Skocz do zawartości
Nerwica.com

WENLAFAKSYNA (Alventa, Exyven, Efectin ER, Efevelon SR, Faxigen XL, Faxolet ER, Lafactin, Oriven, Prefaxine, Symfaxin ER, Velaxin ER, Venlafaxine Aurovitas/ Bluefish XL, Venlectine)


Miss Worldwide

Ankieta  

4 użytkowników zagłosowało

  1. 1. Czy wenlafaksyna pomogła Ci w Twoich zaburzeniach?

    • Tak
      2
    • Nie
      1
    • Zaszkodziła
      1


Rekomendowane odpowiedzi

4 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Tak to zapamiętałeś? W sumie to tak, tak było. Koszmar a nie życie.

Zapamiętalem, że było po prostu bardzo źle. Ale skoro ktoś zaczyna mocne leczenie to nie z powodu smutku po dostaniu jedynki w szkole więc zakładam, że było conajmniej fatalnie

 

4 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Czemu tak myślisz? W sensie ja nie wiem jak by było bez wenli, ale teraz jest po prostu dobrze. Jest stabilnie, a to jest najważniejsze.

Tak sobie powiedziałem o tym 25% bez większego zastanolwienia. Po prostu liczba która symbolizuje, że jest w sumie nie beznadziejnie ale do ideału jednak daleko

 

4 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

To bym musiał z życia zrezygnować żeby eksperymentować. A ani nie chcę, ani nie mogę sobie na to pozwolić.

No tu bez dłuższego urlopu to ciężko. Chociaż... Ja robiłem pare eksperymentów jak był covid ;) lockdown to był fajny czas i samo to uzdrawiało. Ale biorąc pod uwagę Twoją obecną sytuację to myślisz, że nawet przy tym gdy by się pogorszyło to byś nie ogarnął? Masz też ludzi co by w razie W przecież pomogli

 

5 godzin temu, Catriona napisał(a):

No ja po 3 dniach już odczułam brak, może nie dotkliwie, ale intensywnie, niczym jakiś ćpun na głodzie,

Mnie zastanawia czemu ten ostatni raz tak Cię sponiewierał a w przeszłości jak pisałaś było bardziej miłosiernie

 

5 godzin temu, Catriona napisał(a):

Też ryczałam bez powodu przy odstawianiu wenli. U mnie akurat to był jedyny objaw który utrzymywał się najdłużej.

Ja po odstawieniu paroksetyny poryczalem się oglądając jakiś wywiad z dziewczynką z domu dziecka

 

2 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

U mnie był powód… zaczęły wracać rzeczy, które normalnie udaje mi się wypierać.

Mnie swoje życie jakoś nigdy do płaczu nie doprowadzało a pobeczałem się na randomowym wywiadzie albo scenie z filmu. Ta tkliwość mnie bardzo zaskoczyla i zdenerwowała wręcz

 

 

 

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, Catriona napisał(a):

bo branie 37,5mg co 3 dni załatwiało sprawę

Zuch. Wenla i jej odstawienie to mój największy koszmar związany z przyjmowaniem leków i trwalo to zdecydowanie dłużej. Ale bylem też wtedy gówniarz to może miało to znaczenie.

Ja się zastanawiam czy jest choćby jedna osoba której wenla pomogła na tyle, że uważa, że to prawie całkiem wyciszyło jej problemy. Osobiście chyba nie poznałem. A znam wiele ludzi i zwykle wenli jakoś nie zachwalają

🗨️ Dołącz do naszej grupy na czacie:

💬 Discord

 

 

neptron.pl

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Zapamiętalem, że było po prostu bardzo źle.

Patrząc wstecz to chyba było gorzej niż mi się wtedy wydawało.

 

1 godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Ale skoro ktoś zaczyna mocne leczenie to nie z powodu smutku po dostaniu jedynki w szkole więc zakładam, że było conajmniej fatalnie

Oceny mnie nigdy nie obchodziły bo nad ocenami miałem kontrolę. Nie uczyłem się to miałem pały, uczyłem się to nie miałem, wiedziałem że mam na to wpływ.

