Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
AnonimowanA

Początek końca związku?

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

kiedyś tutaj już prosiłam o radę w sprawie swojego związku. Bardzo mi pomogliście i po rozmowach wszystko przez długi okres było cudownie.. Ale ostatnio zaczęło się coś psuć i to nie jest błahy problem.

 

Ostatnio nie mamy dla siebie za dużo czasu. M dużo pracuje, oprócz tego chodzi na siłownie (2x w tyg) i na angielski (2x w tyg). Ja teraz mam obronę, poświęcam czas nauce, sesji, pisaniu pracy itd... Jednak dla niego zawsze znajdę czas. W drugą stronę jest inaczej. M nie jest skłonny zrezygnować np. z siłowni, żebyśmy mieli dodatkowy czas dla siebie. Widujemy się więc głównie w weekendy, ale to i tak nie jest cały weekend tylko parę godzin w sobotę i niedzielę. M naciska, żebyśmy zamieszkali razem, ale ja przez to jak on się zachowuje nie jestem po prostu na to gotowa - twierdzi, że wtedy więcej czasu spędzalibyśmy razem, ale nie próbuje nic zrobić, aby w obecnej sytuacji spędzać go więcej. Gdy chcę z nim o tym porozmawiać, albo o czymkolwiek innym, to słyszę, że znowu mam jakieś pretensje, że jest zmęczony po pracy, albo że jest weekend i zamiast się cieszyć, że razem jesteśmy to marnuję ten czas na kłótnie. Ale to nie o to chodzi, bo przecież trzeba w związku rozmawiać... Wydaje mi się, że czuje się uciśniony przeze mnie, ale on ciągle twierdzi, że wszystko jest dobrze, a we mnie zbiera się lawina złości, spowodowana jego obojętnością. Nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobił coś dla mnie, słyszę ciągle od niego: "ja jestem zmęczony", "ja muszę pójść na siłownie", "ja się umówiłam tam", "ja nie mam czasu", "ja chcę pojechać na wakacje" - a wie, że mam obecnie ciężką sytuacje finansową i muszę się uczyć... Gdzie w tym jestem ja?! Przyjęłam strategię zgadzania się i podporządkowania pod niego, bo uznałam, że faktycznie, jak jest zmęczony to nie będę go męczyć.. ale teraz widzę, że moje uczucia się w ogóle nie liczą. Teraz świetnie bawi się na wyjeździe służbowym, koleżanki, impreza i jeszcze ma pretensje do mnie, że znowu mi się coś nie podoba, a nawet nic mu nie mówię, ale umówmy się - nie jestem szczęśliwa z tego powodu, gdy opowiada mi o potańcówkach z jakimiś laskami do 3-ej w nocy... + zaległa lawina złości...

 

Co zrobić? Jak z nim porozmawiać? Z boku zastanawiam się czy ten związek ma w ogóle szanse, a z drugiej strony wiem jak dobrze jest, gdy mamy lepszy okres... Ale chwilowo jestem wykończona, non stop płaczę, przestałam czuć się atrakcyjna, a mimo wszystko ciągle nie wyobrażam sobie życia bez niego...

 

Nie wiem jak do niego trafić... Pomóżcie :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
.... mimo wszystko ciągle nie wyobrażam sobie życia bez niego...

Rozwijaj wyobraźnię. W przeciwnym wypadku rozwiniesz uzależnienie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AnonimowanA,

kiedyś tutaj już prosiłam o radę w sprawie swojego związku. Bardzo mi pomogliście i po rozmowach wszystko przez długi okres było cudownie.. Ale ostatnio zaczęło się coś psuć i to nie jest błahy problem.

jak widzisz psuło się juz wczesniej. a jak się psuje juz na przedbiegach, to potem moze byc tylko gorzej.

on ma Cie w dupie, a ten kit ze wspolnym mieszkaniem to dla wlasnej wygódki. chce wycisnąc od Ciebie ile się da nie oferujac w zamian nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... kit ze wspolnym mieszkaniem to dla wlasnej wygódki. ..

