Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
carlosbueno

Koronawirus- zagłada ludzkości czy niepotrzebna panika?

Rekomendowane odpowiedzi

Ech straszny szum medialny, a jak jest szum medialny i zamieszanie, to można tym sterować i z tego korzystać, dzielić ludzi. Obawiam się, że jak ktoś teraz będzie niepokorny i niewygodny to mu nagle przebadają wszystkich i zawsze może coś wyjść, nawet jak jest zdrowy...albo jak się protesty w Warszawie ostro rozszaleją, to nie ważne czy chorzy czy nie, to zaraz coś na nich znajdą.

Oczywiście nie neguję ostrożności, sam ograniczam kontakty, trzymam dystans itp. Im więcej testów, tym więcej chorych.

 

Martwi mnie nie tylko zdrowie ale i gospodarka, ceny szaleją, o pracę trudno, nawet jeśli w jakiejś firmie na tej sytuacji zarabiają...np znajomy księgowy słuchał żali transportowców, którzy widzą niższe stawki, ale nie widzą już że paliwo dużo tańsze, ludziom też próbują mniej płacić= ten sam zysk mniejsza pracą.

Albo ktoś w sezonie zimowym zarobił na czysto np kilkaset tysiecy złotych i płacze i stęka, mimo ze wiosną i tak normalnie nie zarabia. Znajomym ucinają etaty na 3/4 mimo że robią takie same wyniki i nie wypłacają albo obcinają premie. Budzą się w ludziach demony. Przedstawiciele handlowi na etatach są zwalniani na stacjach benzynowych ot tak, albo mailowo. Wszyscy bedziemy niedług pracować w Biedronkach za 2200zł, 4k brutto staje się znowu marzeniem klasy średniej poza stolicą, a i sama złotówka mniej warta. Takie zamrożenie kraju jako montowni.

 

Współczuję siłowniom, bo te biznesy dobrze szły (właściciel sklepu z odżywkami na Pradze już miał próbę S), no i ludziom obsługującym imprezy masowe, sam się o to otarłem i jest nieciekawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 6.05.2020 o 15:58, carlosbueno napisał:

Nie idealizowałbym tak czasów wojennych, niektórzy za kromkę chleba sprzedawali innych.

 A epidemia wirusowa jest antyhumanistyczna z natury bo tępi bezpośrednie kontakty ludzkie,  niszczy rodziny i gospodarkę. 

Mnie pokoleniowo bliżej wojny wiem jak było  naprawdę większa życzliwość kurczę bieda, a ludzie sie bawili na placach  śpiewali, grali na harmoszkach na gankach. Moi rodzice mieli grupę przyjaciół ,co sobotę spotykali się u kogoś innego, , żeby potańczyć pośpiewać i obowiązkowo się napić. Wtedy pędziło się samogon. Było biednie, naprawdę  bardzo biednie, ale nie słyszałam, zeby ktoś sprzedawał kogoś za kromkę chleb, na chleb starczało.

 

W dniu 6.05.2020 o 15:58, carlosbueno napisał:

 A epidemia wirusowa jest antyhumanistyczna z natury bo tępi bezpośrednie kontakty ludzkie,  niszczy rodziny i gospodarkę.  

 

Antyhumanistyczna, to mało powiedziane- ceny poleca w górę  dochody spadną,będziemy znów żyli biedniej. Ciekawi mnie, jakie to wyzwoli ludzkie odruchy -solidarność, czy skrajny egoizm. Raczej to drugie bo ludzie będą chcieli utrzymać siebie i rodziny. Czekaja nas ciekawe czasy, nieobliczalne. Ludzie przyzwyczajeni do rozbuchanego konsumpcjonizmu  a tu bieda.Na chleb może będzie, ale co na chleb, może być różnie. Moja koleżanka w czasach kwarantanny najbardziej narzekała, ze nie może pojechać  do galerii żeby  popatrzeć na twarze. Nigdy nie byłam w galerii i nie miałam takiej potrzeby. A już  patrzenie na twarze, to ostatnia moja potrzeba. Jeśli coś chcę kupić, to robię to w necie.Patrzę na twarze swoich zwierząt i to mi wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, Walter napisał:

Albo ktoś w sezonie zimowym zarobił na czysto np kilkaset tysiecy złotych i płacze i stęka, mimo ze wiosną i tak normalnie nie zarabia. Znajomym ucinają etaty na 3/4 mimo że robią takie same wyniki i nie wypłacają albo obcinają premie.

