Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Ja mam dużo znajomych na zasadzie odezwania się na ulicy, uczelni, napisania gdy jest potrzeba, ale nikogo bliżej. Ludzie z którymi mam kontakt mają po prostu inne preferencje spędzania czasu, inny tok myślenia i nie mam zamiaru na siłę z kimś takim przebywać, ponieważ mnie to męczy. W wakacje jeździłem sobie sam na rowerze czy samochodem do innych miast i gadałem z randomami, czasami w lesie z jakimiś dziadkami, tak o niczym. Lepiej zająć się sobą, poczytać, pograć, poćwiczyć, ja już tak żyje z 8 lat i jest mi dobrze. Jak ktoś fajny się trafi, to czemu nie można się poznać, ale uważam że nic na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, KD44 napisał:

Ja mam dużo znajomych na zasadzie odezwania się na ulicy, uczelni, napisania gdy jest potrzeba, ale nikogo bliżej. Ludzie z którymi mam kontakt mają po prostu inne preferencje spędzania czasu, inny tok myślenia i nie mam zamiaru na siłę z kimś takim przebywać, ponieważ mnie to męczy. W wakacje jeździłem sobie sam na rowerze czy samochodem do innych miast i gadałem z randomami, czasami w lesie z jakimiś dziadkami, tak o niczym. Lepiej zająć się sobą, poczytać, pograć, poćwiczyć, ja już tak żyje z 8 lat i jest mi dobrze. Jak ktoś fajny się trafi, to czemu nie można się poznać, ale uważam że nic na siłę.

Rozumiem twój punkt widzenia. Ja też w dużej mierze lubię przebywać sama ze sobą, ogólnie obecność ludzi mnie męczy i wysysa ze mnie energię zwłaszcza jeśli dużo mówią, są głośni, ekspresywni i tym podobne. Jednak samotność często mi doskwiera, kiedy siedzę sama w pokoju i nie mam co ze sobą robić. Chciałabym z kim wyjść, pośmiać się, pogadać , no jakoś fajnie spędzić czas. Dodatkowo to że mój chłopak ma taką możliwość i mi o tym czasem opowiada wzbudza we mnie zazdrość, która bardzo mnie dręczy. Także to nie jest takie jednowymiarowe...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Illi napisał:

Najlepiej zacząć rozmawiać z innymi. Skoro masz FS to trudno będzie Ci zapewne wyjść do ludzi i pogadać z kimś na jakichś warsztatach- chyba że umiesz się przełamać. Dla mnie to z reguły awykonalne. Najłatwiej poznać ludzi przez internet. Po przełamaniu pierwszych lodów można przecież spotykać się w realu. Sama poznałam tak wiele osób. 

sama poznałam tak pewnego faceta ale do tej pory spotkałam się z nim raz a znamy się ponad dwa lata. Z internetowymi znajomościami jest tak że zazwyczaj te osoby mieszkają daleko, kontakt bardzo łatwo się urywa itd. Dlatego wolałabym jednak poznać ludzi na żywo ,gdzieś w okolicy i razem się spotykać. Tak ,jest mi bardzo trudno się przełamać, ale też nie mam do tego okazji. Przecież nie będę podchodzić do byle kogo na ulicy i zaczynać rozmowy.. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Psychoanalepsja_SS napisał:

Chciałbym coś poradzić, ale to wciąż również i mój problem. Kiedyś miałem garstkę przyjaciół, teraz chyba co najwyżej znajomych. A i z nimi kontakt nie jest tak częsty, jak kiedyś. Trudno mi jest nawiązać jakąś bliższą relację, bo jestem dość specyficzną osobą i boję się odrzucenia. Też mam lęk społeczny. W dużej mierze pewien typ lęku - lęk przed odrzuceniem właśnie. Kontakt z randomami nie sprawia mi już większych problemów. Ale kiedy w mojej głowie pojawia się lampka: "uwaga! szansa na zawarcie bliskiej znajomości!", ten lęk wyskakuje i powoduje, że się wycofuję. Nie wiem, jakie są dokładnie Twoje doświadczenia w tej kwestii.