Znaczy jak konkretnie to się robi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NN4V, on ma wszystko a ona loda na patyku, a wlasciwie to on ma loda a ona patyk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Co do pracy to go rozumiem, sądze ze trzeba nacisk połozyc na jego opowiesci z pannami na wyjazdach słuzbowych. Daj mu odspanac, niech sobie chodzi na siłkę, ale powiedz mu wprost ze nie zyczysz zeby obtancowywał po pijaku laski i jeszcze Cie o tym informował...Wymagasz od niego wiernosci i przyzwoitego zachowania na takich imprezach, bo jezeli dojdą do Ciebie informacje o innym jego zachowaniu to koniec. Takie sprawy trzeba stawiać jasno i twardo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww, alez to naiwne... naprawde myslisz ze od jednej rozmowy wszystko sie zmieni, haha. moze i tak-bo bedzie robil to samo tyle ze nie bedzie o tym wspominal.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
agusiaww, alez to naiwne... naprawde myslisz ze od jednej rozmowy wszystko sie zmieni, haha. moze i tak-bo bedzie robil to samo tyle ze nie bedzie o tym wspominal.

 

to nie chodzi ze od jednej rozmowy ma sie zmienic, ale jak facet okazuje kobiecie brak szacunku a to brak szacunku bo sobie gada jak to sie bawił z obcymi babami (żenada) to trzeba go uswiadomic ze sa granice. Jezeli w zwiazku sie nie stawia granic to szybko druga osoba przyjmuje ze nie warto sie starac, nie warto zabiegac itd. Rozmowa to jedno, jego zachowanie to drugie. Akurat nie ma dowodow poki co ze zdradził, wiec nalezy go uswiadomic w tej kwestii ze nie ma niedomowien.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zima, zmartwię Cię ale ten związek jeszcze istnieje... :) jeśli chodzi o zdradę, to jestem pewna, że nie wchodzi to w grę! Możecie sobie pomyśleć "ale ona naiwna", ale po prostu to wiem, tak jak Wy wiecie, że np Wasz facet Was nie zdradził. M jest strasznym egoistą wiem o tym, staram się z nim rozmawiać, nie przychodzi to łatwo, ale nasz związek nie wygląda tak, jak to zrozumieliście. Nie jest tak, że M mówi mi co mam robić, a ja ślepo za nim biegnę bo tak go kocham, a on ma mnie gdzieś. Jeśli jesteście w związku, to powiedzcie mi, czy nie tolerujecie czasem rzeczy, które na prawdę Was wkurzają, czy czasem Wasz facet nie zachował się poniżej pewnego poziomu, ale Wy dalej z nim jesteście? Nie ma ideałów, trzeba się dotrzeć! Biorę pod uwagę zakończenie związku, ale to dla mnie ostateczność, gdy zobaczę, że już nic nie da się zrobić.. Póki co daję mu pole do popisu, aby pozabiegał o mnie, tak jak na początku.. Zobaczymy jak będzie, myślę, że takie rozwiązanie jest ok...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

AnonimowanA, a ja bym Ci doradziła olanie. Nie w sensie rozstania, ale ograniczenia kontaktów. Jeśli on nie pisze, też nie pisz, on nie dzwoni, też nie dzwoń. On nie ma czasu, miej to w dupie, zajmij się sobą, spotkaj z koleżanką... Niech zobaczy, że nie umierasz z tęsknoty i jeśli chce ten związek utrzymać, to niech zawalczy. Ja w podobnej sytuacji kiedyś byłam i tak zrobiłam. Nawet w weekend "nie miałam czasu". Reakcja była bardzo szybka. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Psychotropka'89, to właśnie robię, a raczej mam w planach robić, bo dopiero co wrócił z wyjazdu służbowego... Dziękuję za radę i za to, że próbujesz mnie zrozumieć, a nie od razu przekreślasz wszystko... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

AnonimowanA, przekreślić jest najłatwiej. Ja staram się znajdować przyczynę i próbować. Być z kimś blisko i zerwać, to nie takie hop-siup. Po drugie, my tu czytamy o tym co jest źle, a przecież w Waszym związku nie jest źle non stop. Jest problem i o nim piszesz, wiadomo, że nie będziesz pisać 500 zdań o tym, że w tej, tamtej i owamtej sferze jest Wam dobrze, bo szukasz pomocy w problemie, nie w tym co jest ok. U mnie metoda zlewcza zadziałała. Było ciężko ale grunt to konsekwencja.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wybaczcie ale na tę chwilę nie jestem w stanie przeczytać tego wątku i przeanalizować całej treści, dlatego też sugeruję się jedynie zwięzłą nazwą tematu.

