Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cytat na dziś


Arhol

Rekomendowane odpowiedzi

"Jeżeli nerwica ma polegać na tym, że człowiek pragnie dwóch, zupełnie sprzecznych ze sobą rzeczy naraz, to owszem, w takim razie jestem wariatką! Wiem, że przez całe życie będę się miotała pomiędzy różnymi, wykluczającymi się nawzajem pragnieniami!" - Sylvia Plath, Szklany Klosz.

borderline happy :lol: borderline sad :cry:

borderline good ;) & borderline bad :twisted:

citaxin 20 mg

symla 200 mg

apotiapina 25 mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

19399243_10154554662777554_8012053584834544652_n.jpg?oh=edf762a9a1c10517690bfe29b4265f6d&oe=59D8112D
Popieram. Energia musi znaleźć ujście. Jeśli zostanie zablokowana, to się zaczopuje i stworzy wewnętrzne konflikty i blokady, prowadząc do dysharmonii, dysfunkcji i zaburzeń osobowości.

Od tej chwili...wchodzisz w zen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

truth-great-mind-androgynous-quote-on-storemypic-6d5eb.png
Też popieram - w tym sensie, że dobrze jest zintegrować w sobie moim zdaniem energię męską i kobiecą. A właściwie zaakceptować w sobie wszystkie energie, to znaczy pozwolić im wypłynąć z podświadomości do świadomości, uważnie się im przyjrzeć i je (przynajmniej te korzystne) jakoś ze sobą zintegrować.

Od tej chwili...wchodzisz w zen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Jest grupa ludzi, którzy ponad wszystko cenią sobie szczerość i autentyczność. Nazywa się ich introwertykami. Popularny jest pogląd, że w przeciwieństwie do ekstrawertyków czerpią oni energię z chwil, kiedy są sami, a tracą ją w grupie. Mam inną teorię: zyskują energię, kiedy obcują z prawdą i autentycznością, a tracą ją w obliczu fałszu. Nie mogą znieść grup społecznych, w których nie można być sobą, grup w których trzeba udawać. Nie ma to nic wspólnego z liczebnością. Nie chodzi o to, że introwertyk woli być zamknięty w sobie, boi się ludzi i najlepiej się czuje w samotności. Nie. Najlepiej czuje się, kiedy nie doświadcza kłamstwa.

 

Introwersja to dar. To umiejętność rozpoznania natury drugiego człowieka. Choć czasami nie potrafią tego wytłumaczyć, introwertycy odczuwają, kiedy ich relacja z drugim człowiekiem opiera się na fałszu. Wiedzą, że coś jest nie tak. Potrafią zajrzeć w głąb , prosto w oczy, i dostrzec to, co kryje się za niewidzialną kurtyną. Uwielbiają kontakty szczere, niezakłócone, bez napięcia. Nie znoszą wielkich zbiorowisk, w których wszyscy zakładają weneckie maski i świecą światłem odbitym. Dlatego właśnie często mówi się, że introwertyk woli kameralne spotkania. Owszem, ale nie dlatego, że nie cierpi ludzi. Po prostu łatwiej wtedy o zachowanie autentyczności. Nie potrafię wyobrazić sobie kilkusetosobowego zgromadzenia, w którym każdy jest sobą. (…)

 

Introwertycy nieraz nie potrafią znieść, kiedy ktoś odrzuca ich dobroć. Starają się, są dla kogoś mili, a druga osoba tego nie docenia i ma to w dupie. Poczucie odrzucenia jest trudne do przepracowania i zrozumienia."

 

— Włodek Markowicz ‘Kropki’

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Ostatnio fizycy przeprowadzili eksperyment, w którym wiązka neutrin okazała się szybsza niż światło.

 

Upsss...

 

Konsternacja. No bo jakże to tak, Einstein się mylił?

 

Gdyby fizycy więcej medytowali lub przynajmniej czytali OSHO ich konsternacja pewnie byłaby nieco mniejsza. Einstein się mylił, Budda się mylił, OSHO się mylił, Jezus się mylił, Mahomet się mylił i co zapewne nie zaskoczy Was zbytnio, z zachowaniem wszelkich proporcji, ja mylę się także.

 

Tak wygląda ten świat. Niedoskonałość jest powszechna, naturalna, dobra, właściwa.

 

Ja się mylę, ty się mylisz. On, ona, ono. Po co ten krzyk?!

 

Poza tym Budda był wielki nie dlatego, że się pomylił - zjadł zepsute mięso i umarł na sraczkę, tylko dlatego, że odkrył drogę do wyzwolenia. Einstein może i się gdzieś tam z prawdą rozminął, ale przecież milion razy ważniejsze jest, to, że gdzieś się z Prawdą spotkał.

 

Moja ładniejsza połowa pyta mnie wczoraj:

 

- Tobie naprawdę się wydaje, że jesteś oświecony?!!!

 

- Pewnie - odpowiadam pewnie.

 

- To w takim razie ja też jestem oświecona - odpowiada Żona, ale nie wygląda na pogrążoną w błogości i ekstazie.

 

- A pewnie - znów odpowiadam pewnie, a ponieważ też czasem mi do błogości i ekstazy daleko, to uśmiecham się tylko sam z siebie i cieszę się w duchu, że nawet jeśli się mylę, to przecież także mam rację.

 

Jest dobrze."

Od tej chwili...wchodzisz w zen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×