Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
niewiemnic

Witam, jestem nowa i zagubiona

Rekomendowane odpowiedzi

Hej

jak w temacie, zagubiłam się w swoim życiu, albo raczej można powiedzieć, że odkąd pamiętam jestem w tym życiu zagubiona. Tak w życiu jak i na tym forum :) Mam 30 lat więc już kawałek czasu sama ze sobą się męczę. Nie mam pojęcia gdzie i jakie pytania mogę tu zadawać, bo nie wiem co mi dolega... Chciałabym jakiejś, choćby wstępnej pomocy .... choćby we wstępnym ustaleniu co mi może dolegać, ale gdzie takie pytanie zadać? Skoro nie wiem, czy to "tylko" depresja, czy coś więcej? Mam problemy ze sobą od dziecka, może dda? może nie... mam coś z bordeline, a coś z poprostu... hmmm.... nieudacznika. Albo lenia. Najchętniej chciałabym choćby trzech zdań od specjalisty, ale gdzie je mogę otrzymać? Proszę pomóżcie, Czy w przywitaniach powinnam opowiadać o swoich problemach? Chyba nie więc tego nie robię... Nigdy się nie leczyłam, nigdy nie rozmawiałam z żadnym terapeutą, choć z pewnością powinnam, ale pewnie też nie zrobię i tego kroku... Ale na początek chciałabym prosić o pomoc w odnalezieniu się na tym forum. Gdzie mogłabym nakreślić swój problem, tak ogólnie? a raczej zlepek wieeelu problemów...

 

Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza tych którzy dotrwali do końca tego bełkotu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Hejka. Skoro już siebie zdiagnozowałaś, to powinnaś też wiedzieć, jak się leczyć. :P

 

A tak na poważnie, jeśli coś u siebie podejrzewasz, jeśli coś jest nie tak, idź do psychiatry. Wiem, że to nie jest łatwe, ale warto.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niewiemnic witaj na forum,

pisz, gdzie chcesz, może być tutaj. Napisz o swoich problemach i wątpliwościach, a na pewno ktoś coś podpowie i nieco rozjaśni temat. Dużo też można "wyciągnąć" z samego czytania forum - jest tu sporo ciekawych informacji.

