Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Stracona100

Alkohol czy psychotropy?

Rekomendowane odpowiedzi

Pewnie zaraz mnie zakrzyczycie za głupotę, ale jednak podzielę się moimi wątpliwościami:

otóż ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy lepiej jest truć się alkoholem bez psychotropów, czy psychotropami bez alkoholu.

Czy warto się zastanawiać nad wyborem mniejszego ZŁA?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
why not both?

 

Psychotropy bez alkoholu działają prawidłowo.

Alkohol bez psychotropów działa normalnie.

Razem działają nieprawidłowo i nieprzewidywalnie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alko to jest depresant przeciez, w fazie wejscia dziala na dopamine i dlatego powoduje chwilowy luz. Mowi sie tez ,,eskalator'' eskaluje nastroje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy lepiej jest truć się alkoholem bez psychotropów, czy psychotropami bez alkoholu.

-najeść się najlepiej boczniaków sromotnikowych .

Stracona100, Skończyłaś 25 lat ?

Bo moja teoria jest taka ,że jak nie można polubieć jazzu przed 25 rokiem życia tak samo nie można rzucic wódy przed 25 .

Targuj się targuj z Dżinem z Butelki ,,, jako kobieta z organizmem słabszym od mężczyzn masz szansę nie dożyć męczarni zwanej delirium tremens . I to jest plus kobiecego " drinkowania " . ;););)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepiej bez psychotropów jak się da to sztuczne hormony a alkohol okazjonalnie rzecz jasna w umiarkowanych dawkach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najlepsze podejście doraźne. Jak ci źle to się wspomagasz, a jak znośnie to starasz się bez. Ja tak stosuję Akineton, nie uzależnia, a potrafi pomóc. Staram się nie brać kiedy nie muszę, ale zawsze dobrze wiedzieć, że masz wsparcie. To jak z suflerem, niby znasz tekst na pamięć, ale pomoc kogoś z scenariuszem się przyda na wszelki wypadek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Alko to jest depresant przeciez, w fazie wejscia dziala na dopamine i dlatego powoduje chwilowy luz. Mowi sie tez ,,eskalator'' eskaluje nastroje.

 

Podobno powoduje stany depresyjne, ale tak samo działają niektóre psychotropy.

Podobnie jest z działaniem skutkującym poprawą nastroju - i jeden i drugi nie działa do końca skutecznie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
i tak przeżyjesz, a wątroba do przeszczepu.

 

a którą wersję masz na myśli?

 

obie naraz

 

no właśnie, dlatego w pytaniu jest "to czy to"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-najeść się najlepiej boczniaków sromotnikowych .

Chyba muchomorów sromotnikowych? Ale nie rozumiem po co mam je jeść? Ja nie pytam jak najskuteczniej rozwalić sobie wątrobę :?

 

 

Skończyłaś 25 lat ?

Bo moja teoria jest taka ,że jak nie można polubieć jazzu przed 25 rokiem życia tak samo nie można rzucic wódy przed 25 .

Targuj się targuj z Dżinem z Butelki ,,, jako kobieta z organizmem słabszym od mężczyzn masz szansę nie dożyć męczarni zwanej delirium tremens . I to jest plus kobiecego " drinkowania " . ;););)

 

Lat 25 skończyłam już dawno temu i nie straszna mi już delirka ani przeszczep wątroby :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najlepiej bez psychotropów jak się da to sztuczne hormony a alkohol okazjonalnie rzecz jasna w umiarkowanych dawkach.

 

To jasne, że najlepiej nie pić alkoholu i nie brać psychotropów :angel: Ale co, jak się nie da?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najlepsze podejście doraźne. Jak ci źle to się wspomagasz, a jak znośnie to starasz się bez. Ja tak stosuję Akineton, nie uzależnia, a potrafi pomóc. Staram się nie brać kiedy nie muszę, ale zawsze dobrze wiedzieć, że masz wsparcie. To jak z suflerem, niby znasz tekst na pamięć, ale pomoc kogoś z scenariuszem się przyda na wszelki wypadek.

 

Tak właśnie bym chciała, ale mój lekarz twierdzi, że takich leków nie ma :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

SSRI można łączyć z alkoholem. Trzeba się tylko liczyć z ewentualnym osłabieniem działania anty, ale przy okazjonalnych dawkach to raczej nie grozi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi lekarz tłumaczył, że jeszcze hydroksyzyna nie uzależnia. Z resztą uzależnienie to naturalna rzecz. Można się nawet uzależnić od gier komputerowych. Pamiętam, że kiedyś wystarczało zagrać w byle jaką grę i zabawa była przednia, ale potem spędziłem trochę czasu przy wysokobudżetowych produkcjach i te zwykłe gierki, czy też jakieś stare tytuły przestały sprawiać radość, bo wydawały się kiepsko zrobione, banalne, itd. Ten sam mechanizm co z alkoholem, trzeba zwiększać dawkę. Zjawisko przyzwyczajenie nie występuje tylko w przypadku leków. :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
SSRI można łączyć z alkoholem. Trzeba się tylko liczyć z ewentualnym osłabieniem działania anty, ale przy okazjonalnych dawkach to raczej nie grozi.

