Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
LostStar

Totalna niezdolność do stworzenia związku/małżeństwa

Rekomendowane odpowiedzi

Chcę zabić tę nadzieję. NIGDY z nikim nie będę. I nie zaznam szczęścia w miłości. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, LostStar napisał:

Byłam przekonana, że jeżeli para się kocha, to ta miłość chroni ich przed konfliktami. Okazało się, że tak nie jest. Nie chcę kłótni i konfliktów. Nie chcę utraty wolności, indywidualności. Dlatego m.in. tak nienawidzę sparowanych-że z pełną świadomością wchodzą w to bagno i powiększają zło tego świata. Wybór między związkiem a samotnictwem to wybór między dżumą a cholerę. I tak źle, i tak niedobrze. Samotnikom brakuje drugiej połówki, bliskości, lecz w związkach są konflikty i brak wolności.


LostStar rozmyślasz pewnie więcej niż twoje otoczenie. Dlatego uważałbym ze stwierdzeniem że z pełną świadomością otaczający cie ludzie wchodzą związki aby czynić zło. Po co tyle dramaturgi.
Skoro wyciągałaś takie wnioski wiesz że w każdej relacji będzie jakiś konflikt. Teraz możesz ocenić jaką on ma wagę dla ciebie i podjąć lepsze decyzję. Niektórzy nawet tego nie wiedzą i przy pierwszym najmniejszym zgrzycie się ewakuują albo przy największym nie odchodzą.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No cóż, koleżanka ma naprawdę problem, ale musi sobie z tym jakoś radzić.

Powiem tak, bez seksu można żyć, tylko trzeba chcieć to zaakceptować, szczerze. Mi bardzo brakuje seksu i nie mam do seksu żadnego wstrętu, ale realnie i fizycznie nie mam seksu, bo jestem sam, nie ma przy mnie kobiety żadnej, a z powietrzem nie da się uprawiać seksu.

Ale akceptuje to i żyje normalnie.

 

W takiej sytuacji jest wielu ludzi obecnie, którzy nie mają w ogóle seksu i jedni to akceptują, inni tego nie akceptują.

Zależy od samych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Koleżąnka lat 42,powiedziała.Na trzy tygodnie muszisz.sobie znaleść inną kobietę.Do obwacywania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie poznaję siebie. Od twardego antyseksualizmu przeszłam do tego, że spróbowałam seksu i sprawia mi on ogromną przyjemność. Zastanawia mnie jednak, jak smakuje seks z miłości. Chyba zupełnie inaczej niż przygoda na jedną noc. Taka przygoda jest ekscytująca i jeżeli się przestrzega pewnych zasad, to nie jest niebezpieczna, ale chyba seks z Tym Jedynym jest nieporównywalnie lepszy....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi brak seksu i przyjemności seksualnej w ogóle nie przeszkadza. Ale brak "istotki do wysłodzenia się" już tak. Własna żona jest o wiele lepsza niż kot czy pies. Romantycznie pociągają mnie przede wszystkim kobiety podobne do mnie (mające poważne zaburzenia psychiczne). Mógłbym zaakceptować małżeństwo bez czynności seksualnych, ale w Kościele teraz chyba nie dopuszczają do małżeństw, które z miejsca wykluczają współżycie. Akt małżeński jest dla mnie "świętym rytuałem". Nie widzę w nim źródła rozkoszy zmysłowej. Uważam za coś obrzydliwego to, gdy ktoś współżyje z kimś, potem porzuca tę osobę i współżyje z inną, gdy ta, z którą współżył wcześniej, żyje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeszłam długą drogą. Od antyseksualizmu do hedonizmu. Zasmakowałam w wakacje w przygodach na jedną noc ( z zachowaniem zasad bezpieczeństwa). Spodobało mi się to. Uwielbiam to robić. Czy to oznacza, że jestem złym człowiekiem? Czy polubienie przygód na jedną noc pozbawia mnie człowieczeństwa? Czy tylko mężczyzna ma prawo takie przygody mieć i je lubić, a kobieta nie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@LostStar skąd w ogóle takie wątpliwości? Żyj, baw się, korzystaj, byle bezpiecznie. 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, LostStar napisał:

