Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

MalinowyKotek

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

337 wyświetleń profilu
  1. Ciekawe, że jakieś mityczne koleżanki spotkały jakiś mitycznych, dobrych mężczyzn, a Ty czy ja nie, hmmm...
  2. Może dla Ciebie to potrzeba fizjologiczna. Daję rękę, że jesteś facetem, więc nie dziwi mnie zupełnie Twoje podejście. W którym momencie napisałam, że seks ogólnie jest dla mnie brakiem szacunku?
  3. Nie zmienię swojego zdania. Szanuję Twój wybór, Twoje zdanie, masz do nich prawo. Ja wolę żyć bez złudzeń. Bez sensu wgl to wszystko...
  4. Miłości nie ma. To też zrozumiałam po całej tej historii. I dobrze, nie będę już mieć głupiej nadziei i nie będę pragnąć czegoś, czego nie ma. Jestem zła na siebie, oczywiście, że tak. Ale na niego bardziej. Chociaż... Dał mi lekcję życia i za to jestem mu wdzięczna. Uświadomił mi wiele rzeczy.
  5. Nie, nie spotkam żadnej miłości, bo ona nie istnieje, co uświadomił mi tamten. Uświadomił mi też, że wszyscy faceci to przygłupy i zje.. małpy, jaskiniowcy z kut... zamiast mózgu. I możecie sobie mnie blokować, usuwać konto, cokolwiek chcecie. Ja nie zmienię zdania nigdy! I to nie kwestia "ochłonięcia", a poznania prawdy o facetach. Doświadczyłam tego sama, zostałam uświadomiona przez jednego z nich i pozbyłam się złudzeń - faceci to nic nie warte wydmuszki bez serc, mózgów i uczuć, którzy "myślą" tym, co mają w spodniach, dla których liczy się tylko seks i wygląd, którym największą przyjemność sprawia ranienie kobiety, a miłość nie istnieje. I lepiej, że poznałam ten fakt w wieku 23 lat niż później, bo teraz ich mogę unikać, co pozwoli mi na uchronienie siebie samej przed zranieniem i cierpieniem i brakiem nadziei, że może jeszcze spotkam jakaś wymyśloną "miłość" z bajek dla dużych dziewczynek. Nie spotkam czegoś, czego nie ma. Prędzej spotkam Yeti niż jakaś "miłość". Koniec złudzeń.
  6. No właśnie problem w tym, że z asertywnością nigdy nie miałam problemu. Po prostu wierzyłam w coś, co nie istnieje i chciałam, żeby stało się niemożliwe... Strasznie byłam niedojrzała, wierząc w to, że jakaś tam miłość istnieje i że facet może żywić jakieś prawdziwe, głębokie uczucie. No nie, nie są do tego zdolni. Nigdy nie zmienię zdania. Zwłaszcza, że doświadczyłam tego sama i sam facet pokazał mi prawdę o tym, jacy są i że nie warto, bo im chodzi tylko o zabawę i ranienie kobiet, co sprawia im przyjemność porównywalną do seksu. Nigdy więcej jakiegokolwiek faceta w moim życiu. Jeśli którykolwiek do mnie chociaż podejdzie, to wykastruję gołymi rękami. Trzęsie mnie, jak o nich pomyślę, co za cholerne małpy!!! Wszystkich powinni zutylizować, bo to oni są odpowiedzialni za całe zło na świecie! Żadnego pożytku z nich nie ma! Cholernie chwasty społeczne, złamane ...
  7. Bo tylko to im w głowie. Na pewno nie będę robiła tego w przyszłości. Facet uświadomił mi (i za to jestem mu naprawdę wdzięczna, abstrahując od tego, jak teraz się czuję), że nic takiego jak miłość nie istnieje i że ci troglodyci nie mają uczuć, nie są zdolni do ich odczuwania. Kierują się tym śmiesznym bąblem, który mają w spodniach. Dla nich liczy się tylko wygląd i seks. Są gorsi niż zwierzęta, bo sprawia im przyjemność ranienie kobiet. Nigdy więcej nie spojrzę na żadnego faceta. Zresztą jak o nich myślę czy spojrzę na nich na ulicy, to mnie w środku aż trzęsie z nienawiści.