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Tak sobie powiedziałem o tym 25% bez większego zastanolwienia. Po prostu liczba która symbolizuje, że jest w sumie nie beznadziejnie ale do ideału jednak daleko

Ideał to by był jakby cofnąć moje życie tak mniej więcej do etapu prenatalnego i wtedy zacząć naprawiać (lub nie psuć)…

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

No tu bez dłuższego urlopu to ciężko. Chociaż... Ja robiłem pare eksperymentów jak był covid ;) lockdown to był fajny czas i samo to uzdrawiało.

Tak, to akurat rozwiązało bardzo wiele moich problemów.

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Ale biorąc pod uwagę Twoją obecną sytuację to myślisz, że nawet przy tym gdy by się pogorszyło to byś nie ogarnął? Masz też ludzi co by w razie W przecież pomogli

Problem polega na tym, że moja obecna sytuacja jest bardzo dynamiczna. Co chwila wydarzają się rzeczy, na które muszę reagować, a gdzieś w tle są chujstwa, które dopiero mnie wydrenują, jeśli się wydarzą (a dwóch z nich mogę nie udźwignąć). Nie o wszystkim mówię, ale nie, to nie jest moment, żeby eksperymentować. Jeszcze długo nie będzie.

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Ja po odstawieniu paroksetyny poryczalem się oglądając jakiś wywiad z dziewczynką z domu dziecka

Przypomniało mi się jak odstawiałem leki i na playliście włączyła się piosenka. Taka piękna mi się wtedy wydawała, pełna emocji, barw… bo wszystko wcześniej było po prostu szare… i też popłynęły mi łzy. Tak po prostu, na parkingu w samochodzie, nic wielkiego – pozwoliłem sobie na chwilę wzruszenia po raz pierwszy od lat.

 

2 godziny temu, shadow_no napisał(a):

Mnie swoje życie jakoś nigdy do płaczu nie doprowadzało a pobeczałem się na randomowym wywiadzie albo scenie z filmu. Ta tkliwość mnie bardzo zaskoczyla i zdenerwowała wręcz

Tu nie chodziło o to co mi zrobiono.

 

1 godzinę temu, Dalila_ napisał(a):

Myślę że im dłużej jakaś substancje zazywasz tym mocniej się uzalezniasz, stąd wcześniej było łatwiej odstawic

To nie tak. Nie każda substancja uzależnia.

 

1 godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Ja się zastanawiam czy jest choćby jedna osoba której wenla pomogła na tyle, że uważa, że to prawie całkiem wyciszyło jej problemy.

Mi pozwala żyć. Wiele rzeczy złożyło się na wyciszenie problemów, całkowitego nie będzie nigdy, ale jest tak, że da się żyć. Wenla odgrywa tu ogromną rolę.

 

 

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

34 minuty temu, MicMic napisał(a):

Uzależnienie to nie to samo co nawyk lub przyzwyczajenie, z którymi też może być trudno przy zmianie.  Tak się wydaje mi 🙂

Uja muja psychicznie uzależnia lub fizycznie ja myślę że coś z tego na pewno i już się nie kloccie ze mną skoro jest to zdanie błędne 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, brum.brum napisał(a):

To chyba największy mit, że leki psychiatryczne nie uzależniają. Z własnego doświadczenia i po uświadomieniu mi, przez osoby leczące uzależnienia, jestem zdania, że uzależniają psychicznie i wcale nie tak rzadko również fizycznie.

Ale o jakich lekach mówimy? Bo wiesz, jeśli jeden mówi o SSRI a drugi o benzo, to wiadomo, że się nie dogadają…

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Doktor Indor napisał(a):

Ale o jakich lekach mówimy? Bo wiesz, jeśli jeden mówi o SSRI a drugi o benzo, to wiadomo, że się nie dogadają…

Ty też z tych że ssri nie uzależnia?

5 godzin temu, brum.brum napisał(a):

To chyba największy mit, że leki psychiatryczne nie uzależniają. Z własnego doświadczenia i po uświadomieniu mi, przez osoby leczące uzależnienia, jestem zdania, że uzależniają psychicznie i wcale nie tak rzadko również fizycznie.

