Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Marcin333

Mówicie bliskim o swoim leczeniu?

Rekomendowane odpowiedzi

Nie znalazłem podobnego wątku, a to jedna rzecz jaka nie daje mi spokoju.

 

Kto u was wie, że bierzecie leki albo chodzicie na psychoterapie? Rodzina i znajomi? Tylko rodzina, a może nikt? Albo np. można rozmawiać z bliską osobą o tym, co się dzieje na psychoterapii, czy to coś, co się zachowuje dla siebie?

Na razie powiedziałem o swoich problemach kilku osobom w domu i jednemu przyjacielowi. Raczej reagowali ok, albo byli zaskoczeni, ale w kolejnej rozmowie już byli tacy "wspierający".

Nie mówiłem im o tym, bo oczekuje specjalnej pomocy od nich, tylko tak na zasadzie "Co słychać". A może się trochę tego wszystkiego boję, tylko jeszcze nie wiem, ale chyba nie będę mówił innym osobom o tej całej sprawie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie wie matka i pare cioc i wujkow. ze znajomych wiedza nieliczni.lepiej nie narazac sie na docinki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze nie powiedziałem, nie wiem jak za to się zabrać. Wiedzieli o tym tylko nieliczni znajomi, ale to później skończyło się tak, że gdy doszło do kłótni to byłem wyzywany od czubków. Dodam, że przez osobę, która sama chodziła do psychiatry, a doszły mnie słuchy, że nawet na psychoterapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rodzice wiedzą, dziadkowie też coś tam nieco wiedzą, i jedna koleżanka.

Ale nikomu nie mówię całkowicie o wszystkim dokładnie bo i tak nie zrozumieją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie uważam swojej choroby za coś wstydliwego, ale nie mam też potrzeby informowania o tym wszystkich wokół. Wiedzą o tym tylko osoby, z którymi mam najbliższy kontakt, żeby nie panikowały, kiedy przez tydzień nie wstaję z łóżka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podchodzę do tego w podobny sposób jak flossy. Z bliższych osób poinformowałam tylko niektórych, z tego względu, że reszta by tego nie zrozumiała. A po co więcej stygmatyzacji, albo ignorowania mnie, bo jestem "nienormalna".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Trochę mówię, trochę nie. Nie mówię o autoagresjii, o uzależnieniach. O złym humorze, o nadpobudliwości, objawach różnych chorób - mówię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na chwilę obecną chyba nikt nie wie. Siostra coś tam wie, matka jeśli pamięta to się domyśla ale nie mam tak żebym mogła komuś powiedzieć "ale miałam atak paniki". Kiedyś wszyscy przyjaciele wiedzieli, ale okazało się, że nie było w tym akceptacji tylko mamtowdupizm.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Podchodzę do tego w podobny sposób jak flossy. Z bliższych osób poinformowałam tylko niektórych, z tego względu, że reszta by tego nie zrozumiała. A po co więcej stygmatyzacji, albo ignorowania mnie, bo jestem "nienormalna".

 

Cholernie żałuję, że powiedziałam komukolwiek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość flossy

Heledore, dlaczego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

flossy, bo nikt nie bierze tego na poważnie, a wyciągają to zawsze, kiedy mają mi coś do zarzucenia. Albo, gdy następuje sprzeczka. Wtedy cholernie boli wyciąganie tego faktu. Tak, żeby ośmieszyć, żeby wbić szpilę na tyle głęboko, żeby bolało długo.

 

Poza tym- to świetny temat do plotek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość flossy

Heledore, kiedy mają coś do zarzucenia? :shock: Może powinnaś oświecić ich skąd biorą się choroby psychiczne. Ale rozumiem, że to nie ma sensu, bo (jak podpowiada doświadczenie) pewnie zadziała tu mechanizm wyparcia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heledore, dlaczego?
Bo niektórym można powiedzieć, jest to bez naczenia lub niesie jakąś korzyść. Dla nas nie skutkuje negatywnymi konsekwencjami. Z kolei informowanie innych może wywołać konieczność obsłużenia ich nieracjonalnych reakcji. To może okazać się kosztowne. Niestety zazwyczaj koniecznym jest ryzyko vs korzyści ocenić samemu i podjąć decyzję adekwatną do własnej sytuacji.

 

Co za różnica, co robimy my, wszak sytuacja to inna jest?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heledore, współczuję takiej familii... Faktem jest, że lepiej milczeć o rzeczach które są choć odrobinę poza ogarnianiem januszy lub powodują myślenie stereotypowe, tak jak w przypadku chorób psychicznych...

 

Kiedyś znajomy oznajmił mi, że ma podwójne życie. Z jakiegoś powodu ja nie potrafiłam mu się przyznać że mam prawie to samo. Mimo tego gdy z nim rozmawiałam to włączało mi się traktowanie go stereotypowo :o Kompletnie nie miałam nad tym kontroli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

flossy, owszem, niestety. Za pierwszym razem, kiedy została mi zdiagnozowana depresja (byłam jeszcze w liceum) miałam karczemną awanturę. Na temat jak bardzo jestem niewdzięczna i nie doceniam tego, co mam. Że nie mam prawa się tak czuć, bo (w tym wypadku moja matka) miała i ma gorzej i się nie żali. I że w ogóle wymyślam, i swoim zachowaniem robię jej tylko i wyłącznie na złość.

 

arahja7, dokładnie tak. Chociaż czasem ma się nadzieję jednak na choć odrobinę zrozumienia, bo nie wspominam już nawet o wsparciu. A rzeczywistość boleśnie pokazuje, że nadzieje były płonne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jestem niewdzięczna i nie doceniam tego, co mam. Że nie mam prawa się tak czuć

 

Słowo w słowo jak u mnie... choć u mnie od dziecka to powtarzali, w różnym kontekście.

Do wylewania żali i wspierania zostaje nam forum...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w gazecie już o tym napisałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cały problem u mnie polega na tym iż cały czas powtarzam że się leczę choć tak naprawdę wcale się już nie leczę.

Sprawia mi to przyjemność jak ludzie czują się lepiej dzięki temu bo mają poczucie wtedy że są bardziej wartościowi z tego powodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie wiedza rodzice i siostra i kolezanki dwie ale poznane na terapii i jedna ze studiow a i jeden kolega tez z borderline

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×