Skocz do zawartości
Nerwica.com

Relacje z ojcem - czyja wina?


Rekomendowane odpowiedzi

Opisze Wam swoje relacje z ojcem chronologicznie, zaczynając od mojego dzieciństwa.

 

Za moich najmłodszych lat poznałem swojego ojca jako alkoholika. Czasy był dobre, to pozwalał sobie na regularne picie, lecz nie był nigdy typem człowieka, który po pijaku dopuszczał się przemocy czy nawet krzyków. Niemniej, ten negatywny aspekt mocno zapisał mi się w głowie jeśli chodzi o obraz mojego taty w dzieciństwie. A ja jako dzieciak wiodłem mimo tego bardzo fajne życie, gdyż spędzałem je często na dworze. Jednak zbyt często widziałem ojca pijanego, a matkę zawiedzioną. Abstrahując od alkoholu, ojciec też często mi obiecywał sporo, lecz obietnic nie spełniał. Ma asekuracyjny charakter, więc wiele rzeczy mi zabraniał, podcinał skrzydła, "nie umiesz, nie zrobisz tego".

 

W latach mojego okresu wczesnego i późniejszego dojrzewania, miałem negatywny stosunek do rodziców i świata - byłem po prostu pyskatym smarkaczem z czego nie jestem dumny. Wydaje mi się, że wtedy role mogły się odwrócić. Ojciec co prawda ciągle nie odmawiał sobie alkoholu, ale najgorsze miał już za sobą. Ja natomiast - gdy ten próbował odzywać się do mnie pozytywnie - często dopuszczałem się odpowiedzi na odpieprz i pyskówek.

 

Dziś, jestem osobą spokojną, ceniąca wartości rodzinne i niekonfliktową. Ojciec - ze względu na coraz trudniejszą sytuację finansową - jest co raz bardziej znerwicowany. Stres odreagowuje nałogami - gdy ma wolne większość czasu spędza przesiadując w sklepie osiedlowym pijąc piwo i paląc papierosy. Ja z moją matką zauważamy u niego coraz częstsze napady agresji słownej. Nie są skierowane bezpośrednio w nas, ale są. Gdy prosimy by zrezygnował z papierosów by zaoszczędził trochę pieniędzy (i sobie nerwów) denerwuje się lub odpowiada matce, że jak chce to też może iść do pracy (o którą jej trudno). Jeśli chodzi o mnie, ojciec jest ode mnie jakoś dziwnie oddalony, często nie pyta mnie o coś bezpośrednio tylko pyta matkę o mnie, choć ja mogę stać obok. Ocenia mnie tonem kpiącym, tak jakby wiedział że coś co chce zrobić nie jest warte świeczki. Ja ze swojej strony jestem spokojny, staram sie zawsze z nim rozmawiać normalnie. Co prawda ostatnio trochę pogubiłem się w życiu, ale wydaje mi się że nie zasługuje przez to na traktowanie z góry. Czuje, że mój tato jest coraz bardziej oddalony nie tylko ode mnie, ale od całej rodziny, choć chyba tylko ja w rodzinie to zauważam. Np. moja siostra, która mieszka niedaleko od nas ze swoim partnerem leży w domu w zagrożonej ciąży - mój tato nie odwiedził jej ani razu, choć ta nie raz wsparła nas finansowo. Nigdy nie był typem miłosiernego samarytanina ale...

