Skocz do zawartości
Nerwica.com

czy tez tak macie?


Kn24

Rekomendowane odpowiedzi

Czy tez tak macie majac przeziebienie lub grype ze od razu macie wrazenie ze to jednak cos znacznie powazniejszego ? ja od paru dni jestem dosyc przeziebiona i w dzien jako tako nawet daje rade ale wieczorem jakos moje dolegliwosci osiagaja maksymalne mozliwosci i jest panika plus przekonanie ze to jakas powazna choroba a oprocz tego faktycznie slabo sie czuje jak przy przieziebieniu tyle ze nie mam goraczki wiec zakladam ze to na pewno nie grypa ale sama juz nie wiem czy przeziebienie moze dac tak w kosc czy to ja sama siebie jeszze bardziej nakrecilam i moje objawy sie przez to nasilily? moze cos ktos doradzic??

 

[Dodane po edycji:]

 

fajnie ze tyle osob czyta a nikomu sie nie chce nic napisac...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z reguły mam nadzieję, że to coś poważniejszego więc skupiam się mocno na objawach, wyolbrzymiając je. oczywiście doszukuję się aids i innych białaczek, niestety bez powodzenia.

osoby przewrażliwione, a więc również te z nerwicą nadinterpretują niektóre symptomy chorobowe.

radzę znaleźć sobie inny obiekt obsesji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak nie mam ale jeśli jesteś hipochondrykiem to jak najbardziej.

A JAK przeziębienie może dać w kość to nie chcesz się przekonać.. ;) Może, oj może.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to samo do tego jeszcze mam strasznego stracha do leków po doświadczeniach z jednym, także jeszcze nie dawno nawet witamina C powodowała u mnie wzmożone napięcie i oczekiwanie na najgorsze. Głupio się aż o tym mówi ale ciężko to sobie samemu wbić do głowy że to fikcja nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Obecnie jestem też po kuracji antybiotykiem i mimo że to tylko 3 tabletki to nie było łatwo. Co do chorób to wszystko bierze się z nadmiernego skupiania się na objawach pochodzących z własnego ciała. Przecież zawsze nawet przy przeziębieniu człowiek się czuje przymulony, osłabiony itp. tylko normalnie na to nie zwracałem uwagi i szedłem dalej a teraz wolbrzymiam to z kolei do rangi mega problemu utożsamiając objawy z jakąś ciężką chorobą. Głupie ale prawdziwe i trzeba mieć tego świadomość i się nie poddawać.

 

pozdrawiam i nie martw się będzie dobrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też tak mam. Doszukam się wszystkiego, że mi palec się zgina nie tak, jak trzeba, bo wzięłam jakiś nowy lek. A już nie powiem, co się działo, jak musiałam wziąć penicylinę. Jestem alergikiem, więc byłam przygotowana na wstrząs. Prawie czułam jego pierwsze objawy.

Najgorsze jest to, że tacy jak my, nigdy nie mają jasnego obrazu, czy coś faktycznie im jest, czy nie i lekarze w końcu też wątpią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam dokładnie tak jak Wy. Obecnie jestem po anginie, która oczywiście dała mi w kość ale nie ze względu na nią samą, bo przeszłam ją bardzo łagodnie ale na to, co zrobiła z moją psychiką. Z racji, że przechodziłam ją bardzo łagodnie oczywiście doszukiwałam się w niej jakiegoś innego strasznego choróbska, poźniej robiłam badania po wyzdrowieniu, wyszły dobrze, ale oczywiście nie widziałam ich, tylko lekarz interpretował i mam ochotę jechać dzisiaj i poprosić w przychodzi o ich ksero, żeby samej zobaczyć.... Nie wierzę lekarzom- to chyba mój największy problem. Poza tym to już sama nie wiem czy jest wmówione czy rzeczywiste, ale mam po tej chorobie bóle stawów, kości i mięśni od kilku dni, oczywiście doszukuje się w tym działania paciorkowca po anginie (choć w wynikach go nie było...) i jestem przerażona... ale jest mi coraz bardziej wstyd biegać z każda tą pierdołą do lekarza... Dodatkowo utrzymuje mi się ból gardła i migdałków i jestem niemal pewna, że to niedoleczona angina i że konsekwencje tego będą bardzo duże....

 

A tak poza tym to wmawiałam sobie mnóstwo chorób, za każdym razem gdy tylko coś nie działa w moim organizmie tak jak wg mnie powinno...

 

Nerwica to straszna choroba....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

^ Tak jak piszesz , ja tez po anginie miałam pomysł że na milion procent mam teraz zapalenie nerek i mogę je stracić.. :(

straszne jest jakie pomysły przychodzą nam do głów..Jak wyżej ktos zauważył podczas tzw zwykłych chorób (umówmy sie ze mam na mysli grype , przeziebienie ) gdy jest gorączka to źle jak jej nie ma jeszcze gorzej..osłabienie jest normalne , drżenie mięśni tez.. był taki czas gdy świrowałam podczas takich chorób.. a pewnego dnia szłam ulica i skrećiłam noge.. ból był niesamowity.. kilka dni mnie ta noga bolała.. dopiero jak przestała to zauwazyłam że jak noga bolała to nie miałam żadnych ataków nerwicy.. zero somatycznych bóli... i tak sobie pomyslałam...może jak mi nic nie jest specjalnie wczuwam sie w siebie zeby cos wyczuć?? miałam z dwa lata temu problem z nerkami ..i puchła mi stopa.. do dzis rano jak wstaje sprawdzam stopę czy nie napuchła..idąc spac tez.. i kilka razy w ciagu dnia... masakra chyba to mi nigdy nie przjedzie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wystarczy lekki ból głowy i już mam wrażenie że jest to cos poważnego i że zaraz cos moze się stać, myśle że to normalne w naszym przypadku ale na wyciszenie polecam leki na bazie waleriany i ziółka. Wyluzuj się i nie myśl o tym, zajmij się czymś i będzie dobrze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No u mnie to wygląda tak, że od kilku dni powstrzymuję się, żeby nie pójść do lekarza z tymi moimi objawami pogrypowymi. Wstydzę się zwyczajnie znowu, 3ci raz w ciągu tygodnia...

 

 

A co do tych naszych objawów to właśnie chyba tak działa. Że jak coś jest książkowo to ok, ale jak tylko pojawi się coś odbiegającego od normy, albo tak się nad czymś zaczniemy skupiać, ze aż zaczniemy coś odczuwać innego (albo będzie się nam wydawać, że to czujemy) to od razu koniec świata, choroba i w ogóle nieuleczalna...

 

Jak wyrwałam zęba jakiś czas temu to długo, bardzo długo bolało. Zapewne dlatego, że dentysta siłował sie z tym konkretnie- no kurde miało prawo bolec, nawet sama teraz to wiem. Ale oczywiście naczytałam się o wyrywaniu zębów, o komplikacjach po tym (jakieś suchy zębodół czy coś) i byłam pewna że go mam. Choć oczywiście nie miałam.

 

Bardzo słuszną rzecz stwierdził ostatnio mój mąż... Często sobie powtarzam te jego słowa- przynoszą otuchę i uspokojenie...Że nawet jeśli coś mi będzie, jakaś choroba czy coś, to tak często chodzę do lekarza i robię badania, że nie ma szans żeby choroba miała jakąkolwiek okazje żeby się rozwinąć i na pewno będzie wyleczalna błyskawicznie bo bardzo szybko zostanie wykryta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×