Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

 

piszę, ponieważ szukam osób, które tak jak ja maja osobowość neurotyczną.

Mam 23 lata, od około 3 lat mierze się z dużymi lękami, przechodziłam przez depresję. Chodzę do psychologa od kilku miesięcy, diagnoza to neurotyzm w ujęciu wielkiej piatki osobowości. Moje objawy to:  stałe uczucie napięcia i lęku, łatwość w popadanie w stany depresyjne, mała odporność na stres i frustracje. Czuje ze jestem niestabilna emocjonalnie.

Mam świadomość swojej nadwrażliwości, ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Lęk niszczył różne aspekty mojego życia, przez spory czas miałam myśli samobójcze, lęk paraliżował mnie i do tej pory jest moim największym problemem. 

Generalnie całe moje dzieciństwo jak i nastoletność wszystko było w porządku, problemy zaczęły się na studiach. Finanse i rachunkowość nie są moja pasja, chciałam po prostu coś studiować, do tej pory nie wiem co bym mogła studiować. Sporo na tych studiach zawaliłam i jestem dużo do tylu. Wszystko przez lęk i problemy ze zdrowiem psychicznym. Moja rodzina uważa ze moje problemy psychiczne są przez studia. Ja widze inny schemat, to moj temperament i neurotycznosc doprowadziły mnie do takiego stanu. Czuje się mało zaradna, czuje ze życie to nie przygoda i radość, a raczej coś na odwrót. Tworze szczęśliwy i stabilny związek, mam rodzine i kilku znajomych, jestem introwertykiem, raczej nie mam przyjaciół poza chłopakiem i najbliższymi krewnymi, jestem osoba atrakcyjna dla płci przeciwnej. Otoczenie mówi mi ze powinnam cieszyć się życiem. Nie potrafię zrozumieć co to znaczy cieszyć się życiem. Życie jest ciężkie. Mam wrażenie ze nie poradzę sobie w życiu, wizja małżeństwa, wspólnego domu i dzieci mnie przerasta, mam wrażenie ze nie jest to normalne, nie boje się odrzucenia ze strony partnera ale czasami czuje ze ja nie jestem odpowiednia osoba dla niego. Pozatym nie boje się niczego konkretnego, nie boje się o swoje zdrowie, chociaż przerasta mnie wizja chorowania psychicznego. Mam swoje zainteresowania i pasje, dosyć szeroki wachlarz, nie wiem co bym mogła robić w życiu zawodowym. Filmowanie to moja ogromna zajawka, fotografia, sport wszelaki, podróże. Często odczuwam ból i cierpienie psychiczne, kiedyś kręciło mi się od tego w głowie, teraz już tak nie mam. Nie chce brać leków. Czuje ze życie z taka przypadłością to ogromna przeszkoda. Moje sposoby na radzenie sobie z tym to aktywność fizyczna, psycholog, planowanie, praca. Czy jest ktoś na tym forum kto przechodził przez coś podobnego? Do jakiego stopnia terapia pomaga?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć 🙂

Myślę, że wiele osób tutaj przeżyło lub przeżywa coś podobnego do Ciebie. Twoja historia wydaje mi się taka znajoma, jakbym doskonale wiedziała, co czujesz. Chyba wszystkie nerwiki mają osobowość neurotyczną, często są introwertykami. 

Skoro nie chcesz brać leków (całkowicie to rozumiem - też tak miałam), to koniecznie kontynuuj psychoterapię, bo dbanie o zdrowie psychiczne jest ważne. Nie ma się czego wstydzić ani obawiać. Jeśli psychoterapia nie będzie starczać, to może przemyśl jednak leki. Albo chociaż spotkaj się z dobrym psychiatrą - oni mają inne wykształcenie niż psycholodzy i mogą więcej dostrzec. U mnie sama terapia pomagała dawniej, jak miałam wiele rodzinnych syfów do ogarnięcia, musiałam to przerobić w swojej głowie. Wiedziałam, ze to nie leki mają mi pomóc, ale ja sama muszę zmienić swoje myślenie. Ale teraz terapia już nie starcza, jestem zmuszona do brania leków, ale w sumie to przeżyłam coś, co można określić jako traumatyczne, więc okoliczności się zmieniły.