 

 

Ojciec nigdy nie był dla mnie autorytetem, ponieważ reprezentował cechy, których zawsze starałem się unikać, choć w wielu sytuacjach to on miał rację. Niemniej, raz poczułem się z tym podle, ale uświadomiłem sobie, ze jednym z moich celów w życiu jest nie być jak mój ojciec. Dziś zastanawiam się czy po prostu się z nim nie minąłem? Może gdy on chciał dobrze to ja byłem nadętym fiutem, a teraz jest odwrotnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co za różnica czyja wina? Czy poczujesz się lepiej jak ktoś Ci powie, że Twoja albo Twojego ojca? Potrzebujecie szczerej rozmowy, może go zaproś na wspólny wyjazd gdzieś, pogadajcie po męsku z dala od problemów. Podkreśl mu, że nie kasa się liczy a rodzina. Czasem trzeba przypomnieć życzliwie co jest najważniejsze.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy mogę pomóc jakoś ojcu w nerwicy, która jest u niego najbardziej uwidoczniona? Spodziewany opór z jego strony byłby oczywiście duży, ale mimo wszystko pytam, bo jego nastroje są coraz bardziej niepokojące.

 

O pomocy sobie (terapie DDA) mimo wszystko nie myślałem, bo wierzę, że gdyby mój tato umiał się zmienić, wszystko potoczyłoby się dobrze i miałbym pozytywne nastawienie do przyszłości. Po prostu nigdy nie widziałem problemu w sobie, jakiegoś dyskomfortu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy mogę pomóc jakoś ojcu w nerwicy, która jest u niego najbardziej uwidoczniona? Spodziewany opór z jego strony byłby oczywiście duży, ale mimo wszystko pytam, bo jego nastroje są coraz bardziej niepokojące.

 

O pomocy sobie (terapie DDA) mimo wszystko nie myślałem, bo wierzę, że gdyby mój tato umiał się zmienić, wszystko potoczyłoby się dobrze i miałbym pozytywne nastawienie do przyszłości. Po prostu nigdy nie widziałem problemu w sobie, jakiegoś dyskomfortu.

Uwierz.on się nie zmieni. Ma już swoje lata,swoje przyzwyczajenia, Nie zmieni ich.

Ja mieszkam z ojcem całe życie.Od dziecka mi powtarzano,że jestem na tym świecie po to,żeby się rodzicami na starosć opiekować...taaaMoja mama zmarła jak miałam 17 lat. Miałam tak bardzo zryty beret,ze mam się opiekować ojcem,że praktycznie z dnia na dzień przejęłam obowiązki mojej mamy. Prałam,gotowałam,sprzątałam,robiłam zakupy, przy tym kończyłam szkołę i zdawałam maturę. Zrezygnowałam ze studiów bo po co mi... bo trzeba iść do pracy...

Założyłam rodzinę, porzuciłam marzenia... Żeby ojciec był chociaż tego wart..marzyłam,ze moje dzieic będą mieć wspaniałego dziadka,że będzie sie z nimi bawił, zabierał na wycieczki,spacery,lody... Jak były malutkie-owszem chodził z wózkiem,ale musiałam mu płacić za opiekę.Obraża się z byle powodu, wiele lat mi zajęło,żeby sam sobie zaczął gotować i sprzątać w swoim pokoju,Wiele lat miałam wyrzuty sumienia ,ze ze swoją rodzina jadę na wakacje a on zostaje w domu... On Nigdy mi nie zaproponował pomocy ot tak,z dobrego serca. Zawsze krytykuje, wychowuje moje dzieci.Mówi,że są okropne,że pyskują,że mają się do niego nie odzywać,że jak nie przestaną robić inaczej niz im każe to dziadek się pogniewa( typowy szantaż emocjonalny,którym i mnie całe życie obdarowywał. Ojciec mój nie kupi wnukom np cukierka,ale sam z miłą checią i bez zadnego skrępowania wyjada dzieciom słodycze...

Może nie był bardzo złym ojcem dla mnie,ale wyrzadził mi wiele krzywdy psychicznej i emocjonalnej. Właśnie straszeniem,że się pogniewa,że mam do niego nie przychodzić z żadną prośbą,że nigdy nie kupił mi tego co chciałam,że miał i ma postawę roszczeniową.Kazał sobie usługiwać,nie pomagał w niczym w domu.A wieczorami ciagle się kłócił z mamą o pieniądze.Czasem pił,ale za to wtedy do upadłego.CZego ja zawsze byłam świadkiem,bo rodzice zawsze mnie zabierali na te zakrapiane imprezy,z troski żeby mi się nic złego nie stało,jak zostanę w domu z dużo starszymi siostrami-jak mi to siostra powiedziała...