Możesz dowiedzieć się sporo, ale nikt jednak tutaj diagnozy nie postawi i ostatecznie najlepszym rozwiązaniem będzie wizyta u specjalisty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj. Też jestem tutaj nową osobą, dziś przyszedł taki dzień, że nabyłem ochoty poznać ludzi borykającymi się z tymi samymi problemami co ja. Brakuje mi kogoś takiego kto zrozumie, to co przeżywam. Dlatego założyłem konto i zamierzam każdą wolną chwilę poświęcać dla ludzi, którzy tego potrzebują, ale i dla siebie zrobić coś dobrego i pobyć trochę w kręgu osób, które znają ten ciemny mroczny nerwicowy świat. Choruję - choć nie lubię tego słowa - od około 7 lat. Mam już dawno za sobą okres jazdy po szpitalach, wyszukiwania chorób itd. Obecnie zmagam się już z samym napięciem nerwowym, który narasta we mnie w momentach bezczynności oraz w obecności obcych osób ogólnie związane to jest z pracą. W tej chwili nie mam czasu na dłuższą wypowiedź, ale postaram się wieczorem lub jutro napisać o tym dużo więcej. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi mili (jak to się mówi :) ), dziękuję za odpowiedzi. Powiem tak, proszę, nie doradzajcie mi, żebym poszła do lekarza, bo ja doskonale wiem, że iść powinnam. Problem w tym, że nie pójdę, dlatego właśnie tu jestem. Przynajmniej w najbliższym czasie nie pójdę. Powody? Nie mam na to pieniędzy przede wszystkim, brak mi też odwagi oczywiście. Z tego powodu właśnie zarejestrowałam się na tym forum, tu łatwiej pogadać. Liczę na to, że ktoś powie mi choćby mniej więcej, czy jestem po prostu życiowym nieudacznikiem, czy na prawdę mam problem i sama z tym sobie nie poradzę. Ja odpowiedź chyba znam - sama sobie nie poradzę..., ale jeśli z kimś porozmawiam, może rozjaśni mi się trochę w głowie. Wiem, że na waszym forum wypowiadają się też specjaliści. Ale gdzie i co napisać żeby odpowiedzieli mi na jakiekolwiek pytanie? Tego potrzebuję... Nie chcę tu się rozpisywać, bo zajęłoby to jakieś tysiące zdań, kto by to czytał... Powiem w skrócie. Chociaż chyba tak nie potrafię, ale spróbuję...w wielkim skrócie. Wydaje mi się, że mam problemy od dziecka. Zawsze myślałam, że przesadzam, bo inni mają większe problemy. Ale jako już dorosła osoba zauważam duży wpływ na moje życie to co się działo w moim dzieciństwie. Niby mam normalną rodzinę, zwłaszcza teraz.... jest spokój. Ale..... moje wspomnienia z dzieciństwa nie są do końca... normalne.... Ciągłe kłótnie, awantury... byłam dzieckiem więc nie wiem do tej pory z jakiej były przyczyny... chyba po prostu poalkoholowe... chociaż moja rodzina NIBY nie ma tego problemu... ale dochodziło do okropnych scen... z perspektywy dziecka. Rzucanie szklankami, telewizorami, spałam z rodzicami w pokoju, wszystko słyszałam, jak ojciec zmuszał matkę do seksu, itp itd... Ja nie mogłam spać po nocach nawet jak nic się nie działo, sikałam w gacie chociaż byłam już duża, mam przebłyski wspomnień, że powrót do domu to był wieczny strach, czy dziś będzie normalnie czy znów jakaś akcja... Moja rodzina NIBY jest normalna, teraz jest wszystko NIBY normalnie.... ale już kilka lat temu wyprowadziłam się, więc nie wiem co się tam dzieje... A ja? Niby skończyłam szkołę, niby skończyłam studia, ale nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie umiem nic ze sobą zrobić... Moje związki były beznadziejne... ale nie tak książkowo - nie znajdywałam sobie beznadziejnych partnerów, wręcz przeciwnie, byli ok ale ja z nikim nie potrafiłam być zbyt długo, nudziłam się... Nie umiem żyć z ludźmi. Nie umiem znaleźć pracy, to mój główny problem... nie potrafię. Teraz, jestem z jednym partnerem już z 6 lat. Mamy dziecko... Ale jestem bardzo nieszczęśliwa, nie umiem tak żyć, nie chciałam tego wszystkiego a wyszło jak wyszło. Zamiast iść do pracy, to zaraz po studiach zaszłam w ciążę i siedzę i popadam w coraz gorszą deprechę.... Kocham moje dziecko najbardziej na świecie, ale nie umiem udawać, że była zaplanowana, że tak na prawdę, to inaczej to wszystko sobie wyobrażałam, że mam wrażenie że zmarnowałam wszystko, co mogłabym mieć... Do tego dochodzą napady agresji, które wg mnie są słuszne, zawsze mam powód do jakiegoś zdenerwowania się. Może i nie biję swojego faceta (choć i takie epizody były w moim życiu), ale słownie się na nim wyżywam, tylko problem w tym że nawet na spokojnie uważam że mam rację, że mam ku temu powody, bo nienawidzę swojego życia a po części jest takie przez niego... Do tego dochodzi kompletny brak radzenia sobie w życiu nawet codziennym... Niby (wszystko w moim życiu jest niby) jestem dobrą matką, niby radzę sobie lepiej niż inni. Moje dziecko rozwija się nadzwyczajnie dobrze, codzienne spacerki, codzienne zdrowe obiadki, nie jakieś proszki puszki i gotowce, niby sprzątam, ale tak naprawdę wszystko to mnie przerasta i nie umiem tego wszystkiego ogarnąć... Nie jestem typem baby co siedzi i pachnie, i udaje że coś robi. Ja robie cały czas a nie widać efektów... Dochodzi do tego jak przychodzi noc to nie mam już na nic sił i siadam przed tv i oglądam tępo albo usypiam... Nic innego nie robię. Nawet na to forum nie mam czasu, ani poczytać, ani napisać. tydzień się zbierałam.