Dla niektórych pracodawców to okazja żeby przyoszczędzić na pracownikach, znowu powracamy do rynku pracodawcy a nie pracownika. U mnie w zakładzie za niedzielę i nadgodziny obcięli dodatkową kasę i teraz będziemy robić za normalne stawki, a z tego co wiem to po lekkim załamaniu na przełomie marca i  kwietnia ruch w interesie taki sam. Niektórym ta pandemia jest widać na rękę, jeszcze tylko niech od rządu im coś skapnie i będzie lepiej jak przed, tyle że to drukowanie pieniędzy przez rząd( nie tylko polski) skończy się wysoką inflacja i już totalnym oderwaniem pieniędzy od rzeczywistości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, buraczek58 napisał:

Mnie pokoleniowo bliżej wojny wiem jak było  naprawdę większa życzliwość kurczę bieda, a ludzie sie bawili na placach  śpiewali, grali na harmoszkach na gankach. Moi rodzice mieli grupę przyjaciół ,co sobotę spotykali się u kogoś innego, , żeby potańczyć pośpiewać i obowiązkowo się napić. Wtedy pędziło się samogon. Było biednie, naprawdę  bardzo biednie, ale nie słyszałam, zeby ktoś sprzedawał kogoś za kromkę chleb, na chleb starczało.

 

 

Antyhumanistyczna, to mało powiedziane- ceny poleca w górę  dochody spadną,będziemy znów żyli biedniej. Ciekawi mnie, jakie to wyzwoli ludzkie odruchy -solidarność, czy skrajny egoizm. Raczej to drugie bo ludzie będą chcieli utrzymać siebie i rodziny. Czekaja nas ciekawe czasy, nieobliczalne. Ludzie przyzwyczajeni do rozbuchanego konsumpcjonizmu  a tu bieda.Na chleb może będzie, ale co na chleb, może być różnie. Moja koleżanka w czasach kwarantanny najbardziej narzekała, ze nie może pojechać  do galerii żeby  popatrzeć na twarze. Nigdy nie byłam w galerii i nie miałam takiej potrzeby. A już  patrzenie na twarze, to ostatnia moja potrzeba. Jeśli coś chcę kupić, to robię to w necie.Patrzę na twarze swoich zwierząt i to mi wystarczy.

Czasy są dziś takie,że nie masz pieniędzy .Jesteś zerem i nikim.

Obawiam się,że ludzie słabi psychicznie.Zechcą powrotu komunizmu./

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, buraczek58 napisał:

Mnie pokoleniowo bliżej wojny wiem jak było  naprawdę większa życzliwość kurczę bieda, a ludzie sie bawili na placach  śpiewali, grali na harmoszkach na gankach.

Ja te czasy znam tylko z książek, filmów, więc trudno mi potwierdzić lub zaprzeczyć. Ale wkurza mnie takie gadanie jak to kiedyś niby było wspaniałe, ludzie lepsi a młodzież nie tak zdemoralizowana  jak dziś i to pada z ust dzisiejszych 30,40 latków którzy sami wariowali za młodu. 

Gdyby taka pandemia zdarzyła się 50 lat temu, to wątpię aby było tyle szumu i obostrzeń, kiedyś ludzkie życie zwłaszcza osób starszych nie było tak chronione jak dziś, gdzie nad każda jednostką się chucha i dmucha. Wtedy ludzie często umierali na  błahe choroby i nie robiono z tego afery , ludzie byli dużo bardziej oswojeni ze śmiercią, do tego rodziło się mnóstwo dzieci, wymiana pokoleniowa kwitła. Im tzw bardziej cywilizowany kraj tym Covid robi większy szum, a Afryce się tym nie przejmują, mają tam gorsze choroby, śmierć to dla nich codzienność, malaria w tym roku zabiła więcej osób niż Covid a jest tam przecież od zawsze. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam z opowieści,jak kiedyś masowo umierały dzieci.Dziś kiedy umrze 3 latek.Jest to afera na pól kraju.Kiedyś było to normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@buraczek58 nie było telewizji, internetu, telefonów. Człowiek chciał się spotkać, bo miał wolny czas. Nie miał czym zapchać tego czasu. Siłownia, joga, kursy weekendowe - tego też nie było. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, carlosbueno napisał:

Dla niektórych pracodawców to okazja żeby przyoszczędzić na pracownikach, znowu powracamy do rynku pracodawcy a nie pracownika. U mnie w zakładzie za niedzielę i nadgodziny obcięli dodatkową kasę i teraz będziemy robić za normalne stawki, a z tego co wiem to po lekkim załamaniu na przełomie marca i  kwietnia ruch w interesie taki sam. Niektórym ta pandemia jest widać na rękę, jeszcze tylko niech od rządu im coś skapnie i będzie lepiej jak przed, tyle że to drukowanie pieniędzy przez rząd( nie tylko polski) skończy się wysoką inflacja i już totalnym oderwaniem pieniędzy od rzeczywistości. 

