Skocz do zawartości
Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

2 godziny temu, brum.brum napisał(a):

Dzięki za wskazówkę, póki co dopiero zacząłem brać spowrotem. Mam uboczne, czuje je ale chodzę do lekarki, która mnie już trochę zna. Zna moja sytuacje obecna i przeszłość itd. Zaufałem jej, zobaczymy jak mi będzie ma tym leku. Rozumiem, że jesteś antyOlka, po swoich doświadczeniach. Ja jednak spróbuje jak lekarka zaleciła bo objawy mam już poważne. Myślę że powinienem już w szpitalu być , tak patrząc na siebie „z boku”

rozumiem. może Tobie przysłuży 🙂

 

trzymam kciuki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 21.10.2005 o 15:29, shadow_no napisał(a):

Matrix towarzyszy mi zawsze podczas ataku. 🙂

Poczucie

 

nierealności, ludzie z którymi się w danej chwili rozmawia stają się nagle obcy... Wydaje się, że je znamy, a jednak...

 

Matrix. 😉

 

Też to mam. 😉

Twój komentarz sprzed 20 lat 🙌 Czy dziś również odczuwasz matrix ? Jak sobie z nim radzisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

10 minut temu, brum.brum napisał(a):

Twój komentarz sprzed 20 lat 🙌 Czy dziś również odczuwasz matrix ? Jak sobie z nim radzisz?

O wow, zapomniałem o nim. No ale niestety nadal matrix bywa podczas ataku. Tylko różnica między tym obecnym a tym sprzed 20 lat jest taka, że teraz nie jestem nim przerażony. Tylko po prostu akceptuje, że on jest i czekam aż minie. Nie zawsze się udaje przeczekać w pełni spokojnie, ale dużo łatwiej niż było dawniej. Ale nieprzyjemne jest to nadal bardzo, bardzo.

 

Jednak w odróżnieniu od tego co pisałem wtedy, obecnie częściej doświadczam depersonalizacji niż derealizacji.

Sam siebie "nie czuje" podczas ataku a mój mózg wydaje się być zupełnie gdzieś indziej niż ciało.

 

Najlepszy sposób radzenia sobie z tym to dobrze dobrane leki ;) U mnie paroksetyna działa cuda i częstotliwość tego odrealnienia jest tym mniejsza, im większa dawka leku. Ale celowo staram się być na mikro/minimalnej która jest kompromisem między częstotliwoscią ataków a nie byciem przyj...nym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja sobie chyba nie potrafię wyobrazić tego stanu. Ciekawe, że u mnie wygląda to zupełnie inaczej.

Długo myślałem, że to co odczuwam to omdlenia. Nie wiem czy kiedyś zemdlałeś albo może to uczucie u dentysty przed odpłynięciem co kiedyś mówiłeś jest podobne. Tylko to nie ma nic z przyjemności. Po prostu tak jakby tracisz kontakt z bazą i zupełnie nie czujesz realności świata jakby wszystko gasło shutdown -h now

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19 minut temu, shadow_no napisał(a):

Długo myślałem, że to co odczuwam to omdlenia. Nie wiem czy kiedyś zemdlałeś albo może to uczucie u dentysty przed odpłynięciem co kiedyś mówiłeś jest podobne. Tylko to nie ma nic z przyjemności. Po prostu tak jakby tracisz kontakt z bazą i zupełnie nie czujesz realności świata jakby wszystko gasło shutdown -h now

Miewałem kiedyś mroczki przed oczami jak za szybko wstawałem z gorącej wanny. Nie było to omdlenie, ale chyba ciśnienie za bardzo spadało. Nieprzyjemne uczucie. To chyba jedyne takie, jakie znam. Ale nie czułem wtedy nierealności świata, po prostu miałem mroczki przed oczami, nieprzyjemne uczucie w głowie i chyba robiło mi się trochę słabo na sekundę albo dwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Miewałem kiedyś mroczki przed oczami jak za szybko wstawałem z gorącej wanny. Nie było to omdlenie, ale chyba ciśnienie za bardzo spadało. Nieprzyjemne uczucie. To chyba jedyne takie, jakie znam. Ale nie czułem wtedy nierealności świata, po prostu miałem mroczki przed oczami, nieprzyjemne uczucie w głowie i chyba robiło mi się trochę słabo na sekundę albo dwie.