 

Nie pytam, czy można łączyć psychotropy (np. SSRI) z alkoholem. Wiem, że nie powinno się.

 

Moje pytanie dotyczy dylematu,

czy faszerowanie psychotropami jest w jakimkolwiek stopniu lepsze (w szerokim tego słowa znaczeniu) od zapijania smutków alkoholem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
SSRI można łączyć z alkoholem. Trzeba się tylko liczyć z ewentualnym osłabieniem działania anty, ale przy okazjonalnych dawkach to raczej nie grozi.

 

Nie pytam, czy można łączyć psychotropy (np. SSRI) z alkoholem. Wiem, że nie powinno się.

 

Moje pytanie dotyczy dylematu,

czy faszerowanie psychotropami jest w jakimkolwiek stopniu lepsze (w szerokim tego słowa znaczeniu) od zapijania smutków alkoholem?

 

Faszerowanie to jest określenie wartościujące - na pewno branie psychotropów ma większą akceptację społeczną i w przeciwieństwie do faszerowania się (żeby już zachować możliwość porównania) alkoholem ma jakikolwiek potencjał, żeby pomóc. I mniejszy potencjał, żeby zaszkodzić. O ile mówimy o SSRI. Bo jeśli o benzo to generalnie zrównałabym to spokojnie z alkoholem i uznała za podobnie dobry sposób, żeby powoli uśmiercać siebie i swoje otoczenie.

Na anhedonię zamiast alkoholu i psychotropów lepsze są narkotyki - jak już się truć to tak, żeby były dobre rezultaty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie istmie retoryczne psychotropy powodują sztuczny haj tak samo jak alkohol a ten działa depresyjnie psychotropy też mają uboki w dodatku jedno ani drugie cię nie wyleczą psychoterapia patrząc na kompetencje ludzi którzy się tym zajmują niewiele da.

 

czy faszerowanie psychotropami jest w jakimkolwiek stopniu lepsze (w szerokim tego słowa znaczeniu) od zapijania smutków alkoholem?

 

Jedyne wyjście z dwóch powyższych to zapić się na śmierć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

.... na pewno branie psychotropów ma większą akceptację społeczną i...........ma jakikolwiek potencjał, żeby pomóc. I mniejszy potencjał, żeby zaszkodzić....

większą akceptację społeczną? - dyskusyjne

mniejszy potencjał, żeby zaszkodzić? - wiele osób (również na tym forum) ma inne zdanie na ten temat.

 

Na anhedonię zamiast alkoholu i psychotropów lepsze są narkotyki - jak już się truć to tak, żeby były dobre rezultaty.

a w czym one są lepsze, nie uzależniają, nie szkodzą, mają akceptację społeczną?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Na anhedonię zamiast alkoholu i psychotropów lepsze są narkotyki - jak już się truć to tak, żeby były dobre rezultaty.

a w czym one są lepsze, nie uzależniają, nie szkodzą, mają akceptację społeczną?

 

E... rzeczywiście działają? :roll:

Trochę kodeiny i poznasz co to szczęście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
E... rzeczywiście działają? :roll:

Trochę kodeiny i poznasz co to szczęście.

 

Niezła rada (czy z autopsji?), bo może spróbuję tego cudownego środka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a w czym one są lepsze, nie uzależniają, nie szkodzą, mają akceptację społeczną?

Pewnie chodzi o to że dają lepszy haj

 

Nie mam dużego doświadczenia z psychotropami, ja zacząłem się nieświadomie "leczyć" na początku alkoholem.

I pomijając to że jedno i drugie działa różnie zależnie od wielu czynników, to wydaje mi się że kluczowe jest to co pozwala lepiej funkcjonować i daje szanse na podjęcie terapii.

 

U mnie na początku alkohol był świetnym znieczuleniem, owszem działał "depresyjnie" ale stabilizował mój stan, bo lepszy dół ale stabilny, niż mega rozchwiany nastrój z totalnymi zjazdami co chwilę. Ale z czasem potrzeba było coraz więcej alkoholu do osiągnięcia podobnego stanu. Wtedy jeszcze zdążyła najść mnie autorefleksja i postanowiłem poszukać pomocy gdzie indziej.

Teraz po trzech miesiącach leki działają, może nie ma mocnego wow, ale zrobiło się stabilnie i mam siłę do pracy i walki żeby zacząć odczuwać cokolwiek poza pustką.

Owszem zdarzają się słabsze, czasem dużo słabsze momenty, ale mijają stosunkowo szybko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×