Najgorzej, że ludzie się na to godzą, boją się, nikt nie strajkuje, nie protestuje. W magazynie Amazona kobita zeszła na zawał, prawdopodobnie przez maseczki, niedotlenienie i zapierdziel, i co? I nic. Dalej mydła nawet nie chcą dać. Ludzie sa podzieleni. Co z tego, że nie maja pracy sprzedawcy wycieczek, skoro firma szuka handlowaca w IT? No i od pewnego czasu HRom puściły hamulce i pytaja np o stan cywilny, rodzinę, bez żenady.

Mi samemu grozi teraz prekaryzacja, do tej pory zarabiałem nieźle, stać było mnie na oszczedzanie i drogie hobby, a co jak skończę w robocie za 2200, gdzie nawet ciężko coś odłożyć? Przechlapane, boję się że utknę, zmieniłem na dwa lata branże na inną w poszukiwaniu innych możliwości, nie wypaliło do końca a już moje stare kontakty sie zdeaktualizowały, nie było do czego wracać, od zera. W tej nowej branży reset, bo bazowała na globalnym handlu.

Ten kryzys może porwać długo. Pamietam jak po poprzednim, gdy na przełomie 2010 i 2011roku pracowałem w serwisię opon, to po porostu nie było opon do busów i małych ciężarówek; null, zero w całej Europie, bo przez kryzys był stop w fabrykach i nie zdążyli rozpędzić z powrotem produkcji, nie nadążyli za popytem. 2 lata po kryzysie (który zaczął się od wirtualnego nadmuchanego pieniądza, a teraz zagrożenie jest realne). Nie daj Boże nawrót jakis na jesieni i bedziemy spodnie sznurkiem wiązać ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Wirginia Zachodnia napisał:

@buraczek58 nie było telewizji, internetu, telefonów. Człowiek chciał się spotkać, bo miał wolny czas. Nie miał czym zapchać tego czasu. Siłownia, joga, kursy weekendowe - tego też nie było. 

Ale ludziom więcej czasu zajmowały takie rzeczy jak ręczne pranie, gotowanie( nie było wtedy półproduktów i gotowców), pieczenie chleba itd. 3/4 ludzi żyło na roli, praca była niezmechanizowana często od świtu do nocy, tylko zimą było luźniej. Moja mama rocznik 46 wychowała się na wsi na gospodarstwie i mówiła że robota była od 5 rano do 20, przed szkołą po szkole i całe wakacje, a pracowało się od 5  roku życia. Jej marzeniem było wyrwanie się ze wsi i broń boże wyjście za mąż za rolnika, bo to gwarantowało pracę 16 godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu a w żniwa i wykopki i 7. Dzisiaj ludzie mają multum czasu względem tego czym była praca na niezmechanizowanym gospodarstwie rolnym( według antropologów kultury to najbardziej wymagająca nakładów pracy forma egzystencji daleko większa niż np łowiectwo- zbieractwo). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Walter napisał:

2 lata po kryzysie (który zaczął się od wirtualnego nadmuchanego pieniądza, a teraz zagrożenie jest realne).

Od czasów tamtego  kryzysu wydrukowano tryliardy pustych dolarów, a odkąd zaczęła sie pandemia "drukarka" ruszyła na skalę niespotykaną, nie wiadomo jak to się skończy, pewnie jakimś mega krachem.  Południe Europy i tak już potężnie zadłużone, które teraz b. mocno doświadcza pandemii, żyjące z turystyki z której wpływów nie będzie dostanie najgorzej, może państwa ogłoszą bankructwo. W Polsce też niewiele lepiej będzie, bo jako kraj w dużej mierze eksportowy mocno to odczujemy.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Wirginia Zachodnia napisał:

@buraczek58 nie było telewizji, internetu, telefonów. Człowiek chciał się spotkać, bo miał wolny czas. Nie miał czym zapchać tego czasu. Siłownia, joga, kursy weekendowe - tego też nie było. 

Jak ktoś miał kolegów,jak był pośmiewiskiem.Calego miasta,siedział w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, carlosbueno napisał:

Ja te czasy znam tylko z książek, filmów, więc trudno mi potwierdzić lub zaprzeczyć. Ale wkurza mnie takie gadanie jak to kiedyś niby było wspaniałe, ludzie lepsi a młodzież nie tak zdemoralizowana  jak dziś i to pada z ust dzisiejszych 30,40 latków którzy sami wariowali za młodu. 