53 minuty temu, Pocoinaco napisał:

wizja małżeństwa, wspólnego domu i dzieci mnie przerasta,

Wcale nie musisz się w tej wizji odnajdywać, nie dla każdego ten scenariusz, mnie to nie przerasta, ale świadomie tego nie chcę i już 🙂 Nikt Ci nie każe tak sobie układać życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, Aurora88 napisał:

Cześć 🙂

Myślę, że wiele osób tutaj przeżyło lub przeżywa coś podobnego do Ciebie. Twoja historia wydaje mi się taka znajoma, jakbym doskonale wiedziała, co czujesz. Chyba wszystkie nerwiki mają osobowość neurotyczną, często są introwertykami. 

Skoro nie chcesz brać leków (całkowicie to rozumiem - też tak miałam), to koniecznie kontynuuj psychoterapię, bo dbanie o zdrowie psychiczne jest ważne. Nie ma się czego wstydzić ani obawiać. Jeśli psychoterapia nie będzie starczać, to może przemyśl jednak leki. Albo chociaż spotkaj się z dobrym psychiatrą - oni mają inne wykształcenie niż psycholodzy i mogą więcej dostrzec. U mnie sama terapia pomagała dawniej, jak miałam wiele rodzinnych syfów do ogarnięcia, musiałam to przerobić w swojej głowie. Wiedziałam, ze to nie leki mają mi pomóc, ale ja sama muszę zmienić swoje myślenie. Ale teraz terapia już nie starcza, jestem zmuszona do brania leków, ale w sumie to przeżyłam coś, co można określić jako traumatyczne, więc okoliczności się zmieniły.

Wcale nie musisz się w tej wizji odnajdywać, nie dla każdego ten scenariusz, mnie to nie przerasta, ale świadomie tego nie chcę i już 🙂 Nikt Ci nie każe tak sobie układać życia.

Ile trwała twoja terapia zanim zaczęłaś brac leki? Ja nie miałam żadnych traum w życiu, dlatego to dla mnie takie trudne. Niby każdy ma prawo układać swoje życie jak chce, ale dla mnie założenie ze nie potrafię wyobrazić sobie życia tworząc rodzine jest z góry nie do końca normalne.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Pocoinaco napisał:

Ile trwała twoja terapia zanim zaczęłaś brac leki? Ja nie miałam żadnych traum w życiu, dlatego to dla mnie takie trudne. Niby każdy ma prawo układać swoje życie jak chce, ale dla mnie założenie ze nie potrafię wyobrazić sobie życia tworząc rodzine jest z góry nie do końca normalne.

 

Coś koło roku, to było takie typowe sprzątanie w głowie, wg mojej obecnej psychiatry terapia którą miałam wcześniej powinna trwać dalej, nie powinnam była jej kończyć. Może dlatego później w życiu czułam się tak sobie - niby ok, ale nie była to pełnia szczęścia. 

A odnośnie wizji rodzinnej - no to tak, jest różnica jeśli świadomie się z tego rezygnuje jako z czegoś, co może unieszczęśliwiać, a inaczej jest kiedy tego pragniemy, ale się tego boimy, Wtedy faktycznie jest tu pole do pracy. Może Twoim osiągnięciem będzie niekoniecznie przekonanie się do wizji życia rodzinnego, ale odkrycie, czego tak naprawdę pragniesz 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Aurora88 napisał:

Coś koło roku, to było takie typowe sprzątanie w głowie, wg mojej obecnej psychiatry terapia którą miałam wcześniej powinna trwać dalej, nie powinnam była jej kończyć. Może dlatego później w życiu czułam się tak sobie - niby ok, ale nie była to pełnia szczęścia. 