Nie odbierz tego źle ale miło wiedzieć że nie jestem w tym sama. Jeżeli o mnie chodzi to u mnie każdy kontakt sprawia problem.. w sensie no jakbym poszła z chłopakiem do jego znajomych to pewnie bym siedziała cicho i czuła się bardzo niekomfortowo, speszona itd. Tak jest gdziekolwiek z nim pójdę chociaż to się zdarza bardzo rzadko. Jeżeli chodzi o znajomości w Internecie to jest prościej, ale raczej nie mam żadnych znajomych z którymi bym chociaż pisała. Mi chodzi jednak o realne spotkania i spędzanie czasu. Mam silny lęk przed odrzuceniem, także przed oceną, zranieniem, wyśmianiem, niezrozumieniem , niepolubieniem mnie... Często też czuję że nie pasuję, nie wiem co powiedzieć, nie mam co powiedzieć, nie mogę się odnieść do tego o czym ludzie rozmawiają czy coś takiego. Także jest to skomplikowane i trudne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, basiainela12 napisał:

Nie odbierz tego źle ale miło wiedzieć że nie jestem w tym sama. Jeżeli o mnie chodzi to u mnie każdy kontakt sprawia problem.. w sensie no jakbym poszła z chłopakiem do jego znajomych to pewnie bym siedziała cicho i czuła się bardzo niekomfortowo, speszona itd. Tak jest gdziekolwiek z nim pójdę chociaż to się zdarza bardzo rzadko. Jeżeli chodzi o znajomości w Internecie to jest prościej, ale raczej nie mam żadnych znajomych z którymi bym chociaż pisała. Mi chodzi jednak o realne spotkania i spędzanie czasu. Mam silny lęk przed odrzuceniem, także przed oceną, zranieniem, wyśmianiem, niezrozumieniem , niepolubieniem mnie... Często też czuję że nie pasuję, nie wiem co powiedzieć, nie mam co powiedzieć, nie mogę się odnieść do tego o czym ludzie rozmawiają czy coś takiego. Także jest to skomplikowane i trudne...

Mi również miło ;). Znajomości z Internetu często można przenieść na znajomości w realu - u mnie tak było, choćby w przypadku znajomych z tego forum. Zgadzam się, że sam Internet to po prostu nie to samo, co real.
Ogólnie mam bardzo podobne doświadczenia z tym lękiem, poczuciem nieadekwatności itp. Z nieznajomymi najłatwiej przychodzi mi kontakt w małej grupce, w której jest również osoba znajoma. Najlepiej, kiedy jest to tylko jeden nieznajomy. W większych grupkach, zwłaszcza pośród osób całkiem mi obcych, jest mi cholernie trudno. Dopada mnie totalna blokada i nie jestem w stanie powiedzieć ani słowa "sam z siebie". Miałem tak ostatnio na spotkaniu... fobików, czyli grupy osób, wśród których powinienem czuć się jednak swobodniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi sie, ze kluczem do wlasnego dobrego samopoczucia wsrod ludzi jest polubienie czy zaakceptowanie siebie. Wtedy przychodzi tez akceptacja innych, a to wstęp do relacji.

Kiedys mialam z tym naprawde duzy problem, wiec mowie, niejako z perspektywy wlasnego doswiadczenia.

Dzis z jednej strony juz mi tak bardzo nie zalezy (zwlaszcza na poznawaniu nowych osob, albo na jakims bujnym zyciu towarzyskim), a  z drugiej mam swoje grono znajomych i rodzine, z ktorymi czuję sie dobrze.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Luna* napisał:

Wydaje mi sie, ze kluczem do wlasnego dobrego samopoczucia wsrod ludzi jest polubienie czy zaakceptowanie siebie. Wtedy przychodzi tez akceptacja innych, a to wstęp do relacji.

Kiedys mialam z tym naprawde duzy problem, wiec mowie, niejako z perspektywy wlasnego doswiadczenia.

Dzis z jednej strony juz mi tak bardzo nie zalezy (zwlaszcza na poznawaniu nowych osob, albo na jakims bujnym zyciu towarzyskim), a  z drugiej mam swoje grono znajomych i rodzine, z ktorymi czuję sie dobrze.

 