+1

Godzinę temu, brum.brum napisał(a):

Mam na myśli SSRI, SNRI, neuroleptyki…nie chcę generalizować że wszystkie z tej grupy leki uzależniają ale większość ( na pewno psychicznie ). A benzo to oczywista oczywistość że uzależniają 

A generalizuj :D przecież koncerny dużo różnych rzeczy puszczają w eter żeby był zbyt

Koncerny farmaceutyczne w sensie

Mieszasz w mózgu sobie w chemii, latami przyjmujesz, ale oficjalnie coś nie uzależnia więc ma pewno tak jest. Czasem trzeba zajrzeć pod, co się kryje za tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 minut temu, brum.brum napisał(a):

Czy uzależniają te leki można doświadczyć, gdy się odstawi z dnia na dzień. Robiłem tak parę razy i to była gruba jazda, bez trzymanki🛷

Tak to prawda. Ale z drugiej strony te leki potrafią wyciągnąć z ciężkich depresji, psychoz, omamów, nerwic i wielu, wielu innych problemów, natury psychicznej. Czasami wręcz ratują życie. 

Oczywiście, zwykle bez nich ktoś chory nie da rady funkcjonować :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

5 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Ty też z tych że ssri nie uzależnia?

Nie „z tych” bo nie rozmawiamy o opiniach tylko o faktach, a fakty są jednoznaczne - SSRI nie uzależniają.

 

Dają efekty uboczne przy odstawieniu, przez co trudno jest je odstawić (czasem bardzo trudno o czym wiem z własnego doświadczenia), a jak ktoś je bierze na jakieś zaburzenia to po ich odstawieniu objawy zaburzeń ma gorsze, ale to nie jest to samo co uzależnienie.

 

Mnie nie ciągnie do leku. Nie czuję potrzeby wzięcia takiej jak uzależniony sięgnięcia po substancję, która mu „pomaga”, np. gdy ma ciężką sytuację (jeden sięga po alkohol, inny idzie pograć na automatach, inny obżera się słodyczami, bo go do tego ciągnie, jeszcze inny czuje że musi wziąć xanax, ale czy jest ktoś, kogo w ten sam sposób ciągnie do SSRI?). Po prostu jak nie wezmę parę dni to czuję się jak gówno i mam objawy odstawienia.

 

Czy jestem zależny od leku? Tak – jestem zależny, bo potrzebuję go, żeby jakoś funkcjonować. Ale nie jestem od niego uzależniony.

Edytowane przez Doktor Indor

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie „z tych” bo nie rozmawiamy o opiniach tylko o faktach, a fakty są jednoznaczne - SSRI nie uzależniają.

 

Dają efekty uboczne przy odstawieniu, przez co trudno jest je odstawić (czasem bardzo trudno o czym wiem z własnego doświadczenia), a jak ktoś je bierze na jakieś zaburzenia to po ich odstawieniu objawy zaburzeń ma gorsze, ale to nie jest to samo co uzależnienie.

 

Mnie nie ciągnie do leku. Nie czuję potrzeby wzięcia takiej jak uzależniony sięgnięcia po substancję, która mu „pomaga”, np. gdy ma ciężką sytuację (jeden sięga po alkohol, inny idzie pograć na automatach, inny obżera się słodyczami, bo go do tego ciągnie, jeszcze inny czuje że musi wziąć xanax, ale czy jest ktoś, kogo w ten sam sposób ciągnie do SSRI?). Po prostu jak nie wezmę parę dni to czuję się jak gówno i mam objawy odstawienia.

 

Czy jestem zależny od leku? Tak – jestem zależny, bo potrzebuję go, żeby jakoś funkcjonować. Ale nie jestem od niego uzależniony.

Przecież właśnie o to chodzi, że musisz go wziąć. I tak samo rośnie ci tolerancja na substancje o czym organizm też daje znać. Ale spoko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

Przecież właśnie o to chodzi, że musisz go wziąć.

I nadal nie jest to uzależnienie.

 

1 minutę temu, Dalila_ napisał(a):

I tak samo rośnie ci tolerancja na substancje o czym organizm też daje znać.

