Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
śliwka_

Przyjaźń ze schizofrenikiem.

Rekomendowane odpowiedzi

Mój najlepszy kumpel ma schizofrenię.Dowiedziałam się niedawno jak wylądował w szpitalu po jakimś dziwnym ataku.Przez lata twierdził że ma zaburzenia schizotypowe i że to nie to samo co schizofrenia.Od jego matki dowiedziałam się wielu przykrych rzeczy jakie robi w czasie ataku.Łącznie z agresją,policją,pogotowiem.I tutaj pytanie czy osoba ze schizofrenią może być niebezpieczna?Czy może zrobić komuś krzywdę nie wiedząc o tym?Dodam też że kumpel ma opory z regularnym braniem leków i czasem sobie popija alkohol.Czy przy prawidłowym braniu leków schizofrenia jest trzymana w ryzach?On zdaje sobie sprawę z tego,że choruje,nigdy nie byłam świadkiem jego agresji,raczej "podejrzeń" o podsłuchiwanie czy inne tego typu "małe paranoje"ale po opowieściach Jego matki zaczynam się zastanawiać czy ja naprawdę znam tą chorobę?

 

Jak postępować,zależy mi na tej znajomości.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaburzenia schizotypowe a schizofrenia to rzeczywiście po części nie to samo. Choć np. urojenia występują u osób z tymi zaburzeniami ale w mocnej depresji też można ich doświadczyć. Co do postępowania, to chciałbym ci pomóc ale nie wiem jak bo ja choruję na zaburzenia schizotypowe. Pamiętam w szpitalu było kilku schizofreników z różnymi odmianami tej choroby ale najbardziej przejawiała się paranoidalna. Wiele z nich podobnie reagowała, nawet do mnie. np. gdy spałem i on też to z nijakiego powodu wstawał i mówił mi, że go obgaduję, że naśmiewam się z niego i że oni mu nie pomogą oraz klął na rodziców. Ludzie różniej reagują i niektóry ze swoim cierpieniem nieumieją sobie poradzić z tego taki konflikt uwidaczniani na zewnątrz, choć w schizofrenii to się nie da tak bez tego działać i to jest normalne. Krzywdy nie zrobi nikomu to pewne. Przecież zdrowi ludzi potrafią to samo robić z różnych przyczyn a później z nich wielu tłumaczy się, że są chorzy psych. to mit ale oczywiście chory mógłby zaatakować ale to bardzo rzadko. On bardzo cierpi i jego cierpienie skierowane jest bardziej na niego, choć wiadomo ludzie inni też się z tym męczą. Przede wszystkim sam powinieneś udać się do psych. jakiegoś dobrego i z nim o tym pogadać i jego mama też ale osobno, żeby on o tym nie wiedział najlepiej. Druga sprawa być cierpliwym ale wiadomo nie jest łatwo. Najważniejsze to żeby on sobie uświadomił, że ma problem, że jego spostrzeżenia wynikają z lęku, poczucia niższej wartości i negatywnego myślenia. Te jego paranoje to taki rodzaj mocnego intensywnego myślenia nad którym człowiek nie umie zapanować i automatyzm podpowiada mu pewne teorię. Ważne jest aby mówił o tym co czuję a nie mówił o tym co myśli większości bo to też problem wynikający z tego. Pomost musi być w tej relacji. Tego da się nauczyć na terapii. Jak będzie do ciebie mówił np. że sąsiedzi go obgadują to zapytaj się go "jak się z tym czuję co przed chwila powiedział" od czasu do czasu, skupi się być może na swoich uczuciach nie będąc do końca tego świadom. Nie mówię żebyś bawił się w psych. ale taki maluteczki kroczek może mu otworzyć świadomość i przynieś ulgę. On może w to uwierzyć wcale nie musi nic na siłę ale wspieraj go, motywuj, dowartościowuj choć z drugiej strony ty tez masz swoje życie. Co do komplementów powinno się nie mówić do drugiej osoby np. no ładnie dziś grałeś w piłka a jesteś zdolny, miły, inteligentny te słowo jesteś powinno się tam pojawić bo ma to większa moc. Wskazuj na jego cechy charakteru w tym wypadku a nie na zachowanie a jak kogoś krytykować to nie mówić właśnie jesteś głupi a raczej dziś niemądrze się zachowałeś albo mimo wszystko wolę jak tyle nie gadasz(asertywność). Pomyśl o różnicy i dlaczego to tak wygląda. Tak jak mówiłem udaj się do psych. w tej sprawie a leki wiadomo coś tam pomagają ale mi serio odbierają moc choć je biorę. Pamiętaj, że w 90% to od niego wszystko zależy. Może kup mu psa. Moim zdaniem to im bardziej się powinno pomóc niż mi pzdr. wszystkich rozczepionych. Czy on jest wierzący? Czy sobie robi krzywdę fizyczną?

