przesada...owszem zdarzają się tacy jakby z księzyca spadli i nie wiedzieli że farmakologia psychiatryczna posunęła się już do przodu odkąd skończyli studia ale na pewno
znajdą się też kompetentni, którzy naprawde chcą pomóc:):)A jeśli chodzi o Ciebie to może zamiast mówić o tym rodzicom po prostu zapisz się na wizyte u psychologa i porozmawiaj z nim.........może to będzie lepsze rozwiązanie, które Cię
przełamie do rozmowy o tych sprawach:):):)
celineczka3
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez appletree 08 gru 2007, 11:07
wiem, ze jest to przesada, dlatego mnie to rozbawilo :smile:
kiedys, jak bylam na neurologii w szpitalu na tydzien, to byly jakgdyby 'badania psychologiczne', ktore polegaly na wypelnieniu kilku kartek ankiety ze szczegolowymi pytaniami dotyczacych tego, co mnie stresuje w domu, szkole... itd itp... zdawalam sobie sprawe z ich celu, ale postanowilam chociaz na kartce sie przelamac i napisalam w wiekszosci prawde. Potem okazalo sie, ze przy odbieraniu mnie ze szpitala przez rodzicow, lekarka o wszystkim im powiedziala, a zapewniala mnie, ze nie wyjdzie to poza mna a nia :evil: :evil: :evil: niestety tam byly napisane przykre rzeczy dotyczace mojej rodziny, wiec sila rzeczy nie bylo to dla mnei przyjemne...
wiem, ze poprostu nie trafilam na odpowiednia osobe, ale jestem chyba typem samouka, w leki chyba tez wole sie nie pakowac.. w sumie czasami, jak jestem pozytywnie nastawiona, to potrafie normalnie funkcjonowac, a czasami w ogole nie funkcjonuje... :( :cry:
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 gru 2007, 13:12
Lokalizacja
Boat City

przez celineczka3 08 gru 2007, 11:17
No to rzeczywiście nie bylo to przyjemne :evil: Dlatego ja wole o pewnych rzeczach nie rozmawiać z bliskimi bo po prostu nie chce ich zranić, wole sobie porozmawiac o tym z psychoterapeutą, który dodatkowo pomaga mi zrozumieć dlaczego tak mysle, mając stu procentową pewność że nie wyjdzie to poza ściany gabinetu:d:d:d

napisałaś:
czasami, jak jestem pozytywnie nastawiona, to potrafie normalnie funkcjonowac, a czasami w ogole nie funkcjonuje...

Wiesz co powiem Ci ze ja mam tak samo>>czasami jest dobrze i myśle sobie ze całkiem sobie radze a czasami w ogóle nie daje rady....ale myśle że chyba tak na świecie jest że raz sobie radzimy a czasami nie...przynajmniej takiego zdania jest mój psychiatra:):)ostatnio stwierdził że gdybym w ogóle się niczym nie przejmowała i nie denerwowała to to by była dopiero choroba:):):)
celineczka3
Offline

przez appletree 08 gru 2007, 14:42
super, ze ktos mnie rozumie :D jasne, ze zycie to zycie i kazdy sie przejmuje, tez ci, ktorzy na nerwice nie cierpia ;) ja jak nie bylam chora, rowniez sie stresowalam, przejmowalam, ale generalnie potrafilam sobie z tym radzic... opanowac stres... dziwie sie nawet, ze taka bylam w porownaniu z tym, kim jestem teraz. Naprawde wiele rzeczy odebrala mi nerwica, pasji, ktorych przez nia nie moge poglebiac :? z drugiej jednak strony wniosla pewne pozytywy i faktycznie inne spojrzenie na ludzi i swiat ;)
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 gru 2007, 13:12
Lokalizacja
Boat City

Avatar użytkownika
przez Werty 08 gru 2007, 15:05
appletree napisał(a):super, ze ktos mnie rozumie Very Happy


W koncu to forum nerwicowcow...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
728
Dołączył(a)
10 maja 2006, 22:49

przez celineczka3 08 gru 2007, 16:03
Appletree nerwica nic Ci nie odebrała:)Wewnątrz dalej jestes ta wspaniałą i silną osobą którą byłaś, tylko silne napięcie jakie teraz przeżywasz zmieniło troche Twoje podejście do pewnych rzeczy.... przynajmniej tak twierdzą lekarze, a ja wole w to wierzyć bo dzięki temu moge wierzyć w to że kiedyś wszystko wróci do normy:):):)Pozdrawiam i jeszcze raz goraco namawiam na rozmowe z psychologiem...:*:*:*:*
celineczka3
Offline

Avatar użytkownika
przez luthien 08 gru 2007, 18:59
appletree napisał(a): dzisiaj chcialam dac im do zrozumienia, ze potrzebuje pomocy, mowiac, ze nie poszlam na cwiczenia, bo sie stresuje, to dostalam ochrzan, ze mnie ze studiow wywala.... :? :? :evil:


Oj mój ojciec też niedawno próbował mnie pouczać, że nie powinnam opuszczać zajęć. Powiedziałam mu, że to nie szkoła średnia i że jestem dorosła i będę decydować sama za siebie. I że niech lepiej się martwi o tych co w ogóle nie chodzą na zajęcia!!!
Co do szkoły średniej... Bardzo chorowałam przez prawie całe liceum. Non stop miałam grypę, anginę i inne takie. A moi rodzice na siłę wysyłali mnie na lekcje, bo się bali że zawalę szkołę. Jeny, jak ja się źle wtedy czułam, taka usmarkana, z gorączką, ledwo żywa musiałam siedzieć kilka godzin w szkole i jeszcze wrócić autobusem do domu. Mówili, że to dla mojego dobra, żebym nie opuściła za dużo godzin. A ja ledwo to wytrzymywałam. W końcu okazało się, że przyczyną były chore migdałki. Ale żal miałam o to do nich duży.

celineczka3 napisał(a):Dlatego ja wole o pewnych rzeczach nie rozmawiać z bliskimi bo po prostu nie chce ich zranić


Ja próbuje mojej mamie tłumaczyć i faktycznie widzę, że niektóre moje słowa ją ranią, np. że zarzucałam jej, że mnie nie broniła w dzieciństwie przed ojcem. Ale teraz wiem, że nie miała na tyle siły, żeby się mu przeciwstawić i rozumiem to. Nie zawsze taka rozmowa pomaga, fakt. Ale w moim przypadku bardzo oczyszcza relacje między mną a moją mamą, bo o ojcu, to nie ma co marzyć :?
Ostatnio edytowano 08 gru 2007, 19:17 przez luthien, łącznie edytowano 1 raz
dziś mogę wreszcie to powiedzieć: patrzę z nadzieją w przyszłość...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
506
Dołączył(a)
08 paź 2007, 11:51

przez celineczka3 08 gru 2007, 19:16
Ja tez lubie takie oczyszczające rozmowy z mamą ale mimo wszystko pewne rzeczy lepiej zostawić dla siebie i psychologa....
celineczka3
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do