Od bardzo wielu lat (na pewno przynajmniej 10, choć bliżej 15) biorę tę samą dawkę, a leki tego typu i w różnych dawkach biorę od 22 lat, i nic mi nie rośnie.

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

I nadal nie jest to uzależnienie.

Jest

1 minutę temu, Doktor Indor napisał(a):

 

Od bardzo wielu lat (na pewno przynajmniej 10, choć bliżej 15) biorę tę samą dawkę, a leki tego typu i w różnych dawkach biorę od 22 lat, i nic mi nie rośnie.

A mi rosnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

20 minut temu, RefleXia napisał(a):

Wenlafaksyna to SNRi i po żadnym innym leku nie doznawałam efektów odstawiennych.

No odstawianie wenli to akurat potrafi mocno przeorać.

 

20 minut temu, RefleXia napisał(a):

Czy efekt terapeutyczny został osiągnięty to inna sprawa.

Te leki nie mają wyleczyć. Jak bierzesz to działają, i jeśli dobrze na ciebie działają to jest łatwiej żyć, ale jak odstawisz to wiadomo, że wszystko wróci.

Edytowane przez Doktor Indor

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

46 minut temu, Doktor Indor napisał(a):

Nie „z tych” bo nie rozmawiamy o opiniach tylko o faktach, a fakty są jednoznaczne - SSRI nie uzależniają.

 

Dają efekty uboczne przy odstawieniu, przez co trudno jest je odstawić (czasem bardzo trudno o czym wiem z własnego doświadczenia), a jak ktoś je bierze na jakieś zaburzenia to po ich odstawieniu objawy zaburzeń ma gorsze, ale to nie jest to samo co uzależnienie.

 

Mnie nie ciągnie do leku. Nie czuję potrzeby wzięcia takiej jak uzależniony sięgnięcia po substancję, która mu „pomaga”, np. gdy ma ciężką sytuację (jeden sięga po alkohol, inny idzie pograć na automatach, inny obżera się słodyczami, bo go do tego ciągnie, jeszcze inny czuje że musi wziąć xanax, ale czy jest ktoś, kogo w ten sam sposób ciągnie do SSRI?). Po prostu jak nie wezmę parę dni to czuję się jak gówno i mam objawy odstawienia.

 

Czy jestem zależny od leku? Tak – jestem zależny, bo potrzebuję go, żeby jakoś funkcjonować. Ale nie jestem od niego uzależniony.

Też jestem tego zdania.
 

W chorobach somatycznych też niektórych leków nie wolno odstawiać z dnia nadzień jak np sterydów po dłuższym czasie w większej dawce-tutaj umrzeć nawet można z powodu niewydolności kory nadnerczy. Jak też niektóre leki w pewnym chorobach trzeba brać do końca życia. I nikt by nie powiedział, że pacjent jest od takiego leku uzależniony. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, MicMic napisał(a):

No widać Dalila utożsamia zależność z uzależnieniem. Od powietrza i wody też moglibyśmy powiedzieć, że jesteśmy w pewnym sensie tego słowa uzależnieni, no ale chyba właśnie jednak to nie jest to samo, co przymus napicia się przez alkoholika. 

XD masz przymus wzięcia tabletki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 minutę temu, MicMic napisał(a):

No, ale nie mam przymusu. Wiem racjonalnie, że powinienem wziąć, bo będę się chujowo czuł. To jest coś zewnętrznego jakby. 

Alkoholik też się musi napić bo będzie się chujowo czuł

2 minuty temu, RefleXia napisał(a):

Właśnie nie..dzielnie zaniosłam objawy odstawienie. Nie czułam, że muszę wziąć tabletkę. To nie to samo co potrzeba zapalenia papierosa 🤔

No skoro dzielnie zniosłas to też dobrze. Alkoholik też może je dzielnie znieść i przestać pić 

2 minuty temu, MicMic napisał(a):

No, ale nie mam przymusu. Wiem racjonalnie, że powinienem wziąć, bo będę się chujowo czuł. To jest coś zewnętrznego jakby. 

