Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lea_k

Nerwica lękowa a praca zawodowa

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Kochani czy po uaktywnieniu się nerwicy po przez konkretny i silny "atak" byliście na zwolnieniu i po nim wróciliście do pracy ?

Otóż moje pytanie wzielo się z tego iż jestem na zwolnieniu już 4 miesiąc, (w tym czasie wróciłam na tydzień do pracy gdzie moje napady paniki i lęku się nasiliły) nie czuje się na siłach aby podjąć pracę zawodową i nie do końca mogę się odnaleźć w tej sytuacji bo chciałabym pracować- czym się zająć ale z drugiej strony jak pomyślę sobie iż miałabym codziennie rano chodzić do pracy to czuję się tak słabo psychicznie. Moje nerwica wzieła się od bardzo stresującego szefa który wykończył mnie psychicznie. Nie wrócę już do niego do pracy lecz nawet jak szukam pracy to każde ogłoszenie odrzucam: bo sie nie nadaje, bo nie umiem tego, bo to bo tamto ...

 

Podzielcie się swoimi doświadczeniami .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

lea_k u mnie też początek nerwicy zaczął się przez jeb..go szefa (biedronka więcej mówic nie trzeba)

 

praca z nerwicą jest napewno uciążliwsza niz u zdrowego ale też nie ma horroru ,podstawą jest wyrobienie w sobie nawyku nabieżąco wyrzucania emocjii zarówno pozytywnych jak i negatywnych gdyż nasz organizm przyzwyczaił się do tłumienia,

a każde inne obawy wątpliwości i niepewności nawet lęki każdy to przeżywa,najważniejsze pójśc w ogień ,a nie na przedbiegach nie podjąc żadnej.pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no właśnie z tym wurzucaniem emocji chyba mam problem, jak się tego nauczyc ?

Somatycznych objawów się absolutnie nie boję bo z tym walczę punkt dla mnie jak wygrywam :)

tylko ta praca mnie troszke przerasta :-(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lea, ja właśnie jestem na etapie szukania pracy, nie z wyboru lecz z musu. Jeśli mogę radzić, to spróbuj wytrzymać tam gdzie jesteś. Teraz z perspektywy mogę powiedzieć, że nawet najgorszy szef jest lepszy niż żaden. Uwierz mi, dopiero szukanie pracy może człowieka wpędzić w prawdziwego doła (zwłaszcza jak się ma na głowie kredyt hipoteczny) :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

polega to na tym że otwierasz się i nie boisz tego otwarcia czyli jestes w robocie i wydarza się cos smiesznego i cie też to śmieszy to popuszczasz i się śmiejesz, ktoś cie wku..w to nie rozmyślasz tylko odrazu mówisz co i jak ,nabieżaco rozdawanie emocjii komu popadnie bo wiadomo że z kumulacji powstaje lęk o nateżeniu silnym, bo to jest ,zdrowi mają o tyle lepiej że potrafia wiecej przyjmowac ich organizm nie jest przystosowany do tłumienia i mogą odreagowac za 2 ,4,6 godzin i nic się nie wydarzy dlatego wydają się twardsi, a u nas 6 godzin kumulowania emocji i bycia zamkniętym atak murowany :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja bym się zastanowił nad zmianą pracy szczerze mówiąc. Musisz sobie przeanalizować, dlaczego robi Ci się słabo, kiedy myślisz o pracy. Czy jest to niechęć do przełożonych, znajomych, czynności jakie masz zrobić, czy może po prostu wmawiasz sobie, że nie dasz rady, bo jesteś chora, masz nerwicę, ciężko Ci się myśli po lekach, etc, etc. Jeżeli przeważa opcja nr. 1 to nie ma co sobie zdrowia dalej psuć, tylko sobie darować.

 

Co do pracy zawodowej, to ja niestety mam coś podobnego. Wiecie sami, że nerwica nie jest zbyt wdzięczną "chorobą", zaś leki mają niestety działania niepożądane. Ja mam poważne problemy z myśleniem i pamięcią, także bardzo obawiam się pracy w swoim zawodzie zwłaszcza, że w moim fachu ponosi się straszną odpowiedzialność. Jeden błąd może sprawić, że mogę kogoś zabić i resztę życia spędzić w więzieniu. Z drugiej strony moim marzeniem jest praca w zawodzie i ciężko mi wyobrazić, że związany byłbym na dłużej z inną branżą. Obecnie zaczynam inną pracę w dziedzinie, w której nie mam zielonego pojęcia, zero doświadczenia, z dość sporą odpowiedzialnością. I powiem szczerze, że jak dotąd wszystko było w porządku z moim zdrowiem, to pierwszy i drugi dzień spowodował, że znowu pojawiły się ataki co nie jest komfortowe zwłaszcza, jak pracuje się w dwudziesto-paro osobowej grupie. Jakoś dałem radę, całe szczęście, że potrafię już panować i kierować atakami, by szybko mijały. Nie będę wnikał tutaj co jest przyczyną główną pojawienia się lęków, wiem jednak jedno. Nie ma w tym winy nowego pracodawcy (czyt. nie mam nic do niego, panuje przyjazna atmosfera, etc, etc). Także jeżeli pracodawca nie jest przyczyną lęków, to problem tkwi gdzieś w podświadomości pracownika, a z tym trzeba już walczyć. trzeba poznać powody takiego stanu rzeczy i je eliminować.