 

Powiem tylko, że czasem możemy mieć nie do końca dobre rozeznanie w danej sytuacji. Czasami warto wszystko przeczekać

 

Mój związek był ostatnio w rozsypce. Byłam pewna, że to katastrofa i gdyby nie pewne zobowiązania to mój związek byłby już zakończony. Po przeczekaniu burzy, która trwała baaardzo długo przyszły lepsze dni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, najłatwiej byłoby przekreślić... To mój pierwszy tak poważny związek, a mam 22 lata. On wcześniej był 9 lat w innym związku. Mieliśmy też już kryzys, potem było lepiej i w tedy się dogadywaliśmy we wszystkim.. A teraz jest gorzej, a nie uwierzycie, że głównym powodem naszego kryzysu była POLITYKA bo o nią zaczęliśmy się kłócić i potem już kłóciliśmy się o wszystko! Mam nadzieję, że uda się uratować ten związek!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z agusia i Psychotropka`89, zaczac stawiac granice i zaczac bardziej zyc swoim zyciem niz jego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wiem, najłatwiej byłoby przekreślić... To mój pierwszy tak poważny związek, a mam 22 lata. On wcześniej był 9 lat w innym związku. Mieliśmy też już kryzys, potem było lepiej i w tedy się dogadywaliśmy we wszystkim.. A teraz jest gorzej, a nie uwierzycie, że głównym powodem naszego kryzysu była POLITYKA ....

No nieźle. :D

Widzisz, osobiście mam inne podejście. Słucham co mówi moja pani - jeśli zgłasza problem, to wysilę się zrozumieć i rozwiązać. Tak to działa dobrze.

Działa słabo przy odzywkach: "znów wymyślasz' i ignorowaniu problemu. On sam nie zniknie.

Jeśli facet tego nie rozumie, może okazać się mało rezolutny.

Trudno wiedzieć, czy Twój egzemplarz jest nauczalny, czy nie.

Ocena należy do Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

AnonimowanA, uważam, że metoda "na olewanie" jest do przetestowania. Nie żebrz o spotkanie, nie narzucaj się chłopakowi, nie pisz, że tęsknisz, nie zasypuj go SMS-ami, co robi i z kim się spotkał. Zajmij się sobą, idź na kawę z koleżankami, wybierz się do kina, niech wie, że potrafisz zadbać o siebie i świetnie się bawić także bez niego. Jeśli mu będzie zależeć, sam zacznie chcieć częstszego kontaktu. Jeśli nie, związek umrze śmiercią naturalną, a Ty będziesz miała jasność, jak bardzo partnerowi zależało na Was. Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dokładnie, tylko zamiast koleżanek, ja bym @AnonimowejA zaleciła jednak kolegów, a nóż któryś się okaże na tyle rozgarnięty, że nie trzeba będzie się z nim aż tyle docierać, co z "obecnym" facetem, a i jakby "obecny" jednak zatęsknił, to będzie mu o czym opowiadać... :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie, tylko zamiast koleżanek, ja bym @AnonimowejA zaleciła jednak kolegów, a nóż któryś się okaże na tyle rozgarnięty, że nie trzeba będzie się z nim aż tyle docierać, co z "obecnym" facetem, a i jakby "obecny" jednak zatęsknił, to będzie mu o czym opowiadać... :)

No właśnie. Zgłaszam się na ochotnika. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Dokładnie, tylko zamiast koleżanek, ja bym @AnonimowejA zaleciła jednak kolegów, a nóż któryś się okaże na tyle rozgarnięty, że nie trzeba będzie się z nim aż tyle docierać, co z "obecnym" facetem, a i jakby "obecny" jednak zatęsknił, to będzie mu o czym opowiadać... :)

Ja na szukanie nowego adoratora bym poczekała jednak... :roll: Szukanie "plasterka", nie jest dobrą metodą. Według mnie też nie zdradza się, będąc w związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×