Przeszłam długą drogą. Od antyseksualizmu do hedonizmu. Zasmakowałam w wakacje w przygodach na jedną noc ( z zachowaniem zasad bezpieczeństwa). Spodobało mi się to. Uwielbiam to robić. Czy to oznacza, że jestem złym człowiekiem? Czy polubienie przygód na jedną noc pozbawia mnie człowieczeństwa? Czy tylko mężczyzna ma prawo takie przygody mieć i je lubić, a kobieta nie?

Przynajmniej potrzeby seksualne realizujesz, to już jakiś plus.  Ja bym się na takie coś nie pisał ale nie ze względów moralnych, tylko mam lęki związane z seksem, erekcją, potencją i jakieś przygody na jedną noc odpadają bo bym ze wstydu że nie podołam spłonął. Poza tym mam w chwili obecnej prawie zerowy popęd no i rozpoczynanie życia seksualnego w wieku 40 lat to zwłaszcza w przypadku facetów  to nieporozumienie. Chyba tylko jakaś bardzo atrakcyjna 20 tka mogła to zmienić, ale  na takie nie mam szans a i tak pewnie bym stchórzył jakby taka możliwość jakimś cudem się stworzyła.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja dziś do koleżanki,lat 44,mówię.Rozmiar ma znaczeniem,masz piękne ciało.MoŻna się w tobie zakochać.

42 minuty temu, carlosbueno napisał:

Przynajmniej potrzeby seksualne realizujesz, to już jakiś plus.  Ja bym się na takie coś nie pisał ale nie ze względów moralnych, tylko mam lęki związane z seksem, erekcją, potencją i jakieś przygody na jedną noc odpadają bo bym ze wstydu że nie podołam spłonął. Poza tym mam w chwili obecnej prawie zerowy popęd no i rozpoczynanie życia seksualnego w wieku 40 lat to zwłaszcza w przypadku facetów  to nieporozumienie. Chyba tylko jakaś bardzo atrakcyjna 20 tka mogła to zmienić, ale  na takie nie mam szans a i tak pewnie bym stchórzył jakby taka możliwość jakimś cudem się stworzyła.  

Ja bym zaczął sex z koleżanką lat 40 lub 45 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nacięłam się. Kilka dni temu zrobiłam mężczyźnie fellatio bez prezerwatywy. Teraz boję się, że mogłam się zarazić HIV-em (nie wiem, czy jest zarażony). Teraz muszę trzy miesiące wytrzymać bez seksu i zrobić test. Spodobały mi się te przygody. Czy to coś złego, że chciałam nadrobić stracone lata? A teraz umieram ze strachu. Grozi mi 30 lat na lekach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, LostStar napisał:

Nacięłam się. Kilka dni temu zrobiłam mężczyźnie fellatio bez prezerwatywy. Teraz boję się, że mogłam się zarazić HIV-em (nie wiem, czy jest zarażony). Teraz muszę trzy miesiące wytrzymać bez seksu i zrobić test. Spodobały mi się te przygody. Czy to coś złego, że chciałam nadrobić stracone lata? A teraz umieram ze strachu. Grozi mi 30 lat na lekach.

Musiałabyś mieć niewiarygodnego pecha, bardzo trudno jest się zarazić hivem nawet jak ktoś jego ma , prędzej jakąś inną chorobą. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, carlosbueno napisał:

Musiałabyś mieć niewiarygodnego pecha, bardzo trudno jest się zarazić hivem nawet jak ktoś jego ma , prędzej jakąś inną chorobą. 

Przecież tyle się pisze o wzrastającej w zastraszającym tempie liczbie zakażeń HIV w Polsce. 

Wiem, że najbardziej niebezpieczny pod tym względem jest seks analny i waginalny bez zabezpieczenia, ale przy fellatio bez prezerwatywy też istnieje takie ryzyko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×