Reasumując, jeśli pracodawca jest "beeee", nie traćmy zdrowia. Lepiej zarabiać te parę stówek mniej, ale być wolnym od lęków, być szczęśliwym i żyć komfortowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Każdy z nas ma problemy z pracą, ja też, ale znalazlam na to sposob- otworzylam swoją dzialalnosc, tam czuje sie bezpiecznie i szefem sama sobie jestem. Niestety firma jest zawieszona, musze zdobyc hajs na przeniesienie jej do miasta (i musze chyba isc do roboty normalnej :x )

 

p.s. JEST TEMAT O PRACY. Wystarczy poszukac, zanim sie nowy temat otworzy, lepiej tamtejn odswiezyc bo tak sie bajzel robi na forum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za wyczerpujące odpowiedzi. Faktycznie powinnam przeanalizować najpierw czego się obawiam, gdyż ani po lekach nie mam skutków ubocznych ani nie mam uporczywych objawów nerwicy, tyle że moim oroblem jest spanie, nie moge wstać z łóżka nie wcześniej niż po 9-10 !! poprostu przed 9 jestem niezywa !

 

ale muszę przyznać iż bardzo mi podpasował pomysł włansej działalności - wówczas nie ma stresu, nikt nad glową nie stoi! super

 

dzięki :*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Własna działalność ma swoje plusy i minusy ;) Pamiętajmy, że będąc na własnej działalności, tak na prawdę nie mamy że tak powiem bata nad głową i można się bardzo rozleniwić. Własna działalność wymaga sporo samodyscypliny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Abradab- ja jestem leniem okrutnym w życiu (nie znam gorszego :lol: ) a wlasna firma sprawiła że WRESZCIE wzielam sie do roboty. Jak mam 'bata' nad sobą to mam w nosie robote bo po co mam tyrać na szefa. A tak -tyram na siebie i czym wiecej bede pracowac tym wiecej zarobie. A u kogos mozesz tyrac jak osiol a i tak g**no z tego masz. Wiec wiesz, jak chodzi o kase to sie nie rozleniwisz, wrecz przeciwnie bo kasa ciągnie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

magdalenabmw, jakbyś poznała mnie to byś znała większego lenia od siebie ;) No cóz, wszystko zależy od charakteru i rodzaju motywowania się. Mój znajomy założył swoją działalność gospodarczą i jak nie miał "bata" nad sobą, że musi pracować od 8 do 16 to często nie pracował nawet i tydzień. Cieszę się, że Tobie się udało. Własna działalność to nie w kij dmuchał. Sam planuję otwarcie własnej w przyszłości, ale na razie opłaty i koszty otwarcia mnie przerastają.

 

Ja jutro idę pierwszy dzień do pracy, jestem w ogóle nie przygotowany, nie mam doświadczenia w branży, a będę musiał dość pewnie rozmawiać z ludźmi. Z jednej strony mam obawy, że nie dam rady, coś spieprzę, a z drugiej, że pocieszenie, że jak coś pójdzie źle to mnie po prostu wywalą i może znajdę lepszą pracę. Normalnie bym sobie w takiej sytuacji poradził, ale z nerwicą, jak łapy się trzęsą jakbym dzień wcześniej pochlał nieźle, jest bardzo ciężko :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was !!

Kochani otwieram sklep :-) zdecydowałam się, zorganizowałam środki, znalazłam miejsce i od 4 listopada zaczynam (jak ktoś będzie przejazdem w Gryfinie to zapraszam). Bardzo się cieszę, moja euforia była tak duża że atakiem się skończyła hehe już się śmieje z tego :P Cieszę się bo będę miała zajęcie, brak nudy napewno pomoże zapomnieć o wszystkim nerwicy :-) i pomoże normalnie żyć :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

oo, ale fajnie! A z czym sklep? sama chętnie bym założyła też jakąś własną działalność, tylko na razie brak mi pomysłu ;) Powodzenia!! niestety do Gryfina daleko... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

poszukuje na forum nauczycieli z nerwicą lękową-jak sobie radzą :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja nie jestem w stanie narazie nigdzie pracowac ze wzgledu na chorobe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie

 

Zastanawiam się jak wielu z nas pracuje, osiąga sukcesy zawodowe jednocześnie walcząc z tą paskudną chorobą. Czy stoicie w miejscu w swoim życiu zawodowym? Robicie jakieś ważne kroki? Próbujecie się rozwinąć?

