Skocz do zawartości
Nerwica.com

DEPRESJA I ZABURZENIA OSOBOWOŚCI


robben1866

Rekomendowane odpowiedzi

Witam mam takie pytanie iz choruje na depresje biore parogen i nic,jestem po szpitalach psychiatrycznych i odzialach odwykowych...Biore ten parogen dalej mam depresje parogen w dawce 30mg nic mi sie niechce siedze w domu izoluje sie w ogole nigdzie nie wychodze,ukrywam sie przed samym sobą w domu,mam tez chyba zaburzenia osobowosci dyssocjalnej jestem wlasnie po sprawach karnych-sędzina mi zawiesila wyrok mi ponownie z racji moich zaburzen psychicznych(lęki,organiczne zabuzenia nastroju i zachowania,zabuzenia osobowosci F60)

 

Mialem wyroki i dalej sie nie zmienilem -moja osobowosc charakteryzuje to ze jestem nie szczery caly czas klamie,sam siebie oklamuje,matke oklamuje,okradalem ja wiem ze to zle,jestem uzalezniony od stymulantow,benzodiazepin,jestem agresywny i nieraz brutalny ludzi bilem czesto,sam szukam zwady

 

Chce dopiac swego celu zawsze jak cos z matka zalatwiam podchodze ja na rozne sposoby.

Z zadnej terapi psychologicznej lub grupowej czy indywidualnej nie kozrystam biore tylko leki,matka zalozyla mi ''niebieska karte'' policja przyjezdza na rozmowe czy wszystko jest ok,sprawdzaja mnie

oprocz wyroku co mi sedzina zawiesila za wlamanie,mam sprawe o znęcanie sie fizyczne i psychiczne nad matka ale matka wycofala zarzuty aby mi pomoc psychiatrycznie,bylem w szpitalu psychiatrycznym po tym jak sie zle czulem na odwyku karetka mnie przewiezli na sygnale do szpitala psychiatrycznego bo mialem caly czas lęki,nawet jak jechalem w karetce mialem lęki,żeby(wyskoczyc z karetki,sanitariuszka az usiadla zemna z tylu) tam na odziale okradlem pacjenta i za to mnie wyrzucono stamtąd i policjant mnie przesłuchiwal w tej sprawie bo doszlo do prokuratury to...

 

Czuje się bardzo żle ze soba straciłem chęci do życia matka nie chce mnie za bardzo już leczyć bo wie czym to się kończy, piciem red buli na odziale które potęguje u mnie lęki lub takimi kryminalnymi wyskokami,miałem sprawe tzn odroczenie kary pozbawienia wolności niewiem co sie zemną stało ja sie zastanawiałem nad tym czy iść do Zakładu Karnego czy nie iść rozmyślałem dlugo o tym chciałem sam iść siedzieć...czy to normalne jest????

Dlaczego się tak zmieniłem co sie zemna stało??

Przez długi okres przedawkowywałem leki antydepresyjne w nadmiarze,przedawkowywałem benzodiapeniny po 10 tabletek dziennie,na odwyku nie wytrzymałem tam łamałem zasady byłem 2 razy tylko tydzien po tydzień czasu....Lekarz mnie zle leczył faszerował mnie DEPAKINE CHRONO 500 1-1-1-1,Permazyna 100 1-1-1,Chlorprotixen 50 mg 1-1-1 Mozarin 1-0-0

Chciałbym zmienić swoje życie ale już nie mogę,nie jestem w stanie tego zrobić

 

Miałem myśli w nocy nieraz żeby w nocy matke załatwić bałem sie tego,chce i namawiam cały czas w kółko jeden temat szpitale,wiezienie i sprzedaz domu.Namawiam matke aby sprzedała dom taka mam obsesje chce sie wyprowadzić z mojego miejsca zamieszkania,pragne tego straszyłem matke ze cos zrobie jak nie sprzeda domu... Niewiem dlaczego tak mam jeden i ten sam temat żeby matka sprzedała dom i sie gdzie indziej wyprowadzić,

 

Teraz mam pytanie do Was Matka chce mnie oddac do zakładu zamknietego psychiatrycznego powiedzcie mi bo sam już ze sobą sobie niedaje rady wiecie przez kogo to sie załatwia przez lekarza czy przez Sąd ? Ten pobyt w zakladzie zamknietym psychiatrycznym i ile sie tam siedzi 2 lata 3 lata czy rok?

Bo chodzi o to ze nie mogę sie doleczyć gdzie nie pojade do jakiegos szpitala psychiatrycznego to nie ma poprawy słabo reaguje na leki nie wiem co sie dzieje, i czy trzeba wystąpić o ''ubawłasnowolnienie'' aby kogoś zamknąc w zamknietym szpitalu psychiatrycznym??

 

Jak takie procedury wyglądają i ile to trwa bo już nie radze sobie ze sobą a bywam nieraz troche niebezpieczny no napewno zaburzenia osobowości mam

 

Tutaj przytocze wypis ze szpitala z krakowa od pani psycholog

 

BADANIE PSYCHOLOGICZNE Z ROKU 2008:

''ZABURZENIA NASTROJU I OSOBOWOŚCI TYPOWE DLA ORGANICZNYCH USZKODZEŃ O.U.N.