A odnośnie wizji rodzinnej - no to tak, jest różnica jeśli świadomie się z tego rezygnuje jako z czegoś, co może unieszczęśliwiać, a inaczej jest kiedy tego pragniemy, ale się tego boimy, Wtedy faktycznie jest tu pole do pracy. Może Twoim osiągnięciem będzie niekoniecznie przekonanie się do wizji życia rodzinnego, ale odkrycie, czego tak naprawdę pragniesz 🙂 

Czego tak naprawdę pragnę, hmm, nie potrafię sobie wyobrazić na ten moment życia jakiego pragnę, raczej widze przyszłość jako problemy, mam partnera który pragnie rodziny, domu i tak dalej. Ja nie umiem wyobrazić sobie szczęścia w tym. Nie umiem tez sobie wyobrazić szczęścia będąc sama. Nie potrafię tego poczuć ze będzie dobrze i fajnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Pocoinaco napisał:

 Ja nie miałam żadnych traum w życiu, dlatego to dla mnie takie trudne.

 

 Co rozumiesz jako traumę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
11 minut temu, doi napisał:

 Co rozumiesz jako traumę?

Nie wiem, przemoc w rodzinie, w szkole, pracy, molestowanie, smierć kogoś bliskiego itp

Edytowane przez Pocoinaco

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Pocoinaco napisał:

Czego tak naprawdę pragnę, hmm, nie potrafię sobie wyobrazić na ten moment życia jakiego pragnę, raczej widze przyszłość jako problemy, mam partnera który pragnie rodziny, domu i tak dalej. Ja nie umiem wyobrazić sobie szczęścia w tym. Nie umiem tez sobie wyobrazić szczęścia będąc sama. Nie potrafię tego poczuć ze będzie dobrze i fajnie

To chyba jeszcze długa, terapeutyczna droga przed Tobą 🙂 A może po prostu w pewnym momencie spróbujesz i przekonasz się, jak jest, czy fajnie czy niefajnie. W każdym razie życzę powodzenia w odnajdywaniu siebie, pamiętaj że to proces 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Pocoinaco napisał:

Nie wiem, przemoc w rodzinie, w szkole, pracy, molestowanie, smierć kogoś bliskiego itp

Traumy, te wyparte, bywają bardzo delikatne, nienazwane. Jeśli masz takie lęki to ja myślę, że jednak zaistniał jakiś wyparty zgrzyt między tobą a światem. To napięcie to jakaś skumulowana energia. Nie wmawiaj sobie że wszystko było ok, bo po rezultatach patrząc - jednak nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, doi napisał:

Traumy, te wyparte, bywają bardzo delikatne, nienazwane. Jeśli masz takie lęki to ja myślę, że jednak zaistniał jakiś wyparty zgrzyt między tobą a światem. To napięcie to jakaś skumulowana energia. Nie wmawiaj sobie że wszystko było ok, bo po rezultatach patrząc - jednak nie.

 

Czy możesz podać przykład takiej traumy?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Pocoinaco napisał:

 

Czy możesz podać przykład takiej traumy?

 

nadopiekuńczość, wyręczanie, ignorowanie, wyśmiewanie, obojętność, pustka emocjonalna, brak rozmów, krytyka przyjaciół, krytyka osiągnięć i przyjemności, zakazy, kary, nakaz uczestnictwa w obrzędach religijnych, bieda, manipulacja psychiczna, szantaż emocjonalny. To tylko przykłady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

@Pocoinaco, też nie miałam żadnych traum, które wymieniłaś. Idąc tropem tego, co napisała doi to może brak rozmów, obojętność, ignorowanie. Jestem podobno atrakcyjna (ja tak nie uważam, ale płeć przeciwna tak twierdzi), mam bardzo dobrego męża, rodziców, którzy zrobią dla mnie wszystko. Mimo tego czuję podobnie jak Ty, że życie to jakaś kara. Zawsze byłam neurotyczką, ale dawałam radę do momentu studiów. Poważne problemy lękowo-depresyjne zaczęły się właśnie wtedy. Studia (dwa kierunki) rzucałam mimo bardzo dobrych wyników. Teraz jestem wypruta z jakiejkolwiek nadziei, depresja ciągnie się u mnie od wielu lat. Ogólnie nie wiem w czym ludzie widzą szczęście i cel, dla mnie to jakaś totalna abstrakcja. Chyba terapia dla Ciebie. Nie pozwól żeby ta beznadzieja się rozrosła do takiego stopnia jak u mnie. Niestety tacy się urodziliśmy, z nadwrażliwą psychiką i każdy dzień to dla nas walka. 