 

Zastanawiam się ponieważ moje leczenie przyniosło dość dobry skutek w ostatnim czasie i poczułem siłę by poszukać w końcu lepszej pracy. Już teraz mam całkiem dobrą jak na warunki mojego miasta, nie zarabiam źle, stać mnie na wynajęcie mieszkania i w miarę swobodne życie samemu. W tej pracy jestem jednak na swoim terenie, wszystko jest dla mnie znane, robota jest bardzo luźna i wszystkie złe momenty potrafię świetnie ukryć bo jestem niejako sam sobie panem. Podjąłem jednak wyzwanie i rozesłałem trochę swoich CV i tak jakoś wyszło, że znalazłem dla siebie pracę w której zarabiałbym od 2 do 3 razy więcej. Zostałem przyjęty, mam się tylko zdecydować i spotkać z prezesem. Teraz jestem na urlopie więc mam chwilę do namysłu - powiedziałem że jestem na wczasach. I tu zaczyna się problem, który pewnie wszyscy na swój sposób znają. Mimo leczenia czuję ogromny niepokój, pojawiają się mniejsze lub większe zawroty głowy, wisi nade mną ta decyzja i nie mogę przestać o tym myśleć. W końcu zarabiałbym dobre pieniądze, mógłbym myśleć o budowie domu itp. A z drugiej strony pięto nerwicy mówi mi że nie dam rady, że to ryzykowne wystawiać się na taki stres. Praca przestałaby być luźna, zwłaszcza na początku gdy trzeba się wdrożyć, poznać ludzi, zmienić sposób organizowania swojego czasu itp.

 

Jak wy sobie radzicie? Czy są wśród was przedstawiciele handlowi? Jak pracujecie walcząc jednocześnie z nerwicą? Moja nowa praca to właśnie przedstawicielstwo handlowe dość specjalistycznej branży.

 

Dajecie radę?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasja

ze szkoly sredniej pamietam jak przyszla do nas na religie jakas nowa katechetka, wygladala mi wtedy jakos dziwnie, dodam że wiecej jej juz nie widzialem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja pracuję w zawodzie już 20 lat i tylko dzięki lekom które maskują nerwicę jakoś mi idzie ,dlatego chciałam poznac innych ludzi wykonujący ten zawód lub podobny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi też ostatnio jest trudno pracować. A moje wykształcenie tyko mnie dobija i rodzi myśli typu "nawet mając taką wiedzę nie radzę sobie, jestem beznadziejna". Myślę tak dlatego, że sama jestem psychologiem i tak naprawdę strasznie się wstydzę swoich problemów ze sobą. Nie jestem terapeutą, kiedyś chciałam być, ale teraz wątpię... Pracuję z ludźmi, pomagam im i nawet awansowałam ostatnio. Nikt nie wie co dzieje się w mojej głowie i jak wielkie poczucie winy mam. Choć moja terapeutka mówi, że póki co największą krzywdę robię sobie, nie ludziom, z którymi pracuję...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A macie jakieś pomysły co robić gdy jest bardzo źle? Jako informatyk-elektronik mam niby wielkie możliwości. Lecz zazwyczaj nie daje rady. Zastanawiam się nad jakąś banalną pracą - bym wiedział, że nie muszę czuć się gotowy i mieć pozbieranych myśli by móc iść i sprostać pracy. Ale co takiego robić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

namiestnik, ja myślę, że najpierw trzeba się zastanowić co chcesz robić. Niezależnie od nerwicy. Nie rezygnować ze swoich planów, marzeń przez nerwicę. A jak już będziesz wiedział to wtedy próbować sobie radzić. Ja przyjmuję taką opcję, że każdego dnia w pracy daję z siebie tyle, ile mogę. Z uwagi na nerwicę nie zawsze mogę dużo, czasem malutko, ale myślę sobie, że jesteśmy ludźmi i nie ma szansy codziennie być na 100% i wykorzystywać wszystkie możliwości. Staram się nie robić sobie presji "bycia gotową i posiadania pozbieranych myśli", bo ona na ogół pogarsza sprawę. Daj sobie więcej luzu i wyrozumiałości :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O tak to zazwyczaj - danie sobie luzu - nawet jeżeli nie w danej chwili to jednak w dłuższej perspektywie i mi pomaga zrobić coś szybciej niż gdy cisnę jak tylko mogę.

 

Jednak gdy robię coś sam to pół biedy jak idzie powoli. Gorzej jak uczestniczą w tym inni i oczekują, że będzie tak szybko i sprawnie jak dawniej, a tu to co kiedyś trwało tydzień raz trwa dwa tygodnie a i bywa, że nie udaje się przez pół roku czy rok (tak tak - to z mojego życia wzięte - pewne etapy projektu ... czasami cały dzień zajmuje zrobienie poddstawowych spraw, a i bywało, że nie udało się nawet zrobić sobie jedzenia czy się umyć).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×