GOTOWOSC DO REAKCJI LĘKOWYCH I NASTWIEN KSOBNYCH

OSŁABIENIE MECHANIZMÓW SAMOOKONTROLI Z ELEMENTAMI POSTAWY DYSSOCJALNEJ

POGRANICZE UPOŚLEDZENIE UMYSLOWEGO II=71

 

Poradzcie mi z tym odziałem zamknietym i jak to wygląda

 

Pozdrawiam i proszę o odpowiedź

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robben1866, Witaj!

 

Na pewno Twoja mama musiała wystąpić do lekarza, który leczy Cię psychiatrycznie o ubezwłasnowolnienie. Na pewno ten lekarz musiał wydać jakiś dokument- opinię wraz z całą dokumentacją potwierdzającą, że się u niego leczysz.

W związku z Twoimi wcześniejszymi przewinieniami - wyrokami mama pewnie musiała udokumentować te sytuacje, aby rozpocząć tą procedurę ubezwłasnowolnienia. Bo bez zgody pacjenta nie można go od tak umieścić na zamkniętym oddziale.

Nie wiem jak jest w przypadku zaburzeń, które wynikają z uszkodzeń OUN. Czy tacy pacjenci są oporni na terapię, tego nie wiem. Być może w jakimś stopniu psychoterapia byłaby pomocna.

Nie mam zamiaru Cię moralizować, ponieważ pacjent, który chce zmienić swoje życie, postępowanie musi wyrazić chęć uczestnictwa w psychoterapii.

No, współczuję Ci Twojego położenia.

Może jeszcze ktoś z użytkowników tego forum wypowie się w temacie.

Trzymaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- nie możesz mieć żadnych ostrych przedmiotów - sztućcy, nożyczek, pilników, maszynek do golenia itd.

- żadnych pasków, kabli itd.

- nie możesz mieć przy sobie własnych lekarstw

- całkowity zakaz spożywania alkoholu i innych środków psychoaktywnych

- abstynencja seksualna, zakaz kontaktów intymnych/emocjonalnych z pacjentami

- odwiedziny i przepustki tylko po uprzedniej konsultacji i ocenie Twojego stanu psychofizykalnego

- można mieć telefon kom., ale musi być bez aparatu/kamery

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ok dziękuje mad ale jak się dostać do zakładu zamknietęgo jak procedura wygląda lecze sie od 2005r bylem 6 razy w stacjonarnych zwykłych szpitalach i efektu nie widać powiedz mi gdzie mam udeżyc co zrobic aby sie dostać do szpitala zamkniętego.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

robben1866, juz sama swiadomosc, ze jest cos z toba nie tak jest dobra droga do zdrowia, ale to dopiero zaczatek. Mysle ze potrzebne ci dlugotrwale leczenie i prawidlowy dobor lekow. Mnie sie wydaje ze masz zaburzenia obsesyjno kompulsywne, bo masz jakies chore mysli i nad nimi nie panujesz. Znam to z autopsji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam,

Zdecydowałam się po raz pierwszy na zarejestrowanie na forum.

Wybrałam forum psychologiczne, ponieważ borykam się z depresją i zaburzeniami osobowości.

Przeglądam różne strony poświęcone tym "chorobom", ale nigdzie nie znalazłam żadnych wskazówek jak można samemu sobie pomóc, poza przyjmowaniem lekarstw czy chodzeniem na terapię.

Zarejestrowałam się chyba tylko po to, żeby powiedzieć jak u mnie przebiegają te "choroby".

O depresji i zaburzeniach osobowości dowiedziałem się ponad pół roku temu.

Od wielu lat widziałam, że ze mną jest coś nie tak, ale nigdy nie próbowałam dojść dlaczego i co mi dolega, gdyż wychodziłam z założenia, że mam do swojego zachowania prawo.

Półtora roku temu poznałam pewnego mężczyznę, który przez cały ten czas za wszelką cenę próbował mi uświadomić, że to ze mną jest źle a nie z całym światem tak jak ja uważałam.

Wybrałam się w końcu do psychologa. Zaczęły się testy, psychiatra i tak dowiedziałam się, że to ze mną jest źle a nie ze światem.

Dziś jestem już na lekach od ponad pół roku (biorę Setaloft rano) i na terapii indywidualnej.

Pomimo jednak terapii i lekarstw nie czuję się lepiej.

Nie mam powodów do narzekania. Los powiedziałabym że jest dla mnie łaskawy ale ja myślę i uważam inaczej.

Dziś jedynym moim marzeniem i pragnieniem jest śmierć. Chcę umrzeć, ale nie mam odwagi żeby samej to zrobić.

Czuję się okropnie wszystkim zmęczona i zniechęcona. Nic nie ma sensu. Jestem do wszystkiego i wszystkich zniechęcona i zrażona.

Boję się ludzi i kontaktu z nimi.

Nie mam odwagi aby swoją męczarnie zakończyć a też nie wiem zupełnie co zrobić żeby sobie pomóc. Żeby choć odrobinę zmienić swoje nastawienie.

Jestem zupełnie sama. Nie mam ani znajomych nie mówiąc już o przyjaciołach a rodzina albo udaje, że nic nie wie albo się ode mnie odwróciła.

Nie mam już sił na walkę o każdy dzień każdego dnia. Nie mam po co walczyć, bo wiem że moje życie i ja jestem skazana na cierpienie i męczenie się.

Jakby kara za coś co zrobiłam w przyszłości i za co muszę zapłacić. W nic nie wierzę a zwłaszcza w możliwość wyleczenia się.

Dziękuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×