To to nie to. Ale nie umiem wytłumaczyć bo kto nie przeżył to nie zrozumie raczej. Teoria teorią tak jak w przypadku ogólnego napadu lęku/paniki. Zdrowej osobie ciężko wytłumaczyć co się wełbie dzieje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, shadow_no napisał(a):

To to nie to. Ale nie umiem wytłumaczyć bo kto nie przeżył to nie zrozumie raczej. Teoria teorią tak jak w przypadku ogólnego napadu lęku/paniki. Zdrowej osobie ciężko wytłumaczyć co się wełbie dzieje

To na pewno. Choć chyba każdy, kto ma jakieś fobie czy lęki, nawet takie uznawane za normalne (pająki, wysokość), powinien zrozumieć, że rozum swoje, a emocje swoje, i jest to rozdzielone.

No bo np. po krawężniku sobie spokojnie przejdę, po chodniku szerokości pół metra też, i nie stracę stabilności, nie spadnę z chodnika. A weź mi daj taki sam chodnik, ale 2-3 metry nad ziemią i bez barierek, to mnie sparaliżuje. No ale to nie ma związku z moją normalną paniką (choć raz dostałem ataku na dachu, bo bałem się że nie zejdę i już tak zostanę, więc pojawiło się poczucie uwięzienia, ale to było wtórne do lęku wysokości).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, shadow_no napisał(a):

Bo ja nie mając lęku wysokości zupełnie nie wiem czemu niektórzy mogą go mieć . I że odbierają to tak jak odbierają.

Ja też nie wiem czemu go mam, bo jest zupełnie nieracjonalny – taka sama sytuacja na ziemi i na wysokości, wymagająca dokładnie takich samych ruchów, na ziemi nie powoduje żadnego problemu, a na wysokości mnie paraliżuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

Ja też nie wiem czemu go mam, bo jest zupełnie nieracjonalny – taka sama sytuacja na ziemi i na wysokości, wymagająca dokładnie takich samych ruchów, na ziemi nie powoduje żadnego problemu, a na wysokości mnie paraliżuje.

No a jak ja Ci powiem, że kiedyś na mnie tak działał wiatr (po prostu zwykły wiatr). To też raczej nie ogarniesz, że ktoś może odczuwać lęk przed wiatrem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

18 minut temu, shadow_no napisał(a):

Bo ja nie mając lęku wysokości zupełnie nie wiem czemu niektórzy mogą go mieć .

lęk wysokości bardzo często jest wypadkowa wady wzroku i innego postrzegania przez mózg wysokości czy tam głebi wysokości

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, shadow_no napisał(a):

No a jak ja Ci powiem, że kiedyś na mnie tak działał wiatr (po prostu zwykły wiatr). To też raczej nie ogarniesz, że ktoś może odczuwać lęk przed wiatrem

No to prawda, zupełnie nie. Ale np. ciemność. Jako dziecko bardzo bałem się ciemności (choć zaczęło się to nagle, w wieku ok. 9 lat, jak wiele innych problemów – wcześniej się nie bałem). Nie wiem co dokładnie było powodem, ale przeszło z wiekiem.

2 minuty temu, libed napisał(a):

lęk wysokości bardzo często jest wypadkowa wady wzroku i innego postrzegania przez mózg wysokości czy tam głebi wysokości

U mnie to raczej nie ten problem. Wzrok mi się pogorszył od komputera i na starość, ale kiedyś miałem bardzo dobry wzrok, a lęk wysokości mam odkąd pamiętam. I tak jest teraz lepiej, bo po drabinie wejdę (niepewnie ale jednak), a kiedyś nie było opcji, paraliżowało mnie.

Byłem kiedyś z ekipą na ściance wspinaczkowej. Zaczynaliśmy wszyscy bardzo niepewnie. Po dwóch godzinach oni już skakali jak młode kozy po skałach a ja dalej wchodziłem na wysokość metra i ni uja wyżej, nie da rady. A miałem uprząż i sobie z niej skakałem żeby sprawdzić, czy działa – i działała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

4 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

No to prawda, zupełnie nie. Ale np. ciemność. Jako dziecko bardzo bałem się ciemności (choć zaczęło się to nagle, w wieku ok. 9 lat, jak wiele innych problemów – wcześniej się nie bałem). Nie wiem co dokładnie było powodem, ale przeszło z wiekiem.

U mnie to raczej nie ten problem. Wzrok mi się pogorszył od komputera i na starość, ale kiedyś miałem bardzo dobry wzrok, a lęk wysokości mam odkąd pamiętam. I tak jest teraz lepiej, bo po drabinie wejdę (niepewnie ale jednak), a kiedyś nie było opcji, paraliżowało mnie.

Byłem kiedyś z ekipą na ściance wspinaczkowej. Zaczynaliśmy wszyscy bardzo niepewnie. Po dwóch godzinach oni już skakali jak młode kozy po skałach a ja dalej wchodziłem na wysokość metra i ni uja wyżej, nie da rady. A miałem uprząż i sobie z niej skakałem żeby sprawdzić, czy działa – i działała.

ja tez tak mam jak ty ze wzrok od starosci a lek od dawna ale moj lek jest niewielki i wiem ze osoby z duzym lekiem czesto maja to powiazane z wada wzroku nie wiem czy to nie jest powiazane z brakiem widzenia przestrzennego. 