  8. Masz rację. Stąd nigdy więcej nie dopuszczę do siebie żadnego faceta, bo oni żadnych wartości nie mają, nie mają serca i nie mają uczuć. Miłość... Prawdziwe jak Yeti... Dobrze, że dostałam od niego nauczkę. Przynajmniej utwierdziłam się w pewnych przekonaniach i zrozumiałam, że miłość nie istnieje, a faceci mają penisy zamiast mózgów i jedyne, o czym myślą i o co im chodzi to seks. To żałosne kreatury. Co do jednego.
  9. Niewiele mi z tego przyszło... A w sumie przyniosło to tylko cierpienie i jakieś fiksacje psychiczne...
  10. Nie potrafię na to spojrzeć inaczej. Zwłaszcza, że naprawdę chciałam mu pokazać jak bardzo mi zależy. To już nawet nie chodzi tylko o seks, ale zmieniłam wiele swoich zachowań, które go drażniły w naprawdę krótkim czasie, tylko po to, żeby pokazać mu, że jest dla mnie ważny i że zrobiłabym dla niego wszystko. Nie wiem, czy mi wtedy rozum odjęło, nigdy nie przypuszczałabym, że mogę zrobić takie coś... Boże... Nigdy więcej facetów w moim życiu...
  11. Nie, to nie jest tylko seks. Jesteś facetem? Zakładam, że tak, bo dla Was to faktycznie "tylko" seks. Dla mnie to było coś więcej, chciałam mu pokazać, jak bardzo mi na nim zależy. Dostałam nauczkę. Nigdy więcej nie spojrzę nawet na faceta, bo to wydmuszki z penisami bez serc, rozumu i uczuć. Chcę tylko zmyć z siebie to poczucie obrzydzenia i zawiedzenia swoją postawą. Czuję się okropnie, strasznie mnie to męczy. I nie, nie pomaga tłumaczenie sobie, że było-minęło i że to tylko seks (no bo dla mnie to coś znaczy już). Wstydzę się komukolwiek o tym powiedzieć, przegadać to z kimś.
  12. Poznałam chłopaka, bardzo mi na nim zależało. Normalnie seks to dla mnie świętość i naprawdę istotna kwestia, ale chłopak powtarzał ciągle, że to jest dla niego bardzo ważne i że nie wyobraża sobie bez tego relacji. Żeby mu się przypodobać, żeby otworzyć go na siebie (w końcu seks otwiera serca tych baranów) przespałam się z nim. Było tak sobie, fizycznie fajnie, ale psychicznie tragedia. Najobrzydliwsze, co mogło mi się przytrafić. Oczywiście chłopak stwierdził, że to jednak nie wyjdzie i w tym momencie jest już przeszłością. Szkoda, że razem z jego zniknięciem nie zniknęły wspomnienia z nim i tamtą nocą związane... Czuję się jak jednorazowa dmuchana lala, jak jakaś chusteczka jednorazowa, wyrzucona po wszystkim. Mam nauczkę na przyszłość i na pewno już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi, bo tylko o jedno im chodzi. Problem w tym, że nie mogę z tym sobie poradzić. Czuję się jak worek na śmieci, jak jakaś szm... Nie mogę ze sobą wytrzymać, czuję do siebie obrzydzenie. Nie jest ważne, co z nim się stało, może lepiej, że zniknął z mojego życia, ale nie mogę sobie poradzić z tą nienawiścią do samej siebie. Strasznie żałuję i wstydzę się tego,co zrobiłam. Na szczęście nie skończyło się to ciążą, tyle dobrego w tej historii. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała do siebie jeszcze szacunek. Nie mam pojęcia, co zrobić, żeby odzyskać szacunek do samej siebie i spojrzeć na siebie bez wstydu w lustrze...
  13. Dla Ciebie głupi. Dla mnie to jest koszmar.
×