Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

buraczek58

Użytkownik
  • Zawartość

    233
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. Seneri,, "głupia" napisałam w cudzysłowie, rozumiesz o co mi chodzi. Te, z pozoru błahe metody, sposoby potrafią naprawdę, ni z tego , ni z owego - pomóc. Być może nie w ciężkich przypadkach, ale nawet wtedy warto próbować, ale wtedy wszystko w dużych dawkach, sport, melisa itp. Źle mnie zrozumiałeś.
  2. Seneri, czasami ta "głupia "melisa, "głupia" z pozoru joga, pomagają. Tylko trzeba w to uwierzyć. I ćwiczyć tę gimnastykę systematycznie. Trzeba czepiać się wszystkiego, co pomaga.
  3. Aniko, ja bym tak raptownie tych 15mg nie odstawiała, bo to jednak konkretna dawka. Odstawiałabym na 7,5mg, a kto wie, może bym ten kawałek też bym dzieliła na pół . Zobaczysz jak się będziesz czuła i rób, jak organizm Ci podpowiada, a nie lekarka.
  4. Whitte Rabbit, moje posty poznikały, bo poprosiłam Lilith o ich usunięcie. Za bardzo straszyłam mirtazapiną, mogłam zasiać mętlik i lęki u tych , co ją przyjmują przez długi okres. Tymczasem jest to naczelny lek, który ja też stosuję (do konkretnego uregulowania snu, wtedy zamieniam na coś innego) ) gdy nie pomagają mi garście leków ciężkich nasennych, silnych benzodiazepin(kiedyś, kiedyś w taki zestaw władował mnie szalony psychiatra, dopiero drugi przepisał mi Remeron , wtedy jeszcze nie było polskich zamienników) Mirta naprawdę wtedy jest jedynym ratunkiem. Ale u mnie w dawkach 30mg, już po miesiącu , powoduje już skutki uboczne , których nie ma w naszych ulotkach. Widzę jednak, że wiele osób stosuje ja dość długo z niezłym skutkiem. I dobrze. Miło mi, że być może trochę Ci pomogłam w Twoich problemach , pozdrawiam ciepło
  5. Bywa, że leki, niestety przestają dziać. Mirta też należy do tej listy. Karola 35, pobądź na tym zestawie obecnym leków, zobaczysz jak się będziesz czuła. Tymczasem odstawienie mirty, do której organizm się przyzwyczaił -na dłuższy czas -być może spowoduje, że znów zaczniesz dobrze na nią reagować, w sensie przywrócenia snu, bo tycie jest trudne do opanowania, chociaż niektórzy potrafią przyhamować apetyt. U mnie w totalnym kryzysie bezsenności tylko mirta zawsze mnie z niej wyciąga, ale ja ją biorę krótko, bo mam dużo skutków ubocznych, jak wyreguluje mi sen, przerzucam się na mianserynę . Też mnie usypia.
  6. Kalbex , jak pięknie, wręcz poetycko i kwieciście opisałeś to, co czasami też czuję. To niefajne, ale są momenty, że też mam dość tej ziemskiej egzystencji . Ten świat, zwłaszcza ludzki pierwiastek wydaje mi się parszywy i nie do zniesienia. Teleportuję się na Księżyc i przyglądam się temu ludzkiemu mrowisku, ten szczurzy pęd za stadem, po trupach do celu, bezmyślność , bezrefleksyjność, nachapać się, więcej i więcej, brak duchowości , brak empatii...do diabła z tym. Za dużo rozkminiam ostatnio, chyba pogoda nie ta. Minie, zawsze mija, daj Boże.
  7. Znałam kilku gejów i żaden z nich nie nienawidził kobiet, wręcz przeciwnie, byli świetnymi kumplami, po prostu kobiety ich nie pociągały fizycznie. Być może są wśród gejów tacy, którzy nienawidzą kobiet, ale nie sadzę, żeby z tego powodu stawali się gejami .
  8. Lalunia, gdybyś miała prawdziwą depresję, a nie taką "widzimisię", na którą "nie warto żałować życia", tobyś zjadła kocie gówienko, aby Ci pomogło. Nie rozśmieszaj mnie. A na otyłość, po prostu jedz mniej. Zero węglowodanów , mnóstwo warzyw i sałaty różnej maści. Da się, tylko trzeba chcieć, można odpuścić też pieczywo . Ja na mircie chudłam, taka moja uroda.
  9. Ja myślę, ze faceci, o których piszesz, ci zaliczający, mają jakieś deficyty emocjonalne. Niby gardzą kobietami, a jednak nie mogą się bez nich obejść, nawet nieważne tu jak je traktują , kobiety są im do czegoś potrzebne. Do dowartościowania się, wyładowania frustracji, dowalenia za jakieś porażki, wyładowania seksualnego, traktujący kobiety jak przedmioty jednorazowego użytku, aby tylko dodmuchać swoje śmieszne, żałosne EGO. Czy są z tym szczęśliwi? Pewnie część tak, ci upośledzeni emocjonalnie zwłaszcza. Ci z malutkim intelektem też, ci z zaburzonym samokrytycyzmem i zaburzonym postrzeganiem własnej osoby-rozdęci do granic możliwości też. Ofiary własnych ułomności, narcystyczne kreatury, które jak pająk kwietnik zjadają swoje ofiary, przynajmniej to mają na celu, przynajmniej tak im się wydaje. W gruncie rzeczy to nędzarze goniący za zaspokojeniem najprymitywniejszych instynktów. Intelektualna i emocjonalna bieda.Niewarci chwili uwagi. Zera. Alem się zapędziła, ale mam swoje powody.
  10. buraczek58