To ja któregoś dnia poszłam na terapię dda,żeby móc mieć siłę z nim wytrzymać,żeby umieć się sprzeciwstawić,żeby umieć odezwać się w obranie swojej i swoich dzieci.Terapeuta powiedział mi,ze jak ja zacznę się zmieniać,to ojciec siłą rzeczy też. Najtrudniej przychodzi mi pozbycie sie lekuprzed tym jego obrażaniem i przed krzykiem. Ale juz czasem potrafię się postawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat dziś natrafiła się sytuacja szczerej rozmowy. Ojciec co prawda był podpity, ale kontaktowy; do rozmowy doszło, bo jakoś tak poszło. W pewnym momencie nawet się rozkleił, miałem nadzieję na moment przełomowy, że może otworzy się przede mną i da się go przekonać do zmian. Nic z tego. Chyba uświadomił mi, że nic się nie da zrobić. Nie przekonały go argumenty, że chce mu pomóc bo się martwię o normalne funkcjonowanie naszej rodziny. Powiedział mi wprost że ma "wyjebane" i że będzie taki do śmierci, że się już nie zmieni. Szczegółów nie będę przytaczał, bo to nie ma sensu.

 

Ktoś w wątku napisał o terapii DDA. Czy myślicie, że mogę sobie tym pomóc? Jest mi w ogóle potrzebna, czy to raczej coś dla ludzi z poważniejszymi problemami? Jak "zdiagnozować" u siebie bycie DDA?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kaźmisz, Ojciec powinien iść na terapię uzależnień (albo i zwykłą)

Co do terapii DDA, to pewnie nie każde dziecko alkoholika będzie jej potrzebować. Możesz sobie poczytać o cechach syndromu dda i popatrzeć czy to nie jest coś, co sprawia Ci problemy (nie zawsze się je czuje).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

[Ktoś w wątku napisał o terapii DDA. Czy myślicie, że mogę sobie tym pomóc? Jest mi w ogóle potrzebna, czy to raczej coś dla ludzi z poważniejszymi problemami? Jak "zdiagnozować" u siebie bycie DDA?/quote]

http://kotbury.blox.pl/2007/03/Czy-jestes-DDA-TEST.html

Podaję linka do testu na dda

To prawda,nie każdy dda potrzebuje terapii.Ale wydaje mi się,że Ty potzrebujesz. Za bardzo żyjesz życiem ojca. Jesteś współuzależniony. Nie da się zmienić alkoholika, Trzeba nauczyć się tego,że to jego wybór i jego życie.Wiem,ze to trudne i boli,bo to w końcu ojciec,i właśnie w zrozumieniu tego pomaga terapia dda. Ja chodzę już rok na grupową a wcześniej chodziłam na indywidualną. Zaczynam dostrzegać zmiany u siebie.Naprawdę polecam taką terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przejales w domu role bohatera( jedna z rol jaka przyjmuje dziecko DDA), ktory o wszystkich sie martwi i wszystko chcialby naprawiac.

Co prawda to prawda, tu trafiłaś. Zawsze byłem pierwszy jeśli chodzi wprowadzanie zmian w domu, które wniosą w domu jaki pozytyw. Dotąd namawianie ojca na jakąkolwiek zmianę jeśli chodzi o jego nałogi i nerwicę sobie odpuszczałem, albo jeśli nawet coś próbowałem to nie angażowałem się tak emocjonalnie jak teraz.

