Skocz do zawartości
Nerwica.com

zwykle doły szarego człowieka


bibi

Rekomendowane odpowiedzi

nie samymi lękami czowiek żyje

 

ale szarośc dnia czasami jest tak dobijająca że się płakac chce. nie mam komu o tym powiedzieć więc sobie popiszę. osoby

 

którym psychologia nie leży na sercu niech nie czytają. abno niech mnie nie dobijają, bo mam wystarczającego doła.

 

 

 

zaczeło sie od tego że zamiast na przerwie to sobie poczytałam gazetę w pracy--ok mój błąd i moja głupota--spostrzegła to

 

dyrektorka , a ja zamiast zamknąć gębę na kłódkę i spuścić głowe to jeszcze jej powiedziałam że czytam z nudów. debilka ze

 

mnie. potem, miałam wolne...myślałm ze się sprawa po kościach rozejdzie--przeliczyłam sie. jak wróciłam po wolnym do pracy to

 

się dopiero zaczeło!!!!!!!!!! od dziś chyba nie pracuję. nie wiem , bo jeszcze nie ma mnie w pracy. rozmawiałam narazie z

 

kierowniczką i jej zastępczynią, a z dyrektorem jeszcze nie.

po drugie---mam 4 imieniny. robię je u znajomej w chacie.

 

powiedziałam gościom że impreza bezalkoholowa. okazało się że nie potrzebnie wydawałam tyle siana na żarcie bo nikt nie

 

przyjdzie. dowiedziałam się właśnie dsziś że "za daleko od domu." zostałam sama z kumpelą u której robię imprezę. przyjaciół

 

poznaje się po tym jak im powiesz czy na imprezie jest picie czy nie, wtedy wychodzi na jaw po co przychodza--dla ciebie czy

 

by popic.

mam doła. i okres i ząb mnie boli--- szlak mnie trafia. nic mi się nie udaje. jak mi się paznokieć złamię to

 

się całkiem rozsypię. życie jest czasami do dupy. niby się cieszę z każdego słonecznego ,dobrze się czującego dnia ale życie

 

potrafi i w taki dzień dowalić. tylko siąść i płakac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiesz co kiedys przeczytalem? "rzeczy z natury ida w dobrym

 

kierunku" wiec wierzyc w to warto! Nie przejmuj sie w końcu kiedys "wyjdzie słońce" i wszystko się ułoży. W to własnie

 

wierzę, że mimo gorszych dni, nerwic i innego cholerstwa jest we mnie siła na pokonanie tego wszystkiego ... wystarczy, że

 

przestawisz się na pozytywny tor myslenia. Trzymaj się mocno :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DZIĘKI ZA WSPARCIE

ja wiem że wszystko się zmieni. takie

 

są dni. raz dobre raz złe. tylko że o tych dobrych to nikt nie pisze. ( no czasami)

jak narazie to mam 5 dni zwolnienia w

 

pracy i nie robię imienin. odowałam. posiedzę z córką w domu przy świecach i pogramy w

 

monopol

 

Post poprawiony (dop.

 

Lith)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bibi nie chce być upierdiliwym doradcą ale zaryzykuje i ci

 

napisze co myśle.

Moja pani psycholog powiedziała mi,że musze usunać ze swojego życia wszystkie "rzeczy",które

 

doprowadziły mnie do takiego stanu.

Jeśli jedną z nich u ciebie jest "alkoholizm" twojego ojca to wydaje mi się że musisz

 

się za to jakoś wziąć.Wiadomo,że ojca nie "usuniesz",ale możesz spróbować czegoś innego. Moja znajoma też kiedyś mieszkała z

 

ojcem-alkoholikiem.Ta znajoma z jej mamą przeciwstawiły się mu i wyeksmitowały go z mieszkania.Teraz są bardzo szczęsliwe bo

 

nie ma go w ich życiu.

Ale jeśli twój ojciec jest dobrym człowiekiem gdy jest trzeżwy i w głowie mu się "pier***i" tylko

 

po alkoholu to musicie postarać mu się jakoś "pomóc".

Wysłać go na siłe na odwyk albo "zaszyć"

Troche drastycznie to

 

napisałem ale wydaje mi się,że musimy się zacząc ostro "przeciwstawiać"życiu!!! Nie możemy tylko pomagać i żyć problemami

 

innych.Trzeba w końcu pomyśleć o sobie bo może być gorzej z naszą nerwicą !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cześć. fajnie ze mi odpisałeś. to fakt ze to jest mój problem

 

--bo nienawidze alkocholików!!! pijaków i piwoszów==ale to przez tą chorobe. sama mam ochote się napić piwa ale nie moge. mój

 

tato poprostu wypił 2 piwa...poczuł się na siłach powiedzieć to co trzymał w sobie od jakiegoś czasu...ma dużo problemów. ja

 

tez zawiniłam w czymś zawiniłam więc miał okazje się powyżywać. tylko zła jestem..bo inni ludzie w domu tez powinni dostać

 

opieprz bo naprawde zasłużyli ale niestety ich nie skrzyczał tylko mnie, osobe która najmniej powinna zostać

 

skrzyczana.....aj co tu gadac. w sumie tato jest fajny --tylko ja mam doła i juz. mi przejdzie i zobaczę wszystko w dobrym

 

świetle. ale dzięki za radę.

 

Naprawione (dop.

 

lith)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się,że musisz pogadać z ojcem o sobie.Nie może on

 

odreagowywać na tobie.Niech sobie znajdzie jakieś inne sposoby niż alkohol(jeśli nie jest uzależniony) na odreagowanie

 

stresu(np.rower,narty,szachy,cokolwiek) Jeśli jest uzależniony to trzeba mu to ostro uświadomić i zabrać na terapie. Ty nie

 

masz co skupiać się na ojcu(on nie jest "pępkiem świata").Musisz skupić się na sobie.Jeśli sytuacja się nie zmieni za kilka

 

lat będziesz "wrakiem człowieka".Przestań myśleć o innych.Musisz przede wszystkim zadbać o siebie! Jeśli masz taką możliwość

 

to może spróbuj się wyprowadzić z domu na jakiś czas(może zimowe wakacje.np.wypad na narty ze znajomymi albo odwiedziny u

 

rodziny) Pozwól sobie odpocząć i zregenerować siły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spoko. jakoś narazie to jestem bardzo na niego zła i

 

obrażona. przeciez ja mam 33 lata!! i on mnie traktuje jak dziecko. a ja się daję tak traktowac. ;( mam ochotę zrobć mu na

 

złość , zemścić się. ja wiem że mi to przejdzie -szybko zapominam. zresztą niedługo świeta

a on się wytłumaczy że przeciez

 

to było po pijaku więc się nie liczy....

dziś skolei kłuciłam się ze szwagrem....bogu dzięki że nie tak jak ostatnio. az

 

histerii dostałam tak mnie zmiótł z powierzchni ziemi swoimi tekstami . dziś bylo rozsądnie. ale tez jestem już podminowana.

 

sypie mi się ten mój spokojny swiatek. oj sypie. im bardziej się biorę w garść tym większe kłody pod nogi. to nie tak że

 

ja ciągle narzekam . poprostu obserwuję sytuację w domu. zobaczymy co będzie jutro :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

apropo dopoczynku to byłoby super gdzieś wyjechac. ale skoro

 

nie mam pracy to musze te pieniądze co mam teraz rozłożyc tak żeby mi starczyło i na świeta i po . az znajdę nową robotę. a

 

marzy mi się wyjazd w góry......ale nie zimą. nie lubię śniegu i zimna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×