Ale jakbyś ten krótki czas poczekal aż zaczniesz się chujowo czuc to byś miał przymus. Alkoholik też od czasu do czasu idzie w ciąg, i to że np nie pije w przerwach nie znaczy że nie ma uzależnienia 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 minuty temu, MicMic napisał(a):

Alkoholik nie dokonuje racjonalnej oceny co powinienem zrobić, a co nie. Co mu się opłaca, a co nie. Nie analizuje już specjalnie konsekwencji swojego działania. On już nie ma wolności, jakkolwiek by ją definiować. 

 

Słuchaj Ty masz racjonalność i wybierasz czy jesz tabsa bo będziesz się chujowo czuc. Ale w momencie gdy zaczniesz się chujowo czuc, po prostu jesz tabsa. Nie wiem, dla mnie analogia jest oczywista. I fajnie wiedzieć że lekarz od uzależnień tak powiedział brum.brum co powiedział. Ja się z nim zgadzam, a wy sobie wierzcie w tę dziwaczną dla mnie wiarę 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

3 minuty temu, MicMic napisał(a):

Nie jest tak. Ja bardzo długo nie chciałem brać tych leków. Wolałem się chujowo czuć. Teraz ze zwiększeniem dawki też wcale nie chciałem. 

Analogia jest oczywista, ale diabeł tkwi w szczegółach. 

Ale mówię o chujowym czuciu bez substancji 

5 minut temu, Catriona napisał(a):

Z tym, że nagłe odstawienie, owszem, może powodować tzw. zespół dyskontynuacji, ale z uzależnieniem jako takim nie ma nic wspólnego. W zespole dyskontynuacji objawy wynikają z gwałtownych zmian poziomu neuroprzekaźników w mózgu, a nie z "głodu" substancji. Także no nie, SSRI/SNRI nie uzależniają, bo nie ma przymusu zażycia. 

Jasne, ja jednak zgadzam się z tamtym lekarzem xD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz, MicMic napisał(a):

O, to prawda, to jest fundament sukcesu nauki. 

Ale nadal, mimo wszystko, racjonalnym wydaje się przyjęcie czegoś, co może teoretycznie być fałszywe. Bo nie mamy żadnego lepszego narzędzia do odkrywania praw i predykcji przyszłych zdarzeń niż nauka właśnie. 

Innymi słowy, nawet gdyby za sto lat się okazało, że miałaś rację, to i tak racjonalne byłoby, na ten moment przyjęcie przekonania, które okaże się w przyszłości fałszywe:) 

A do tego się nie przyczepie, masz prawo do racjonalizmu swego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, RefleXia napisał(a):

Po część się zgadzam, że nie leczą tylko pomagają żyć. Czy wróci? To już inna sprawa.

Zależy od wielu rzeczy. Ale jeśli nic się nie zmieniło w sytuacji, która wyzwala objawy, to nie ma powodu, żeby te objawy nie wróciły, gdy lek, który maskuje te objawy, przestanie działać.

 

Jeśli się zmieniło to oczywiście może nie wrócić, np. niektórzy biorą takie leki tylko przez jakiś czas, żeby przetrwać jakiś trudny okres w życiu.

 

1 godzinę temu, RefleXia napisał(a):

Nie przerwanie samemu leków i wszystko uzgadniać z lekarzem.

Ta, święty lekarz… jakbym się słuchał lekarza to byłbym teraz uzależniony od benzo i ważyłbym pewnie 140 kg.

 

Ja nie współpracuję z lekarzem, ja chodzę do lekarza (wirtualnie – teleporady) po recepty.

 

Ale też zależy, o jakim zaburzeniu mówimy.

 

Godzinę temu, MicMic napisał(a):

No widać Dalila utożsamia zależność z uzależnieniem.

Tak, dlatego nawet mi się tego komentować nie chce. Wyleczyłem się już z prób udowadniania innym, że się mylą, mylą pojęcia i nie wiedzą, o czym mówią. Nie mój problem.

 

To jak rozmowa z audiofilem. On wierzy w swoje i koniec. Mówisz mu, że jak skopiujesz plik, jeden do jednego, to nie słychać różnicy. „A ja słyszę”. I taka to jest gra jak z gołębiem w szachy.

Nazywała go tatusiem, bo zawodził ją tak samo, jak prawdziwy ojciec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×