 

 ja na stabilnym podlozu nie mam leku tzn. moze sie troche boje na jakiejs drabinie ale wchodze po skalach tez, gorzej jak np. mialem skoczyc z 15 metrow do wody z jakiejs galezi :D ja juz sie balem jak na niej stalem a co dopiero skoczyc :D a na dole jeszcze byly dwie wielkie skaly niby znacznie pod woda ale jakos nie wygladalo mi to na bezpieczne :D 40 minut stalem i wallczylem z soba ale nie skoczylem :D znajomi maja beke ze mnie to dzisiaj :D siedzieli w wodzie na dole i czekali 40min az skocze :D

Edytowane przez libed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, libed napisał(a):

ja tez tak mam jak ty ze wzrok od starosci a lek od dawna ale moj lek jest niewielki i wiem ze osoby z duzym lekiem czesto maja to powiazane z wada wzroku nie wiem czy to nie jest powiazane z brakiem widzenia przestrzennego. 

No znam kogoś, kto ma gorzej – jak ja mam podparcie to lęk znika. Mogę stąć na balkonie bardzo wysoko, mogę podejść do okna w wieżowcu, na dach też wejdę i będę po nim chodził bez problemu, jeśli są schody (a nie drabinka) i barierki. Do krawędzi dachu podejdę dopóki jest barierka, nawet jeśli sięga mi poniżej kolan. Jak nie ma (i dach się po prostu kończy na płasko) to na dwa metry nie podejdę. A znam ludzi, którzy nie są w stanie wejść na ruchome schody w Złotych Tarasach (takie długie, wysokie chyba na dwa piętra), albo jechać tam windą (przeszkloną)… albo ta winda to w innym centrum handlowym, nie pamiętam. Więc ja się jako takiej wysokości nie boję, boję się braku podparcia.
 

8 minut temu, libed napisał(a):

gorzej jak np. mialem skoczyc z 15 metrow do wody z jakiejs galezi :D ja juz sie balem jak na niej stalem a co dopiero skoczyc :D

W życiu bym nie skoczył. Raz że by mnie sparaliżowało, dwa że bym się bał tak logicznie, że zrobię sobie krzywdę.

Ale ja nawet na wesołym miasteczku na te młyny wszystkie i inne dziwactwa nie wejdę, chociaż to bardziej z powodu braku poczucia kontroli i poczucia uwięzienia.

Edytowane przez Doktor Indor

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

toi mam tak samo ja nawet podejdę do krawędzi dachu ale się boję. jakby się na niej połozył to bym sie nie bał bo bym czuł się stabilnie. 

no jak ktos nie moze na schody ruchome to juz lipa w westinie chyba jest przezroczysta winda. 

z drugiej strony kiedys jechałęm windą na 112 czy tam 108 pietro ona nie była przezroczysta a tez się bałem przez sam fakt ile to jedzie itd. :D ale stałem na takim balkonie ze szkłem w podłodze i dałem radę na tym 112 pietrze a to wystawało już za budunek. 

 

to miejsce bylo przeznaczone do skakania ludzie tam skalali nic im sie nie dzialo tylko to wrazenie jak sie patrzy z gory logicznie myslac to nie bylo tam szansy aby uderzyc w te skaly w wodzie

 

ja czasami na rollecosterze po prostu zamykałęm oczy :D ale tam sie wszyscy bali ci bez leku tez :D

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, shadow_no napisał(a):

O wow, zapomniałem o nim. No ale niestety nadal matrix bywa podczas ataku. Tylko różnica między tym obecnym a tym sprzed 20 lat jest taka, że teraz nie jestem nim przerażony. Tylko po prostu akceptuje, że on jest i czekam aż minie. Nie zawsze się udaje przeczekać w pełni spokojnie, ale dużo łatwiej niż było dawniej. Ale nieprzyjemne jest to nadal bardzo, bardzo.

 

Jednak w odróżnieniu od tego co pisałem wtedy, obecnie częściej doświadczam depersonalizacji niż derealizacji.

Sam siebie "nie czuje" podczas ataku a mój mózg wydaje się być zupełnie gdzieś indziej niż ciało.