Proszę tylko o jedno, nie oceniajcie mnie, nie mówcie idź do psychiatry albo ogarnij się, bo ja mam już dość takich uwag od ludzi kompletnie nieświadomych tego co mam w głowie. Zresztą ja sama powtarzam sobie to dzień w dzień, a gdy wstaję rano to pierwsze co myśle: znowu kolejny taki sam dzień, wolałabym się nie obudzić... Nie wiem co z tym zrobić, ale wiem jedno. Potrzebuję baaardzo wsparcia i zrozumienia, nie pogadanki bezsensownej, która nic nie wniesie... Potrzebuję porady, fachowej, nie gadania: jesteś już dorosła, weź się w garść. Wybaczcie, miało być w skrócie (i jest :P), a wyszło jak zawsze...u mnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Do tego dochodzą napady agresji, które wg mnie są słuszne, zawsze mam powód do jakiegoś zdenerwowania się. Może i nie biję swojego faceta (choć i takie epizody były w moim życiu), ale słownie się na nim wyżywam, tylko problem w tym że nawet na spokojnie uważam że mam rację, że mam ku temu powody, bo nienawidzę swojego życia a po części jest takie przez niego... ..

Słuszne z punktu widzenia celu/skutków?

Czemu maja służyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Słuszne z punktu widzenia celu/skutków?

Czemu maja służyć?

Słuszne z punktu widzenia przyczyny. Nie ma to celu, poprostu zdenerwuje sie czymś i muszę to okazać, powiedzieć ze mi sie coś nie podoba, a nie umiem tego zrobić spokojnie, chociaż często się staram... Tylko wydaje mi się, że normalnie nic nie dociera i nikt mnie nie rozumie, albo jak zrozumie to i tak nic to nie daje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...

Słuszne z punktu widzenia celu/skutków?

Czemu maja służyć?

Słuszne z punktu widzenia przyczyny. Nie ma to celu, poprostu zdenerwuje sie czymś i muszę to okazać, powiedzieć ze mi sie coś nie podoba, a nie umiem tego zrobić spokojnie, chociaż często się staram... Tylko wydaje mi się, że normalnie nic nie dociera i nikt mnie nie rozumie, albo jak zrozumie to i tak nic to nie daje.

No tak. ->

...Ja robie cały czas a nie widać efektów...

 

...tak na prawdę, to inaczej to wszystko sobie wyobrażałam,..

Znaczy konkretnie jak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim nie chciałam mieć dzieci. To była klasyczna nie wiadomo jakim cudem :) wpadka... No ale co zrobić, jestem dorosła, staram sie stanąć na wysokości zadania najlepiej jak potrafię. Druga sprawa, chyba tak jak z każdym moim partnerem, tak i z tym obecnym nie chciałam być na zawsze. Trzecie, najważniejsze, chciałam iść po studiach do pracy, a zasiedziałam sie w domu z dzieckiem i jestem z nim 24h. Nie mam możliwości podrzucenia go komukolwiek, choćby żeby odpocząć. Kolejna rzecz, to cos co chyba dobiło mnie juz zupełnie. Wyprowadziłam sie z małego miasteczka do jeszcze mniejszego, do domu w którym mieszkają tez rodzice i dziadkowie mojego narzeczonego. I jestem tu poprostu nieszczęśliwa, nienawidzę tego miejsca. Przykładów jest pewnie jeszcze dużo więcej, ale moze na początek wystarczy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Siedzisz w domu, w którym ktoś inny ustala reguły a ty się wpasowujesz w schemat, musisz naginać swój wewnętrzny "kompas" działasz wbrew sobie. Jesteś podporządkowana. Z jednej strony to wygodne, bo masz mało odpowiedzialności, z drugiej mało wolności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×