Gdyby taka pandemia zdarzyła się 50 lat temu, to wątpię aby było tyle szumu i obostrzeń, kiedyś ludzkie życie zwłaszcza osób starszych nie było tak chronione jak dziś, gdzie nad każda jednostką się chucha i dmucha. Wtedy ludzie często umierali na  błahe choroby i nie robiono z tego afery , ludzie byli dużo bardziej oswojeni ze śmiercią, do tego rodziło się mnóstwo dzieci, wymiana pokoleniowa kwitła. Im tzw bardziej cywilizowany kraj tym Covid robi większy szum, a Afryce się tym nie przejmują, mają tam gorsze choroby, śmierć to dla nich codzienność, malaria w tym roku zabiła więcej osób niż Covid a jest tam przecież od zawsze. 

5 godzin temu, carlosbueno napisał:

 

To prawda, w tamtych czasach ogrom czasu zajmowało obrabianie gospodarki, jak kto miał, obrabianie domu, nie było pralek automatycznych, bieżącej wody, było radio, TV niet, gotowanie, sprzątanie wyścigi po parówki i kawałek mięsnego ochłapa.Czasy jak za kamienia łupanego, gdzie faceci szli zdobywać zwierzynę, kobiety wychowywały dzieci, poogladajcie jak zyją np Masajowie, , sa w swoim świecie szczęśliwi. Tymczasem ludzie pseudo cywilizowani-wszystko na tacy, jak maja za dużo czasu, to nie wiedza w jaki kat wpaść, znudzeni, zblazowani, roszczeniowi. Przemysłowy chów mięsa, przemysłowy chów futer, zagrabianie terytoriów zwierzętom, zabijanie, bo ja-człowiek-jestem najważniejszy. Ja bym chciała, żeby wreszcie dostali mocno po dupie-pieszczoszki, uznający się za władców tej ziemi. I dostaną Ci, którzy mieli największe roszczenia.Trochę pokory proszę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem szczęśliwy.Do szczęścia brakuję mi seksu z koleżanką 42 lata.I parę książek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 20.05.2020 o 18:42, carlosbueno napisał:

Od czasów tamtego  kryzysu wydrukowano tryliardy pustych dolarów, a odkąd zaczęła sie pandemia "drukarka" ruszyła na skalę niespotykaną, nie wiadomo jak to się skończy, pewnie jakimś mega krachem.  Południe Europy i tak już potężnie zadłużone, które teraz b. mocno doświadcza pandemii, żyjące z turystyki z której wpływów nie będzie dostanie najgorzej, może państwa ogłoszą bankructwo. W Polsce też niewiele lepiej będzie, bo jako kraj w dużej mierze eksportowy mocno to odczujemy.  

No to to jest jeszcze lepsze, że nadrukowali dolarów, a wartość dolara wzrosła ;) ale OK, może mało się znam. Też boje się, że kiedyś może przyjść krach tak jebitny, że hej, albo nawet przyjdzie wstrząs wtórny po coronie, drukarki chodzą jak szalone, jak upadnie pieniądz to z nim w pewien sposób cywilizacja, zaufanie (bo pieniądz opiera się na zaufaniu). Do tego coraz większa kontrola nad wszystkim, cholerny matrix.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Prezydent Brazylii nie wierzy w pandemię.

A co to będzie się działo w Indiach w slumsach ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, wiejskifilozof napisał:

Prezydent Brazylii nie wierzy w pandemię.

A co to będzie się działo w Indiach w slumsach ?

Już chyba połowa a przynajmniej znaczna część  Polaków nie wierzy w pandemię.  Póki co na covida zmarło w Polsce  przez 2,5 miesiąca mniej osób niż dziennie umiera na inne choroby. 

A w Indiach slumsach mają poważniejsze problemy niż jakiś covid, bardziej im to przeszkadza że w związku z nim  nie zarobią kasy i będą zdychać z głodu. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, carlosbueno napisał:

Już chyba połowa a przynajmniej znaczna część  Polaków nie wierzy w pandemię.  Póki co na covida zmarło w Polsce  przez 2,5 miesiąca mniej osób niż dziennie umiera na inne choroby. 

A w Indiach slumsach mają poważniejsze problemy niż jakiś covid, bardziej im to przeszkadza że w związku z nim  nie zarobią kasy i będą zdychać z głodu. 

Ja wierzę.Dlatego,mamy problem.Wracamy do ŚDS w poniedziałek.Mama mówi.Za wcześnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówią niby o drugiej fali na jesień. Wirus musiałby "dobrze" zmutować, żeby stać się groźny w drugiej fali. Nie wierzę, ale nie mam w sumie nic przeciwko, by wirus stał się groźny w drugiej fali. No i lepsza ta fala byłaby wtedy nie na jesień, a w grudniu, taki prezent dla ludzi od Krampusa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×