    Jak powstało życie?

    Coś w tym sensie, może nie zamienię się w byt konkretny, ale w ciepły wiatr...chętnie (bym Ci, Lilith, lekko rozwiewała włosy na wieczornym spacerze , a jest to możliwe..., pamiętaj o tym...kiedyś ) chciałabym, żeby moje istnienie ,tu na ziemi, gdzie jesteśmy tylko gośćmi podobno, miało swoją kontynuację, w jakiejkolwiek formie, bylebym była dobrą energią niosącą radość i spokój. Tak jak teraz, wydaje mi się , niosę, jakkolwiek życie daje mi czasem w kość, przewracam się, ale wstaje i staram się dalej... dobrym człowiekiem być.
  11. Wydaje mi się, ze zarówno kobiety jak i mężczyźni "nienawidzą " płci przeciwnej z obawy przed odrzuceniem. Cokolwiek by nie mówić, usprawiedliwiać się, to czysty lęk. Bardzo często, powiedziałabym nawet, że bardzo zazwyczaj, wynika z naszych wcześniejszych doświadczeń różnej maści, z mężczyznami, kobietami -ojcowie, matki, doświadczenia wieku dojrzałego. Gdy lęk nabiera dużych rozmiarów, rodzi się niechęć i izolacja od "wrogów". Można sobie to interpretować w różny sposób, zbyt głupia, zbyt mądra, zbyt ładna, zbyt brzydka, za cwana, za pokorna, itp, a w kącie czai się nasze niskie poczucie wartości, które nie wzięło się znikąd. I stąd lęk, a stąd nienawiść, jako bariera ochronna. Nienawidzę-nie potrzebuję. Można sobie budować wielkie sztuczne EGO, ale to tylko oszukiwanie samego siebie. Tak sobie myślę. No chyba, że ktoś ma deficyt uczuć wyższych, nie potrafi kochać i nie potrafi być kochanym.
  12. Aniko,nie wiem, dlaczego zaczęłaś brać mirtazapinę -depresja?, bezsenność ?, myśli samobójcze? Bo ja właśnie na tego typu dolegliwości sięgałam po ten lek. Gdy się stabilizowałam, zaczynałam brać leki o mniejszych skutkach ubocznych, powiedzmy, bo niektórzy nie maja dolegliwych uboków po mircie. To, ze wydaje Ci się, że najgorsze objawy minęły, nie znaczy, ze masz kończyć leczenie. Niekoniecznie tym samym lekiem, ale warto byłoby ustabilizować ten stan. W teorii- leczenie do ustąpienia objawów i trzy miesiące na stabilizację, utrwalenie dobrego stanu. Powinnaś porozmawiać na ten temat z lekarzem, bo np "ze snem bywa różnie", a to oznacza , ze nie jestes jeszcze gotowa na odstawienie całkowite leków. Tak myślę.
