Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

kasza_w_spreju, cudowny ten utwór Lunatic Soul-"Shutting Out The Sun" co ostatnio wrzuciłeś, napisałeś, że to najbardziej uzdolniony polski artysta, mógłbyś wrzucić jeszcze kilka innych takich perełek, niekoniecznie z Polski?

dość już mam tych eskowych hitów ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

odnośnie gier to zamierzam się pobawić w logiczne gry manualne w stylu kostki rubika, choć akurat nie to, bo tutaj jest system przejścia, który jak się pozna to gra traci sens.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie no, ja bym pograł generalnie, coś porobił. Ale teraz nie mam nastroju do niczego.

 

W skrócie mój związek wyglądał tak, że - przeprowadzałem się, to podświadomość kazała mi się związać z kimś. Więc stwierdziłem - smutna dziewczyna + trochę inna (u takich zawsze sobie nie dawałem szans) + trochę taka sama, bo w sumie smutek to smutek -> stwierdziłem, dotrzemy się. Ona zacznie być do przodu (tak jak ja zacząłem właśnie w owym momencie), to pójdzie. Ale nie poszło. Wiedziałem to od początku. To tak, jakby w połowie robić wbrew sobie i nadużywać czyjegoś zaufania. Potem po półtora roku się rozstać. Z mojej inicjatywy. Już nie mogłem tak dłużej. Najbanalniejsza różnica - ja pracuję, mam plany, perspektywę - ona nie. Jakaś wyuczona bezradość, przebywanie w innej czasoprzestrzeni. Ona była z tych, co w połowie wiesz, że je stać na coś, a w połowie jej jakoś nie stać na nic. Ja rozumiem, że związek to empatia. Związek to też oczekiwania. Nie mogłem jej zaakceptować od początku, a nie chciałem być sam podświadomie. Mam wyrzuty sumienia. Tyle w skrócie. Właściwie o tym gadam od dawna na terapii i to jest mój główny problem. Oprócz tego, że czas minął, że trzy lata temu byłem na tyle do przodu, że mogłem nawet skończyć terapię. Oczywiście, moje relacje rodzinne są pokręcone, ale zostawiłem to za sobą. Tyle, że w momencie przeprowadzki od wujostwa (rodzina zastępcza.. kurcze, długo by mówić) byłem bardzo wk**wiony. Przelało się w tamtym momencie. To sobie naszykowałem wcześniej dziewczynę, żeby nie być sam. Masakra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasza_w_spreju, no w Heroesach na małej mapce na najłatwiejszym trybie nie mogę przejść, bo jest pojedyncze miasto przeciwko pojedynczemu miastu, a NPC ma za mocne zaklęcia.

 

Teraz grałam w The Force Unleashed II i utkwiłam na małym bossie również w trybie łatwym.

 

O gry online się nie martwię, bo można dolewelować i poprosić kogoś o pomoc.

 

Konsoli nie mam, brak faceta = brak xboxa.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cyklopka, pada nawet tego xboksowego można podłączyć do kompa. Jeszcze z rok temu miałem X360 i poszedł za darmo do młodszego rodzeństwa szwagra. Jakieś Life is Strange by cię nie wciągneło? Albo coś od Telltale?

wiecznie młody:)

Możesz gdzieś opisać. Wystarczy na jedną stronę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ḍryāgan, kweta na sen, paradne milordzie. Ja już dawno 200 zeżarłam i w sumie nie chce mi się spać. Nie wiem, chyba film dla dzieci z głębokich lat 80-tych obejrzę.

 

kasza_w_spreju, wybór jest duży. To nie jest tak, że nie mam/nie wiem w co grać, tylko o priorytety. Że chcę skończyć tę grę, a tamtą też, a w ogóle powinnam robić coś innego. A już chciałam ludzi do domu sprowadzać, żeby mi klepnęli tego bossa... :hide:

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasza_w_spreju,

 

też coś spokojniejszego ale coś szybszego jedno też dla porównania jak możesz.

dziwi mnie, że to ma tak mało wyświetleń, czy dobra muzyka stała się niszowa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy sen mi dzisiaj pisany, tak że no...

 

[videoyoutube=CD-E-LDc384][/videoyoutube]

 

Jeszcze się pochwalę moim zwieńczeniem maratonu fotomontażowego. Miałam oczywiście przystopować z wysyłaniem swoich "dzieł" Księciuniowi, ale zabawa była zbyt przednia, żeby się nie włączyć.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kasza_w_spreju, planuję zostać groupie GloryHammer :great:

 

W godzinę powstało około 20 przeróbek zdjęcia z wycieczki w góry, zaspamowaliśmy w komentarzach jak dzikie świnie, każdy następny miał bardziej abstrakcyjne skojarzenia.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy plan to i tak było zatańczyć taniec ludowy (szkocki albo irlandzki) do heavy metalowego kawałka w stroju z Gwiezdnych Wojen, co wstępnie zadeklarowałam.

Może być też Król Goblinów, bo mają kawałek o Królu Goblinów. A że wokalista niegłupi i niebrzydki, takie mądre oczy ma i chyba jakieś papiery potwierdzające bycie księciem z bajki, to wiesz jak jest ;)

 

A żeby priorytety były dobrze ustawione, zamówiłam już kryształowe kule, tylko żonglować jeszcze nie umiem ani znikać i pojawiać.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasza_w_spreju, ale ten wokalista akurat jest absolwentem prawa, tak że tego, I rest my case.

 

Nie no, jakbym miała tańczyć i żonglować, to bym się, kurwa, zabiła po pierwszym kroku. Chciałabym się nauczyć jakiejś sztuczki na wejście. Poza tym do tańca inne buty niż do kostiumu.

 

Za Yodę nie, ale nie wykluczam jawy :mrgreen: Najlepiej jeszcze z małym jawiątkiem :105:

 

Odpaliłam sobie "The Dark Crystal", jaki chory dizajn, dobrze, że jestem dorosła, bo jakbym w dzieciństwie coś takiego zobaczyła, to kolejna trauma. A teraz już tylko nostalgia, że takich kultowych filmów nie robią

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gatunek: Familijny

Tak patrzę po screenach i chyba nie :/

Równie dobrze można puszczać jamniczka jako film przyrodniczy.

 

ale ten wokalista akurat jest absolwentem prawa, tak że tego, I rest my case.

No dobra, niech będzie. Cholera, nie odebrałem dyplomu z uczelni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kasza_w_spreju, na IMDb dali także wytyczne, że film familijny ma dotyczyć spraw rodzinnych, a nie, że jest o dupie, ale bez ograniczeń wiekowych.

 

Film twórców Muppetów i ludzi od Gwiezdnych Wojen i Labiryntu. To wyjaśnia wszystko.

 

W ogóle co było nie tak z filmami dla dzieci w latach 80-tych? Wszystkie z perspektywy czasu są mocno creepy.

Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×