 

Czy może być tak, że teraz się tak zaangażowałem na siłę? Mianowicie niedawno wróciłem do rodziców na własne życzenie porzucając plan studiów daleko od domu. Zrezygnowałem z tego szybko, gdyż stwierdziłem, że było to błędne, emocjonalnie nie byłem na to gotowy (pisałem o wszystkim w pierwszym poście w dziale zaburzeń osobowości, gdyż zwyczajnie się zastanawiałem czy nie mam osobowości niedojrzałej). Czy może być tak, że podświadomie próbuje odpłacić się rodzinie gdyż ich trochę zawiodłem? (i po części siebie, choć jestem pewien że to czy bym został tam czy wrócił to nie ma żadnej różnicy)

 

Ogólną rozkminę związaną z tym jaki wpływ ma na życie mój ojciec, mam od około roku. Nie wiem czemu to się zaczęło, lecz najboleśniejsza jest moja świadomość, że nie jest on dla mnie żadnym autorytetem - wręcz przeciwnie - robię wszystko by się od niego odupodobnić.

 

-- 06 gru 2013, 21:40 --

 

[Ktoś w wątku napisał o terapii DDA. Czy myślicie, że mogę sobie tym pomóc? Jest mi w ogóle potrzebna, czy to raczej coś dla ludzi z poważniejszymi problemami? Jak "zdiagnozować" u siebie bycie DDA?/quote]

http://kotbury.blox.pl/2007/03/Czy-jestes-DDA-TEST.html

Podaję linka do testu na dda

 

Wyszło mi:

 

Niektóre spośród Twoich cech zapewne zostały ukształtowane wskutek dorastania w rodzinie alkoholowej (lub innej rodzinie dysfunkcyjnej), a dziś mogą wpływać na Twoje samopoczucie, oraz utrudniać Ci nawiązywanie satysfakcjonujących kontaktów z ludźmi.

 

Zapewne zdarza się niekiedy, że czujesz się wyizolowany (-a) w towarzystwie innych osób, czy w grupie rówieśniczej. Zwłaszcza trudno może być Ci w relacjach z osobami obdarzonymi autorytetem lub takimi, które mają nad Tobą władzę lub przewagę (jak. np. nauczyciele, wykładowcy, urzędnicy, szefowie w pracy). W kontaktach z takimi osobami możesz w czuć się niepewny (-a) i zakłopotany (-a), lub przeciwnie - okazywać im przesadną pewność siebie. Możesz mieć skłonności do unikania konfliktów, starając się ustępować innym. Może być Ci trudno przyjmować krytykę.

 

Istnieje ryzyko, że sam (-a) możesz nadużywać alkoholu lub przeciwnie - możesz bardzo negatywnie reagować na osoby będące pod wpływem alkoholu. Możesz także mieć skłonność do pracoholizmu, kompulsywnego objadania się, robienia zakupów dla poprawienia sobie nastroju lub innych nałogowych zachowań. Skłonności te zapewne są związane z poczuciem odrzucenia, poczuciem krzywdy i zaniedbania. Być może masz także tendencję do częstego przeżywania poczucia krzywdy i poczucia winy.

 

Możesz niekiedy mieć trudności w bliskich kontaktach z ludźmi. Może być Ci trudno otwarcie mówić o swoich uczuciach oraz dawać lub przyjmować wsparcie emocjonalne Możesz obawiać się nadmiernej zależności od Twoich bliskich, czy zranienia lub odrzucenia z ich strony. Obawy te mogą sprawiać, że możesz starać się zachowywać niezależność w nawet bliskich związkach. W rezultacie możesz niekiedy czuć się osamotniony (-a), nawet gdy pozostajesz w związku z inną osobą.

 

Warto, byś rozważył (-a) podjęcie psychoterapii indywidualnej bądź grupowej, nastawionej na rozwiązywanie problemów charakterystycznych dla DDA.

 

Pamiętaj także, że wyniki tu uzyskane mają jedynie wartość informacyjną i nie mogą zastąpić indywidualnej diagnozy psychologicznej, ani diagnozy lekarskiej.