Edytowane przez bezniczego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, bezniczego napisał:

@Pocoinaco, też nie miałam żadnych traum, które wymieniłaś. Idąc tropem tego, co napisała doi to może brak rozmów, obojętność, ignorowanie. Jestem podobno atrakcyjna (ja tak nie uważam, ale płeć przeciwna tak twierdzi), mam bardzo dobrego męża, rodziców, którzy zrobią dla mnie wszystko. Mimo tego czuję podobnie jak Ty, że życie to jakaś kara. Zawsze byłam neurotyczką, ale dawałam radę do momentu studiów. Poważne problemy lękowo-depresyjne zaczęły się właśnie wtedy. Studia (dwa kierunki) rzucałam mimo bardzo dobrych wyników. Teraz jestem wypruta z jakiejkolwiek nadziei, depresja ciągnie się u mnie od wielu lat. Ogólnie nie wiem w czym ludzie widzą szczęście i cel, dla mnie to jakaś totalna abstrakcja. Chyba terapia dla Ciebie. Nie pozwól żeby ta beznadzieja się rozrosła do takiego stopnia jak u mnie. Niestety tacy się urodziliśmy, z nadwrażliwą psychiką i każdy dzień to dla nas walka. 

Czy stosowałaś leki? Ile u Ciebie trwała terapia? Masz jakieś inne rady?

nie rozumiem, poco rodzą się ludzie z nadwrażliwa psychika, nie ma chyba gorszej kłody pod nogi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy jest w ogóle możliwe żeby wszystko było w porządku przez dzieciństwo i nastoletność, a później objawił sie neurotyzm?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Pocoinaco napisał:

Czy stosowałaś leki? Ile u Ciebie trwała terapia? Masz jakieś inne rady?

nie rozumiem, poco rodzą się ludzie z nadwrażliwa psychika, nie ma chyba gorszej kłody pod nogi...

Tak, brałam leki z grupy SSRI przez kilka lat, niedawno odstawiłam. Żałuję, że brałam, bo nie wyleczyły mnie i spowodowały długotrwałe skutki uboczne. Uważam, że leki to ostateczność i tylko w "ciężkich" przypadkach, kiedy inne sposoby zawiodły. Miałam kilka terapii na nfz, najdłuższa trwała rok. To krótko jak na terapię, ale nie trafiałam na dobrych terapeutów. Nie odpowiadał mi też nurt psychodynamiczny. Od niedawna chodzę prywatnie na poznawczo-behawioralną, nastawioną na zmianę myślenia, teraźniejszość. Inne rady? Zdrowe odżywianie, higieniczny sen, aktywność fizyczna, otaczanie się dobrymi ludźmi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Pocoinaco napisał:

Czy jest w ogóle możliwe żeby wszystko było w porządku przez dzieciństwo i nastoletność, a później objawił sie neurotyzm?

To pytanie do psychiatry.

Ale czemu tak bronisz dzieciństwa? Mnie sie to kojarzy z osobami po traumie, które zaprzeczają traumie i gadają "nic się nie stało", "to nie było nic ważnego", "rodzice mnie kochali", "miałem fajne dzieciństwo, bawiłem się w klocki" a potem w terapii wychodzi ich utajona wściekłość i  żal i to że byli zaniedbywani psychicznie przez lata. Zaprzeczenie to zabawa ego, żeby się nie rozleciało, żeby nie uciekły iluzje. Nie wiem czy akurat tak w twoim przypadku (bo przecież oprócz umysłu jest też i mózg i biochemia i uszkodzenia etc), ale takie skojarzenie mam. Nie zamykaj się na tym "że było ok", bo terapia leczy z iluzji, po to właśnie jest. To nie jest poziom świadomy, wyparcie jest nieświadome i na poziomie nieświadomym. Dużo czasu trzeba żeby wyjść poza "było fajnie".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×