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie branie leków, alkohol, schizofrenia - Raczej nie zapanuje nad takim atakiem, z doświadczenia powiem, że osoba chora lecząca się w początkowych stadium, gdy unormuje swój stan przerywa leczenie, bo myśli że sobie sama poradzi, do tego alkohol i dramat gotowy.

Leki go trochę zmienią, będzie inną osobą, dlatego nie bierze, bo stracił swój ,,powab''

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jak mówił kolega wyżej leki tak bo w pewnych sprawach trzeba "być pokornym" ale jak nie chce może być też u niego zastosować coś aby go zmobilizować. Zwyczajny strach skierowany na coś co jest dla niego ważne ale bardzo delikatnie. Od razu mówię, że strach to nie lęk i strach jest dobry bo potrafi człowieka zmobilizować. Co do leków wiadomo maja właściwości, które wpływają na hormony u człowieka i potrafią działać jak placebo. Człowiek, który nie bierze leków z doświadczenia wiem, że nie ma motywacji i mało widział, wie. Życie jest cierpieniem jak mawiał Budda w pewnym sensie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

śliwka_, Musi chcieć się leczyć jak będzie to będzie funkcjonować normalnie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mój najlepszy kumpel ma schizofrenię.Dowiedziałam się niedawno jak wylądował w szpitalu po jakimś dziwnym ataku.Przez lata twierdził że ma zaburzenia schizotypowe i że to nie to samo co schizofrenia.Od jego matki dowiedziałam się wielu przykrych rzeczy jakie robi w czasie ataku.Łącznie z agresją,policją,pogotowiem.I tutaj pytanie czy osoba ze schizofrenią może być niebezpieczna?Czy może zrobić komuś krzywdę nie wiedząc o tym?Dodam też że kumpel ma opory z regularnym braniem leków i czasem sobie popija alkohol.Czy przy prawidłowym braniu leków schizofrenia jest trzymana w ryzach?On zdaje sobie sprawę z tego,że choruje,nigdy nie byłam świadkiem jego agresji,raczej "podejrzeń" o podsłuchiwanie czy inne tego typu "małe paranoje"ale po opowieściach Jego matki zaczynam się zastanawiać czy ja naprawdę znam tą chorobę?

 

Jak postępować,zależy mi na tej znajomości.

 

Pozdrawiam

 

wspierać przyjaciela i zawsze podkreślać konieczność brania leków, choroba trudna, ale dzięki lekom da się funkcjonować normalnie

te ataki to psychoza - jeśli nie będzie brał leków to będą się one pojawiały (warto, żebyś on, Ty i jego rodzina nauczyli się rozpoznawać pierwsze subtelne objawy, żeby szybko zareagować przed rozwinięciem pełnej psychozy - w tym pomoże psychoedukacja), dla wyjątkowo niezdyscyplinowanych pacjentów są leki w postaci zastrzyków np 1 raz na 2-4 tygodnie

 