  13. Przeraza mnie, co piszecie. Zarzucacie bardzo duże dawki, po których dzieją się masakryczne rzeczy, a schodzenie jest piekłem. Ja podżeram Sedam, w dawce średnio 3mg dziennie, czasem więcej, czasem mniej, są okresy, że odstawiam, zamieniam na hydro. Zejście udaje mi się tylko wtedy, gdy biorę SSRI przeciwlękowe (u mnie Cital), dobrze też działa na mnie miansa, po której śpię jak niemowlak i Sulpiryd . Ale trzeba poczekać, aż te leki się wkręcą, zwłaszcza Cital. To jest moje doświadczenie, a nie sugestia, doświadczenie wypracowane przeze mnie, a nie ze zlecenia lekarza. Nigdy nie doznałam takich objawów odstawiennych, jak piszesz ,białko25. Moja siostra była uzależniona od Xanaxu, od małej dawki 0,5mg, jeśli mówiła prawdę, a myślę , że nie mówiła. Schodziła z przerwami przez 3 lata. Udało się, ale też bierze Cital i na nim będzie "płynęła" do końca życia, zmniejszając lub zwiększając okresowo dawki. Ja mam podobny zamiar. Wiem jedno i wszyscy to wiedzą, z benzo schodzi się powoli, najlepiej wspomagając się innymi lekami, nieuzależniającymi i nieogłupiającymi, w miarę bez drastycznych skutków ubocznych. Ketonal "żre " żołądek, raz wzięłam, gdy miałam skręconą kostkę i nigdy więcej , bo zamiast nie boleć, bolało mnie wszystko, zwłaszcza żołądek i głowa . Raz miałam przepisany Zomiren, gdy dostałam mirtę, ale tak się go bałam, ze nie wzięłam nawet okruszka. Klony brałam ze dwa miesiące, a potem już Sedam i tak się sobie przyjaźnimy od wielu lat. Z przerwami, jak pisałam. Aktualnie jestem na swoim ulubionym miksie antydepów, rano odgryzam ćwiartkę z 3mg Sedamu i wystarczy mi to na cały dzień, chociaż to mikroskopijna dawka. Pozdrawiam walczących , dużo zdrowia i wytrwałości.
  14. Do siebie: zrobiłam dużo, wybaczyłam sobie błędy, nauczyłam się siebie kochać Do innych: gdybym nie nauczyła się lubić siebie, nienawidziłabym innych, a tak- wybaczyłam , chyba ,cholera ,nie wszystkim, bo śnią mi się w koszmarach nocnych, niech się ode mnie odpieprzą, ale póki co nie mam na to wpływu. Do świata: dzięki, ze żyję...jeszcze, i umiem się tym życiem cieszyć .Jest pięknie (oprócz poranków czasami)
  15. buraczek58

    Jak powstało życie?

    Oj, Lilith, zadajesz trudne pytania , nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi, tak myślę. Każdy interpretuje to zagadnienie inaczej, wedle właściwości swoich pragnień i wyobrażeń. Ja tez trzymam się teorii ewolucji, a to znaczy, że po nas pustka, ... a może i nie. Może nicość, ale taka nie do końca, może jest inkarnacja , jak ja bym chciała. Kiedyś dr Religa powiedział, ze po śmierci nie ma nic, nawet cząstki energii. To smutne. Ja bym pragnęła, tak jak Kora, żeby moja śmierć zamieniła się w energie kwiatów, drzew, ptaków. Ale wyczuwam, że to się nie stanie. Odejdę w niebyt. Nie będę ani drzewem, ani ptakiem, ani kwiatem. A może , w ostateczności, to całkiem najlepsze wyjście-nie wiem.
×