 

Najlepszy sposób radzenia sobie z tym to dobrze dobrane leki ;) U mnie paroksetyna działa cuda i częstotliwość tego odrealnienia jest tym mniejsza, im większa dawka leku. Ale celowo staram się być na mikro/minimalnej która jest kompromisem między częstotliwoscią ataków a nie byciem przyj...nym

Fajnie, dzięki że to napisałeś wszystko. Miałem nadzieję że jednak „to” po dwóch deladach minęło. Czyli mi to samo- nie wyleczę się z tego:/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Długo myślałem, że to co odczuwam to omdlenia. Nie wiem czy kiedyś zemdlałeś albo może to uczucie u dentysty przed odpłynięciem co kiedyś mówiłeś jest podobne. Tylko to nie ma nic z przyjemności. Po prostu tak jakby tracisz kontakt z bazą i zupełnie nie czujesz realności świata jakby wszystko gasło shutdown -h now

Czy to wszystko spowodowane jest nerwicą lękową?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, brum.brum napisał(a):

Fajnie, dzięki że to napisałeś wszystko. Miałem nadzieję że jednak „to” po dwóch deladach minęło. Czyli mi to samo- nie wyleczę się z tego:/

Im szybciej człowiek zaakceptuje, że pewne rzeczy będą z nami na zawsze tym łatwiej jest się z nimi nauczyć obchodzić. Bo poza tym, że czasem odlatuję to ja żyje całkiem normalnie. To nie jest coś co uniemożliwia funkcjonowanie, lecz po prostu je mocno utrudnia. Ale odpowiednie leczenie przynosi bardzo dobre rezultaty. Także nic się tu nie łam

 

4 minuty temu, brum.brum napisał(a):

Czy to wszystko spowodowane jest nerwicą lękową?

Tak. Pierwsza derealka/depersonalizacja jakiej doświadczyłem miała miejsce w podstawówce. Myślałem, że mdleje i się tak wystraszylem tego, że to się zaczęło później powtarzać. I powtarza się po dziś dzień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

8 minut temu, shadow_no napisał(a):

Im szybciej człowiek zaakceptuje, że pewne rzeczy będą z nami na zawsze tym łatwiej jest się z nimi nauczyć obchodzić. Bo poza tym, że czasem odlatuję to ja żyje całkiem normalnie. To nie jest coś co uniemożliwia funkcjonowanie, lecz po prostu je mocno utrudnia. Ale odpowiednie leczenie przynosi bardzo dobre rezultaty. Także nic się tu nie łam

 

Tak. Pierwsza derealka/depersonalizacja jakiej doświadczyłem miała miejsce w podstawówce. Myślałem, że mdleje i się tak wystraszylem tego, że to się zaczęło później powtarzać. I powtarza się po dziś dzień

Właśnie, akceptacja. Ciężko mi to zaakceptować, że tak do końca moich dni będzie moje życie wyglądać. To jest takie nie fair, że przez nerwicce i przez roznevwydarzenia człowiek w pakiecie dostaje takie „cóś”. No ale przez moje użalanie się i tak nic się nie zmieni…ehh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@brum.brum wiele osób się zmaga z róznymi schorzeniami i te nasze wbrew pozorom nie są takie złe. Wiadomo, że często jest przykro, że coś nie jest dla nas osiągalne ale po prostu trzeba zaakceptować limity jakie się ma. I skupić się na tym co można. Bo można dużo. Szkoda nerwów na spinanie się.

A jak człowiek sobie jeszcze uświadomi ile w sumie dzięki temu zawdzięcza to można i nawet być z tego kim się jest zadowolonym. Bo może tego nie zauważasz jeszcze, ale dzięki tym schizom dzieje się też dużo dobrego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@shadow_no masz racje. Ludzie mają straszniejsze problemy…no nic.

A zapytam jeszcze: jak masz nasilony ten stan, nie czujesz się jakbyś był totalnie sam? W sensie, wiadomo ludzi się widzi, racjonalnie postrzega świat ale ta ogromna Samotnia nie doskwiera Ci wtedy? Poczucie bycia innym od innych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, brum.brum napisał(a):

A zapytam jeszcze: jak masz nasilony ten stan, nie czujesz się jakbyś był totalnie sam? W sensie, wiadomo ludzi się widzi, racjonalnie postrzega świat ale ta ogromna Samotnia nie doskwiera Ci wtedy? Poczucie bycia innym od innych?

Hmmm, nie, raczej.

Sam się czułem jak myślałem, że jedyny na tej planecie tego doświadczam. I przed rozpoczęciem leczenia i przed jakimiś pierwszymi efektami.

Ale teraz nie odbieram tego w ten sposób. Atak jest po prostu cholernie nieprzyjmeny i wiele emocji jest wtedy mocno zaburzonych a dominuje strach. Trochę przed zwariowaniem, trochę przed końcem życia a trochę przed sam nie wiem nawet czym. Ale to nie wiąże się z samotnością. Tym bardziej, że jak już dochodzi do ataku to ja wolę być wtedy sam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×