3mam mocno kciuki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...a ja właściwie nie mam; i to nawet nie to, że ludzie nie chcą się ze mną przyjaźnić (wydaje mi się, że chcą), że przeszkadza im moja "choroba" - moje problemy, zaburzenia (nie przeszkadza, bo o tym wszystkim nie wiedzą), że czuję się przez ludzi nielubiana, nieakceptowana itp. (nie czuję); ja po prostu nie potrzebuję (?) przyjaciół, nie czerpię przyjemności, radości z faktu bycia/przebywania wśród ludzi. tęsknię jedynie za czymś, co określić można przygodą - doświadczaniem, przeżywaniem... tęsknię za REALNYM życiem (wśród LUDZI).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co ... najlepsze co możesz zrobić, to zachowuj się normalnie, tak jak dotychczas.

Nie jesteś jego lekarzem, ani psychologiem żeby go jakoś monitorować albo jak ktoś radzi - udać się na wizytę do psychologa ;) po edukację !

Popatrz na to, tak jakby miał inną przewlekłą chorobę - jakby był cukrzykiem też poszłabyś do lekarza zapytać co ty, jako przyjaciel masz robić ? Podejrzewam, że nie ;)

 

A to co jemu jest potrzebne, to zwyczajność, zwykłe traktowanie, a nie patrzenie na niego przez pryzmat chorej osoby albo jeszcze lepiej "schizofrenika". Oczywiście, że sama psychoza nie jest ładna i piękna - i na tym to polega. W kontekście tego też myślę sobie, po co Cię ta matka tak nastraszyła i taką reklamę synowi zrobiła. Wiadomo, w psychozie agresja, policja i pogotowie jest czymś normalnym.

Może być tak, że on będzie mieć jeden - kilka epizodów takich w życiu i tyle . A może być też tak - zazwyczaj jak żyje w "niesprzyjających" warunkach - że będzie chory stale, przez wiele wiele lat i skończy w dps.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja wolę nie mówić znajomym o mojej chorobie. Nie wiem, jak mogliby zareagować. Mój terapeuta też mówi, żebym o tym nie opowiadała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie powinno się patrzeć na chorobę lecz na wnętrze człowieka ;// ehhh

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
śliwka_, Musi chcieć się leczyć jak będzie to będzie funkcjonować normalnie

 

Będzie albo nie będzie.Zależy od chorego.Leki wcale nie działają na korzyść funkcjonowania.Będzie bardziej leniwy,bez motywacji by gdzieś wyjść no i masa snu , często nawet w ciągu dnia.Mam taką samą sytuacje , najlepszy znajomy zachorował ładnych parę lat temu a rok dwa lata temu u brata pierwsze objawy.Ataki przeważnie 2 razy w roku.Nie pozwól by odstawił leki i nie zapraszaj go na piwo , zapomnij o tym.Musi odstawić alkohol.To poważna sprawa , silne leki.U mnie też popijał sobie , odstawiał i dobrze się to nie kończyło.

 

Napewno się zmieni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
śliwka_, Musi chcieć się leczyć jak będzie to będzie funkcjonować normalnie

Ale 1szy kwietnia to tak za pół roku wypada :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
I tutaj pytanie czy osoba ze schizofrenią może być niebezpieczna?Czy może zrobić komuś krzywdę nie wiedząc o tym?
Tak. Nie jest to jednak częstotliwość większa niż u zdrowego człowieka, natomiast mechanizm powstawania jest różny. Najczęściej ataki agresji są następstwem objawów wytwórczych(np. urojeń). To one podświadomie nakazują osobie chorej atakować, czy to kogoś, czy siebie. Osoba, u której występują napady agresji czuje się osaczona, wytwarza w sobie sporą dawkę lęku. Jest to więc swego rodzaju obrona. Chcąc przebywać i pomagać takiej osobie trzeba być przygotowanym dosłownie na wszystko, gdyż przez zaburzenie kontroli impulsów granice są właściwie całkowicie zatarte.
Dodam też że kumpel ma opory z regularnym braniem leków i czasem sobie popija alkohol.
Nie wróży to nic dobrego. Brak kontroli farmakologicznej zintensyfikuje ewentualne ataki w przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×