Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

JERZY62, możliwe. Ale należy zwrócić uwagę że w krajach wysoko rozwiniętych przyrost jest prawie na poziomie zero. Więc możliwe że lidzba ludności w przyszłości sama się wyreguluje. Zresztą jak już naprawdę będą problemy w tej sferze można wprowadzić ograniczenia urodzeń, jak w Chinach. Technologi też się rozwijają.

 

Za sto lat koniec ludzkości to tylko jak kometa spadnie. Albo Putin odpali jakąś bombę.

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

neon, w latach 60-tych było nas 3,5 mld, teraz nas jest ponad 7 mld a w 2050 przewidują że będzie nas 9 mld, tyle co mrówek :D

Zauważ że nie tylko skażenie środowiska ale i surowce naturalne będą się kończyć a bez nich nie umiemy żyć. Nie umiemy żyć bez dobrodziejstw cywilizacji.

Czas płynie szybko, chwile cierpienia się dłużą.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JERZY62, moim zdaniem jeżeli byśmy zostali przymuszeni przez jakieś beznadziejne okolicznosci, i rządy znacznie więcej zaczęły by lozyc na badania technologiczne to damy radę. Ale nawet jeśli niez to katastrofa wydazy się nie za 100, myślę że będzie potrzeba znacznie więcej czasu.

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w czwartek i piątek miałem silne lękotwórcze sytuacje. Przyszedł weekend a ja czyje lęk. Męczy mnie ta samotność, jak jest tydzień to mam co robić jeżdżę do coworkingu i lęk zanika, ale przychodzi weekend jest pustka i samotność przychodzą lęki. W zasadzie byłoby co robić bo są organizowane wycieczki motocyklowe, ale za daleko. Mam lęk żeby tam jechać. Zwłaszcza, że moto może się się zepsuć w trasie. Kolega Jarek wyjechał do siebie na wieść 150 km od Warszawy na wschód, i chce żebym tam przyjechał, ale mam lęki bo daleko i trasa nieznana. Jest propozycja jechać do Płocka o 14:00 ale za daleko. Drugiej strony spędzanie weekendu samemu jak palec jest koszmarne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry!

 

Wpadłam zobaczyć, co tam u Was, ale za dużo się nie dowiedziałam...

 

Wczorajszy dzień cały pół -leżałam i czytałam, ale okazuje się, że jednak najlepiej mi w pozycji płasko leżącej i jak tu czytać.

No to patrzę przez okno z łóżka, widzę drzewo, chmury na niebie, czasami ptaki. Trochę drzemię. Trochę rozmyślam.Trochę popłakałam, bo boli, jak sk.... Chwilę teraz grzebię w kompie, co by doktora googla się poradzić. Miałam chwilę doła i lęka, dziewczyny wiedzą, o czym mówię.

Teraz trochę psychicznie się pozbierałam, to sobie perfumki nałożyłam piękne ( leżem i pachnę) i wysłałam mensza po zakupy, na szczycie listy Nutella. Może pomoże. ;)

 

Dobrze byłoby pewnie sobie pogadać np. przez telefon, ale trudno mi się składa zdania i artykułuję jedynie proste komunikaty.

 

A jutro jednak do lekarza, może jakiegoś zastrzyka wyżebrzę, czy co... tylko nie wiem, jak dojdę, bo wyzwaniem jest zrobienie kilku kroków.

 

No nic ... życzę spokojnego wieczoru!

 

Mirunia, Misty- eyed - Dziewczyny, jak Wy dzisiaj się trzymacie?

 

Neon - żyjesz, po swoich doświadczeniach z substancjami niedozwolonymi? :roll:

 

tosia_j, Fajna kawa dzisiaj... ;)

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłam po weekendzie pełnym wrażeń, bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie.

 

Mimo wielu powodów do radości mam silne lęki. Że sobie ze wszystkim nie poradzę, albo jak zasypiam to jakieś nieskonkretyzowane.

 

Myślicie, że książka w łóżku pomoże?

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wróciłam po weekendzie pełnym wrażeń, bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie.

 

Mimo wielu powodów do radości mam silne lęki. Że sobie ze wszystkim nie poradzę, albo jak zasypiam to jakieś nieskonkretyzowane.

 

Myślicie, że książka w łóżku pomoże?

 

Zazdroszczę ;) Co takiego robiłaś?

Mój weekend był koszmarny, znów spędzony bez sensu. Uciekłem z pustego mieszkania do siostry, tam przynajmniej są ludzie, jednak pomimo tego i tak się ciągle zadręczam myślami o tym co było, co może być. Od kilku miesięcy chodzę spięty i nie potrafię się odnaleźć. Chyba czas zacząć terapię, bo to prowadzi tylko do autodestrukcji.

 

Książka w łóżku to zawsze dobry pomysł. Co czytasz?

Spadnijmy w dół

Objęci w pół

Otuleni liściem

poprośmy wiatr

o ciszę zimą...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada, cześć, jeszcze zipię :) Od 12 w nocy do 6 rano na parkiecie uskuteczniałem dancing. Wybawilem się niemiłosiernie. Z wieloma fajnymi dziewczynami potanczylem, ale jakoś tak się złożyło że wyszedłem sam :bezradny::D

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiec spędziłem ten weekend tak, że pojechałem na wycieczkę samotną w stronę Lublina. Ujechałem 80 km i zjadłem obiad na stacji benzynowej. Cały czas lęk na poziomy 3. Na stacji przeczytałem, że jest wycieczka nas Zegrze. kolo 18:00. I nie wiedziałem co dalej robić jechać dalej czy zawracać żeby zdążyć. Taka wycieczka stres bo zazwyczaj jeżdżą ostro i jest ryzyko wypadku. Zdecydowałem się pojechać. Było ze 30 motocykli. Jazda ryzykowna, na miejsce dojechałem zestresowany znerwicowany. Mimo to nad wodą było naprawdę fajnie, żartowałem, wesołkowałem. Było zdjęcie pamiątkowe i tak dalej. Powroty były w mniejszych grupkach. Wróciłem sobie sam. Jechałem spokojnie. Jedak jak tylko wszedłem do mieszkania od razu mam lęk. Źle mi tutaj. Chcę do ludzi. Tam było tyle ludzi, słońce, woda.

 

Zazwyczaj w tygodniu nie mam lęku, tylko weekendy. W tygodniu mam pracę, coworking i jakoś to się kręci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dobrze ze masz takiego co slucha

moj wtedy wypisuje recepty innym pacjentom

 

Ja że swoim to gadam na różne tematy, religia, relacje, dolegliwości somatyczne, a najbardziej mnie zadziwil jak kazał do siebie dzwonić, jakby było coś nie tak.

Im dłużej tkwisz w swojej niszy, tym coraz bardziej obcy, a tym samym groźny bedzie swiat.

Idź, bo tylko tak zostaniesz przyjęty

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×