 

 

Natomiast w teście na stronie gazety wyborczej wyszło mi:

 

Jeśli dorastałeś w rodzinie, gdzie problemem był alkohol, radzisz sobie z tym całkiem dobrze. Albo wydaje ci się, że tak jest. Jeśli szczerze odpowiedziałeś na wszystkie pytania, w twoim zachowaniu nie ma na razie niczego niepokojącego.

 

 

 

Generalnie w tych testach są strasznie ogólne pytania, że na część mógłbym odpowiedzieć "nie wiem".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojciec nigdy nie był dla mnie autorytetem, ponieważ reprezentował cechy, których zawsze starałem się unikać, choć w wielu sytuacjach to on miał rację. Niemniej, raz poczułem się z tym podle, ale uświadomiłem sobie, ze jednym z moich celów w życiu jest nie być jak mój ojciec. Dziś zastanawiam się czy po prostu się z nim nie minąłem? Może gdy on chciał dobrze to ja byłem nadętym fiutem, a teraz jest odwrotnie?

Cześć. Zamieniły Ci się role. Rodzic wychowuje, rodzic sie nami opiekuje i rodzic wpaja nam pewne zasady. Dziecko obserwując rodzica uczy się pewnych zachowań. Ty obserwując ojca nie chciałes być taki jak on i się nie dziwię. Wyrzuty sumienia z Twojej strony są kompletnie nie uzasadnione.

A czy mogę pomóc jakoś ojcu w nerwicy, która jest u niego najbardziej uwidoczniona? Spodziewany opór z jego strony byłby oczywiście duży, ale mimo wszystko pytam, bo jego nastroje są coraz bardziej niepokojące.
chcesz być szlachetny no i to poczucie winy. :-| Ojca nerwica, ojca alkoholizm, ojca problem. Możesz mu o tym powiedzieć, nakierować ale pomóc on może sobie tylko sam. Więcej nie możesz i nie jesteś w stanie zrobić. Zajmij się sobą. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdałem sobie sprawę, że rzeczywiście powinienem wyluzować. Przynajmniej jeśli chodzi o mojego ojca, bo rzeczywiście ściany nie przebije. A jeśli chodzi o terapię DDA to zobaczymy czy przez kilka najbliższych miesięcy będzie mi towarzyszyć to uczucie dyskomfortu psychicznego które mam teraz i czy zwalę to siebie czy na to że jestem DDA...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm normalnym. Skąd ta pewność? :P

 

Gdybym miał jednym tchem wymienić swoje "uwierające" mnie cechy to byłyby to na pewno życiowe niezdecydowanie, podświadomy brak pewności siebie, ciągłe porównywanie się z innymi, ciągłe poszukiwanie potwierdzenia. Mimo wszystko trochę do DDA pasuje. Zobaczymy czy moje obecne przemyślenia za kilka miesięcy zrzucę na to, że jestem obecnie na życiowym zakręcie związanym z niepewnością co do swojej przyszłości i tego co chcę robić w życiu, czy mimo wszystko wyląduje na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmmm normalnym. Skąd ta pewność? :P

 

Gdybym miał jednym tchem wymienić swoje "uwierające" mnie cechy to byłyby to na pewno życiowe niezdecydowanie, podświadomy brak pewności siebie, ciągłe porównywanie się z innymi, ciągłe poszukiwanie potwierdzenia. Mimo wszystko trochę do DDA pasuje. Zobaczymy czy moje obecne przemyślenia za kilka miesięcy zrzucę na to, że jestem obecnie na życiowym zakręcie związanym z niepewnością co do swojej przyszłości i tego co chcę robić w życiu, czy mimo wszystko wyląduje na terapii.

A czym wg Ciebie ejst terapia???

Wiesz ja miałam negatywne zdanie o pójściu na terapię,ale zmieniłam je diamitralnie. Naprawdę bardzo dużo mi daje.Daje spojrzenie na różne sprawy z różnej perspektywy.

To nie jest jakaś kara czy coś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×