Zgadzam się, ale to takie trochę błędne koło.. żeby zaakceptować siebie potrzebuję akceptacji innych choć gdzieś w środku czuję że bez zaakceptowania siebie najpierw będzie ciężko,.. tak samo no jakoś z narzeczonym się dobrze czuję.. także sama do końca nie wiem jak to jest. Poza tym ze mną tak jest że czasem siebie akceptuje a czasem zupełnie nie i zazwyczaj popadam w skrajności. Np. czuję że jestem beznadziejna,głupia,brzydka i czuję się jak śmieć i wgl. chcę tylko umrzeć. Natomiast innymi razami czuję że ze mną wszystko w porządku a z ludźmi nie. Myślę sobie, że ludzie umieją tylko ranić,oceniać, kłamać, oszukiwać itp... A ja jestem taka dobra,wrażliwa,poszkodowana.... Wiem że żadna z tych postaw nie jest dobra a wręcz szkodliwa , ale tak już mam... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@basiainela12 to ile razy się z kimś spotykasz zależy tylko od Ciebie. Poznałam x ludzi w internecie i widuje się z nimi często, pomimo że czasem mieszkamy w różnych miejscach Polski, ba, nawet świata. Tylko dla mnie to nie problem przejechać 500km w jedną stronę na jeden dzień, aby się z kimś zobaczyć. Zawsze możesz poszukać kogoś z Twoje miasta, najpierw przełamać lody przez internet, a następnie się spotkać. 

Swoją drogą, czego od nas oczekujesz? Dostałaś kilka uwag co można zrobić, ale każdą negujesz. Niestety przy FS nawiązanie znajomości nie będzie łatwe, ale trzeba się przełamać. Chyba, że ktoś nie czuje takiej potrzeby, ale to inna bajka. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A mi się z nikim nie chce spotykać. Nawet nie chce mi się pisać. Czekam aż antydepy mi się wkręcą. Ludzie mi piszą na fb a ja nie odpisuje. Pewnie poumierają te znajomości. Zawsze bylem zamknięty w sobie, nie lubiłem męczyć ludzi swoimi problemami.

Umrę jak pies w schronisku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ledzeppelin2hr, czuję dokładnie to samo co Ty. Już od 1,5 roku jestem wręcz odspołeczniony i czekam aż Esci zacznie działać. basiainela12, też jestem w związku a poza tym nie utrzymuję niestety żadnych kontaktów poza sporadycznym co tam słychać. Zaczynam od grudnia pracę z psychologiem i mam nadzieję, że dojdę do źródła problemu. Życzę Ci, że uda Ci się w końcu trafić na dobrego terapeutę z którym będziesz miała chemię. W ogóle człowiek czuje się lepiej, gdy wie, że nie tylko sam ma taki problem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 14.11.2020 o 15:33, Psychoanalepsja_SS napisał:

Mi również miło ;). Znajomości z Internetu często można przenieść na znajomości w realu - u mnie tak było, choćby w przypadku znajomych z tego forum. Zgadzam się, że sam Internet to po prostu nie to samo, co real.
Ogólnie mam bardzo podobne doświadczenia z tym lękiem, poczuciem nieadekwatności itp. Z nieznajomymi najłatwiej przychodzi mi kontakt w małej grupce, w której jest również osoba znajoma. Najlepiej, kiedy jest to tylko jeden nieznajomy. W większych grupkach, zwłaszcza pośród osób całkiem mi obcych, jest mi cholernie trudno. Dopada mnie totalna blokada i nie jestem w stanie powiedzieć ani słowa "sam z siebie". Miałem tak ostatnio na spotkaniu... fobików, czyli grupy osób, wśród których powinienem czuć się jednak swobodniej.

Witaj, to co piszesz jest również moim problemem i historia. Mam 27 lat i przez moją nerwice lękowa nie mam przyjaciół ani chłopaka. Zawsze ataki są w centrum mojej uwagi. Nawet gdy na studiach lub w pracy miałam okazję nawiązać kontakt z kim np kolega, byłam jakby wycofana i myślałam tylko o moich dolegliwościach. Tak pozostało do dziś. Mam tylko rodziców, z którymi od czasu do czasu porozmawiam. Czuję się samotna ale teraz najbardziej doskwiera mi nerwica i objawy.. 

Wątpię czy kiedykolwiek się to zmieni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłam sama tez od początku w szkole podstawowej, koelżanka bawiła się mna i taka kol kingą pół roku ze mna pół z nią, obie miałysmy tego dośc. Nie ufałam juz nikomu każdy mnie zdradzał, bawił sie moimi uczuciami, nic nikomu złego nie zrobiłam. Tez cuzję sie samotna również w domu nie mam z kim porozmawiać boje się nawrotów depresji. Praca pomaga mi się skupić na czymś w sensie głowę moje myśli na załatwianiu spraw. Długo tak się nie da bez zaufanych osób, którym można sie wygadac doradza i będa podporą. Znam ten ból, nikt mnie nie zna w domu nie wie co lubie i co gorsza nie interesuje się tym by to poznać....wiec i ja mam troche ich w poważaniu, z musu niestety.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×